Pieniądze to nie wszystko – czyli jakie znaczenie ma dla nas sens naszej pracy

oczekiwania kasa1 Pieniądze to nie wszystko – czyli jakie znaczenie ma dla nas sens naszej pracyJeden z czytelników naszego bloga wielokrotnie w komentarzach podkreślał,że pracuje się tylko i wyłącznie dla pieniędzy i nic innego nie ma dla pracownika znaczenia. Kasa się liczy i tyle – nie ważne co robisz. Nie zgadzam się z tym, ale dopiero dziś trafiłam na badania eksperymentalne, które doskonale udowadniają to, że liczą się nie tylko pieniądze. Posłuchajcie…

Dan Ariely wraz ze swoim zespołem zainteresowany tym co może motywować pracowników do wytężonej pracy zaprojektował eksperyment. W jego ramach badani otrzymywali zadanie – mieli budować z klocków lego figurki Bionicle. Za robienie tego dostawali pieniądze. Kasa za każdego zbudowanego Bionicle sukcesywnie malała. Za pierwszy produkt otrzymywali 3$, za kolejny 2,70$, potem 2,40$ itd. Eksperyment miał dwie odsłony. Pierwsza grupa, budowała Bionicle i po każdej zakończonej budowie, eksperymentator odkładał figurkę na bok i pytał badanego czy chce zbudować następnego. Jeśli ten chciał, to go robił, zarabiał pieniądze a figurka była odkładana na bok i padało pytanie „czy chcesz zbudować kolejnego Bionicla”. W drugiej grupie, warunki były identyczne, ale po każdej zakończonej budowie, eksperymentator rozwalał konstrukcję z klocków na oczach badanego i badany budował kolejnego z tych samych klocków. Pierwszą wersję, badacze nazwali „meaningful” – co oznaczało, że choć badani wykonywali w zasadzie mało znaczącą pracę, to jednak pozostawienie zbudowanego robocika sugerowało, że ich praca ma jakieś znaczenie. Drugą wersję nazwano „syzyfową”, bo badani niczym Syzyf stale zaczynali od zera.

Jak myślicie, czy w obu grupach zbudowano tyle samo robotów? Gdyby znaczenie miały jedynie pieniądze, to w obu grupach badani powinni zbudować dokładnie tyle samo Bionicle, prawda? Dostawali za nie przecież tyle samo pieniędzy. No to teraz posłuchajcie – w grupie, która miała poczucie sensu tego co robi, zbudowano średnio 11 robotów. W grupie, w której eksperymentator niszczył konstrukcje – tylko 7. Ludzie pracowali dłużej i ciężej, stale dostając za każdego robota mniej pieniędzy tylko dlatego, że mieli poczucie jakiegoś (marnego bo marnego ale jednak) celu swojej pracy!

Eksperymentatorzy zastanowili się i postanowili sprawdzić, czy to jak bardzo lubi się klocki Lego miało przy tym jakieś znaczenie. Przecież ci, którzy lubią bawić się klockami powinni byli cieszyć się tą pracą bardziej. Co się okazało? Otóż istniała korelacja między tym jak bardzo lubiło się Lego a tym jak wiele robotów zbudowano, ale tylko w pierwszej grupie. Przekładając eksperyment na życie – jeśli lubimy to co robimy (czynności sprawiają nam przyjemność) to jeśli to co robimy ma dodatkowo jakieś znaczenie (komuś się przydaje, ma cel) to nasze zaangażowanie rośnie. Jeśli jednak nawet lubimy to co robimy, ale nasze zadania nie mają sensu, to nie jesteśmy zaangażowani. Zatem nawet jeśli znajdziesz pracę, w której będziesz robić to, co kochasz, ale twoja praca nie ujrzy światła dziennego, nie będzie nikomu potrzebna, to i tak nie będziesz chciał tego robić. Przykre, ale udowodnione.

Czy zatem pracujemy jedynie dla pieniędzy? Jeśli do tej pory nie udało mi się was przekonać, że nie tylko to się liczy, to obawiam się, że nigdy nie będziecie zadowoleni z tego co robicie… Celu i sensu w waszej pracy życzę każdemu z nas z całego serca.

Dodaj komentarz

One Response to “Pieniądze to nie wszystko – czyli jakie znaczenie ma dla nas sens naszej pracy”

  1. emigrant says:

    Może się Pani z moją opinią “nie zgadzać”… dużo moich znajomych, którzy zostali w Polsce też się z moim światopoglądem “nie zgadzają” tyrając dzień w dzień za marne grosze i za miesiąc harówy dostają marne 300-400 euro – czyli mniej więcej POŁOWĘ zasiłku BEZROBOTNEGO europejczyka…. a na głupie używane 10 letnie auto czy 2 tygodniowe wczasy biorą !!! kilkuletnie kredyty !!! ROTFL

    Jak kiedyś Pani zarobi pieniądze (tj od ~1200 EURO netto w górę /msc) a nie połowę zasiłku dla bezrobotnego to może wtedy zrozumie Pani po co się pracuje…