Psychologiczne etapy bezrobocia

bezrobocie fazy Psychologiczne etapy bezrobocia

Praca – czy tego chcemy czy nie – stanowi niezwykle ważny element naszego życia. Pozwala nam nie tylko się utrzymać i zapewnić sobie stały dopływ gotówki, ale jest też źródłem kontaktów społecznych, poczucia zadowolenia z życia, statusu społecznego. Sprawia, że czujemy się potrzebni, ważni, samodzielni. Utrata pracy, to nie tylko kwestia utraty stabilizacji finansowej, ale również problemów w sferze psychologicznej. Świadomość zaś tego, jak wyglądają poszczególne etapy „psychologicznego bezrobocia“, pozwalają zarówno osobie bezrobotnej, jak i jego rodzinie, lepiej radzić sobie psychicznie.

Faza szoku

Pierwszym etapem związanym z utratą pracy jest szok. Nawet jeśli spodziewaliśmy się redukcji etatów to i tak, zawsze moment wręczenia nam wypowiedzenia będzie trudnym momentem (zawsze bowiem mamy maleńką nadzieję, że my zostaniemy oszczędzeni). Ten szok nie musi oczywiście być spektakularny – większość z nas nie wpadnie w stupor jaki w efekcie szoku wpada np. świadek wypadku, ale dla organizmu jest to i tak znaczące wydarzenie.

Najczęstszą reakcją na szok, jest złość i agresja lub stany lękowe. Bezrobotny może czuć oszołomienie, dezorientację, niedowierzać temu co się stało. Bardzo często  pojawia się lęk związany z troską o rodzinę. Ta złość i agresja nie dotyczą tylko i wyłącznie pracodawcy – napięcie jakie odczuwa bezrobotny może też przenieść się na najbliższych. Dlatego tak ważne jest, aby rodzina wiedziała, że narzekanie, irytacja, agresywne wypowiedzi bezrobotnego dotyczące nawet domu czy domowników, wiążą się z utratą pracy.

Bezrobotny, zamiast szoku może też zacząć odczuwać ukojenie i ulgę, ale dzieje się tak tylko w tych sytuacjach, w których środowisko pracy było toksyczne, a bezrobotny z różnych powodów nie był w stanie sam podjąć decyzji o odejściu z pracy. Faza szoku trwa do trzech miesięcy.

Faza pseudooptymizmu

W tej fazie, bezrobotny dostrzega pozytywne skutki bezrobocia (więcej czasu, możliwość spania do południa, większy kontakt z dziećmi i rodziną). Ma też poczucie, że praca czeka tuż za rogiem. Następuje intensywne poszukiwanie pracy, poprawa stanu psychicznego, poczucie że wszystko będzie dobrze. Jeśli bezrobotny znajdzie pracę w tym okresie, wyjdzie z bezrobocia bez szwanku.

Faza pesymizmu

Mija pół roku. Mimo poszukiwań, pracy nie udaje się znaleźć. Bezrobotny staje się sfrustrowany, rozczarowany, zły, miewa stany lękowe. Pojawia się poczucie zagrożenia i czarnowidztwo. Bezrobotny stara się znaleźć pracę, robi to jednak często z mniejszym przekonaniem. Nie personalizuje już CV, na rozmowach może zachowywać się w sposób agresywny lub proszący. Pojawia się zazdrość o pracę znajomych.

Faza fatalizmu

Dłuższy okres bezrobocia (powyżej roku), powoduje wkroczenie w fazę fatalizmu. Bezrobotny ma poczucie beznadziei swojej sytuacji, tego że nic nie da się zrobić, że skazany jest na życie bez pracy. Jeśli przy tym wszystkim rodzina cierpi na trudności finansowe, bezrobotny może mieć poczucie życiowej porażki. Pojawiają się choroby psychosomatyczne, depresja. Faza fatalizmu jest niezwykle destrukcyjna dla psychiki – zmienia zachowanie człowieka na tyle, że nawet jeśli będąc w poprzednich fazach bezrobocia na rozmowie kwalifikacyjnej pracę by otrzymał, to w fazie fatalizmu, jego zachowanie oraz podejście do życia i pracy może uniemożliwić otrzymanie zatrudnienia.

Dodaj komentarz

10 Responses to “Psychologiczne etapy bezrobocia”

  1. regus says:

    A potem jest faza wkurzyzmu i zakłada się własną działalność ;]

  2. nadal_bez says:

    ja tam wszystkie te fazy zaliczam naprzemiennie, z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień zmienia mi się podejście do naszego rynku pracy i do samej siebie. A na bezrobociu jestem “dopiero” niespełna pół roku….

  3. Magda says:

    @regus: jak się ma z czego, to się założy…

  4. ryży says:

    @magda: chociażby z PUP (jednorazowe środki na podjęcie działalności gospodarczej)… tylko trzeba CHCIEĆ.
    W PL większość, woli robić za najniższą krajową i mieć poczucie tzw. “bezpieczeństwa” w postaci tzw. “etatu” (najlepiej jak jest to posada w urzędzie państwowym) i wynajdywać 10000000000 różnych argumentów “przeciw”, zamiast spróbować pracy na swoim…

  5. ProgWeb says:

    @regus: Nom, tyle że u mnie miało to podłoże ekonomiczno-matematyczne w decyzji, a nie emocjonalne 🙂

    @Magda: Ja miałem 600 PLN jak startowałem z firmą w marcu stuknął 2 roczek firmie. Kokosów jeszcze nie robię ale się trzymam 🙂

    Mam przepis jak uniknąć pierwszej fazy… zwolnić się samemu 🙂

    A właśnie druga faza trwa około 3 tygodnie (sprawdzone organoleptycznie) 🙂

  6. Magda says:

    @ryży: a jak PUP nie chce dać, to co wtedy?

  7. ryży says:

    @magda: trzeba zakasać rękawy i… do roboty. Oprócz PUP’u można zaciagnąć kredyt, zastawić dom, sprzedać samochód etc etc etc etc etc… jak sie CHCE to rozwiązań jest multum, a jak komus sie “nie chce” to i z wygraną z totka nic nie otworzy.

  8. Magda says:

    @ryży: dziwi cię mój pesymizm? Wiem, że swojemu szczęściu trzeba czasem pomóc. Jednak wkroczyłam niedawno w ostatni etap bezrobocia. Od prawie 15 miesięcy nikt nie dzwoni na moją komórkę w sprawie pracy i przestaję już wierzyć, że cokolwiek zmieni wysyłanie CV. Spirala nakręca się sama.

  9. Ifka says:

    masakra jest być wykształconym i bezrobotnym:( zapaści można dostać i traumy… oferty pracy za kuźwa 600 zł i jeszcze dojeżdzaj.. masakra… i jak tu nie zwariować??

  10. lolek21 says:

    ale ta dziewczyna na fotce ma łupież. Powinna zainwestować w head and shoulders. Nie dziwie się, że nie chcą jej przyjąć do pracy xD