Najgorsze miejsca na telefoniczną rozmowę rekrutacyjną

trozmowa wpadki Najgorsze miejsca na telefoniczną rozmowę rekrutacyjnąTelefoniczna rozmowa rekrutacyjna prowadzona w trakcie korzystania z toalety? Takie rzeczy rzeczywiście się zdarzają! I nie trudno się domyśleć, że nie wróżą sukcesu kandydatowi do pracy.

Coraz więcej rekruterów decyduje się na to, by pierwszą rozmowę rekrutacyjną z kandydatem przeprowadzić w formie wywiadu telefonicznego. Taka forma rozmowy jest o tyle korzystna, że pozwala zaoszczędzić czas zarówno rekruterowi, jak i kandydatowi, który – jeśli nie przejdzie wywiadu telefonicznego – nie musi przynajmniej jechać na spotkanie przez pół miasta. Aby nie spalić telefonicznej rozmowy rekrutacyjnej, ważne jest miejsce w którym przeprowadzamy rozmowę – najlepiej spokojne i ciche. Niektórzy kandydaci wykazują się jednak brakiem instynktu i potrafią rozmawiać z rekruterem w bardzo niekomfortowych miejscach czy sytuacjach. Oto kilka najbardziej kuriozalnych sytuacji, zebranych przez serwis Post Office HomePhone podczas ankietowania 700 rekruterów:

  • Kandydat odebrał telefon i prowadził rozmowę podczas kąpieli w wannie
  • Kandydat cały czas podczas wywiadu telefonicznego jadł
  • Kandydat korzystał z toalety w czasie rozmowy kwalifikacyjnej
  • Kandydat był kompletnie zalany
  • Kandydat w czasie rozmowy kłócił się z członkiem rodziny
  • Kandydat wyprowadzał psa na spacer
  • Kandydat próbował prowadzić rozmowę Nawet po tym, jak został zatrzymany przez policję za prowadzenie samochodu ze słuchawką w ręku

Mi zdarzyło się kiedyś prowadzić rozmowę z kandydatem, który nie chcąc by jego szef dowiedział się o szukaniu przez niego pracy, schował się w toalecie pracowniczej i mówił szeptem oraz monosylabami, bojąc się, że usłyszy go ktoś z kabiny obok. A czy Wam zdarzało się rozmawiać z rekruterem w dziwnych miejscach?

źródło:recruitmenttoday.com

Dodaj komentarz

One Response to “Najgorsze miejsca na telefoniczną rozmowę rekrutacyjną”

  1. Lili says:

    Ja faktycznie rozmawiałam będąc z psem na spacerze.
    Szukając pracy nie pozwalam sobie na nieodbieranie telefonu, bo boję się, że potencjalny pracodawca więcej nie zadzwoni. A owa osoba nawet nie zapytała, czy mam czas na rozmowę. Rozmowa była po angielsku, pies nie zaszczekał, a ja pracę dostałam.