Płaca minimalna przedmiotem sporów

placa minimalna 2010 Płaca minimalna przedmiotem sporówNie ma porozumienia między związkowcami a rządem w sprawie płacy minimalnej która miałaby obowiązywać od 2011 roku. A sprawa jest o tyle ważna, że dotyczy statystycznie rzecz biorąc, co 10 tego pracującego Polaka. Miało być 1500 brutto, a prawdopodobnie będzie 1386 brutto, czyli o 69 zł więcej, niż dotychczas. Przynajmniej przekroczymy magiczny 1000 zł netto.

Związki zawodowe postulowały podwyżkę obecnej kwoty – 1317 zł na 1500 zł brutto. Konfederacja Pracodawców Polskich uważa jednak, że to zbyt wiele. Skoro bowiem pracodawcy w obliczu kryzysu mają zwiększać przychody, to obciążanie ich dodatkowymi kosztami, tylko spowolni rozwój. W efekcie, prawdopodobnie podwyżka wyniesie jedynie 69 zł brutto i da w efekcie kwotę minimalną na poziomie 1386 zł.

Podwyżkę, trudno w zasadzie nazwać podwyżką, bowiem średnie płace w ubiegłym roku poszły w górę silniej, niż postulowana podwyżka. Przypomnijmy, że zgodnie z założeniami sprzed kilku lat, powinniśmy dążyć do tego, by pensja minimalna stanowiła 50% średniej pensji w kraju. W zeszłym roku, pensja minimalna stanowiła 42% , ale w tym roku, cofniemy się w rozwoju, bo 1386 zł brutto, to zaledwie 40,72% średniej pensji (liczonej za czerwiec – 3403,65 zł). Wizja tego, że pensja minimalna kiedykolwiek będzie wynosić 50% średniej, coraz bardziej zasnuwa się mgłą.

Cały czas zastanawia mnie krótkowzroczność myślenia KPP – przecież skoro zapłacimy pracownikowi tylko tyle, że stać go na mleko i ser, to ciastek na pewno nie kupi i firma która je robi, splajtuje. Czy płacąc najmniej jak się da można liczyć na wyższe przychody? Czyżby konsumpcjonizm jaki generuje 5% najbogatszych był na tyle duży, by bez znaczenia było to, co wkłada do koszyków kilka milionów najbiedniejszych Polaków?

Dodaj komentarz

17 Responses to “Płaca minimalna przedmiotem sporów”

  1. z uk says:

    Dopóki bazarowi przedsiębiorcy nie zrozumieją prostej zasady że ilość sprzedanych towarów/usług jest zależna od ilości pieniędzy, którą ma w portfelu “kowalski” a nie na odwrót – dopóty będzie w Polsce bieda.
    W przypadku gdy w Polsce połowie społeczeństwa ledwo starcza na chleb to nie ma mowy o rozkręcaniu gospodarki np usług.

  2. JM says:

    Tutaj chodzi o ochronę tylko i wyłącznie interesów pewnego kościoła, który w warunkach biedy ma całkiem spore grono wyznawców. Wszystkie badania dowodzą, iż powszechny dobrobyt powoduje większe szczęście ludzi, powoduje, iż podstawowe potrzeby ludzi są zaspokajane oraz powoduje, iż ludzie odchodzą masowo od kościołów i zinstytucjonalizowanych religii. Im więcej pieniędzy ma przeciętny Kowalski – tym lepiej dla ogólu i wtedy rozwój jest możliwy. Mają miejsca takie zjawiska jak samorealizacja, zrównoważony rozwój i pojawia się hedonizm w miejscu kontentowanego dotąd cierpienia (krzyża). Najpierw była deportacja do USA, potem do Anglii, teraz kolejne spedycje i wciąż niszczenie ludzi. Tak nie może być, KPP ostatecznie przegięła, chce utrzymywać warunki średniowieczne w XXI wieku. Bo proponowane stawki oznaczają nowoczesne niewolnictwo. Powstaje zatem na naszych oczach pierwszy silny ruch, który zmiecie politykę KPP z powierzchni ziemi. W koncu rodzi się w Polsce ruch socjaldemokratyczny, gotowy przeciwstawić się polityce KPP. Wszystkie kraje Zachodu zbudowali socjaldemokraci, którzy dbali o ogół. Dziś rządzący tam w wielu państwach chadecy próbują zniszczyc na powrot dokonania socjademokratów. Konserwatyści, chadecy, ze swoimi kościołami, pragną dywagować o złu, a nie ma gorszych od nich. Wojna pomiędzy Oświeceniem a średniowieczem trwa w najlepsze.

  3. JM says:

    JM – Jakub Mik.*

  4. Lypa says:

    I znowu keynesowskie bzdurzenie. Nie raczysz zobaczyć, że gospodarka to system naczyń połączonych. I jeśli płace będą mniejsze, to i produkty będą tańsze.
    O ile wiem, w USA w XIX wieku nie było żadnej płacy minimalnej. Jak rozumiem, do dziś Amerykanie głodują.
    Pytanie jest też takie: Co, jeśli czyjaś praca jest warta mniej, niż te tysiąc ileśtam brutto? Nie zostanie po prostu wtedy zatrudniony. Efekt jest taki, że płaca minimalna po prostu sztucznie tworzy bezrobocie, a i zaburza naturalny rozwój, jak każda interwencja. A Panowie widzę zachłysnęli się Keynesem, więc tak prostej rzeczy pewnie nawet nie pojmą.

  5. robol says:

    pani/e LYPA są jeszcze 1/2 etatu i jeszcze inne wymysły naszych pracodawców chlebodawców 😉 aby pracownikowi zapłacić jak najmniej do państwa oddać jak najmniej podatków jak najwięcej zatrzymać dla siebie, wszystkich wydymać, w większości państw na zachodzie to co samo co jest produkowane w Polsce ma podobną cenę a pracownik zarabia średnio 1/4 bo jak polak ma 10zł na godzinę to Niemiec 10euro gdzie tu jest sprawiedliwość okradają nas i gdzie tu jest sprawiedliwość 1386-1500 śmiechu warte jałmużna.

    Polski pracodawca udaje że płaci polski pracownik udaje że pracuje.

    Nie obrażając wszystkich

  6. z uk says:

    Lypa… twoja teoria coś kuleje… W UK, DE, Irlandii jakoś mogą ludzie zarabiać kilkakrotnie więcej niż w PL a ceny towarów są na tym samym poziomie albo i niższym, W jaki sposób wytłumaczysz ten paradoks?
    Problem nie leży w wysokości “płacy minimalnej” bo do czasu kiedy nie będzie zrównania z europejską NORMĄ nie ma mówić o jakiejś wielkiej tragedii dla polskich byznesmenów. Problem leży w zachłanności tychże byznesmenów – w PL przy niskich zarobkach aby wyjść na tzw “swoje” na każdy produkt nałożona jest wręcz złodziejska marża – dzieki temu to co schodzi na zachodzie w setkach lub tysiącach szt robi większy obrót niż w PL gdzie idzie w pojedyńczych szt (za to z kilkudziesięcio lub set procentową marżą). Dzięki temu byznesmeni nie zwiększają obrotu jednocześnie nie mając obrotu nie mogą (albo raczej nie chcą bo na mercedesy i terenówki pieniądze ?jakoś? znajdują) podnieść stawek, społeczeństwo nie ma dalej pieniędzy i “nie kupuje” tego co ci pierwsi oferują… koło “biedy” się toczy i toczyć będzie się tak długo jak długo biznesem w polsce będą się parać bazarowi oszusci rodem z początku lat 90tych.

  7. Jakub Mik says:

    Brawo, przyjacielu z uk. Zgadzam się z Tobą w pełni. Keynes był naukowcem, a Hayek stronnikiem kościoła. Jak sobie przejrzymy ich życiorysy, szybko zobaczymy, kto kręcił się wokół Hayeka – m.in. metodyści, jeden z najbardziej radykalnych nurtów chrześcijaństwa. Metodystką była Tchatcher, która odmówiła nawet szklanki mleka dzieciom w szkołach, metodystą był Bush, który wszczął wojnę. Z kolei Keynes był osobą świecką, naukowcem, który na badaniach oparł tezę: “im więcej pieniędzy ma najmniej zarabiający, im mniejsze są amplitudy bogactwa i biedy między ludźmi – tym lepiej dla ogółu; dobobyt jest powszechny”. I tą drogą poszły kraje skandynawskie, a także częsciowo Europa Zachodnia – dzięki SOCJALDEMOKRATOM, reprezentującym lewicę. Natomiast chrześcijańscy demokraci, reprezentujący prawicę, promują krwiożercze różnice, promują nędzę jednych i obrzydliwe bogactwo drugich. I ten lypa to taki stonnik hayeka, kościoła i chrzescijanskich demokratow, konserwatystow obyczajowych i osob dywagujących o wolnym rynku w gospodarce, podczas gdy promujących monopole. W Ameryce jest względem Europy Zachodniej i Skandynawii ogromna bieda. W Wallmarcie pracuje 2 mln osob, a to tylko jeden pracodawca i poprzez monopol zaniza pracownicze stawki. Pensja minimalna w USA to 2400 zl, a we Francji – 6000 zł. Tam, gdzie pada kosciol, tam powstaje dobrobyt dla ogółu. Tylko kosciolowi i jego stronnikom zalezy na utrzymywaniu biedy ludzi, potomkom hayeka zalezy na utrzymywaniu biedy ludzi. Ksiądz jednorazowo na prosytutkę wydaje tyle, ile przeciętny Polak zarabia przez dwa miesiace. Tutaj chodzi o władzę, nie o równosc.

  8. Gość says:

    Już kila razy słyszałam w TV jak to płace minimalną otrzymuje tylko
    kilka procent
    społeczeństwa co jest nieprawdą,jakims zakłamaniem usiłując wmówić
    ludziom że płaca minimalna dotyczy
    jakiejś wąskiej grupy społeczeństwa.
    Obecnie trwa spór jak to ma być ta płaca minimalna 1317 czy 1408zł?
    gdy obie kwoty sa śmiesznie niskie.
    Mam nieraz wrazenie jakby Ci dziennikarze żyli nieraz jakby na innej
    planecie w innej Polsce jakby nie znali tej prawdziwej polskiej
    rzeczywistości.Myślę ,że naprawdę dobry dziennikarz powinien kierować
    się niekoniecznie swoimi dochodami czy osobami go otaczajacycmi ale
    powinien być właśnie wrażliwy na sytuację innych zwykłych ludzi.Nie wiem-może niektórzy sa nieświadomi jak jest naprawdę???
    Rosnąca bieda,ubóstwo w Polsce,rozwarstwienie
    społeczne,niesprawiedliwośc społeczna -problemy tak ważne sa
    ostatnio przemilczane przez wszystkich dziennikarzy,polityków nawet
    Lewicę a przecież to te drugie 50% społeczeństwa,które nie uczestniczy
    w głosowaniu-ludzie zupełnie wykluczeni społecznie i biedni.W Polsce
    jest wiele absurdów ale podam może kilka z nich.Dotyczy to właśnie wysokości
    płacy minimalnej 1317zł brutto.Kiedyś może to nie miało aż takiego
    znaczenia bo dotyczyło to faktycznie małej grupy ludzi -bez doświadczenia
    będących na stażu,zaczynających dopiero pracę ale potem ta płaca w
    miarę upływu czasu rosła.Tak niskie najniższe wynagrodzenie
    otrzymywano przejściowo
    na poczatku kariery zawodowej..Dzisiaj to się niestety zmieniło ponieważ
    bardzo duża grupa społeczna otrzymuje tak niską pensję 1317zł brutto a
    980zł netto.Obecnie gdy juz prawie wszystkie miejsca pracy są
    prywatne- ci prywatni pracodawcy jakby się umówili płacą właśnie tyle
    czyli minimum i to bez względu na doswiadczenie,staż pracy tych
    pracowników wszystkim jednakowo bo mniej już nie można ustawowo.Tak
    własnie płacą wszędzie a cóż dopiero w takiej miejscowości gdzie
    bezrobocie wynosi 23%/Niestety nie znalazłam nigdzie jaki procent
    społeczeństwa pracuje za tą pensję minimalną czy w podobnych granicach
    powiedzmy do 1500zł/jest to celowo pomijane,przemilczane/ choć wiem że
    nie kilka %
    a na pewno z 60% społeczeństwa.Do czego to podobne aby
    np. osoba po 2 kierunkach studiów zarobiła 1300zł/netto/? aby człowiek
    po 35 latach pracy doświadczenia w swoim zawodzie otrzymał 980zł?bo
    nigdzie nie płacą więcej.
    Absurdem w tym wszystkim jest to że nikt jakoś nie śledzi jak ma się
    ta płaca minimalna 980zł do rosnących cen wszystkiego że ta płaca jest
    na podobnym poziomie od wielu lat i już zupełnie zostały zatracone
    jakies proporcje miedzy dochodami a cenami.O tym Rząd zapomina a
    przelicza tylko jak te 91 zł /brutto/zaważy na zwiększeniu dziury
    budżetowej jak zwiększy wydatki na świadczenia ZUS.:)Czesto jest tak
    że ktoś 15 lat temu zarobił 1500zł a dzisiaj 1000zł na tym samym
    stanowisku pracy podczas gdy ceny tak wzrosły.Jednym dochody
    zatrzymały się albo zmalały a innym wzrosły 10 krotnie i więcej.Rosną
    kosmiczne dysproporcje płacowe gdy jeden nie ma na chleb a drugi
    osiąga dochody np. 480tyś miesięcznie-to jest absurd -szkoda że tak
    mało się o tym mówi w TV.Słyszałam jedynie jak zauwazył to Pan Ryszard
    Bugaj ale do rządzących to nie dociera niestety.
    Jakoś niewiele sie mówi o tak ważnym problemie podczas gdy nie da się
    za to wyżyć najskromniej bo 80% z tego 980zł przypada na same opłaty
    za mieszkanie,prad,gaz itd.a za co żyć?Obecnie trwa debata między
    związkami,pracodawcami a rządem jak to ma wzrosnćc ta płaca minimalna
    z 1317zł do 1408zł? Rząd na to się nie chce zgodzić jako że to za
    wiele 91 zł:) czy to nie jest absursd? to wstyd!przecież każda z tych
    kwot i tak jest za mała aby godnie żyć.Godnie to za wiele powiedziane
    ale najskromniej jak tylko można.Dziwne bo np. na podwyżki dla
    nauczycieli,lekarzy Rząd się zgadza choć wiadomo że i oni mają
    mało.Jak można jednym grupom co roku serwować jakies podwyżki bo
    zastrajkują a inni nie mający siły przebicia pracujący często w
    małych zakładach zostają daleko w tyle o wysokości płacy sprzed 15
    lat. Odpowiedż Rzadu jest prosta -mamy gospodarkę rynkową no ale czy
    to w taki sposób?aby jedni byli dyskryminowani przez drugich?aby jedni
    zyli kosztem drugich?Kiedyś krytykowano czasy niewolnictwa,kapitalizmu
    gdzie jedni wyzyskiwali drugich a co jest teraz?
    Następnym absurdem jest dyskryminowanie wręcz wykluczenie społeczne
    osób po 50 r.ż.Osoby takie,które utraciły pracę nie mają możliwości
    powrotu już do żadnej pracy w żaden sposób. Pracodawcy nie chcą
    przyjąć takich osób a tu słyszymy o zwiększeniu wieku emerytalnego do
    67 lat. Czy ktoś z rządzących pomyślał z czego Ci ludzi mają żyć? a
    przecież dzieli ich jeszcze 17 lat do emerytury?Co Ci ludzie mają z
    sobą zrobić? gdy już teraz są wykluczeni społecznie,niewazni dla
    nikogo a przeciez każdy kiedys będzie starszy..W taki też sposób młode
    pokolenie nie ma szcunku do staraszego pokolenia,do swoich rodziców a
    to jest straszne zło.
    Podobnie świadczenia p/emerytalne są śmiesznie niskie-640zł i jak za
    to wyżyć?jak utrzymac rodzinę gdy opłaty same wynoszą ok.800zł
    Mam wrażenie że jedni ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak niskie
    dochody ma większość społeczeństwa jakby zyli na innej planecie w
    innej Polsce a ta średnia płaca krajowa 3300zł bierze sie z tego że
    część ludzi osiąga kosmiczne dochody które zawyżają tą
    średnią a ta wpływa na ceny.Zapomina się że jeden ma wyżyc za te 600zł
    a drugi ma
    miesieczny dochód 480tyś. to chore.
    Myslę więc że żaden dziennikarz czy polityk nie powinien zapominac o
    zwykłym człowieku o rzeczywistości o prawdzie.

  9. ProgWeb says:

    Jako pazerny i bezwstydny biznesmen może i ja się wypowiem:

    Polska NIGDY nie wyjdzie z socjalizmu, jak i cała Europa przy okazji.. dla czego? Bo naród socjalistyczny i socjalistyczne poglądy głosi, a nie ma o nich zielonego pojęcia.

    Mam pomysł: Podnieśmy płace minimalna na 2 średnie krajowe, albo i 3! Wtedy każdego będzie stać an wszystko! (ironia).

    Jako odtrutkę dla tych waszych bredni o płacy minimalnej, potrzebach ZUSu itp. polecam założenie własnej firmy. Zobaczycie ile to pieniędzy ci pazerni wyzyskiwacze zarabiają, a jak zatrudnicie ludzi, to dopiero poczujecie ile wasz pracodawca płacil urzędasom, za was (jako “składka” pracodawcy). Dlaczego za was? Żebyście nie wiedzieli ile na prawdę warta jest wasza praca, jakie koszty w formie podatków trzeba ponieść i żebyście spokojnie mogli sobie pluć na pracodawców, a nie tych pazernych polityków.

    Jakoś szybko ludzie pokornieją na własnej działalności i zmieniają front i metody działania, jak szybko się okazuje, że żeby zarobić 2000 tysiące trzeba wyrobić pracy na 3000 i ten 1000 oddać w formie różnych podatków, składek (czyt. podatków) i innych wydatków, na złodziei. A jeszcze od pracownika się słyszy, że on p*** i nie będzie robił za 2000. Tak na prawdę robi za 3000, tyle, że olbrzymią cześć tego kradną urzędnicy.

    Zawsze każdemu powtarzałem: Jak się komuś praca nie podoba, to może sobie ją zmienić, a jak się boi, albo nie chce, to niech się siedzi cicho i pracuje sumiennie, a nie bije pianę. :[

    Pomijam tu już kwestię wydajności w pracy (poruszaną nawet na łamach tego bloga nie dawno)…

  10. ProgWeb says:

    Pragnę zauważyć, że nie ma w Europie (jak i na świecie) państwa w pełni wolnorynkowego, tylko sa socjalistyczne w róznym stopniu zaawansowania, jak i bogactwa (osttanio szybko topniejącego), więc te zasługi czerwonych, to sobie Panie JM może Pan wsadzić.

    Bo to socjalizm stawia na to, że urzędnik będzie regulował to jak mamy żyć, co kupowac i jak mysleć, a nawet kiedy i jak umrzeć.

    Na zachodzie jest lepiej, bo państwa sa bogate i maja z czego wydawać pieniądze, w Polsce nie mamy pieniędzy, za to olbrzymi dług i mamy ambicje, aby wydawac tak samo jak Zachód… Jak dogonimy go gospodarczo i finansowo, to wtedy możemy się bawić w socjalizm, ale oczywiście do czasu, bo wszystkie przejadane pieniądze się kiedyś kończą…

  11. Andrzej2d says:

    Cytat:
    “Jak się komuś praca nie podoba, to może sobie ją zmienić, a jak się boi, albo nie chce, to niech się siedzi cicho i pracuje sumiennie”
    Chłopcze… jesteś na rozwoju “biznesowym” z początku lat 90-tych. Jeszcze dłuuga droga przed tobą żeby dogonić rzeczywistość. Kiedyś usłyszałem takie zdanie od mojego przełożonego. przełożonym moim już nie jest. Ile osób zatrudniasz 2 czy 3? Ile im płacisz 1200 czy 1300? Ile na ich pracy zarabiasz 2000czy 3000 ? Znałem kilku takich pseudo biznesmenów z podejściem podobnym do Twojego. Żaden z nich nie utrzymał pracownika dłużej niż 3miesiące. Sam wszystkiego nie jesteś w stanie zrobić. Dobry pracownik jest w stanie wykonać za Ciebie 80% pracy ale taki pracownik kosztuje a przede wszystkim należy o niego dbać.

  12. ProgWeb says:

    Tatuśku, jesteś na etapie kryzysu wieku średniego i ogólnego niezadowolenia z życia. Już krótka droga przed tobą, aby rzeczywistość uciekła ci…

    Mój przełożony (formalnie klient, dla którego jestem podwykonawcą) zarabia na mnie z 10 razy tyle co mi płaci.. jakoś nie uciekłem, klientów mu nie podebrałem… Drugi mój klient (również robię u niego jako podwykonawca) zarabia na mnie podobnie.. współpracujemy tak już 3 lata, jakoś nie widzi nam się uciekanie od siebie..

    Wcześniej porzucałem innych dla tych, bo mi się nie spodobali. A to za mało płacili, a to dobrze płacili, ale nie dogadywałem się z nimi, za każdym razem decyzja była prosta: Dziękuję, nie chcę już więcej dla Pana pracować i znajdywałem sobie następnego.

    Dobry pracownik wykonuje za Ciebie co najmniej 100% roboty, jak i nie więcej, bo jest specjalistą w jakiejś dziedzinie, w której ja nie mam albo zielonego pojęcia, albo nie mam czasu na to. I jako dobry pracownik nie omieszkuję przypominać to szefowi, a ty zapewne ani razu się nie przypomniałeś, idąc na te 1200 i potem pod nosem kręcąc, że podwyżki nie ma, że ciągle praca i praca. Ja na wstępie szedłem na 1200 mówiąc że jak się sprawdzę, a sprawdzę się w ciągu miesiąca (3 mies. okresu próbnego), to idę z miejsca po podwyżkę i gadamy dalej… ups. czyżbym wydał wielką tajemnicę ludzkości, że umowy zawarte między stronami można zawsze renegocjować w czasie ich trwania? 🙂

  13. ProgWeb says:

    I jeśli nie doganiam rzeczywistości, to dlaczego w wieku 26 lat sam startując z firmą goły mając tylko na 1szy miesiąc zusu po 2 latach zarabiam 6-7 tys. miesięcznie, ani razu nie spóźniłem się z żadną składką i podatkiem, a wy wszyscy jak narzekaliście dalej narzekacie, że jest wam źle i jacy to ludzie są niedobrzy i w ogóle jest be? 🙂

    Czyżbym jednak dogonił tą rzeczywistość? Nieee, ja porostu z niej nigdy nie wyskoczyłem 🙂 Czego sobie (dalej) i wam życzę.

  14. Andrzej2d says:

    Heh jednak pozer…

  15. mojsa says:

    ProgWeb proponuję Ci spotkanie w Twoim urzędzie skarbowym, gdzie powtórzysz ile zarabiasz miesięcznie. Oczywiście w obecności stosownego urzędnika skarbowego, będącego w stanie zweryfikować rewelacje odnośnie twoich zarobków. Ciekawe czy nadal będziesz taki butny i zadowolony z życia.

    Ja jeszcze nie spotkałem nawet jednego tzw. biznesmena, który w swoich zeznaniach podatkowych wykazywałby tak wysoki dochód. Co oczywiście ma się nijak to stanu jego posiadania (samochody, domy, wywczasy). A jak to osiąga?
    Ano zwyczajnie, kosztem pracowników, bo daje im miske ryżu dziennie, kosztem państwa, bo oszukuje na podatkach, kosztem innych firm, bo nie płaci im terminowo za ich usługi. Nie ma szacunku dla nikogo, a czasem to nawet dla siebie go nie ma.
    No ale Polska szemranym interesem stoi i jest bardzo bogatym krajem stojąca bezprawiem, a raczej prawem dla maluczkich. I jesteśmy z tego dumni. Tyle tylko, że tylko polacy są z tego dumni.
    Nieprawda?
    No to przykłady.
    Gdzie na świecie buduje się drogi, które trzeba remontować po ich ukończeniu? Nigdzie, bo nawet rumuni mają lepsze drogi od nas. Już mają, bo stawiają jakieś 300 km autosdrad rocznie. I dziwne są to dobre drogi.
    W polszczech smołę wylaną na drogę, a zwaną dumnie asfaltem wymienia się co 2-3 lata. Dlaczego? Ano dlatego, że jakiś niekompetentny albo skorumpowany urzędniczyna dostał za wybranie oferty kopertę od wygrywającej firmy. I się miśki cieszą. A to, że w miesiąc od oddania remontowanego odcinka są na nim koleiny i robią się dziury? Kogo to obchodzi. Że dochodzi do wypadków? Że złamano paragraf o stwarzaniu zagrożenia zdrowia i życia i paragraf o katastrofach komunikacyjnych? Kogo to obchodzi? Nawet prokuratorzy twierdzą, że nie są specjalistami od budowy dróg (przytaczam słowa prokuratora) … bez komentarza.
    Dlatego tak się pchają do wyborów na radnych, starostów, burmistrzów i inną swołocz. Bo to jest ogromna kasa wręczana jako suweniry, a że oficjalnie to grosze to nic nie szkodzi.
    To samo tyczy się pozostałych instytucji państwowych. Wszystkie instytucje mające jakikolwiek upoważnienia decyzyjne to stanowiska nisko płatne oficjalnie, a i tak nie sposób się tam dostać bez koneksji i układów. Dlaczego? Bo za każdym podpisem stoją pieniądze wręczane pod stołem.
    Dla takiego jednego z drugim płaca minimalna to pikuś w całym zamieszaniu. Nie dasz sanepidowi, nie otworzysz działalności albo ci ją zamkną. Nie dasz za pozwolenie na budowę, nie dostaniesz zgody na wybudowanie budynków pod działalność gospodarczą, nie dasz kontrolerowi skarbowemu to ci firmę zamkną, nawet jak masz “czysto” w papierach. Nie dasz inspekcji pracy to nawet i firmę mogą ci zamknąć. I tak można mnożyć. Jak chcesz prowadzić własny biznes, dajesz, bo wiesz, że sobie odbijesz z nawiązką, bo państwo oszukasz. Wszyscy szczęśliwi mniej lub bardziej, ale co tam ważne że się kręci.
    Lekarze nażekają, że marnie zarabiają, ale jakoś nie widać po nich tej biedy. Samochody po kilkaset tysięcy to standard. Z czego toto mają? Z marnych wypłat szpitalnych? NIe. Marudzenie na niskie płace to zwyczajne kokietowanie. Szpital to dla nich przedłużenie prywatnej praktyki. W prywatnym gabinecie zarabia kase, a szpital to miejsce gdzie ma za darmo sprzęt, średni presonel medyczny, sprzątaczki. Gdzie na świecie lekarze pracują na 6 etatach poza Polską? … 6 razy 8 godzin, no dobra 7,35 to około 45 godzin a doba ma 24 … paradoks polskiej medycyny. I mają jeszcze czas na prywatne gabinety, sympozja, zjazdy i co tam jeszcze. Lekarze udzielają się policzycznie w postaci radnych czy posłów. Podziwiam. A zapomniałem dodać o biesiadach organizowanych przez firmy farmaceutyczne… czy będzie im zależało na wysokich pensjach czy bardziej na tym, żeby nic się nie zmieniło?
    Prawnicy to kolejna poza prawem grupa pracowników. Wiadome wszystkim są stawki takich notariuszy, prawników prowadzących postępowania sądowe, tylko jakoś tak nie ma to odzwierciedlenia w zeznaniach podatkowych czy oświadczeniach majątkowych składanych jako radni czy posłowie. Zastanawia mnie tylko dlaczego tak szczelnie zamknięta jest kasta prokuratoska i sędziowska … przecież oficjalnie przedstawiane tam zarobki to żaden rarytas a wręcz mizerota, a jednak wcisnąć się tam nie sposób. A i styl i poziom ich życia wręcz przeczy temu… Ciekawostka.
    Można by tak po każdym zawodzie się przejechać tylko czasu i chęci brak.
    Nasi doumnie nazywający siebie samych biznesmeni. Jak głosi powiedzenie “polak potrafi” i potrafi. Sprzedać rodakowi bubel. Któryś był pierwszy i wymyślił mianowicie, że sprzeda w polsce towar, który nie przeszedł kontroli jakości jako pełnowartościowy. Kokosowy interes. Inny wymyślił, że można taki wybrakowany towar kupić od producenta na zachodzie. I sprzedawać go jako wspaniały wyrób. I poszło. Mamy nowe samochody zostawiające 4 ślady, komputery ciągle psujące się, odklejające się podeszwy w butach. I wszystko to w markowych wyrobach. Proszki do prania zawierające 50% proszku i resztę jakiegoś wypełniacza. Wyroby można mnożyć. POmysłowość też.
    Wynika tylko z tego jasno, to że Polska szemranym interesem stoi. I wszystkie stany bronią tego wszelkimi możliwymi sposobami. I jesteśmy z tego dumni. Mianujemy się zieloną wyspą na mapie Europy…
    I tak nas traktują pozostałe kraje. Mamy zachodnie banki, tylko jakimś takim dziwnym sposobem taki przykładowo Deutze Bank to nie ten sam co w na zachód od Odry. Tylko nazwa wspólna.
    Taki przykładowo Auchan. Wszędzie poza Polską takie ryby, mięso czy owoce mają różne ceny w różnych porach dnia. Im dłużej leży wyłożone tym niższa cena. Wszędzie. Tylko nie w Polsce. Tu i miesiąc takie śmierdzące rybsko może leżeć i kosztuje tyle samo. Mało tego. Dziwnego pochodzenia ryby z Chin sprzedawane są jako tzw. Markowe ryby …
    Zaśmierdłe mięso mieli się i dalej sprzedaje, albo robi szaszłyki, pieczone kurczaki itd. Takie owoce. Nigdzie, gdzie byłem i namacalnie sprawdziłem, nie sprzedaje się pozagatunkowych owoców. Tylko w Polsce. Takie przykładowo pomarańcze. Każda z nich zawiera owoc w owocu. Jednym słowem towar pozagatunkowy przeznaczony do przetwórstwa przemysłowego. Ale u nas sprzedaje się je jako wysokogatunkowy towar.
    Jeśli Polska to kraj bezprawia to dlaczego tego nie wykorzystać?
    No i mamy ceny typowo europejskie. Mało tego, wyższe niż na zachód od odry. Dla porównania proponuję zabawę konfiguratorem dowolnej marki samochodu w róznych krajach. I porównajcie sobie cenę tak w przeliczeniu na złotówki jak i w przeliczeniu na średnie płace.
    Dziedziny można mnożyć i przykłady też.
    Gdzie tu praca i zarobki?
    Ano są.
    Brak prawa i jego poszanowania doprowadziło do paradoksu, że instytucja jaką jest Urząd Pracy, działa sama dla siebie. W przeciwieństwie do zachodniej europy, gdzie jedną z funkcji takiego tworu jest policja pracy.
    Efekt – oferty nie zawierają najmniejszych informacji o wysokości zarobków, warunkach socjalnych i innych takich.
    I oferuje się minimum, bo jak odmówi to straci prawo do zasiłku. Piszę oczywiście o rodzimych pracodawcach.
    Pojawiają się w Polsce zachodnie firmy, pojawia się nadzieja na normalizację. I co? rozczarowanie.
    U siebie i w innych krajach firmy takie podają widełki oferowanego wynagrodzenia na danym stanowisku. Dlaczego? Bo nie wzbudziłoby to najmniejszego zainteresowania. Tam nikt nie traci czasu na kilkuetapowe konkursy, po których dowiaduje się, że płaca mu nie odpowiada.
    W Polsce nawet najmniejszej wzmianki, żeby przypadkiem rynku tanich pracowników nie zniszczyć.
    Ale wmawia się nam, że marni z nas pracownicy, mało wydajni i inne takie brednie.
    Tylko czemu, gdziekolwiek są polacy, tam są bardzo chętnie zatrudniani? I to za takie same pieniądze co rodzimi pracownicy…
    Ale co się dziwić, skoro samo państwo Polskie ośmiesza obywateli w oczach świata i pozwala doić za przysłowiową michę ryżu.
    Polacy są w tej odmiennej sytuacji od pozostałych krajów cywilizowanych, że są przykuci do miejsca, w którym żyją. Powód jest jeden – mieszkanie. Nie dość, że ich nie ma, to na dodatek najdroższe na świecie. Tak zakup jak i wynajęcie. O utrzymaniu nie wspomnę. Taka sytuacja doprowadza do tego, że muszą (pracownicy) dbać o miejsca pracy. dawać z siebie wszystko. Tyle, że w zamian otrzymują niewiele. I frustracja i apatia narasta. A nasi nuworysze tylko patrzą wydioć do ostatniego tchu i na bruk.
    To samo zagraniczni pracodawcy. W cywilizowanych krajach wiedzą, że pracownika należy eksploatować racjonalnie, gdyż jest on bardziej wydajny. A więc określone godziny pracy, warunki socjalne opieka i dodatki. Dlaczego? bo to procentuje w efektywności. Pracownik wypoczęty i zadowolony to pracownik efektywny. W polsce chulaj dusza piekła nie ma. nie ten to następny, a potem się zwinie interes, bo zarobiło się już dość.

  16. Andrzej2d says:

    Hehe mojsa 100% racji:-)

  17. jaja says:

    Chodźcie dalej na wybory, będziecie mieć to samo, bo żaden pasibrzuch nie wymyśli nic lepszego, żeby sobie nie popsuć standardu życia. Żaden darmozjad po dorwaniu się do koryta nie pomyśli o biedzie, jaką mamy wśród Polaków. Nie liczcie na nich.