Jak upokorzyć bezrobotnego na święta?

wielkanocne jajo Jak upokorzyć bezrobotnego na święta? Nie odpowiadanie na aplikacje, brak informacji zwrotnej po rozmowie kwalifikacyjnej, to tylko niektóre zachowania pracodawców czy firm rekrutacyjnych, które denerwują i tak już zestresowanych bezrobotnych. Pomysł jednak na jaki wpadło brytyjskie JobCenter – odpowiednik polskich urzędów pracy, tak zresztą wychwalany przez rodaków na emigracji (bo nie ma kolejek, rejonizacji i nadmiernej biurokracji) – przekracza wszelkie granice dobrego smaku i może być spokojnie uznany za idealny sposób na to by całkowicie załamać bezrobotnych w i tak już niełatwych czasach. Otóż szefowie JobCenter wymyślili Wielkanocny konkurs dla bezrobotnych. Problem polega na tym że jest on całkowicie upokarzający.

Na czym polega ów „super konkurs”? Otóż 150 bezrobotnych zaproszonych do udziału w konkursie miałoby wpaść do biura JobCenter i polować na wielkanocne pisanki z czekolady. W pisankach (w liczbie 35 sztuk) ukryte mają być „nagrody” dla bezrobotnych: bezpłatne kupony na zakup eleganckiej odzieży na rozmowę kwalifikacyjną, możliwość starania się o pracę ochroniarza oraz możliwość opłacenia licencji uprawniającej do prac na ścianach budynków.

Innymi słowy, szefowie urzędu pracy urządzić chcą dziś bezrobotnym wielkanocne igrzyska w których między drukarkami, segregatorami i niszczarkami dokumentów, bezrobotni mieliby szukać jajek z nagrodami….aż brak mi słów na komentarz…pomyślcie jeszcze o tym, że kasa na „Wielkanocne polowanie” czerpana jest w pieniędzy podatników.

Polowanie prawdopodobnie się nie odbędzie, bezrobotni oburzyli się bowiem na tą propozycję i nie zamierzają stawać w szranki.

źródło: personeltoday.com

Dodaj komentarz

2 Responses to “Jak upokorzyć bezrobotnego na święta?”

  1. Beata says:

    Zastanawia mnie, co musi się stać z umysłem, wrażliwością a także inteligencją człowieka, aby wymyślił projekt taki, jak wspomniane w artykule “polowanie”. Zastanawiam się i ciężko mi sobie to wyobrazić. Nie pojmuję, dlaczego na stanowiskach, gdzie praca z ludźmi, umiejętność prawidłowej oceny ludzkiego potencjału oraz motywacji są kluczowymi aspektami zawodu pracują niejednokrotnie ludzie o empatii wołu i wyobraźni stonki ziemniaczanej. W Polsce niestety również to się zdarza. Temu kto wymyśla tego typu projekty można życzyć jedynie, aby sam został bezrobotnym i skorzystał osobiście z wymyślonych przez siebie wymyślonych dobrodziejstw. A ostatnio rzeczywistość pokazuje, że również ci, dla których bezrobotni jawili się jako kosmici z “tamtej i obcej” planety, mogą któregoś dnia i zupełnie niespodziewanie zostać na tę planetę wystrzeleni. Nigdy nie wiadomo kto i kiedy stanie się tym biednym i maluczkim z wypowiedzeniem w łapie, może i z kupą kredytów na karku, takim godnym politowania człowieczkiem, któremu ktoś łaskawie wciśnie do ręki jakiś szajs na “rozweselenie”, albo gorzej… przywiąże do sznurka i urządzi zawody. W końcu najważniejsze jest, by bezrobotni nie tracili ducha walki.

  2. nicka says:

    … aby wymyslic taki projekt, z umyslem nie musi sie nic stac, wystarczy tylko byc angolem