Jak kobiety negocjują pensję?

negocjacje kobiety  Jak kobiety negocjują pensję? Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni – to truizm. Ile w tym jednak winy ich samych? Brak doceniania swoich kompetencji, niższe oczekiwania finansowe podawane na rozmowach to tylko część ich win. Kolejne – to kiepskie negocjowanie wynagrodzenia.

W 2008 roku badacze z Carnegie Mellon University przeprowadzili badania porównawcze na temat tego jak kobiety negocjują wynagrodzenie i jak ich metody mają się do metod w jaki negocjują pensję mężczyźni. Oto wyniki:

  • kobiety oczekują średnio o 30% niższego wynagrodzenia niż mężczyźni
  • mężczyźni 8 razy częściej negocjują swoje pierwsze wynagrodzenie w firmie i przysługujące im dodatki pozapłacowe
  • mężczyźni 4 razy częściej negocjują swoją pierwszą pensję zaczynając pracę (kobiety biorą to co im daje pracodawca)
  • kobiety zgłaszają się po awans lub podwyżkę 85% rzadziej niż mężczyźni (!!!)
  • co piąta kobieta NIGDY nie zgłasza się po podwyżkę, nawet jeśli uważa, że się jej należy!
  • 2,5 raza więcej kobiet niż mężczyzn twierdzi, że odczuwa lęk przed negocjacjami wynagrodzenia

Kiedy badanych poproszono o to, by wybrali metaforę porównującą pójście po podwyżkę do jednej z fraz umieszczonych na liście, mężczyźni wybierali „wygranie piłki meczowej”. Kobiety – „pójście do dentysty”. Pozostawię te wyniki bez komentarza. Niech no tylko mój szef wróci z urlopu… idziemy do dentysty drogie Panie?

Dodaj komentarz

9 Responses to “Jak kobiety negocjują pensję?”

  1. @ pisze:

    Pytanie do autora: A jakie są polskie realia?

    Jeżeli w polskich ofertach pracy biurowej pracodawca wpisuje jako rodzaj umowy: „umowa o dzieło” (co, patrząc na charakter pracy biurowej, już jest niezgodnym z prawem unikaniem nawiązania właściwego stosunku pracy, stawia pracownika pod ścianą i nie daje mu żadnych praw) to gdzie tu miejsce na negocjacje czegokolwiek?

    • Sabina Stodolak pisze:

      Tak naprawdę, takie działanie powinno się zgłosić do PIP.
      Za to, że takie umowy funkcjonują winę ponoszą nie tylko pracodawcy, ale również osoby zgadzające się na takie warunki – gdyby nikt nie przyjmował takich ofert, pracodawca musiałby ją zmienić.

      • ewik pisze:

        Tzn. w jakim momencie można to zgłosić do PIP? W momencie kiedy słyszymy taką ofertę czy kiedy się już podejmiemy pracy na takim stanowisku? Jeśli osoba bezrobotna długo szuka pracy i w końcu znjduje ciekawą ofertę, ale na warunkach umowy o dzieło/zlecenie, to ją bierze. A nagminne jest, że firmy oczekują aby pracownik przebywał w biurze od 9 do 17. Znam conajmniej kilka firm, które w ten sposób zatrudniaja pracowników (nie są to małe firmy – krzaki). Co wówczas? jestem ciekawa Pani opinii w tej kwestii. Bo co innego praca freelancera, co innego jak do tego biura trzeba faktycznie co rano iść, nawet jesli to „zlecenie”…

        • Sabina Stodolak pisze:

          Poprzedni komentator napisał, „Jeżeli w polskich ofertach pracy biurowej pracodawca wpisuje jako rodzaj umowy: „umowa o dzieło” – zatem takie coś można zgłosić już na etapie samego ogłoszenia o pracę – o ile pojawia się w tym samym ogłoszeniu i praca biurowa i dzieło. PIP powinien skontrolować takiego pracodawcę. Inna sprawa, że się taka sprawa rozbije o upomnienie co najwyżej.
          Jeśli już Pani się zdecydowała na pracę na dzieło i jest to praca od 9.00 do 17.00 i jest Pani to w stanie udowodnić (świadkowie, lista obecności, rejestr wysyłanych maili – cokolwiek co będzie dowodem na przebywanie w biurze, to można zgłosić do sądu pracy pozew o ustanowienie stosunku pracy.Można też zgłosić sprawę najpierw do PIP – pracodawca nie dowie się jeśli Pani się nie zgodzi, kto zgłosił sprawę do PIP

      • @ pisze:

        A tu z kolei winę ponoszą PUP-y, które w żaden sposób nie wpływają na świadomość pracowników o ich prawach i rynku pracy. Cała ich faktyczna działalność opiera się na kolekcjonowaniu podpisów. Za to wszystkie mają pięknie wymalowane statuty i dziesiątki teoretycznych działań i instrumentów, które faktycznie istnieją tylko jako slogany stron internetowych a w praktyce do zaoferowania mają kurs na koparkę a i to „jak są pieniądze”.

        • ewik pisze:

          PUP w ogóle powinien przestać istnieć. To, co się tam dzieje, woła o pomstę do nieba.A wszystko finansowane niestety z kieszeni polskich podatników :(

  2. emigrant pisze:

    A kiedy jakieś wyniki z Polski?

    • Sabina Stodolak pisze:

      Niestety, by przeprowadzić badania na sensownej grupie ilościowo tak by były one istotne statystycznie trzeba przebadać sporo osób – ja niestety nie dysponuję możliwościami przeprowadzenia badań statystycznych – musimy czekać, aż jakiś instytut badawczy w Polsce (np. TS OBOP) takie badania przeprowadzi

  3. yyyymmm pisze:

    Zgadzam się z tym artykułem w 100%. Miałam przyjemność pracować z samymi panami na równoległym stanowisku. Żeby im dorównać, trzeba było trochę zachowań od nich ściągnąć ;) Teraz zmieniam pracę na bardziej… kobiecą i mam inny dylemat. Zdaję sobie sprawę, że inne kandydatki będą oczekiwały mniej, przez co będą bardziej atrakcyjne dla pracodawcy (przynajmniej w kwestii finansowej). Niemniej zdania nie zmienię. Kobietki, stać nas na więcej! :)