Slang biurowy

slang biurowy Slang biurowy Praca w korporacji, a także w niektórych mniejszych  firmach wiąże się z koniecznością opanowania specyficznego, biurowego słownictwa. Większość tzw. nowomowy biurowej, związana jest  ze słowami o angielskim rodowodzie. Z jakim slangiem spotykamy się najczęściej?

Korporacyjny żargon bywa śmieszny i jest wynaturzeniem naszego języka. Dlaczego zatem go stosujemy? Przede wszystkim dlatego, że większość nowych tworów słownych jest krótsza niż ich tradycyjne polskie odpowiedniki. Łatwiej powiedzieć „deadline” niż „termin zakończenia projektu”. Drugim powodem jest moda i próba bycia bardziej nowoczesnym – ta nowoczesność, często postrzegana jest przez pryzmat amerykanizacji. Kolejnym problemem jest też kwestia braku polskich odpowiedników na niektóre zagraniczne słowa lub pojęcia (lub wysoce wydumane i ciężkie w stosowaniu odpowiedniki – przykładem niech będzie dobrze już zasymilowany e-mail, którego polskim odpowiednikiem będzie „wiadomość elektroniczna”. E-mail tak nam już w świadomość zapadł, że gdyby ktoś powiedział nam „wyślij mi to wiadomością elektroniczną” prawdopodobnie zaczęlibyśmy się zastanawiać o co chodzi. Podczas gdy „wyślij mi to e-mailem” jest dla każdego zrozumiałe.

Najpopularniejszy żargon biurowy:

  • siedzę w worku  – czyli jestem w pracy
  • dynamiczna optymalizacja  – ładna nazwa na zwolnienie pracownika
  • feedback – informacja zwrotna
  • praca na stendbaju – praca przez 24 godziny na dobę
  • hot deski – sytuacja w której pracownik nie ma przyporządkowanego miejsca pracy w biurze, tylko siada na wolnym krześle
  • deadline – ostateczny termin realizacji projektu lub zadania,
  • bekap pracowniczy  -osoba na zastępstwo
  • piątkowy (weekendowy) reset – odpoczynek po pracy,
  • core działalności – główny obszar działalności firmy
  • zdobywanie know-how – zdobywanie wiedzy na temat tego jak coś zrobić lub jak coś działa
  • praca na ASAP (od as soon as possibile) – czyli  jak najszybciej
  • przygotowanie claimu – przygotowanie hasła reklamowego bądź głównej myśli przewodniej spotkania
  • badż do drzwi – karta dostępu do pomieszczeń biurowych
  • e-mail lub emalia – wiadomość elektroniczna
  • sendowanie mesydża – wysyłanie wiadomości
  • updejtowanie – uzyskiwanie najnowszych danych
  • briefowanie – przekazanie najważniejszych  informacji
  • serfowanie po sieci – przeglądanie zasobów Internetu (i tu pojawia się nowe słówko – cyberslacking – czyli marnowanie czasu w sieci)
  • uzyskiwanie akceptu – zdobywamy zgodę na określone działania
  • forwardowanie – przekazywanie wiadomości kolejnym osobom

Jakie hasła funkcjonują w waszych firmach?

Dodaj komentarz

2 Responses to “Slang biurowy”

  1. Kasia says:

    hm… pracowałam w biurze przez kilka lat i z większością tych określeń nigdy się nie spotkałam. Nie podoba mi się pisownia tych słówek, ktoś tu jest niekonsekwentny.. zapożyczacie z angielskiego a odmieniacie po polsku… heh

  2. Ania says:

    A dla mnie ok. Przynajmniej trochę wesołości wnoszą do codzienności. Pracowałam kilka lat w biurze i sami czasem tworzyliśmy śmieszne nazewnictwa by rozładować napięcie… i umilić sobie dzień.