Mikrozarządzanie i jego wpływ na pracowników

10112115 m Mikrozarządzanie i jego wpływ na pracownikówCzy spotkaliście się z terminem mikrozarządzania? Być może nie z samym pojęciem, ale jego skutkami? Mikrozarządzanie zabija motywację pracowników –a zdarza się niezwykle często.

Termin mikrozarządzanie pochodzi od angielskiego „micromanaging” i oznacza taki sposób zarządzania, w którym pracodawca stale i dokładnie kontroluje pracowników. Sprawdza każdego maila kierowanego do klientów, każe konsultować każdą decyzję – nawet bardzo niewielką, drobiazgowo rozlicza czas pracy, nie przekazuje zadań i odpowiedzialności pozostawiając zadania sobie.

Jak taki sposób zarządzania wpływa na pracowników? Przede wszystkim powoduje, że pracownicy czują się niekompetentni i mają poczucie, ze pracodawca im nie ufa. W szerszej perspektywie wywołuje to brak odpowiedzialności za podejmowane decyzje i  brak ochoty na ich podejmowanie. Satysfakcja z pracy jest niska, bo pracownik nie ma poczucia tego, że na cokolwiek ma wpływ. Praca jest w opinii pracownika monotonna, żmudna i nie interesująca. Pracownik nie ma też szans na rozwój, bowiem jego manager nie zleca mu nowych zadań i nie pozwala uczyć się na błędach.

Pracownicy, którzy podlegają mikrozarządzaniu szybciej się wypalają zawodowo i częściej zmieniają pracę. Niestety jest to bardzo częste zjawisko. Z badań wynika, że 4 na 5 pracowników zetknęło się z mikrozarządzaniem w swojej karierze zawodowej. Czy i wy mieliście takie doświadczenia?

Dodaj komentarz

3 Responses to “Mikrozarządzanie i jego wpływ na pracowników”

  1. Ka_kris45 says:

    :))
    Witam,
    Tak, ostatnio w dwóch pracach i musiałam odejść. Obie szefowe młodziutkie, z małym doświadczeniem, przemilczające swoje błędy a chcące udowodnić że inni się mylą (wszyscy równi i poniżsi) – oczywiście nie Ci nadrzędni :))
    Pierwsza prowadziła regularny mobbing, kłamała, odbierala najlepszych potencjalnych klientów i klientów itp. – szybko wychowała sobie zespół, bo baliśmy się utraty pracy.Druga sama odeszła do innej pracy ale wcześniej gdy juz została moją szefową, pozwoliła mi dac klientowi rabat w wysokości 7 zł. przy wartości 1380 zł / mc przy umowie na rok :)).
    Obie doszły do władzy bratając sie bardzo z szefami w czasie prywatnym (nie mam na myśli łóżka) i knując delikatnie – obie też “prywatnie” były czarujące, elokwentne, uczynne, uśmiechnięte. Pierwsza spowodowała, że praca do której wbiegałam po schodach z uśmiechem w czasie gdy ona zostala szefową, stała się miejscem gdzie nogi rano spod drzwi, same szły do tyłu 🙂 i wszystko mnie drażniło.
    Ale to one wygrały – więc wyciągnęłam wnioski, że fair play to przeżytek 😛
    Kiedyś dobry szef nie wkopywał pracownika – tylko stawal się jego mentorem – teraz mentora udaje ktoś kto się do tego nie nadaje – tylko brać nogi za pas i wiać – ale dokąd???

  2. Elżbieta says:

    Owszem, po 32 latach pracy , pracy na stanowiskach i podrzędnych i kierowniczych w dużych firmach spotkało mnie to po raz pierwszy kiedy trafiłam do pseudo firmy prawie, ze rodzinnej – początkowo nie miałam pojecia dlaczego nagle moje samopoczucie z dnia na dzień się pogarsza i absolutnie nie miałam ochoty tam się nawet pojawiac , zakończyło się wybuchem ,że przykro mi ale nie interesuje mnie ta praca , bo czuję się tam jak totalna idiotka . Nie te kompetencje , zakres odpowiedzialności , zakres zadań i decyzyjności . Masakra jak dla mnie . Początkowo analizowałam co ze mną nie tak , ze wręcz z agresją zaczelam reagowac na warunki tam panujące , na spokojnie spisałam na kartce co mi było nie tak w tej pracy . I znalazło się baaardzo dużo rzeczy na tej liście na NIE , oprócz samego wynagrodzenia , ale wynagrodzenie jednak to nie wszystko , dlaczego ludzie z chęcią pracują w danej firmie lub nie. Z pozdrowieniami dla jeleniogórskiego ADMI. Po przemysleniach jednak doszłam do wniosku , ze skoro nigdy cos takiego mi się nie przytrafiło w mojej karierze zawodowej to znaczy , ze jednak wiekszość firm i osob zarzadzajacych ma zdrowe podejscie do pracy , pracowników i wspólpracowników .

  3. Elżbieta says:

    po dwoch tygodniach od rozpoczęcia pracy juz wiedziałam ze mnie to nie interesuje , praca w tym miejscu , przepracowałam półtora miesiąca ,i o półtora mniesiąca za długo .