Pełnomocnika ds. gejów i lesbijek w OPZZ

tolerancja Pełnomocnika ds. gejów i lesbijek w OPZZOPZZ powołał pierwszego pełnomocnika ds. gejów i lesbijek. Adam Rogalewski będzie odpowiedzialny za poprawę świadomości pracodawców i pracowników w kwestii dyskryminacji mniejszości seksualnych w miejscu pracy. OPZZ jako największa centrala związków zawodowych w Polsce, jako pierwsza dostrzegła potrzebę wprowadzenia w swoje szeregi osoby, która zajmie się problemami gejów i lesbijek jako pracowników.

Poza poszerzaniem świadomości, pełnomocnik będzie też spotykał się z osobami, które były dyskryminowane w pracy w związku ze swoją orientacją seksualną. Jego zadaniem będzie interwencja oraz reprezentowanie interesów pracownika w takich sytuacjach.

OPZZ podczas przyszłorocznej EuroPride w Warszawie, planuje zorganizowanie konferencji międzynarodowej na temat sytuacji gejów i lesbijek w pracy.

Czy jesteśmy tolerancyjni wobec mniejszości seksualnych? Z badań ankietowych wynika, że w miarę – przeciwko pracy z gejem występuje „zaledwie 6%” osób. Na niektórych stanowiskach (lekarz, nauczyciel) gejów jednak nie uznajemy (17% internautów uważa, że na tych stanowiskach powinny pracować jedynie osoby heteroseksualne). Jeśli statystyka jest prawdziwa, to dlaczego tak wielu gejów ukrywa się ze swoją orientacją seksualną, nierzadko udając przed współpracownikami posiadanie partnera / partnerki płci przeciwnej? Według badań Kampanii Przeciw Homofobii, swoją orientację w miejscu pracy ukrywa 85% homoseksualistów.

Czy wśród naszych czytelników są osoby, które borykają się z problemem nietolerancji ze względu na swoją orientację? Jak to wygląda w praktyce – podzielcie się z nami.

Dodaj komentarz

5 Responses to “Pełnomocnika ds. gejów i lesbijek w OPZZ”

  1. Marcin Dzierżanowski says:

    Warto każde zagadnienie społeczne odnieść do liczb:
    http://www.piotrskarga.pl/ps,383,5,0,1,I,informacje.html

    Wychodzi na to, że populacja homoseksualistów jest dużo mniejsza od populacji uprawiających praktyki BDSM a o prawa tych ostatnich jakoś nikt nie walczy… dziwny jest ten świat 🙂

  2. Sabina Stodolak says:

    Nie traktowałabym danych publikowanych przez Stowarzyszenie Piotra Skargi, które otwarcie nawołuje do homofobii i jest przykładem najbardziej zaściankowego ultra nietolerancyjnego podejścia do homoseksualizmu w w Polsce, jako danych prawdziwych. Stowarzyszenie Piotra Skargi jest organizatorem protestu przeciwko – jak sami nazywają homoseksualizm – “dewiacji”, za które potem wstydzi się cały Kraków. Ten “Instytut Edukacji Społecznej” całą swoją energię kierunkuje przeciw homoseksualistom , zamiast na rzeczywistą edukację i kulturę:)
    A co do BDSM, to najwyraźniej, BDSMowcy nie spotykają się z szykanami w pracy. Problem polega na tym, że tego iż ktoś lubi by go upokarzać w łóżku, w pracy nie widać – więc nikt się nie przyczepi. Jeśli po geja do pracy przyjdzie inny gej, jego dyrektor to na pewno zauważy. Oczywiście ów gej może nie przychodzić po swojego partnera, ale jeśli tak, to Pan po żonę też nie powinien 🙂

  3. Marcin Dzierżanowski says:

    Był

  4. Marcin Dzierżanowski says:

    Pani Sabino – nie interesują mnie intencje Stowarzyszenia Piotra Skargi tylko dane a te po szybkim przeskanowaniu Internetu zdają się znajdować potwierdzenie w bardziej wiarygodnych źródłach. Te dane są zastanawiające. Będę wdzięczny Pani i innym forumowiczom za ew. podanie wyników innych badań i analiz bo zagadnienie ciekawe. Sam też w wolnych chwilach pogrzebię, choć niełatwa to sprawa – dane statystyczne mocno rozproszone.

    Wracając do przytoczonego w ramach kontrastu BDSM – jak widać (a właściwie nie widać :)) blisko 100% BDSMowców musi ukrywać swoje preferencje seksualne, więc de facto mają gorzej niż te przytoczone przez Pana Biedronia 85% homoseksualistów… a OPZZ nie dostrzega problemu 🙂

    Problem tkwi w ustaleniu faktycznej liczby homoseksualistów w populacji – międzynarodowe źródła mówią o maksymalnie 4,1% (Francja) a Pan Biedroń rzuca liczbą 2,5-krotnie większą. Z kolei rodzimi fachowcy z GUS-u jakoś zręcznie omijają ten niewygodny temat. Zakładając, że jednak Polacy nie są specjalnie “kochliwi inaczej” należałoby chyba przyjąć, że jest wśród nas nie 10 ale ok. 3% homoseksualistów. Te 3% jak i pozostałe 97% ma prawo do życia po swojemu i pracodawcy nic do tego… dopóki życie osobiste nie wpływa na pracę. Wszystko jest OK, jeśli do mojego kolegi geja przychodzi do pracy jego partner. Trochę gorzej, gdy przychodzi jeszcze jego dwóch partnerów (przykład z życia) – ich złożone relacje zaczynają się po prostu przenosić na pracę. Równie niefajnie by było, gdyby oprócz żony przychodziły do mnie do pracy jeszcze dwie kochanki – z tym że nie mam żadnej a koledzy co je mają bynajmniej się z tym w pracy nie afiszują 🙂

  5. Marcin Dzierżanowski says:

    Korzystając z soboty odbyłem wirtualną podróż po światowych odpowiednikach naszego GUS-u i tam również nie znalazłem praktycznie żadnych danych demograficznych pod kątem orientacji seksualnej. Wyjątkiem są dane Gestapo z 1928 roku, mówiące o 2,1mln homoseksualnych obywateli III Rzeszy (ok.3% ludności), nieludzko zresztą wykorzystane. Pozostają de facto tylko statystyki medyczne, zdominowane jednak przez pryzmat wirusa HIV. Trudno określić ich przydatność do weryfikacji liczb podanych na przytoczonej wcześniej witrynie krakowskich “stróżów moralności” – Mamy tam bowiem do czynienia ze swobodnym doborem wyników różnych badań z kilku krajów, co podważa wiarygodność tego źródła. Dziękuję Pani Sabino za zwrócenie uwagi 🙂

    Dotarłem natomiast do ciekawego opracowania CBOSu:
    http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_127_05.PDF

    Wynika z niego, że nie tylko szeregowi pracownicy orientacji homoseksualnej mają przerąbane ale i szefowie, nie mówiąc o nauczycielach i posłach. W raporcie jest natomiast zaznaczone, że osoby, które zetknęły się zawodowo z homoseksualistami, mają mniejsze uprzedzenia.

    Każdy z nas jest obywatelem tego kraju i ma prawo żyć tak jak chce, jeśli nie czyni innym krzywdy. Myślę, że w interesie całego społeczeństwa jest, by środowisko gejowskie wyszło ze swojego getta – tak jak ostatnimi laty wyszli ze swoich domowych aresztów niepełnosprawni. Niemniej jeszcze dużo czasu musi upłynąć, by np. prawnik czy wyższy urzędnik mógł się przyznać do swojej orientacji bez ryzyka popadnięcia w śmierć cywilną. Najpierw jednak musi do swojej służebnej roli wobec wszystkich grup społecznych dojrzeć władza ustawodawcza. Bez prawnego usankcjonowania związków jednopłciowych nie widzę specjalnie możliwości zmiany statusu społecznego gejów i lesbijek.