10 różnic między pracą a studiami (na niekorzyść pracy)

student praca 10 różnic między pracą a studiami (na niekorzyść pracy)Obserwując młodych pracowników i wymieniając doświadczenia z osobami, które zarządzają pracownikami, którzy jeszcze studiują, bądź są świeżo po obronie zauważyć można to, że niektórzy nie do końca są w stanie odróżnić dość luźny, studencki czas, od wymagającej nieco więcej dyscypliny oraz obowiązkowości pracy. Dla wszystkich studentów oraz świeżych absolwentów – podstawowych 10 różnic między pracą a studiami – niestety nie niekorzyść życia zawodowego:

1. Studencki kwadrans

Na studiach 15 minut spóźnienia się na wykład lub ćwiczenia nie stanowi wielkiego problemu. Wykładowcy przymykają oko na ten studencki grzeszek. W pracy spóźnienie się raz na czas (kilka razy do roku) też nie wywoła u szefa apopleksji, ale jeśli pracownik stale przychodzi nieco później, to jego zaangażowanie i chęć pracy oceniane jest przez przełożonych jako słabiutkie. Nawet jeśli pracownik „odrabia” ten czas, zostając w pracy dłużej. Wyjątkiem są te firmy, które elastycznie podchodzą do czasu pracy i rozliczają pracowników za efekty.

2. Nudny wykład

Mało interesujący wykład można opuścić a notatki przepisać od kolegi. Większość wykładowców nie sprawdza listy obecności na wykładzie. W pracy nie ma niestety wykładów – czy nam się chce, czy nie, do pracy iść trzeba. Istnieje wprawdzie urlop na żądanie, ale to po pierwsze tylko 4 dni w roku, a po drugie nie każdy pracodawca patrzy na nie przyjaznym okiem (mimo ich istnienia w kodeksie pracy).

3. Wakacje od pracy

Trzy miesiące studenckich wakacji to czas, którego najbardziej brakuje rozpoczynającym pracę młodym ludziom. Zamiast 90 dni otrzymujemy 20, które muszą nam wystarczyć na cały rok. Smutne, prawda? Wielu młodych pracowników – zwłaszcza tych, którzy jeszcze studiują, kiepsko to znosi. Efektem są zwolnienia z pracy w okresie wakacyjnym. Zanim jednak podejmiesz decyzję o zwolnieniu, lepiej dopytać szefa o możliwość bezpłatnego dwutygodniowego lub miesięcznego urlopu. Niektórzy się zgodzą. Im jednak szybciej zaakceptujesz to, że pracując w ramach pełnego etatu nigdy już nie odpoczniesz tak jak na studiach – tym lepiej. Mniej frustracji i mniej stresu.

4. Kac na wykładzie

Po studenckiej imprezie kac bywa częsty. Jeśli jednak bardzo studentowi zależy na obecności na wykładzie pójść na niego na kacu może. W pracy, kac nie jest mile widziany. Jeśli już się zdarzy, trzeba go ukryć. Zdecydowanie odradza się też informowanie kolegów o tym, jak to wczoraj zabalowaliśmy i jak podle dziś w pracy się czujemy – prędzej czy później, gumowe ucho szefa coś usłyszy. I znów zarówno ocena pracy jak i zaangażowania będzie niska.

kac2 10 różnic między pracą a studiami (na niekorzyść pracy)

5. Daj odpisać!

Co robi student kiedy nie był na wykładzie lub nie wykonał zadania? Prosi innego studenta o pomoc lub ściągę. W pracy zawodowej poproszenie o pomoc nie jest błędem, ale nie można oczekiwać, że kolega z pracy załatwi za nas nasze zadania i obowiązki. Jeśli zbyt często będziemy wysługiwać się innymi, szybko przestaniemy być lubiani w pracy.

6. Jutro się pouczę...

Kiedy student zaczyna przygotowywać się do sesji? Większość w ostatniej chwili. W pracy taka taktyka zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę się nie sprawdzi, a nawet jeśli uda nam się zawsze i tak dopiąć sprawę na czas, to metoda taka szybko wypali nas stresem. Niektórzy studenci są bardzo systematyczni – ci jednak, którzy wolą najpierw się bawić, a potem martwić, muszą się w pracy przestawić – ich podejście nie zapewni im bowiem rozwoju kariery.

7. Długie przerwy świąteczne

Boże Narodzenie, Wielkanoc czy nawet majowe święta to dla studentów czas dłuższego wypoczynku. Dobre, długie przerwy kończą się wraz z rozpoczęciem pracy. Zrozumienie tego, że Wigilia nie jest wolna w standardzie, a to, że jesteśmy najmłodsi stażem często oznacza konieczność bycia w biurze nawet kiedy reszta pracowników bierze urlop jest dość przykrym zderzeniem z zawodową rzeczywistością.

8. Brak zniżek i mniejsze wynagrodzenie

Studentowi przysługują liczne zniżki – zarówno te na komunikację miejską czy pociągi, jak i liczne rabaty na ofertę rozrywkową- tańsze bilety do kina czy teatru, wejściówki na imprezy, zniżki w sklepach. Wraz z zakończeniem studiów, trzeba już płacić pełne kwoty. Dla absolwentów, którzy jako studenci korzystali ze stypendiów naukowych i socjalnych oraz kredytu studenckiego może oznaczać to … spadek poziomu życia. Przykładowo mając stypendium naukowe oraz socjalne można otrzymać około 500 zł + 600 zł kredytu studenckiego i mamy kwotę miesięcznego dochodu wyższą, niż przy minimalnym wynagrodzeniu. Po zabraniu zniżek okaże się, że w portfelu pracując, zostanie mniej niż w trakcie studiów. Dlatego wybierając ofertę pracy, koniecznie trzeba przeanalizować to, że wraz z utratą statusu studenta rosną koszty życia.

9. Piwo z kolegami (do rana)

Kiedy kończą się studenckie imprezy? Najczęściej wtedy kiedy nikt nie jest w stanie podnieść już kufla do ust. W pracy również nierzadko wychodzimy z kolegami z pracy na piwo. Różnica jest jednak znacząca – na siedzenie do białego rana raczej nie ma szans. W końcu na drugi dzień trzeba iść do pracy. Wychodząc z kolegami z pracy warto pamiętać też o tym, że część z nich ma rodziny, dzieci i preferuje czas spędzany w gronie rodzinnym. Wielu młodych pracowników jest rozczarowanych tą zmianą – nie ma jednak rady, trzeba przywyknąć.

10.Porzucenie studiów

Student, który uzna, że jego kierunek studiów kompletnie mu się nie podoba i nie zamierza kontynuować studiów, może porzucić je w zasadzie bez konsekwencji (co najwyżej nie będzie miał tytułu magistra). Pracy nie można zaś rzucić z dnia na dzień- nawet jeśli bardzo nam się nie podoba. W przypadku umów o pracę, obowiązuje termin wypowiedzenia. Przy umowach cywilno – prawnych nie ma takich obostrzeń, ale po prostu nie przyjście do pracy bez informowania pracodawcy z wyprzedzeniem owocuje spalonymi mostami i może odbić się czkawką w przyszłości, kiedy okaże się, że nasz były szef zna obecnego lub potencjalnego.

Przerażeni? Może zatem zamiast pracy dla kogoś pomyśleć nad własną firmą? W teorii przynajmniej można wtedy mieć wolne kiedy się chce, a za kaca w pracy nikt nas nie zgani.

Dodaj komentarz