Dlaczego mała podwyżka nie motywuje?

podwtzka Dlaczego mała podwyżka nie motywuje? Podwyżka – magiczne słowo na które wypowiedziane z ust szefa czeka każdy pracownik. Chyba nigdy nie słuchamy szefów tak uważnie jak właśnie wtedy, kiedy zaczynają mówić o podwyżkach. W obecnych sytuacjach kryzysowych, podwyżki zdarzają się rzadziej, ale…jednak się zdarzają. Zastanówmy się, jaka powinna być podwyżka, aby miała jakikolwiek sens.

Po co szefowie dają podwyżkę?

między innymi:

  • aby nagrodzić pracownika,
  • wyrazić swoją wdzięczność za pracę,
  • zatrzymać pracownika w firmie

tak naprawdę udzielenie podwyżki sprowadza się do komunikatu: chcę byś tu pracował i chcę byś był bardziej zadowolony ze swojej pracy, co sprawi, że będziesz bardziej efektywny.

Czy każda podwyżka działa na wzrost produktywności? Niestety nie, podwyżka zbyt niska, może zostać potraktowana przez pracownika zupełnie odwrotnie – otrzymujący ją pracownik może poczuć się źle, pomyśli bowiem, że skoro jest ona tak niska, szef musi go nie doceniać.

Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy szef umotywuje kwotę podwyżki (czyli jeśli pracownik nie pracował źle, ale było wobec niego sporo zastrzeżeń). Jeśli jednak podwyżka będzie niezwykle niska, a szef rozpłynie się w pochwałach pracownika, pracownik poczuć może się urażony.

Dodatkowo w takiej sytuacji, pracownik nie poczuje, że powinien najbardziej starać się w pracy, różnica w wynagrodzeniu przed i po podwyżce nie będzie bowiem dla niego znacząca.
I choć nikt nie obrazi się za 50 groszy więcej na godzinę, to sytuacja będzie jak w dowcipie, kiedy kura znosząca małe jajka, do kury która znosiła duże, mówi „Ja tam za 20 groszy nie będę sobie tyłka nadwyrężać”.

Dla każdego z nas inna jest granica kwoty, która motywuje – najczesciej zależy ona od już istniejącej kwoty pensji (200 zł przy 2000 pensji ma inne znaczenie niż przy 5000.) Dlatego zapytam inaczej –jaki % podwyżki w stosunku do Waszych pensji, byłby dla Was satysfakcjonujący?

Dodaj komentarz

5 Responses to “Dlaczego mała podwyżka nie motywuje?”

  1. Majka says:

    no tak niby wszystko zależy od punktu odneisienia i od tego jakie ma się przekonanie dotyczące własnej pracy. Kiedyś czytałam, ze aby w ogóle zauważyc podwyżkę powinna ona byc wysokości przynajmniej 10%..z tego co widzę po znajomych to dużo jednak zależy od specyfiki firmy, potrafią docenić pracownika 30 % a w niektórych 5 lat się walczy o 100zł.

  2. wrr says:

    niektóre rozmowy roczne to czysta porażka, każą się przygotowywać i pisać elaboraty na temat swoich osiągnięć, ćwiczenie sztuki autoprezentacji, sztuka dla sztuki, a potemokazuje sie, że cięcie kosztów, albo zmiana zarządu.Moży wy macie jakiś pomysł jak SKUTECZNIE wyegzekwować podwyżkę?

  3. a says:

    przecież to standard, ze pracownik chce jak najwięcej dostać, a pracodawca jak najmniej zapłacić, czysta ekonomia, odwieczne prawo.dużo jednak zależy od specyfiki firmy, potrafią docenić pracownika 30 % a w niektórych 5 lat się walczy o 100zł.

  4. Sabina Stodolak says:

    @wrrr – nie ma chyba jednej metody- za dużo zmiennych (typ szefa, rodzaj pracy, długość stażu, sytuacja ekonomiczna firmy, rodzaj zadań, waryość pracownika dla firmy itd). Postaram się jednak coś pomyśleć nad artykułem o negocjacjach, a przynajmniej o tym, jak nie dać się zapędzić w kozi róg ulubioną techniką manipulacji szefów zwaną frontem wschodnim…

  5. Robbie says:

    Ja byłbym usatysfakcjonowany podwyżką 2%, pod warunkiem że taka podwyżka miałaby miejsce co miesiąc 🙂