Pytania otwarte podczas rozmowy kwalifikacyjnej

Pytania otwarte to takie, w których pragnie się wydobyć na wierzch prawdziwą wartość kandydata, ponieważ nie starają się one poszerzyć informacji na temat curriculum, ale dają kandydatowi możliwość „sprzedania się” i pokazania jego dojrzałości osobistej i zawodowej, umożliwiają kandydatowi przekonać do siebie rekrutanta.

Zaprezentujemy najczęściej stosowane pytania otwarte, które są używane podczas rozmowy kwalifikacyjnej:

Powiedz mi coś o sobie.

Celem takiego zdania jest, abyś przedstawił Twoje możliwości zawodowe. Tak więc powinieneś opisać Twoje największe zalety, które byłyby odpowiednie do oferowanego stanowiska. Postaraj się być szczegółowy i używać przykładów, które potwierdzałyby Twoją autoprezentację.

Jaka jest Twoja największa słabość, Twoja najsłabsza strona?

Uwaga. Nigdy nie bądź negatywny, wręcz przeciwnie. Staraj się przekształcić każdą Twoją negatywną cechę lub słabość w pozytywne stwierdzenie lub Twoją mocną stronę. Na przykład: „Podchodzę do każdej sprawy z dużą ostrożnością, przez co zazwyczaj pracuję trochę wolniej i kończę później, aby upewnić się, że to, co zrobiłem, nie mogło być lepiej wykonane”.

Jakie są Twoje oczekiwania odnośnie zarobków?

Kwestie płac należą do najbardziej delikatnych w całej rozmowie kwalifikacyjnej.

Jeszcze przed spotkaniem powinieneś spróbować dowiedzieć się jaki przedział zarobków odpowiada oferowanemu stanowisku (raporty płacowe, internet, znajomi), a także odnieść Twoje umiejętności oraz doświadczenie do swoich oczekiwań płacowych. Za pomocą kalkulatora wynagrodzeń dostępnego na wielu stronach internetowych (również w sekcji Student na InfoPraca.pl) postaraj się też wyliczyć swoją proponowaną płacę brutto, ponieważ pracodawca przedstawiając Tobie oferowane wynagrodzenie przeważnie ma na myśli właśnie kwotę brutto  (pamiętaj że od Twojej płacy brutto, pracodawca odliczy kwoty należne na podatki i składki, tak więc na Twoje konto wpłynie kwota netto odpowiednio pomniejszona o wspomniane opłaty).

W przypadku pojawienia się pytania o oczekiwane zarobki jednym z rozwiązań jest podanie realistycznego przedziału płacowego w odniesieniu do danego stanowiska, z odpowiednim zaznaczeniem, iż masz na myśli kwoty brutto, bądź też netto.

Innym rozwiązaniem jest próba wyjścia z sytuacji za pomocą neutralnej odpowiedzi: „Mam nadzieję zarabiać tyle samo, ile zarabiają inni pracownicy w firmie na podobnym stanowisku”.

Możesz też odpowiedzieć pytaniem (chyba, że dokładnie wiesz, ile zarabia przeciętny pracownik na danym stanowisku): Ile zarabia nowy pracownik w tej firmie?

Jeśli Twoje doświadczenia zawodowe oferują Ci silne poparcie Twoich wymagań, możesz zapytać: Jakie wynagrodzenie może mi zaproponować firma, biorąc pod uwagę moje doświadczenie zawodowe? Możesz także podkreślić Twoje zdolności i kompetencje zawodowe w celu dodania wagi negocjowanemu wynagrodzeniu.

Dlaczego chcesz pracować w tej firmie?

Za pomocą tego pytania rekrutant pragnie dowiedzieć się, czy znasz lub czy faktycznie interesuje Cię dana firma. Postaraj się porozmawiać przed rozmową rekrutacyjną z jakimś pracownikiem danej firmy lub przynajmniej wyszukać wszystkie dane na jej temat i podczas odpowiedzi odnieść się do zdobytej informacji. W ten sposób będziesz mógł dać do zrozumienia, że interesuje Cię praca w firmie, która ma coraz większe znaczenie na rynku i która charakteryzuje się ciągłym wzrostem lub że podoba ci się ogólna atmosfera pracy w tej firmie. Pamiętaj, że osoba rektrutująca chce widzieć Twoje zaangażowanie oraz zainteresowanie oferowanym stanowiskiem oraz firmą.

Dlaczego opuściłeś ostatnią pracę?

Jest to następne typowe pytanie, za pomocą którego pracodawca pragnie dowiedzieć się, czy miałeś jakieś problemy w Twoim poprzednim miejscu pracy.

Jeśli faktycznie miałeś w Twojej poprzedniej pracy jakieś nieporozumienia, nie wspominaj o problemach a raczej przedstaw swoją sytuację w sposób pozytywny; nigdy nie krytykuj ani wcześniejszej firmy (lub co gorsza – szefa), ani siebie (np. zwróć uwagę na to, iż w poprzedniej firmie nie miałeś możliwości dalszego rozwoju, co jest dla Ciebie istotnym elementem lub też, iż chciałbyś mieć okazję sprawdzić swoje umiejętności na innym stanowisku, a poprzednia firma takiej możliwości nie oferowała).

Nie daj się sprowokować. Użyj najpopularniejszych powodów w celu usprawiedliwienia Twojej chęci zmiany pracy: była to tylko tymczasowa praca, nie istniała żadna szansa kariery zawodowej, nie wykorzystywano w pełni Twoich możliwości i z tego powodu nie czułeś się spełniony.

Jakie masz plany na przyszłość?

Każdy rekrutant będzie chciał oczywiście wiedzieć, czy jesteś osobą ambitną, czy masz przed sobą wyznaczone cele i czy wiesz dokładnie, w jakim kierunku skierować swoją karierę zawodową. Pytaniem tym chce też sprawdzić, czy wiążesz przyszłość z pracą w tej właśnie firmie. Będzie też chciał poznać, jakie masz oczekiwania od firmy, w której próbujesz zdobyć pracę. W przypadku pytań tego typu powinieneś zaznaczyć Twoje chęci do nauki, że stawiasz na rozwój zawodowy oraz, że masz nadzieję w pełni rozwinąć swoje umiejętności zawodowe w firmie, w której ubiegasz się o oferowane stanowisko. Postaraj się mówić o firmie w terminach długoterminowych.

Wszystkie z wymienionych powyżej pytań bardzo często pojawiają się podczas rozmów rekrutacyjnych. Postaraj się więc nie stracić swojej szansy i przygotuj się do nich. Udzielanie zdecydowanych, składnych i popartych odpowiednimi argumentami odpowiedzi niewątpliwie pozwoli Ci na wywarcie bardzo pozytywnego wrażenia.

Dodaj komentarz

90 Responses to “Pytania otwarte podczas rozmowy kwalifikacyjnej”

  1. maniana1 says:

    Bzdura, byłem na paru rozmowach z pośrednikami, co mam odpowiedzieć jeżeli nie znam przyszłego pracodawcy. Młode twarze rekrutuja ludzi powaznych.

  2. Gargamel says:

    Rozmowy kwalifikacyjne są czasem żenujące. Posiadam duże doświadczenie zawadowe i jest mi bardzo przykro że rozmowę “merytoryczną” przeprowadza ze mną osoba kompletnie nie przygotowana. Pani 20-24 letnia przepytuje mnie jak uczniaka z Ustawy, której nie potrafi nawet prawidłowo przeczytać.Albo podsuwają Ci test psychologiczny w którym większość pytań dotyczy mojego życia prywatnego i poglądów, oraz pytań w stylu ” Czy chciałabyś pojeździć koparką na budowie”. Odpowiadam “nie” (kiedyś już przejechałam się spychaczem i nie jest to dla mnie wielkie przeżycie).Ale dla osoby rekrutującej pewnie jest to sygnał negatywny.Nie mam oczywiście możliwości wyprostowania tego i dodanie że np: byłam członkiem wyprawy w Himalaje, nie jest mi obcy samochód terenowy, świtnie jeżdżę na natrach.

  3. mk123 says:

    potwierdzam, tylko w jednej firmie pośredniczącej (z kilku w których miałem interview)spotkałem się z konsultantem, który miał osobiste doświadczenie w biznesie i rozmowa z nim była na zupełnie innym poziomie, niż w przypadku (z mojego p. widzenia) młodych konsultantów którzy zadawali sztampowe pytania odpowiedzi na które można nauczyć się na pamięć i z których chyba niewiele wynika.

  4. beblak says:

    rozmowy rekrutacyjne w Warszawie rzeczywiście są żenujące i nigdy konkretne, dlaczego tak siedzieje? Myslezę W naszym kraju nie ma już ludzie potrafiących podjąć konkretne i rzeczowe decyzje.
    Pracodawcy ,gdzie wy macie jaja….?

  5. jach says:

    ostatnio aplikowałem do firmy zajmującej się usługami porządkowymi – na stanowisko kierownika zespołu – grupa sprzątaczy, mam ogromne doświadczenie w zarządzaniu takimi zespołami jak i ogólnie w pracy z ludzimi nazwijmy to ogólnie “prostymi” często z marginesu, słabo wykształconymi, opóźnonymi itd. rekruterki uznały jedna że słabo nadaję się do takiej pracy mimo że śpiewąco przeszedłem wszystkie testy i wykazałem się dużą wiedzą praktyczną i teoretyczną, mogę się jedynie domyślać (bo informacja zwrotna to marzenie ścietej głowy) że powodem był mój oględnie mówiąc doś “inteligencki” spsób bycia, bogate słownictwo i fachowa termnologia dotycząca zajwisk występujących w procesie zarządzania takimi zespołami – innymi słowy Panie uznały chyba że nie jestem swój chłop który potrafi postawić do pionu grupę sprzątaczy, co więc miałem robić zachowywać się jak knajak ukrywać umiejętności

  6. magda says:

    Ja nigdy nie pracowalam w Polsce-mieszkam w Nowym Jorku-ale widze ze wszedzie jest to samo. Spotkalam sie w mojej karierze zawodowej z kompletnym brakiem profesjonalizmu od strony pracodawcy i myslalam co za kretym napewno tam nie chce juz wracac i miec do czynienia z bullshit jakim on reprezentuje. Innym razem bylam pod wrazeniem profesjonalizmy i czystej intencji pracowacy. Pytania chyba na calym swiecie sa standardowe. Tutaj musimy sie duzo usmiechac i to nam pomaga niesamowicie , zwlaszcza na interview.Wiem napewno ze bez porzadnego przygotowania na interview male sa szanse dostac prace. Tutaj musimy byc bardzo sczesliwi promieniujacy zyciem swietnie wygladajacy w czasie interview.powodzenia

  7. Justyna says:

    Witam. Jestem ze Szczecina. Chyba gorzej nie mogłam trafić. Na rynku mało jest ofert pracy wogóle a żeby było coś dla osób powyżej 35 roku życia to można pomarzyć. Koleżanka z Warszawy opowiadała że po wysłaniu odpowiedzi na 40 ofert pracy w ciągu tygodnia znalazła pracę po 2 tygodniach, a tu znajduję może 5 w tygodniu. Z ofert pracy wynika że poszukiwani są tylko studenci albo osoby z grupą inwalidzką. Na rozmowy kwalifikacyjne zapraszana jestem rzadko a do tego prowadziłam działalność gospodarczą – jednak zmuszona zostałam do zlikwidowania firmy. Nie wiem co mam robić, może ktoś coś podpowie… będzie miło

  8. BBBB says:

    Teraz ja. Te rozmowy są na pewno beznadziejne. Z jednej strony brak kompetencji. Dlaczego za granicą byłam dobrym pracownikiem a tu nagle nie. Polska jest dziwnie beznadziejnym krajem bardzo zcofanym nadal, zludzmi bez kompetencji na ważnych stanowiskach, bojących się o własne stanowiska i dytskryminujących przez to innych.

  9. jahoo says:

    Brak profesjonalizmu. Ostatnia rozmowa to był szczyt wszystkiego. Ubiegałam sie o posadę księgowej,mój rozmówca przyjął mnie w ogródku w stroju plażowym. W zamian za ciężka pracę oferował zatrudnienie na czarno (celem sprawdzenia umiejętności)

  10. jolinka says:

    Jestem młodą mamą i mimo, że w ogłoszeniach często są zawarte informacje “bez doświadczenia”, to i tak wybierają osoby, które się znają na danej specjalizacji. Więc nie mam możliwości zmiany pracy na lepszą, i co gorsze kształcenia się. Pracodawcy nie dają szans mlodym mamą, które są bardziej zaangażowane w to co robią , także zawodowo. JEST TO ŻENUJĄCE!!!
    Skończyłam liceum profilowane, i pracuję w restauracji, gdy chciałam zmienić branże to nie dano mi możliwości rozwoju. Zacofana Polska i jej pracodawcy!!!

  11. poszukujaca pracy says:

    Wlasnie dzisiaj bylam na rozmowie. Prowadzila ja byla pani psycholog, a od 10 lat doradca ubezpieczeniowy. Kompletnie nie przyjmowala do wiadomosci , ze mnie moze co innego motywowac do pracy i z czego innego mpge miec satysfakcje. A jak poprosila,zebym teraz ja zadawala jej pytania, to po jednym z pytan sie obrazila, ze jej wielka instytucje finansowa (wieksza dwa razy od mojego poprzedniego pracodawcy, ktorego chwalilam za pewne rozwiazania)jest dwa razy wieksza i obraza ja porownywanie z innymi. no i skonczylysmy rozmowe. uslyszalam, ze chyba trafie do drzwi. Super:(

  12. mika says:

    Własnie zaczynam szukać pracy i jestem mamą 3 lataka boję się strasznie ponieważ wiem iż pomimo tego,że tylu specjalistów w mojej branży wyjechało za granice to i tak wymagania mają niesamowite za marne 900zł jak mam oddać synka do przedszkola i za nie zapłacić 340zł a sama zarobię na co na kredyt hipoteczny??chory kraj ichore ceny wobec zarobków.

  13. marcin says:

    Byłem niedawno na rozmowie, a właściwie na spotkaniu rekrutacyjnym, trwało to ponad 4 godziny(!!)5 różnych testów, wszystkie pod presją czasu, dziwne pytania, a jak po kilku dniach chciałem się dowiedzieć jak mi poszło, to powiedzieli, że to jest ich tajemnica.. żenada. to samo z zarobkami, nie mogli mi podać nawet przedziału od do, bo to też jest tajemnica.. według mnie jest to szczucie ludzi, ponadnormowa selekcja. znam swoją wartość i chętnie zaprezentuję swoje umiejętności na rozmowie z kimś konkretnym, a nie z bandą młodych rekruterek, które nie wiedzą nic na temat budownictwa (jestem magistrem budownictwa).

  14. Marzena says:

    Witam, ostatnio mialam rozmowe kwalifikacyjna na stanowisko kierownik sklepu w agencji s… w Krakowie. Jechalam tam 120km a rozmowa trwala az 15-20min. Wrazenia smoje sa takie ze gdyby odebrac kartki tym paniom to nie wiedzialyby o co pytac…żenada! NIe dowiedzialam sie zadnych szczegolow o firmie bo to byla tajemnica! Jedynie to ze pracodawca jest z wyzszej polki…i czy znam jakies firmy z wyzszej polki?? Porazka. Pracowalam dlugo za granica i gdybym wymienila tym sztywnym paniom firmy ktore licza sie za granica do wyzszej polki w tej branzy to podejrzewam ze nie znalyby ich. Komedio dramat.

  15. Krystyna says:

    w warszawie wcale nie jest tak słodko, ja mam 44lata i od 10 m-c szukam pracy, kilka razy słyszałam, iż moje C.V. jest imponujące i co z tego. Mój wiek i spora nadwaga, mimo życiowego optymizmu … dyskredytują moje kwalifikacje w oczach pracodwcy, przez telefon każdy jest uprzejmy i serdecznie zaprasza no interviu,po czym zatrudnia osobę w około 30 roku życia proponując jej przyuczenie…….umiejętności i kompetencje nie są najważniejsze……Nie rozumiem tego, ale myśle iż wynika to z faktu że bardzo w ostatnim czasie obniżyła sie średnia wieku przecietnego menagera czy kierownika, młode osoby nie chca zatrudniac podwładnych w wieku ich rodziców……….lecz JA ma jeszcze 16 lat aktywnej pracy zawodowej, odchowane dzieci……co oznacza brak zwolnień lekarskich, wiekszą kreatywność w miejscu pracy,dojrzałość i subiektywną ocenę……..czasami mam wrażenie, iż osoby zajmujące się rekrutacją zapominają o celu i kryteriach którymi winny sie kierować sa na ogół bardzo młode-atrakcyjne z wygladu sugeruja się pierwszym wrazeniem oceny wygladu kandydata, a nie jego kwalifikacjami……..i uwazają , że wszyscy muszą być standartowi metr 170 i 65 kg i młodzi, bo wszędzie teraz pracują tylko młodzi, studenci integrujący się w młodych zespołach pracy, a Ci pozostali skoro do czterdziestego roku zycia nie wypracowali sobie kierowniczej pozycji i nie trzymają się pazurami posady ………..muszą się dopasować do sytuacji i trudno niech pracują byle gdzie np.za 1000zł na kasie w supermarkecie z dyplomem mgr.

  16. Paweł says:

    Wcale się nie dziwię bo ta moda przyszła z zachodu. I pomimo odbycia jak na razie dwóch rozmów potwierdzają się moje odczucia. Skoro napisanie CV i listu motywacyjnego można zlecić fachowcom od HR, a odpowiedzi się wyuczyć to o co tutaj chodzi? Chyba o te plecy. Niestety również potwierdziły się moje obawy że część procesu rekrutacji to istna fikcja, kilkunastu kandydatów się poci na rozmowie i to w zupełności niepotrzebnie bo i tak przyjmowany jest znajomek, hehe

  17. Marzena says:

    Dlaczego nie mozna podac nazwy agenci w ktorej rabia ludzie sobie jaja? I sa nie profesjonalni w tym co robia?
    Czy mowienie glosno o problenie w Pl jest zabronione?
    Skoro tak to dlugo jeszcze nie bedziemy w prawdziwej UE.
    pozdrawaim

  18. urszula says:

    Szczerze przyznaje racje.Jedynym sposobem jest rozmowa z per panem dyrektorem interesujacej nas firmy. Powodzenia

  19. zalamana says:

    To jakaś paranoja!Nie ma prawie żadnych ogłoszeń na stanowisko pracownika administracyjnego. Nie mówię o sekretarkach lub asystentkach, bo jak nie masz odpowiedniej prezencji tj. szczupła, wysoka itp cechy wyłącznie wizualne to możesz zapomnieć o pracy na takim stanowisku. Mimo, że dookoła trąbi się że teraz nastały czasy w których nie patrzy się na urodę, mam doświadczenie że wcale tak nie jest. co do pracy jako asystent to właściwie osoba taka musi umieć i w pracy wykonywać wszystko i jeszcze więcej , języki to oczywiście perfekt a taki np. dyrektor, kierownik, prezes oprócz doświadczenia, języka nie musi umieć. Przeglądając setki ogłoszen dochodzę do wniosku że dlatego asystent musi umieć np. perfekt język po to żeby prezes nie musiał. Wymagania często są tak wysokie, że właściwie co druga firma potrzebuje co najmniej omnibusa, który pracowałby przysłowiowe 24 h/dobę a gdzie dom, rodzina, dzieci? pracownik ma znać 3 języki, ciągle się szkolić a ja się pytam za 1000 zł? bo tyle oferują. Rozumiem w firmach z kapitałem zagranicznym lub w takich gdzie kontakt z zagranicznym klientem jest codzienny – wtedy język jak najbardziej ale pracownik zajmujący się administracją, który w zyciu nie będzie prowadził rozmowy w obcym języku oczywiście również musi znać go komunikatywnie. Pracowałam za granicą w Szkocji ale mój przyszły pracodawca stwierdził że szkocki to nie angielski i że znajomość tego języka nic dla niego nie znaczy. Bez komentarza, zatkało mnie jak to usłyszałam. Zapytana czy uczęszczałam na kursy w poprzedniej pracy odp. szczerze że bardzo chciałam ale moje wynagrodzenie nie pozwalało mi na to, mój przyszły szef był w szoku. Jasne za 1000 zł i rodzinę na utrzymaniu. Można by było pisać i pisać ale czasami pracodawcy powinni zejść na ziemie i spojrzeć realnie na szarego człowieka.

  20. athmosferek says:

    Zgadzam się z Wami w zupełności! Dla mnie najgorsze jest to, że dziś najważniejszy jest wygląd:/ Jeśli nie jesteś szczupłą 20-latką to koniec:( Nieważne, że masz doświadczenie i predyspozycje do wykonywania jakiejś pracy:( Zawsze wybiorą najatrakcyjniejszą osobę. Byłam ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej. Oprócz mnie było ok. 10 innych dziewczyn. Którą przyjęli? Tą w najkrótszej spódnicy i 10cm szpilkach…. To jest skandal! Choć uważam sie za atrakcyjną osobę to z panienkami w mini zawsze przegram:/ Chociażby dlatego, że na rozmowę kwalifikacyjną tej mini nie założe…:/ To są kpiny i tyle!

  21. niedoświadczona says:

    a ja skończyłam jęz ang, troche uczyłam w szkole ale po doświadczeniach z gimnazjalistami odechciało mi się, nie mówiąc o żenujących zarobkach dla nauczycieli, które niespecjalnie motywują do pracy. pracowałam w anglii potem w stanach, i te dośwaidczenia nauczyły mnie że poradzę sobie w życiu, ale chyba nie w tym kraju, tutaj nikt nie chce dać szansy ludziom bez doświadczenia zawodowego, szukam wszędzie i nic, jestem załamana, prawdopodobnie będę musiała znów wyjechać za granice i w najlepszym razie skończę jako kelnerka lub coś w tym stylu, mam wrażenie że nie ma dla mnie miejsca nigdzie, osoby wrażliwe i niekoniecznie posaiadające sztuke usmiechania sie do kazdego – jak isis gee – po prostu nie maja tutaj czego szukac,zycze powodzenia wszytskim poszukujacym pracy

  22. Palcia25 says:

    Ludzie tacy jak ty myślą, że jak skończyli liceum to złapali Boga za nogi. Ja jestem po dwóch kierunkach studiów i jest mi ciężko, bo nikt nie chce mi dać szansy i nie mam dzieci, poza tym jak możesz mówić, że młoda mama będzie zaangażowana! kiedy ona ma to robić, ciesz się dziewczyno z tej pracy którą masz i nie narzekaj.

  23. jar says:

    burak z Ciebie… to za stosunek do innych

  24. off says:

    raz trafiłam na rozmowe, gdzie koło mnie posadzili jeszcze 7 osób i dwie strasznie poważne dziewczynki zadawały nam takie głupie pytania, że najpierw zrobilismy wielkie oczy, potem tylko sie śmialiśmy, a na koniec wyszliśmy uznając, że chyba musieli by nas zatrudnić za karę :p (chodziło o stanowisko windykatora telefonicznego)..JAK MOŻNA POSADZIĆ TAKIE NIEMOTY I POZWOLIĆ IM REKRUTOWAĆ????

  25. Wito says:

    Kolego masz problem z swoją osobowością nie szanujesz ludi i oni też cię nigdy nie będą sznowali nie nadajesz się do tej pracy,sądząc po twoim komentarzu że ktoś jest dla ciebie prostakiem z góry zasądzonym.Jakie ty masz o sobie mniemanie i dlaczego szukasz pracy w śród takiej grupy ludzi???Może zostaniesz jakimś dyrektorem.

  26. zosia says:

    Rzeczywiście żenada, właśnie wróciłam z Usa po kilku latach pobytu i stwierdzam że sytuacja ze znalezieniem pracy w Polsce sprzed kilku lat i obecnie jest ta sama z tym że możesz sobie zawsze popracować na kasie w markecie za 600 zł.Co do poważniejszych prac dla osób po studiach to ogłoszeń jest mało, szukających nieporównywalnie więcej.Ja się pytam gdzie są te miejsca pracy o których tyle trąbili w tv po wyjeździe ludzi do Anglii, Irlandii.
    O agencjach pośredniczących też mogę powiedzieć co nieco, jak to się dzieje że przychodzi się do takiej agencji a tam jakbym dalej była na uczelni, nie widać przełożonego, panienki chodzą sobie ubrane na luzie w powyciąganych swetrach, trampkach i dżinsach i gadają non stop przez komórki udając ważne a pytania zadają żywcem ściągnięte z internetu, a na recepcji pracownice te mniej ważne -tzw pomocnice w najlepsze zabawiają się oglądaniem filmików na youtube tak że wszystko słychać, kompletny brak profesjonalizmu i traktowanie z góry szukających pracy, acha i jeszcze dowiedzieć się dla kogo się będzie pracowało to jakaś tajemnica -zapewne dla służb specjalnych skoro tak pilnie strzeżona, to jak ja mam odpowiedzieć na pyt. ile chcę kasy skoro nawet nie znam firmy
    paranoja i zawistni ludzie trzymający się kurczowo swoich ciepłych posadek
    już myślę o powrocie do usa jak tak dalej pójdzie

  27. poprostu ja says:

    Tak czytam wszystkie wypowiedzi i też dołożę swoje 3 grodze. Otóż niedawno byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w jednej z największych polskich firm. Rozmowa była beznadziejna. Pan w butach ze skóry krokodyla, wielkim złotym rolexem i gajerku za 5 tysiaków kazał mi się zareklamować…myślałam, że będzie bardziej oryginalny. Sprawdza się powiedzenie ,,nie oceniaj zeszytu po okładce”. Dodam jeszcze, że przy rozmowie wyszło na jaw, że ogłoszenie, które znalazłam w gazecie nie zgadzało się ze stanowiskiem proponowanym przez Pana Krokodyla…
    Dla porównania poszłam ze swoją CeFałką do sklepu obuwniczego. ,,A co mi tam”- pomyślałam, przynajmniej będę miała większe doświadczenie w rozmowach”. Powiem szczerze- rozmowa była świetna, pracodawca sam szukał mojej oryginalności. Rozmowa była przeporwadzona w luźny sposób, bez nerwowej atmosfery, z dużą ilością żartów. Jedno z pytań jakie padło: ,,Jednym z Pani zainteresowań jest malowanie…Co Pani ostatnio namalowała i którym z obrazów mogłaby się Pani mi poszczycić, pochwalić?”
    Pytań było naprawdę dużo, pracodawca stworzył miłą atmosferę, nie dałam się zaskoczyć. Wiedziałam, że przeczytał moje CV, że się z nim wczesniej zapoznał. Tego samego dnia otrzymałam telefon, że następnego dnia odbędzie się szkolenie i że jestem przyjęta. Niestety nie poszłam, jestem po studiach i jednak szukam bardziej ambitnej pracy, której w moim mieście brakuje. Stołki pozajmowane przez emerytów. A my studenci czekamy na wakaty jak chorzy na transplantację serca.

  28. wiadomo says:

    Zgadzam się… Niestety tak to już jest…Moje roczne doświadczenie zawodowe wynika z faktu iż zgłosiłem się do pracy, gdzie mogę się realizować zawodowo, ale finansowo zdecydowanie nie… teraz z małym, ale pojemnym bagażem doświadczeń, gdy przeglądam oferty pracy to… Nie mam siły… jAKO CHYBA JEDYNY PRACOWNIK CIąGLE JESTEM NA BIEżąCO, ZE WSZYSTKIM (RAPORTY, PRZEPISY PRAWNE, SZKOLENIA, POLITYKA FIRMY, NOWOśCI) I CO Z TEGO??? Ano to, że myślę, ze gdzie indziej będę musiał być bardziej podatny na stres, od nowa zaznajamiać się z ludźmi, od nowa uczyć swojego poczucia humoru itp. Pozdrawiam

  29. zdruzgotana says:

    Zgadzam sie z wypowiedziami przedmówców, w Polsce to ogolnie jakas masakra. Kilka miesięcy temu wróciłam z zagranicy. Zdobylam doświadczenie jako menager restauracji, język perfekt i z dużą nadzieja wróciłam do kraju. I tyle mi pozostało nadzieja. Byłam na kilku rozmowach aczkolwiek rekrutanci zarzucili mi np.brak doświadczenia w Polsce. To jest niewiarygodne!!! Pracując w olbrzymiej ekskluzywnej restauracji, bylam odpowiedzialma za prace okolu 30 osób usłyszec takie coś. Na swoja obrone mam tylko tyle że oprocz doświadczenia mam wykształcenie wyzsze zawodowe. Naprawde siedze i zastanawiam sie co się dzieje w NASZYM KRAJU??? W Polsce nie szanuje sie ludzi wykształconych

  30. kadrowa says:

    Hmmm… jestem kadrową od ponad 6 lat, przekroczyłam właśnie 30-stkę. Rozmów kwalifikacyjnych przeprowadziłam niezliczoną ilosć. Zgadzam się ze wszystkimi przedmówcami (w końcu też czasem chodzę na rozmowy kwalifikacyjne w roli kandydata…), natomiast dla równowagi podam kilka argumentów z drugiej szali:
    1. kandydaci nie przestrzegają przyjętego systemu rekrutacji – tzn. jeżeli w ogłoszeniu jest prośba o składanie CV pocztą elektroniczną, tradycyjną lub osobiście, to po co przychodzicie bez dokumentów ot tak, “zorientować się” i zapytać o informacje zawarte w ogłoszeniu !!!!!????? (tzn. najczęściej wymagania, zakres obowiązków). W moim średniej wielkości mieście i dość dużej stopie bezrobocia, na popularne stanowiska – tzn. magazynier, sekretarka, pracownik administracyjny, kierowca – spływa czasem ponad 200 aplikacji. Miejcie wyobraźnię!!!! Gdyby co drugi chciał osobiście przyjść, to po kilku godzinach zaczęłabym gryźć. To samo tyczy się telefonów – jeżeli w ogłoszeniu są podstawowe info, a na końcu dopisek “w razie pytań prosimy o kontakt pod nr tel….”, to nie dzwońcie tylko po to, aby zadać lakoniczne pytanie “chciałbym się dowiedzieć czegoś o stanowisku”, a na moją prośbę o uszczegółowienie odpowiedź “jak można składać CV”!!!!! Po dwudziestym takim telefonie robię się coraz mniej przyjemna. Nie dlatego, że zadzieram nosa, bo rekrutuję, po prostu – po ludzku – brakuje mi cierpliwości…Rekruter też człowiek, a jego praca wcale nie jest łatwa i dobrze płatna. Okażcie trochę serca, a poza tym umiejętności logicznego myslenia i dyscypliny – czytajcie info zawarte w ogłoszeniach stosujcie się do określonego sposobu rekrutacji…
    2. weryfikacja CV – a w CV jedynie data urodzenia, szkoła i zdjęcie. Nie każdy posiada doswiadczenie zawodowe, ale grajcie wtedy umiejętnościami, zainteresowaniami, ambicjami !!! Spośród 200 CV wasze po prostu wyląduje w koszu, chyba że macie unikalne na skalę kraju, wymagane przez nas wykształcenie – co zdarza się rzadko.
    3. Nie róbcie błędów ortograficznych w CV !!!!!!
    4. Kandydat na rozmowie kwalifikacyjnej – pierwszy typ to osoba nie patrząca w oczy rekrutującemu, nie potrafiąca określić własnych planów i ambicji zawodowych, a na pytanie o powody odejścia z poprzedniej pracy (lub częstej zmiany pracodawców) z rozbrajającą szczeroscią opowiada o niecnych posunięciach byłych szefów, często nie tylko niemoralnych, lecz co gorsza – sprzecznych z prawem. Jako człowiek rozumiem rozgoryczenie rozmówcy, ale jako reprezentant pracodawcy – nie chcę takiego szczerego pracownika w siebie.
    5. kandydat patrzący z wyższością na rekrutującego – czasami jestem pierwszym ogniwem selekcji i kieruję wybranych kandydatów na rozmowę z przyszłym kierownikiem w celu weryfikacji “zawodowej”. Nie muszę znać się tajnikach hydrauliki, księgowości i murarstwa. Weryfikuję w aspekcie bardziej psychologicznym i formalnym, a nie kompetencji zawodowych. Nie lekceważcie mnie również z powodu młodego wieku – to nie moja wina, że jesteście starsi, jestem dumna, że wspięłam się na zajmowane stanowisko mimo że jeszcze nie osiągnęłam wieku przedemerytalnego !!! I nie interpretujcie pytań jako głupich i naiwnych – może niekiedy są one bardzo pożyteczne, tylko po prostu nie dostrzegliście ich przydatności.

    Powyższe to oczywiście opisy trochę przejaskrawione, dotyczące jedynie części kandydatów.

  31. emi says:

    Jestem zniechęcona już szukaniem pracy. Mam wykształcenie wyższe i doświadczenie przeważnie w pracy biurowej ale to chyba za mało, bo z rozmów nic nie wynikało a jak coś wyszło to firma okazała się beznadziejna(ponieważ stosowali mobbing) i po 4 dniach pracy po prostu zrezygnowałam.. a ja nie lubię jak ktoś mnie wykorzystuje. Zaczynam tracić nadzieję że uda mi się znaleźć ciekawą pracę. Bo wymagania ze strony pracodawców są ogromne ale co w zamian proponują??najniższa krajową, najlepiej pracować po 12h i robić za 3 osoby!!!MASAKRA!!!

  32. Basia says:

    Też byłam na fajnej rozmowie kwalifikacyjnej…startowałam na stanowisko recepcjonistki w hotelu…po pytaniach podstawowych powielanych na wielu rozmowach kwalifikacyjnych, a nawet ściągniętych z książek, zadano mi pytanie :”w jaki sposób reprezentowałabym firmę na konferencjach najlepiej w języku rosyjskim ” ok uczyłam się 3 języków:ang., niemieckiego i francuskiego …myślałam, że wystarczą-w końcu to kandydowałam na stanowisko recepcjonistki a nie kierownika-zastępcy…

  33. eve says:

    moja kolezanka ostatnio byla na “rozmowie”.opowiadała, ze siedziba firmy wyglądała świetnie, skórzane kanapy, marmury itd. W poczekalni siedziało razem z nią kilkanaście osób, jakiś przemiał totalny, a na samym spotkaniu tak naprawdę niewiele pytali o nią i doświadczenie tylko opowiadali o “pięknych perspektywach”. potem dowiedziała się ze chodzi o zwykłe akwizytorstwo.

  34. Misia says:

    hmmm, siedzę sobie i czytam z uśmiechem…bo znam to wszystko z autopsji. i rekrutowanie ludzi starszych dwukrotnie ode mnie i przechodzenie różnych rozmów kwalifikacyjnych (sklep obuwniczy już zaliczony;-))) i tym bardziej jestem optymistyczna: jeśli nie będą mnie chcieli tam, gdzie przydałabym się i byłabym bardzo dobrym pracownikiem, bo: jestem za młoda, za pewna siebie lub za dużo żądam…OTWORZĘ WŁASNĄ FIRMĘ. i Ci, którzy nie chcieli dać mi szansy wykazania się lub nie doceniali zbyt długo, będą pluć sobie w brodę, że wyhodowali żmiję na włąsnym łonie ;-))pozdrowienia dla wszystkich bezrobotnych pewnych własnej wartości i tych, którzy pracę traktują jako płatny staż!na pewno się opłaci!!tylko więcej optymizmu…

  35. eve says:

    Bravo Misia!!!za podejście, wiarę i optymizm:)

  36. truskawa says:

    wiecie co jak zytam wasze opowisci to naprawde musze powiedziec ze z czescia przypadkow sama sie spotkalam, albo szef ktory prawie sobie kaze dziekowac ze laskawie zaprosil cie na rozmowe, albo ktos kto proponuje nic za wszystko,na szczescie sa jeszce normalni przelozeni, przynajmniej potencjalni n aktorych rozmowa przebiega milo i profesjonalnie

  37. gonz0 says:

    Jak sie dowiedziec o pensje w branży ? Tego sie nie dowiesz bo np w moim przypadku rozpiętosc jest od 3-4 tysi do kilkunastu tysi. Wiec w tej górnej granicy nikt nic nie poda.

    Byłem ostatnio w takim banku DNB i zapytali mnie się czy wiem czemu nikt nie chce mnie zatrudnić – ja wiem i odpowiedziałem. Oczywiście obiecali że się odezwą – niestety zero odpowiedzi, na telefon nie można było się dodzwonić, email z ktorego do mnei pisano nie istnieje.

    W całym swoim życiu odpowiedziały mi dwie firmy że mnei nei chcą – jeden to był polski Bank drugi firma telekomunikacyjna (ale nei ten monopolista).

  38. pakulson says:

    pracuje teraz w ochronie (rozmowa kwalif. trwala 5 minut 😛 a dluzej mi zeszlo z czekaniem na stroj u woznego) teraz szukam nowej pracy.dzis bylem na rozmowie aby pracowac jako doradca finansowy.na stronie pisalo podstawa 1000zl prowizje a okazalo sie ze nie znajac nikogo w wawie moge zarabiac ok 500zl przez nawet pol roku.ja dziekuje za takie info.pewnie nie dostane tej pracy tylko dlatego ze nie ubralem sie w gajerek(wracalem z nocki w ochronie i nie zdarzylem jechac do domu sie przebrac).porazka

  39. bea says:

    mam 39 lat..prowadze wlasna dzialalność handlowa ale w zwiazku z otwarciem w mojej okolicy galerii handlowej postanowiłam znaleść prace w jedny z powstających tam sklepów….odezw na cv ogromy..doświadczenie okrutne….rozmowy przebiegały w zastraszjąco szybkim tempie…ja jako obserwtor lubię przyglądaac się innym …rozmwoa przychodzę na nią kilka minut wcześniej , zatłoczona kawiarenka….koebieta przeprowadza rozmowę z kandydatką…ta sie denerwuje a ona…no cóż…rozgląda się , pisze esemesa pod stolikiem..ehhehe….ide ja…nic sie nie zmienia..pytania napisane na kartce , wręcz informacja..mam jeszzce 4 pytania ..przykład….ale w końcu otrzymuję prace..bez ceregieli…facet mówi wprost..miesiąc okres próbny i ocenimy czy się pani nadaje na kierwonika sklepu…mijaja 4 dni w tym dwa przygotownie sklepu. , dwa następne praca jak w fabryce ..masa zakazów z zakazem odzywania sie włącznie tylko do klienta…zostaje poproszona na zaplecze i pani regionalna mówi mi…sorry nie nadjesz sie bo nie psaujesz mi do zespołu….jestes za stara….takiej funkcji jak kierownik my nie prewidujemy a zespół sprzedawczyn jest młodszy…….nie mielibyście jej ochoty za przeproszeniem …..niestey w naszym kraju są potrzebni m łodzi ludzie bez doświadczenia ale z klapkami na oczach dla których firma będzie priorytetem w życiu…….ach zapomiałabym..wyszłam 2 razy ze sklepu zadzwonić do córki…bo miała gorączkę…dziecko ogranicza usłyszałam…ja sie nie poddaje….i wszytkim też życze szczęścia

  40. angela says:

    @bea! na pewno jako pracownik ze stażem, prowadzący własną działalność masz dużo do zaoferowania!!! a to w jaki sposób przeprowadzana była tamta rozmowa, no cóż – chyba nie najlepiej świadczy o przyszłym pracodawcy. Minęły czasy, kiedy trzeba prosić o to by ktoś nas przyjął, a szef jest bogiem. Nie poddawaj się, ja tez miałam podobną sytuacje, ale wyszło na dobre!

  41. Wojtek says:

    Po przeczytaniu wszystkich postów widzę że problem jest jeden za mały rynek pracy w Polsce w stosunku do ilości ludności i kulejąca gospodarka. Gdyby było więcej ofert pracy na pewno Pani “kadrowa” post z dn. 19.09.2008 godz. 11:54 miałaby mniej osób do weryfikacji w “aspekcie bardziej psychologicznym i formalnym” i wtedy dla kilku osób miałaby cierpliwość i szacunek a moze nawet dostąpiłby te osoby zaszczytu rozmowy “w celu weryfikacji “zawodowej”.

  42. neovo says:

    Czytam posty i włosy stają mi na głowie.Z tego co piszecie wynika że w całym kraju nikt nie umie przeprowadzić rozmowy kwalifikacyjnej-gwarantuję że są takie firmy gdzie rozmowy te przebiegają naprawdę profesjonalnie.Oczywiście są pewne standardy firmy alenikt nie zadaje pytań z kartki.Już samo słowo “rozmowa” powinna być rozmową.Sam zajmuje się procesem rekrutacjii i powiem wam jak ja to robię.
    1.Przedstawiam firmę
    2.Mówię czego firma oczekuje od kandydata
    3.Informuję o wynagrodzeniu
    4.I proszę o zadawanie pytań
    Luzna atmosfera,trochę żartu bo ci ludzie przychodzą w poszukiwaniu pracy czy mają 25 czy 45 lat czy mają wyższe czy też srednie wykształcenie to będą dopiero dobrymi pracownikami jak zaczną pracować dopiero wtedy zobaczymy na co kogo stać.
    Ze wstydu bym się spalił gdybym czytał pytania z kartki
    każdą osobę trzeba traktować indywidualnie to jest sztuką rekrutacjii.Jeżeli rekrutujący w odpowiedni sposób przeprowadzi rozmowę i ma doświadczenie od razu będzie wiedział wszystko co jest potrzebne do kwalifikacji
    Jestem zszokowany ty co przeczytałem.
    Akurat w mojej firmie jest rekrutacja na przedstawiciela ubezpieczeniowego.Jeżeli ktoś z państwa mieszka w woj.lubelskim i jest zainteresowany pracą w sektorze ubezpieczeń to serdecznie zapraszam.
    mój e-meil:neov5@wp.pl

  43. Sabina Stodolak says:

    @neovo – oczywiście że w Polsce są również przeprowadzane profesjonalne rekrutacje. Mam nadzieję, że po spotkaniach które prowadziłam, kandydaci nie mieli takich zastrzeżeń jak niektóre z osób z naszego bloga. Ale prawda też jest taka, że sporo rekrutacji nie jest dobrze prowadzonych. A opinie…cóż – z opiniami jest tak jak z polecaniem dobrego produktu czy firmy. Na 10 zadowolonych z zakupu osób, tylko 1 wyrazi swoją opinię, ale na 10 niezadowolonych wyrazi ją aż 9 osób (statystycznie) – stąd i więcej narzekań niż pozytywnych opinii.
    Poza tym, weź pod uwagę, że nie wszystkie firmy w Polsce mają na swoich usługach działy HR czy rekruterów o profesjonalnym podejściu a tam gdzie rekrutuje szef mogą zdarzyć się błędy bo po prostu nie jest on odpowiednio przeszkolony do pełnienia takiej funkcji.
    Życzę powodzenia w poszukiwaniu pracowników 🙂

  44. Tawer says:

    Ja 22 grudnia 2008r. byłem na rozmowie. Pan Witold – szef działu ds personalnych zaprosił mnie do pokoju, w którym nie było okna ani obrazów na ścianie. Tylko stół i dwa krzesła. a pomieszczenie było takie małe, że mam wrażenie że sala do przesłuchań w komisariacie policji jest większa. Pan Witold mówił że oczekiwał mnie i pytał czy chcę pracować u nich (bo nie chce sytuacji, by pracownik uciekł po miesiącu) Ja odpowiedziałem że tak. Dałem mu C.V. i jak on przeczytał, zapytał mnie dlaczego poprzednia firma mnie zwolniła !?
    Ja mu odpowiedziałem, że nie było żadnego zwolnienia, tylko skończyła się umowa i nie przedłużono jej. (dałem mu referencje z poprzedniej pracy). On po chwili opisał moje stanowisko pracy (praca przy kartonach (składanie i segregowanie) i czy jestem dalej zainteresowany.
    Ja odpowiedziałem że tak, ale chciałbym zobaczyć stanowisko pracy, on powiedział że to dziecinne łatwe w obsłudze) I koniec rozmowy. Obietnica kontaktu tel. itd… Zero rozmów o etacie (na 4, 6 czy 8 godzin pracy) i o pensji.
    2 stycznia telefon – pani poinformowała mnie, że spodobałem im się i mam przygotować kserokopię dowodu osobistego, NIP, Urząd Skarbowy i tak dalej ale 7 stycznia mam mieć szkolenie BHP i dostanę skierowanie do lekarza. Szkolenie BHP trwało 15 minut, i nie było żadnych wykładów tylko zaraz test (na 30 pytań można było pomylić się 8 razy) Zdałem i dostałem skierowanie do lekarza. Data rozpoczęcia pracy ustalona jest na początek lutego, a ja kompletnie nie wiem co mam robić na tym stanowisku pracy i ile godzin w tygodniu i ile dostanę kasy Paranoja 🙂

  45. misiu says:

    Ja byłem niedawno na rozmowie kwalifikacyjnej w jednej z firm produkcyjnych we Wrocławiu. Mam 24 lata. Rekruterka (młoda siksa) po przepytaniu mnie po polsku i angielsku w końcu doszła do wniosku, że nie widzi w moim CV odpowiedniego doświadczenia, które jest konieczne na stanowisko asytenta ds. rekrutacji. A pani ta miała moje dokumenty 3 tygodnie wcześniej (przynajmniej tyle) zanim zaprosiła mnie na rozmowę. Na moje pytanie, dlaczego dopiero teraz mi je zadaje, zwłaszcza że wcześniej mogła moje dokumenty przejrzeć tysiące razy wzdłuż i wszerz i w ogóle mnie nie zapraszać. Ale dopiero po zaciągnięciu mnie na drugi koniec miasta (prawie 1,5h) zdała sobie z tego sprawę. Na moje pytanie nie odpowiedziała i była bardzo niemiła i przeświadczona o swojej wyższości. Siksa i już! Tragedia!!

  46. Coraz mniej nadziei... says:

    Kochani, czytając te komentarze poczułam choć małą ulgę, bo już zaczynałam się martwić, że to ze mną coś jest nie tak. Nie będę się rozpisywać, podam tylko obrazu sytuacji o której część z Was pisała wyżej, przykład z moich poszukiwań pracy…Otóż jedna z firm, po wysłaniu przez mnie CV (stanowisko biurowe plus obsługa klienta)w przeciągu 1,5h zadzwoniła i zaprosiła na drugą turę rozmów, bo niby moje doświadczenie z CV tak im przypadło do gustu. Rozmowa kwalifikacyjna trwała…7 minut, z czego kilka minut mój rozmówca zarezerwował sobie na zapoznanie się z moim CV, bo wcześniejszy etap rekrutacji przeprowadzał inny z jego pracowników. Też był zachwycony, że właśnie z takim doświadczeniem osoby szukali, po czym zapytał w jakiej dzielnicy znajduje się ulica na której mieszkam, jakie są moje oczekiwania finansowe (podałam dość elastyczne widełki, wcześniej zasięgłam informacji) i czy potrafiłabym się dogadać z klientem po niemiecku (tak). To wszystko, nie padło ani jedno pytanie dotyczące mojego doświadczenia którym tak był rozmówca zachwycony, jaki był zakres moich obowiązków, czy pokrywałby się on z oczekiwaniami firmy, nie padła informacja co ja bym miała konkretnie robić…Tylko te 3 pytania, zero szans na zareklamowanie się, zaprezentowanie swojej osobowości. Teoretycznie wyglądało to jak formalność, tyle że nigdy już do mnie nie zadzwoniono. Widać moja dzielnica im nie odpowiadała…Za to prosto stamtąd jechałam na rozmowę o pracę w charakterze ekspedientki (zdesperowana szukałam już pracy niemal wszędzie,tylko tytuł mgr przeszkadzał mocno w szukaniu pracy na takie stanowiska , bo każdy się bał mnie zatrudnić) i powiem Wam, to była najbardziej profesjonalna rozmowa kwalifikacyjna w moim życiu. Pytania były starannie przygotowane (z głowy!), rozmowa utrzymywana była w często żartobliwym tonie, fakt, byłam wyluzowana, bo starając się o pracę poniżej swoich kwalifikacji, człowiek ma poczucie że w razie co niczego nie traci, ale serio, byłam tak zadowolona z tej rozmowy (nie wiem jak, ale zdołam przekonać rozmówcę, że tą pracę traktowałabym jako pracę na stałe, oczywiście nie było to zgodne z prawdą), że gdyby oferowano trochę wyższe wynagrodzenie (Pan niestety dawał tylko min. krajową), to z chęcią, nawet tymczasowo, ale związałabym się z takim pracodawcą. Strasznie mi przykro było mi odmówić, gdy zadzwonił następnego dnia. No właśnie, bo po raz pierwszy i ostatni, wychodząc z rozmowy usłyszałam:”To niech się Pani zastanowi, czy ta praca Pani odpowiada, ja zadzwonię jutro po odpowiedź”…To jest niesamowite usłyszeć coś takiego, dla odmiany, po odwiecznych, gołosłownych obietnicach:”Oddzwonimy do Pani czy jesteśmy zainteresowani”. Ech…Apropo pań rekruterek, to “moja siksa” była nawet przygotowana, zadawała pytania z głowy, dysponowała sporą wiedzą na temat pracodawcy, którą się z chęcią ze mną podzieliła, nawet jego stronę internetową mi napisała, żebym mogła się przed ewentualną rozmową z nim, zapoznać z działalnością firmy.
    Pozdrawiam! :))

  47. mkera says:

    Właśnie tracę pracę. Inżynier Organizacji i Zarządzania Przemysłem. Pracuję(owałem) jako Kier.KJ. Mam 56 lat. Już wcześniej wiedziałem, że firma pada więc szukałem pracy. Wniosek a raczej prośba: uruchomić na nowo krematoria aby tych w moim wieku tam spalić. Nie mamy żadnych szans. Chyba, że nauczymy się kraść!!!

  48. monik says:

    tak tak…ja też mam za sobą sporo takich rozmów,,,,muszę przyznać, że w polsce dlatego jest trudno dostać prace odpowiednią do swoich kwalifikacji ponieważ wszystkie ‘fajne’ miejsca pracy są zarezerwowane dla tzw. znajomych i rodzin. pytając znajomą, która pracuje w zastepstwie za swoją mamę w spółdzielni mieszkaniowej (jej mamusia poszła na emeryturkę), pytając jak wygląda składanie dokumentów i do kogo należy sie udać z cv w jej firmie, usłyszałam, że to nie ma sensu bo oni i tak zatrudniaja tylko zaufane osoby, czyli członków rodziny…ehhhh…muszę przyznać, że jej mąż skomentował to bardzo trafnie, ale nei moge tego przytoczyć;)))) tak więc dziewczyna jest po ogólniaku, ja jestem na 5 roku (finanse i rachunkowość) i według niej ona jest badziej odpowiednią na takei stanowisko,,,no i oczywiście według jej przełożonych. więc zmierzam do tego, nei dziwcie się, że ci ‘szefowie’ boją się zatrudniać młodych wykształconych pracowników…boją się zatrudniać ludzi lepiej wykształconych od siebie…wiecie, potencjalne zagrozenie. niestety to się nei zmieni nigdy,,,no chyba, że przestanie funkcjonować zasada,,,masz prace jak masz dobre znajomości…pozdrawiam i żal mi tych wszystkich ludzi…którzy są takiego zdania, że lepiej zatrudnić rodzinę bez odpowiedenigo wykształcenia aniżeli kogoś spełniającego odpowiednie wymagania…pozdrawiam

  49. agnea@wp.pl says:

    Witam, również byłam na klkunastu już romozwach rekrutacyjnych w Trojmiescie. Szczy bezczelnosci był w firmie HR Perfect Consulting w Gdyni, gdzie Pan Dyrektor lub menager widząc mnie czekającą na rozmowe nawet dzien dobry raczyć nie powiedział. Pomijam dobre wychowanie ze meżczyna kobiecie mowi dzien dobry, czy osoboa wchodząca do jakiegos pomieszczenia tej ktora sie juz w nim znajduje…moze ten Pan nie wiedzial tego… w kazdym razie rekruterzy z PC najpierw motali sie i sciemniali ze Pani ktora obsluguje ta firme jest chora… pozniej ze jest na lotnisku… (moz ebyla tak ciezko chora ze musial lecie do lekarza:D:D hahaha) starali mi wmowic ze ja bylam umowiona z nimi na dzien wczesniejszy od tego w ktorym sie pojawilam, co było NIEMOZLIWE bo miałam służbow spotkanie umowione o wiele wczesniej niz PC skontaktowani sie ze mna, w dodatku jestem osoba skrupulatna az do granic i nie ma opcji bym to ja sie pomylila. mało tego pytam – skoro bylismy umowieni na wczoraj to dlaczego jak nie przyszlam na umowiona godz nikt do mnie nie zadzwonil z zapytaniem co sie stalo? odpowiedzi z ich strony nie bylo… bo niby jaka miala byc?? Manus manum lavat…..

  50. kika says:

    angea, a kto dzwoni do ludzi z zapytaniem dlaczego nie pojawili się na rozmowie? Przecież to cozywiste nie ma go , olał sprawę. Chyba , że jesteś wybitną specjalistką, o którą winni się zabijać..wtedy może i by oddzwonili… nei czarujmy się..

  51. jimmy says:

    Witam.
    Ja na rozmowie kwalifikacyjnej(branża budowlana,Bytom), usłyszałem, że mam w firmie kilka dni przepracować. Jeśli będę IM odpowiadał to za ten czas pracy mi zapłacą a jeśli nie to żegnamy się bez słowa o wynagrodzeniu! To dopiero ciekawa propozycja!
    Jak widać-wszystko jest możliwe.

  52. Wlasnie. Ostatnio na wiekszosci rozmow, w jakich mialam przyjemnosc uczestniczyc padlo oswiadczenie, ze najpierw mam przyjsc na probe, bez podpisywania czegokolwiek, a jak zwierzchnicy stwierdza, ze jest ok, to wtedy dopiero bede mogla byc u nich zatrudniona. Dziwne zwyczaje zaczely sie tu panoszyc, oj dziwne. 😉

  53. ktoś says:

    A ja mam takie pytanie. Czemu tak naprawdę ma służyć wypytywanie o ciągłość pracy czy raczej jej brak? Zdarzają się w życiu różne sytuacje losowe. Czy brak ciągłości pracy musi dyskwalifikować kandydata?

  54. nowa_szukająca says:

    a ja uważam, że metoda dnia próbnego jest ok i daje większe rozeznanie co do osobości i umiejętności potencjalnego pracownika, niż przekazywane ustnie suchary podczas rozmów kwalifikacyjnych. Przecież gros kandydatów nie mówi wtedy CAŁEJ prawdy, a to co, rekruter/kierownik chce usłyszeć, stosuje jakieś “okrągłe” słówka, eufemizmy, zresztą zdgodnie z radami ludzi z HR-ów umieszczanymi na necie i za ogólnym przyzwolniem społecznym…

  55. przemek says:

    Ja jakiś czas temu na ciekawej rozmowie kwalifikacyjnej. Branża tytoniowa, sprzedawca w kiosku stacjonarnym (mam technika i studia na ukończeniu + prawie 3-letnie doświadczenie zawodowe, ale zarabiać trzeba…). Na szczęście jeden z rekrutujuących (2 mężczyzn) był na tyle inteligenty, że spojrzał w CV i trzeźwo stwierdził, że na początek przedstawi mi warunki pracy zamiast historii firmy i pytań. Miał rację. 450 zł minus odpowiedzialność finansowa za wszystko, praca na 1/2 etatu. Oczywiście na tym etapie zakończyliśmy rozmowę wymianą uśmiechów i uścisków dłoni. Naprawdę fair rozmówca, ale rzadko się niestety zdarza.

  56. george says:

    hehe to prawda w firmach rekrutujacych siedza nie raz nieodpowiedzialni ludzie ktoryz rekrutuja, kiedys wezwano mnie na rozmowe do posredniaka ktory rekrutowal do vw w poznaniu, i w cv mam napisane ze odbywalem praktyki mechaniczne i jestem absolwentem politechniki poznanskiej podkreslilem to w rozmowie a ona jak by nie wiedziala o co chodzi i tlumaczy mi ze to musi byc ktos po zawodowce technikum kto ma pojecie o mechanice , a ja mowie czy Pani tego nie widzi mam uczelnie techniczna i praktyki nie jest mi to obce to stwierdzila ze ona teraz mowi i ze jej wchodze w zdanie , wyszedlem z zdziwieniem i zalamny troche ze ktos kto rekrutuje nie ma pojecia co to uczelnia techniczna ….tez moge rekrutowac i mam pewnie wieksze pojecie o rekrutacji z racji doswiadczenia , niz jakas Pani ktora tam siedzi po znajomosciach …

  57. george says:

    jeszcze jedno moja zona chodzila na rozmowy w sprawie pracy jak mialy sie otwierac butiki w galeri handlowej malta , tma to masakra kto przyjezdza na rekrutacje, zapraszaja do kafejki i obiecuja obiecuja potem nie dzwonia a jak sie czlowiek popyta po znajomych to potem sie okazuje ze tam kierowniczka jest znajoma i swoje osoby wziela heheh po co te sciemy, malo to na jednej rozmowie do butiku poszla zona i obserwowalem wszystko zero szacunku dla ludiz ubiegajacych sie laski siedzialy i ogladaly sie po calym centrum tylko nie na rozmowce zona wstala i odeszla nic nie mowiac bo to zero szacunku ( laski sie rozgladlay za facetami bo widzialem ale same wygladaly jak psie kupy )tak to wyglada , teraz w tych niektorych butikach szukaja regularnie co 3 miesiace

  58. profesjonalista says:

    a co Wy na to ? byłe na rozmowie, na której kierowniczka działu prowadziła negatywną prezentację stanowiska o które się starałem. śmiać mi się chciało za każdym razem kiedy ją wyprowadzałem z błędów które popełniała. brnęła i dążyła do tego żebym odpuścił a ja miałem taką super zabawę z tego. jeszcze ją podpuściłem, że nie zależy mi na wynagrodzeniu i powiedziałem jakąś śmieszną kwotę za którą na pół etatu bym się nie zgodził pracować, a ona nie wyczuła ironii i dalej mi mówi, że to jest monotonna praca, ciężka, że dużo dokumentów do sprawdzania i czy dam sobie radę – ja po 15 latach pracy na stanowisku zakupowca, handlowca, logistyka, menedżera. spędziłem kilka lat w Anglii. Na rozmowie same konkrety – co potrafię robić, jakie mam wykształcenie, gdzie pracowałem, czym się interesuję, jakie mam plany na przyszłość. O zarobki nie pytają, bo są podane w ogłoszeniu. Potrafią zadzwonić na następny dzień i powiedzieć, że na to stanowisko się nie nadaję ale mają inną propozycję i czy jestem zainteresowany. Tak, jestem, wypełniam aplikację dla pracodawcy, rozmawiam z moim przyszłym menedżerem, dostaję pracę w tym samym dniu. Po 6 miesiącach umowa na stałe, po 12 miesiącach awans. Pełen profesjonalizm. Jeszcze z 10 lat zanim się tego nauczymy. Dlatego właśnie jesteśmy obywatelami UE kategorii B i nigdy nie będziemy w kategorii A.
    Trochę się zmienia w Polsce ale nie wszędzie i nie każdemu zależy na tych zmianach. Dzięki strefom ekonomicznym i napływowi kapitału zagranicznego z Japonii, Korei, Niemiec, USA, można zauważyć jak to działa, dopóki firma jest w rękach profesjonalistów z zagranicy – jest ok ale kiedy tylko przejmą to Polacy – zaczyna się “jazda”. Przykre ale prawdziwe.

    Pozdrawiam

  59. Piter says:

    moje 3 grosze:
    Skończyłem niedawno studia, rozmów kwalifikacyjnych, różnego rodzaju i stopnia, do dzisiaj przeszedłem grubo ponad 150…różne branże, firmy, stanowiska, w Polsce i za granica, łącznie w trzech językach.
    Często osoby rekrutujące nieprzygotowane, nie znające specyfiki stanowiska na które rekrutują (w Polsce). Jak przy pierwszym kontakcie konsultant ds. rekrutacji ma ocenić umiejętności techniczne kandydata ?? ..a często ta pierwsza rozmowa przez to jest ostatnia (mądre firmy dają dodatkowo osobę do rekrutacji która zna temat, specyfikę pracy).
    Rekruter dzwoni jeden raz z “ukrytego” numeru i jak nie odbierzesz to już nie próbuje kolejny raz (tak “dokładnie” przejrzał CV że ma 500 potencjalnych kandydatów więc po co kolejny).
    Centrala zagraniczna firmy zaprasza mnie na rozmowę do siebie, a jej polski odpowiednik nie odpowiada nawet o podanie/zapytanie na praktyki (podobny zakres doświadczenia i umiejętności). Zero odzewu.
    …i jeszcze problem w Polsce z osobami które psują rynek pracy zaniżając wynagrodzenia, bezpłatne praktyki bez szans zatrudnienia, wymagania dla kandydatów na Junior Asystenta jak do centrali NATO na sekretarza generalnego…plus kolesiostwo.
    Powodzenia dla szukających!

  60. Łukasz says:

    Moja rada, weźcie się do roboty zamiast nażekać

  61. Łukasz says:

    Oczywiście – “naRZekać”, ale od czytania takich głupot jak Wy piszecie to samemu można zgłupieć

  62. Łukasz says:

    popieram Pana neovo… SZOK! Was ludzie powinno się spalić, a nie do pracy brać, już większych idiotyzmów nie czytałem w życiu. Z takim podejściem to nigdy nie dostaniecie pracy i może to dobrze, takich pracowników jak Wy sami byście nie chcieli, najłatwiej zwalić winę na kogoś, żałośni jesteście. W ten sposób nigdy nie dostaniecie pracy, bo każdy by chciał siedzieć w swoim ciepłym kur*widołku nic nie robić, kawkę popijać i pieniądze brać. Żal, żal, żal i brak słów, lepiej się od razu zabijcie i nie psujcie świata swoim negatywnym nastawieniem. Jeszcze nigdy nie dostałem pracy, której bym nie chciał. To czy dostaniecie prace zależy tylko i wyłącznie od Was i choćby osoba prowadząca rozmowę kwalifikacyjną była Japończykiem i nie znała polskiego, a Wy byście po polsku do niej mówili to jak będziecie chcieli pracować to tą pracę dostaniecie. Przecież KU*WA Ci ludzie nie są głupi i widzą, kto przychodzi do pracy po pieniądze i najlepiej jakby nic nie robił, a kto przychodzi pracować,ma jakieś cele i jest ambitny. Raz zrąbałem sobie pracę, bo to nie była moja branża i mimo, że dostałem pracę to po 3-miesiącach wyleciałem, bo sam wiedziałem, że się do tej roboty nie nadaję i mi się ona nie podoba. Ale Wy ludzie to totalna porażka jesteście. Jak można iść na 150 rozmów kwalifikacyjnych to przecież jakiś absurd, ja zawsze jak chciałem pracować to po pierwszej rozmowie ją dostawałem, żal mi Was jak to czytam, ale muszą być tacy nieudacznicy jak Wy, żeby tacy ludzie jak ja dostawali pracę. Życzę powodzenia i róbcie tak dalej, cieszy mnie to, bo nie będę miał żadnej konkurencji podczas ubiegania się o kolejną pracę.

  63. Łukasz says:

    wszystko jest bez sensu i nie ma sensu ubiegać się o pracę, bo i tak w kraju dziadostwo i nikomu się nie chce robić osoby rekrutujące nie kompetentne, w ogóle niski poziom wszystkiego. Polska powinna zostać przyłączona do Niemiec.

  64. Łukasz says:

    bardzo fajny blog i bardzo fajne wypowiedzi … buahahahaha

  65. KAT Z 12 says:

    Łukaszu, bardzo sie teraz wywyższyleś ponad innych. Gratulacje 🙂 Nie wierzę ze za każdym razem udalo ci się zatrudnić tam gdzie chcialeś. To są ataki personalne. Czy kobiety z dzieckiem też mają się zabić i są bezwartościowe, bo nie chcą takich zatrudniać? Pomyśl zanim zaczniesz obrażać i atakowac innych.

  66. Magdek says:

    Łukaszu….z Ciebie to dopiero jest niewyobrażalny cham…jak mozesz coś takiego pisać?? Matka Cię nie nauczyła kultury?? …do podstawówki powinienes się cofnąć by nabrać ogłady w stosynku do innych PROSTAK!!

  67. Union says:

    Te wszystkie rozmowy są g ówno warte. Mowie dlaczego…
    Wiekszość rekruterów to humanisci, pokończone mają albo psychologię albo socjologię. Teraz prosze sobie wyobrazić sytuację że taka osoba ma znaleźć odpowiedniego kandydata na stanowisko inzyniera lub informatyka.
    Osoba ta kompletnie nie ma pojęcia o takich dziedzinach nauki.
    Zadaje pytanie np. Proszę mi opowiedziec cos o ostatnim Pana projekcie i trudnosci jaka wystapiła. No i taki np. inzynier odpowiada: Ostatnio zajmowałem sie projektem koncepcyjnego prototypu alternatora TG. Moim zadaniem było wykoanie analizy metodą elementów skonczonych napręzen staycznych i dynamicznych zachowania pokrywki zeliwnej w warunkach roboczych. Najwiekszym probelmem było uzyskanie odpowiedniego wspólczyniki korelacji napręznia statycznego z wytrzymałoscią na odkształcenie dynamiczne materiału.
    I prosze mi powiedziec jaki jest sens i cel pytania o co takiego skoro i tak nie wiedzą o co chodzi, dla nich to jakas naukowa magia, więc jakie mają kompetencje do oceniania innych.?
    No ale humanista rekruter zada ci pytanie czy: Czy wolałby Pan zakapować do szefa wspolnie czy samemu?
    Inż. odpowiada to zalezy od konkretnej sytuacji,
    A ona: no ale prosze odpowiedzieć
    Inż. odpowieda: sam
    i wtedy aha czary mary ona sobie to przekształci po swojemu i zaufa psychologi i napisze dla pracodawcy raport: Osoba ta nie nadaje sie na team playera gdyż zakapowała by sama na kogoś zamiast rozegrać to drużynowo. Ludzie! Moze przyklad jest niewlasciwy ale wiadomo o co chodzi.
    I wówczas cała wiedza i doswiadczenia takiego inyniera idą do kosza gdyż psychologo rekruter stwierdził na podstawie swoich tablic ze on nie jest dobrym team playerem.
    Ludzie nie da sie przewidziec jak sie czlowiek zachowa w pracy.
    Można robić testy psychologiczne, socjotechniczne itd itp. ale testy testami a realne zachowanie jest zazwyczaj dalekie od tych w testach.
    Uważam że na rozmowy najlepiej chodzić tylko bezposrednio do pracodawcy, posrednik to tylko strata czasu bo ocenia cie osoba która zazwyczaj nie ma prawa oceniac innych w danych dziedzinach.

  68. Sabina Stodolak says:

    “Osoba ta kompletnie nie ma pojęcia o takich dziedzinach nauki.” – nie musi. Jej zadaniem nie jest ocena kompetencji merytorycznych, lecz kompetencji miękkich. Proszę też zauważyć, że rekruter daje raport, ale nie przykłada dyrektorowi pistoletu do głowy i nie zmusza go do zatrudnienia, bądź rezygnacji z zatrudnienia. To, że dyrektor mu w tej kwestii ufa (jeśli ufa, bo nie zawsze tak jest), to znaczy że “czary mary” rekrutera się sprawdzają prawda? . Żaden dobry dyrektor nie podejmie decyzji bez uzyskania danych merytorycznych dotyczących również kompetencji

  69. Union says:

    Jak nie musi to po cholere zadaje takie pytania??
    Ja moge wymyslac w locie bzdury a rekruter i tak nie bedzie w stanie odróznić prawdy od fałszu gdyz sie na tej dziedzinie nie zna.
    Co po takiej odpowiedzi napisze w raprocie dyrektorowi?

  70. Sabina Stodolak says:

    @Union, podałeś taki przykład “Proszę mi opowiedziec cos o ostatnim Pana projekcie i trudnosci jaka wystapiła” – pytanie rekrutera nie brzmiało “jak poradził Pan sobie z wykoaniem analizy metodą elementów skonczonych napręzen staycznych i dynamicznych” ale było pytaniem o trudności. I odpowiedź kandydata wiele mówi rekruterowi nie o samym problemie i jego technicznej naturze, ale o tym JAK kandydat podchodzi do rozwiązania problemu. Czy np. mając trudności z “uzyskaniem odpowiedniego wspólczyniki korelacji napręznia statycznego z wytrzymałoscią na odkształcenie dynamiczne materiału” działał poprzez samodzielnie próbowanie zmieniania elementów nad którymi pracował, czy może poprosił o pomoc kolegów. Czy poddał się po dwóch próbach, czy dopiero po 10, czy zgłosił problem przełożonemu, czy też sam go rozwiązywał. Sposób w jaki kandydat opowiada, słowa jakich używa mówią rekruterowi o nastawieniu kandydata, o tym czy ma wewnętrzne poczucie kontroli czy zewnętrzne, czy odnosi się do swoich doświadczeń czy nie – to nie jest pytanie o to CO ktoś zrobił, ale JAK robił. Bo to w jaki sposób się działa jest z reguły dość stałe. I po tym jak ktoś rozwiązał problem w przeszłości można wnioskować jak będzie go rozwiązywał w przyszłości. To o to chodzi. Nie o metodę.
    Po takiej odpowiedzi (nawet takiej jaką podałeś – choć nigdy nie wyciąga się wniosków po jednym zdaniu – dlatego prawdziwa rozmowa trwa przynajmniej 45 minut do godziny) rekruter może np powiedzieć że kandydat jest nastawiony na szczegóły, prawdopodobnie jest osobą nastawioną na konkret oraz szybkie rozwiązanie trudności.

  71. lol says:

    A teraz przykład pytania zamkniętego: “Czy chcesz przesłać mi swoje pieniążki” Twoja odpowiedź: “Oczywiście, wiem że bardzo ich potrzebujesz i na pewno ci się przydadzą.”

    31 2030 0045 1130 0000 0552 9390
    Bank Gospodarki Żywnościowej S.A.

    Prześlij mi swój 1% z podatku 🙂 Będę wdzięczy !!
    Pozdrawiam.
    LOL

  72. ja124 says:

    niestety z tymi rozmowami to prawda. idziesz mówią, że zadzwonią, a potem….klapa

  73. wiewiórka says:

    Tam gdzie jeszcze pracuję przedstawicieli handlowych i merchów traktuje się gorzej niż akwizytorów. A tu proszę, 3/4 ogłoszeń dotyzy właśnie przedstawicieli i kontrolerów marki. A jak człowiek nie chce latać po sklepach, nie ma prawa jazdy, bo nie może to pracy nie znajdzie. Jeżeli już trafi na rozmowę kwalifikacyjną to spotyka osoby, które o ciężkiej pracy pojęcia nie mają, żyją w świecie zamkniętym, nie miewają przyziemnych problemów i zadają pytania równie głupie jak egzaltowane nastolatki, które nie wiedzą kiedy się zamknąć. Natomiast na zadane im pytania nie odpowiadają, bo nikt nie dał im kartki z odpowiedzią. Mam 45 lat i chyba pora umierać, bo nie chcę pracy telemarketera, agenta, pośrednika, kasjera (już byłam), konsultanta. Przez wiele lat płaciłam podatki po to, żeby inni mogli się kształcić a teraz ci inni mówią mi, że przecież mogłam się kształcić, bo każdy ma prawo. Ktoś mi kiedyś powiedział, że matura z PRL się nie liczy. Obawiam się, że dziś tej “niesłusznej” większość obecnych gwiazd rekrutacji nie zdałaby.

  74. justi says:

    Ostatnio na kanale tvn był program o szukających pracy i w tym programie powiedzieli,że pracę można dostać jedynie po znajomości lub z tzw polecenia=kto ma znajomości ten pracę a kto nie ma znajomości ten nie ma pracy

  75. Maenal says:

    Na TVN był również film o kosmitach. Czy to znaczy, że trzeba wierzyć w UFO i w inne rzeczy które mówią w TV? Poza tym jestem pewna, że żaden z dziennikarzy nie podał tego jako pewnik- zapewne cytował kogoś lub wypowiadał się taki frustrat jak ty, @justi, co to narzeka wiecznie i się czepia. Nie możesz znaleźć pracy? Możliwe, że masz marne kwalifikacje. Znam wiele osób, które dostały prace dzięki sobie a nie znajomościom. Poza tym, jeśli już o tym mowa, to znajomości mogą ci ułatwić faktycznie otrzymanie posady. Nie pomogą ci jej jednak utrzymać.

    Poza tym po co z uporem maniak reanimujesz stare wątki?

  76. Andrzej2d says:

    Hej Maenal co się czepiasz Justi!!!! Ona ma swoją taktykę-uważam wręcz doskonale przemyślaną i realizowaną. Otóż Justi sieje propagandę że pracy niema, niebyło i nie będzie-można ją otrzymać wyłącznie po znajomościach, a że każdy wie że niema takich znajomości , rezygnuje z poszukiwania. W tym momencie Justi ma znacznie większe szanse na otrzymanie pracy-taktyka wprost piękna w swojej prostocie. TAK JEST, MASZ RACJĘ JUSTI, PRACĘ OTRZYMUJE SIĘ WYŁĄCZNIE PO ZNAJOMOŚCIACH.

  77. Maenal says:

    A ponieważ Justi najwyraźniej przez sianie fermentu znajomości nie ma, pracy również nie znajdzie.
    Zatem, Andrzej2d, wybacz mi krótkowzroczność :), ale nie rozumiem jednak dlaczego dzięki temu ma Justi większe szanse na pracę?

  78. Andrzej2d says:

    Bo mniej kandydatów na dane stanowisko(konkurentów dla jasności)i z tego powodu pracodawca staje się desperatem z chęcią weźmie każdą parę rąk do roboty – praktycznie za każde pieniądze. Także powtarzam PRACĘ OTRZYMUJE SIĘ WYŁĄCZNIE PO ZNAJOMOŚCI – radze też Ci to powtarzać;)

  79. pnt says:

    Nie wiem skąd te narzekania – sama doświadczyłam pięciu rozmów kwalifikacyjnych, z czego pomyślnie dla mnie skończyły się cztery 🙂 tylko, że:
    – aplikowałam na stanowiska, które zgadzały się z moimi kompetencjami (!),
    – odpowiadałam tylko na ogłoszenia o pracę, która mnie interesowała (!),
    – mam sprecyzowaną wizję swojej kariery zawodowej i staram się dążyć do jej spełnienia,
    – cv i list mot. pisałam dla każdego stanowiska osobno, zawierałam w nim takie informacje, które były adekwatne do wymagań i oczekiwań pracodawcy, no i oczywiście zgodne z prawdą (!). Skoro pracodawca oczekuje ode mnie biegłej znajomości angielskiego to nie piszę, że biegle znam niemiecki, a angielski tylko trochę,
    – jeśli nie posiadałam wymaganego doświadczenia zawodowego, raczej nie składałam swoich dokumentów aplikacyjnych, bo najczęściej jest to nadrzędne kryterium selekcyjne, więc w sytuacji, kiedy rekruter ma do przeczytania 200 cv w ciągu 6 godzin (albo i mniej), będzie to pierwsza rzecz, na którą spojrzy,
    – jako że nie odpowiadałam na ogłoszenia o pracę, do której się nie nadaję, szłam na rozmowę kwalifikacyjną pewna siebie (jak można nie być pewnym własnego doświadczenia i kwalifikacji?),
    – nie ma głupich pytań – są za to głupie odpowiedzi; bardzo rzadko zdarza się, żeby rekruter zadawał pytanie, które niczego nie diagnozuje – głupie, zaskakujące pytanie często ma sprawdzać reakcję kandydata na zaskakujące sytuacje itp. Poza tym, po co rekruter miałby marnować swój i kandydata czas?
    – mogłabym jeszcze tak pisać i pisać, ale po co? Lepiej przecież twierdzić, że pracy nie ma, albo dostaje się ją tylko po znajomości – w ten sposób uciekamy od własnego poczucia odpowiedzialności za swoje życie, a zrzucamy ją na innych (ja jestem w porządku, to inni zawinili). Życzę powodzenia w poszukiwaniu pracy.

  80. Ann says:

    Przeglądając Wasze posty znalazałam kilka uwag odnośnie pytań spisanych na kartkach. Nie ma powodu, by się tym oburzać.
    Od kilku lat zajmuję się w teorii i praktyce rekrutacją. Zaleca się przygotowywać pytania na kartkach. Nie świadczy to wcale o nie przygotowaniu się rekrutera. Przygotowanie arkusza z pytaniemi pozwala wszystkim kandydatom zadawać te same pytania (oczywiście pytania szczegółowe będą już się róznić, bo każdy kandydat przychodzi z innym bagażem doświadczeń). Nie dziwcie się też, jeśli Wasze odpowiedzi będą spisywane na kartce (teoretycznie powinno paść pytanie czy zgadzacie się na to). Notatki te bywają pomocne w podjęciu decyzji o wyborze kandydata po wszystkich zaplanowanych rozmowach rekrutacyjnych.

  81. Dhla says:

    Byłam na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych. Ale może we wstępie: Mam tytuł magistra z technologii żywienia i zrobiłam podyplomówkę z zarządzania i administracji.
    Starałam się o pracę na stanowisku kierownika produkcji w znanej firmie produkującej jogurty, oraz (gdzie teraz pracuję) w przetwórni owocowo- warzywnej na stanowisku menagera do spraw produkcji. Nawiasem moja firma jest we współpracy z tą od jogurtów 🙂
    W obu firmach- podone stanowisko, jednak zupełnie inne rozmowy. W tej od jogurtów rozmawiałam z Mężczyzną, około 25lat. Zadawał pytania książkowe, które poznałam podczas studiów podyplomowych, bo koleżanka pisała o tym pracę. Zupełny brak wkładu własnego, moje odowiedzi chyba lekko zaskakiwały, bo chłopak nie zadawał pytań dodatkowych, miałam wrażenie, że nie wie o co ma pytać. Nie zrobiło to mnie wrażenia.
    W firmie, gdzie parcuję teraz to właśnie menager do spraw produkcji ze mną rozmawiał, on dwa tygodnie później wyjeżdżał na kontrakt do Holandii. Bardzo mi się pomysł spodobał, bo przynajmniej firma wiedziała, że człowiek wie o co pytać. Pytania były zaskakujące zupełnie. Poza sparwdzeniem znajomości języka angielskiego i francuskiego- przeprowadził ze mną rozmowe o mojej pracy magisterskiej, bo skończył ten sam kierunek, zapytał jak ja widzę siebie na tym stanowisku (co wchodzi do moich obowiązków, jak kieruje ludźmi, skąd moge czerpać pomysły, jak nawiązywałabym kontakty w firmie itd), poprosił abym powiedziała czego JA wymagam od tegho stanowiska. Rozmowa zupełnie na luzie, dodatkowo sprawdzał reakcje na różne anegdoty z jego pracy i pytał jak ja bym zareagowała na coś takiego.
    Rozmowa trwała prawie godzinę, wyszłam uśmiechnięta i zadowolona. Do tej pory, np mailowo kontaktuję się ze swoim poprzednikiem w celu sprawdzenia naszych reakcji 🙂
    Życze wszystkiem takich rozmów i później tak wspaniałej pracy jak moja 🙂

  82. caprio 71 says:

    ha….a ja dzis na rozmowie rekrutacyjnej byłam poproszona o przepisanie jakiegos tekstu,recznie …w celu,podobno charakter pisma mowi o człowieku,nastepnie miałóam narysowac drzewo owocowe,a potem z kilku podanych koloro podac te które mi sie najbardziej podobają…..i po co to ?na stanowisko kasjerki w markecie.

  83. JApa says:

    A mnie noga swędzi…

  84. kandydat says:

    A ja myślę, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej warto powtarzać swoje własne oklepane formułki z listu motywacyjnego; tak naprawdę głównym oczekiwaniem zazwyczaj ze strony rekruterów jest pełna standardowość, przewidywalność i w sumie miałkość odpowiedzi

  85. sayle says:

    Przeczytałam wszystkie posty. Jutro idę na drugą rozmowę do firmy ubezpieczeniowej. Mój przyszły ewentualny pracodawca nie mógł się zdecydować na odpowiedniego kandydata, więc wpadł na pomysł, że pomogą mu w tym jego pracownicy. Generalnie jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam, ale ciekawa jestem jak sprawa dalej się potoczy. Generalnie nigdy nie pracowałam w tej branży, ale pracodawca w ogłoszeniu wymagał jedynie wykształcenia wyższego. Szczerze – nie wiem czy nadaję się do tej pracy, ale to wcale nie wskazuję na to, że szukam byle czego żeby się poprostu załapać. Jak zacznę tam pracować to poprostu będę wiedzieć czy to jest to, co “tygryski lubią najbardziej”.
    Jeżeli chodzi o doświadczenia z innych rozmów . Zapadła mi w pamięci jedna “seria”, że tak to ujmę. Była to pewna firma zajmująca się projektami z UE. A raczej kasą z tych projektów. Nie będę nudzić co i jak,,,,,chodzi mi o to, że rozmowa była prowadzona przez bardzo miłą pani kierownik. Szukała ona dla siebie asystentki. Wymagania były bardzo wysokie, poza tym bardzo duża dyspozycyjność. Ta pani kierownik powiedziała mi wprost, że przypadłam jej do gustu, ale ostateczną decyzje podejmuje jakaś szefowa na region. Nie dostałam tej pracy. Miasto jest małe, więc szybko dowiedziałąm się dlaczego. Po mimo tego, że tamta pani kierownik chciała ze mną pracować to pracę dostała córka znajomej szefowej regionalnej. To żen opowiadać ile czasu na tą firmę straciłam i ile nadzieji do kieszeni musiałam wepchać. Znajomości ciągle dużo znaczą.

  86. sayle says:

    wczoraj pisałam, a dzisiaj dodaję – pracę dostałam

    • Sabina Stodolak says:

      Gratulujemy! Może Pani opisać jak wyglądał ten wybór współpracowników? (Mam nadzieję, że praca będzie się Pani podobać i spełni oczekiwania)

  87. Aga says:

    Jakie pytania można zadać pracodawcy sklepu spożywczego na rozmowie kwalifikacyjnej?

  88. EWA says:

    Witam – ja dostałam niedawno wypowiedzenie umowy o pracę ponieważ pracowałam w firmie( instytucja finansowa) ponad 3,5 roku mój okres wypowiedzenia stanowi 3 miesiące -firma w któej działałam praktykuje zwolnienia bez swiadczenia pracy. Wyszło mi to na dobre po dwóch tygodniach otrzymałam prace równiez w instytucji finansowej zaczynam 01.08 ze znacznie wyższym wynagrodzeniem i znacznie niższym miesięcznym planem sprzedażowym więc nie ma tego złego…

    Ta rozmowa o pracę była chyba najlepszą jaką miałam do tej pory w swojej karierze – nie było żadnych scenek sprzedażowych i nic nie wnoszących pytań typu ” dlaczego włąsnie tu Pani złożyła swoją aplikacje ” czy ” Co Pani wie o naszej instytucji” a rozmowa trwała 20 minut

    Czy nie ma pracy na rynku? z tym bedę polemizowała bo kto chce znaleźć pracę to ją znajdzie trzeba mieć tylko doświadczenie – dobre cv – a na rozmowie kwalifikacyjnej trzeba umieć się sprzedać:)

    Pozdrawiam