Co mi grozi, jak nie przyjdę do pracy? Już nigdy…

porzucenie pracy Co mi grozi, jak nie przyjdę do pracy? Już nigdy...Dostałeś dobrą propozycję pracy,ale jesteś związany umową z obecnym pracodawcą? Zastanawiasz się nad tym, by po prostu przestać przychodzić do pracy i zacząć karierę w nowej pracy? Sprawdź co ci grozi za porzucenie pracy i jakie konsekwencje na Ciebie czekają.

Praca na czarno

Wprawdzie nie powinniśmy pisać o sytuacji pracy bez umowy, która nie tylko jest dla pracownika niekorzystna, ale również niezgodna z prawem, ale sytuacja na rynku pracy jest niestety taka, że wiele osób (nie zawsze z własnego wyboru, a z braku innych możliwości) właśnie w ten sposób zarabia na życie. W przypadku tego typu pracy, nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, by po prostu któregoś dnia się więcej w pracy nie pojawić. Zasady dobrego wychowania radziłyby, by przynajmniej zadzwonić i poinformować pracodawcę o tym, że więcej nie pojawimy się w pracy, ale konsekwencji prawnych takiego działania nie ma. Oczywiście – jeśli przepracowaliśmy już jakiś czas w firmie – nie przychodząc do pracy raczej nie możemy spodziewać się należnego wynagrodzenia. Dlatego zdecydowanie korzystniej, jest umówić się z pracodawcą na wypłatę a dopiero po otrzymaniu gotówki poinformować go, że rezygnujemy.

Praca w oparciu o umowę o dzieło

W przypadku tej umowy, nie obowiązuje żaden okres wypowiedzenia, ze względu na to iż umowa zawarta jest na wykonanie dzieła opisanego w umowie – dopiero po jego realizacji otrzymujemy wynagrodzenie. Co do zasady, dzieło wykonywane w oparciu o tą umowę nie musi być realizowane w wyznaczonym przez pracodawcę miejscu (chyba że wymaga tego realizacja dzieła). Jeśli zatem nie wywiążemy się z realizacji dzieła, po prostu nie otrzymamy wynagrodzenia. Warto zwrócić uwagę na ewentualne zapisy w umowie dotyczące kar umownych za niewykonanie dzieła i upewnić się, czy nie dopełnienie warunków umowy nie będzie obciążało nas finansowo.

Praca w oparciu o umowę zlecenie

Umowa – zlecenie to umowa cywilno prawna – zatem nie obowiązują tu przepisy kodeksu pracy. Pracodawca nie może nas wtedy zwolnić dyscyplinarnie – taka możliwość istnieje jedynie wtedy, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, a w przypadku umowy cywilno – prawnej, takiego stosunku nie ma. Jednakże, nie jest też tak, że jej zerwanie (np. poprzez nie pojawianie się w pracy) nie ma dla nas żadnych konsekwencji. Wszystko zależy od zapisów w umowie:

  • w umowie może istnieć zapis o karze za nie wykonanie zlecenia – może on wynosić część lub całość wynagrodzenia – zrywając więc umowę bez realizacji zlecenia, możemy spodziewać się kary finansowej
  • odszkodowanie – Art. 746 kc. § 2. mówi o tym, że umowę zlecenie można wypowiedzieć w trybie natychmiastowym,”Jednakże gdy zlecenie jest odpłatne, a wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, przyjmujący zlecenie jest odpowiedzialny za szkodę.” Zatem nasz pracodawca ma prawo żądać zadośćuczynienia za szkodę, jaka powstała na wskutek nie wywiązania się ze zlecenia. Sąd, jeśli uzna, że nie zaistniały obiektywne przyczyny niewykonania zlecenia (np. malarz złamał sobie rękę i nie był w stanie wykonać zlecenia) może takie odszkodowanie zasądzić. Wtedy nie tylko nie otrzymamy wynagrodzenia, ale jeszcze będziemy zmuszeni do zapłacenia kary. Oczywiście, jeśli mamy sytuację pracy na umowę zlecenie, a tak naprawdę jest to jedynie próba obejścia przez pracodawcę kosztów pracy (czyli praca którą wykonujemy ma znamiona pracy – np. jest wykonywana w określonych godzinach, w siedzibie pracodawcy, na materiale pracodawcy) to marne są szanse, że uda się zleceniodawcy wywalczyć odszkodowanie (wtedy zleceniobiorca może skierować sprawę do sądu o ustalenie stosunku pracy – a takiej sytuacji pracodawca będzie wolał uniknąć i prędzej się wycofa niż będzie walczyć o odszkodowanie.

Praca w oparciu o umowę o pracę

Tu sprawa mocno się komplikuje. Nie można tak po prostu przestać przychodzić do pracy – w takiej sytuacji pracodawca może zwolnić nas dyscyplinarnie, co zostaje odnotowane w dokumentach i nasz kolejny pracodawca, będzie miał świadomość tego, dlaczego zostaliśmy zwolnieni. Oczywiście, można nie przedstawiać świadectwa pracy, na którym zostaliśmy zwolnieni dyscyplinarnie – nie jest to zgodne z prawem, ale w praktyce, pracodawca ma małe szanse na to, by dowiedzieć się, że pracowaliśmy w danej firmie. W takiej jednak sytuacji, nie możemy wpisać tej pracy do CV, nie liczy się nam również ten staż pracy do wyliczania wymiaru urlopu lub różnych dodatków, które może oferować pracodawca. Wszystko zależy jednak od stażu pracy- jeśli zerwiemy umowę np. po tygodniu czy miesiącu, konsekwencje tej „przerwy” są niewielkie – miesiąca przerwy w CV aż tak bardzo nie widać, a przy wyliczeniach okresu urlopu miesiąc też nie ma aż takiego znaczenia (np. nabędziemy prawa do 26 dni miesiąc później). Jeśli jednak pracowaliśmy rok czy dwa lata, to dziura w CV będzie znacząca, a strata do obliczania wymiaru urlopu spora. Zatem znacznie lepiej jest spróbować pójść z pracodawcą na ugodę i zerwać stosunek pracy na mocy porozumienia stron.

Wśród pracowników funkcjonuje mit, że umowę o pracę zawartą na okres krótszy niż 6 miesięcy można zerwać z dnia na dzień. Nie jest to prawdą (tak postąpić można jedynie w przypadku działania z art 55 KP, czyli wtedy, kiedy zaistniała jedna z następujących okoliczności:

  • w przypadku, gdy zostanie wydane orzeczenie lekarskie, które potwierdzi szkodliwy wpływ wykonywanej pracy na zdrowie pracownika, a pracodawca nie przeniesie go we wskazanym w orzeczeniu lekarskim terminie do innej pracy, które jest odpowiednia ze względu na stan jego zdrowia oraz kwalifikacje zawodowe, lub
  • w przypadku, gdy pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika. Wtedy pracownik ma prawo do odszkodowania w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia, a gdy umowę o pracę zawarto na czas określony lub na czas wykonywanej pracy – w wysokości wynagrodzenia za okres 2 tygodni.

Kodeks pracy nie precyzuje czym jest ciężkie naruszenie obowiązków wobec pracownika, ale stosuje się tu sytuacje zawarte w art 94 KP – taką przesłanką jest np. niewypłacanie wynagrodzenia w terminie.

Dodaj komentarz

6 Responses to “Co mi grozi, jak nie przyjdę do pracy? Już nigdy…”

  1. emigrant says:

    Kodeks Karny się kłania… za namawianie do popełnienia czynu zabronionego prawem – praca na “czarnucha” są paragrafy.

    To jest ponoć ?profesjonalny? portal a co chwile doradza jak oszukiwać oszusta w czasie popełnienia przestępstwa tj pracy na czarnucha.

    • Sabina Stodolak says:

      Ja nie namawiam nikogo do pracy na czarno. W tekście wyraźnie jest napisane “która nie tylko jest dla pracownika niekorzystna, ale również niezgodna z prawem” – nie zmienia to faktu, że jest to sytuacja częsta i realna. Serwis ma pomagać ludziom radzić sobie w różnych sytuacjach zawodowych i udawanie że praca na czarno nie istnieje jest hipokryzją. A wieczne krytykowanie sytuacji też w niczym pojedynczemu człowiekowi nie pomoże. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy opublikowali Pana porady dla osób będących w takiej sytuacji.

      • emigrant says:

        Państwo nie udają że problem “nie istnieje” – Państwo popierają proceder pracy na czarno patrząc po ilości artykułów w których opisujecie “zalety” czy “plusy” zwykłego oszustwa skarbowego – zamiast ten nielegalny proceder piętnować bo traci na nim każdy kto pracuje uczciwie i uczciwie odprowadza podatki.

        Chcecie opublikować moje “rady” dla czarnuchów czyli zwykłych złodziei okradających państwo polskie i uczciwie pracujących obywateli ???

        Mam tylko dwie “rady” – rzucić nielegalną robotę i znaleźć legalną pracę.

        • Sabina Stodolak says:

          Witam
          Mam nadzieję, ze jak najwięcej Polaków skorzysta z Pana porady. Tymczasem proszę nauczyć się czytać uważnie i ze zrozumieniem. Nigdy, w żadnym artykule, nie opisywałam zalet pracy na czarno i nie popierałam tego typu pracy. To jest pomówienie i jest to karane sądownie, a użytkownik internetu nie jest osobą anonimową.

    • Renata says:

      Nie widzę tu żadnej zachęty do pracy na czarno, chyba ma Pan problemy z czytaniem ze zrozumieniem. A może nikt z Pana znajomych nie pracuje “na czarno”? To dość powszechne w naszym kraju.