Pracujesz 6 godzin, a płacą za 8, czyli jak marnujemy czas w pracy

marnowanie czasu Pracujesz 6 godzin, a płacą za 8, czyli jak marnujemy czas w pracy

Metod na marnowanie czasu w pracy jest mnóstwo – od najpopularniejszego cyberslackingu i przesiadywania godzinami na serwisach społecznościowych, przez oglądanie porno w pracy, granie w gry przeglądarkowe, aż po obklejanie sobie twarzy taśmą klejącą. Standardowym sposobem na marnowanie czasu jest też plotkowanie oraz robienie sobie setek kaw w pracy. Najbardziej kreatywni w marnowaniu czasu okazują się być młodzi pracownicy – bezproduktywnie spędzają ok. 2 godzin w pracy.

Badania na temat produktywności pracowników przeprowadził HRM Guide. Okazało się w nim, że najbardziej nieproduktywni są młodzi pracownicy (20-29 lat). Potrafią zmarnować do dwóch godzin pracy. Starsi (40-49 lat), pracują bardziej efektywnie, choć i tak marnują czas przez 1,4 godziny.

Dlaczego pracownicy marnują czas w pracy? Powodów jest wiele – wg. raportu najczęstszym powodem marnowania czasu jest zbyt mała ilość zadań pracy (na to wskazuje 18% pracowników – co ciekawe, przy takim powodzie marnowania czasu, pracownicy nie czują się winni marnowania czasu – w końcu nawet gdyby nie surfowali po sieci, to i tak nie mieliby co robić). Drugim powodem jest to, że czas dłuży się pracownikowi w pracy (tak uważa 14% respondentów-  ten powód w praktyce sprowadza się do pierwszego, czyli braku wystarczającej ilości zadań). Kolejne powody to kiepska pensja (12%) oraz brak wyzwań w pracy (11%).

Dwa pierwsze powody podawane przez pracowników, mocno sugerują, że to pracodawcy nie potrafią do końca efektywnie zarządzać personelem i przygotowywać planów zadań tak, aby pracownik miał wypełniony cały dzień w pracy i po prostu nie miał czasu, który mógłby marnować.

A na co wy marnujecie czas w pracy?

fot.:andy vines/SXC

Dodaj komentarz

5 Responses to “Pracujesz 6 godzin, a płacą za 8, czyli jak marnujemy czas w pracy”

  1. emkab says:

    Jasne. Ciekawe kim byli ankietowani? Chyba kadra kierownicza. Pracowałam w administracji biurowej u kilku pracodawców. Próby oszczedzania – u każego! u którego siez atrudniałam – na kosztach prowadziły do tego, że 1 pracownik miał do wykonania zadań przeznaczonych dla mnimum 2 stanowisk, czesto z innych braz, zdarzaly sie miksy z kilku. Tylko dzieki dobrej organizacji czasu pracy (nie, kochani, kadra nie zarzadzala moim czasem, powiedziane bylo do zrobienia jest to to to i to, zrob, nie wyrobisz sie towja wina, nieplatne nadgodziny, bez odbierania, bo…. trzeba bylo sie wyrobic, nie udalo sie twoja wina przeciez) mozna bylo praowac tak, ze brakowalo czasu na to zeby wjsc do toalety, szlo sie dopiero wtedy kiedy pecherz bolal. Oczywiscie poczucie obowiazku tez mialo swoje znaczenie, im wieksze, tym trudniej bylo przerwac prace,… tylko jak tu ja przerwac kiedy jest jej tak duzo.
    Nie wiem jak Wy, ale poza mna, jest jeszcze wiele osob, ktore doswaidczaja wlasnie takich sytuacji. Z ich relacji, frustracji i przemeczenia praca mozna wywnioskowac, ze pracuja 8h w przeciazeniu, na przyspieszonych obrotoach. Czyl: 10-12 – czesto zabierajac tez prace do domu – a dostaja za prace 8godzinna. W dodatku smieszna, bo czesto zanizana.

    PS. Firmy w ktorych pracowałam, mialy poblokowane sieci, skrzynki pocztowe byly monitorowane, a pijac herbate trzeba bylo sie spieszyc, zeby szef nie robil wyrzutow, ze musi placic ci za wypicie 2herbat dziennie.

  2. Ujio says:

    Przyłączam sie do poprzedniej wypowiedzi i zwracam uwagę na ement ludzki. Nikt nie może pracować 100% przez 8 lub więcej godzin mając obowiązki życiowe (dom, rodzina, regeneracja, hobby) jeżeli natomiast jest inaczej to mamy do czynienia z patologią.
    Publikowanie tak tendencyjnych pseudobadań, raportów to zamach na homo sapiens. Wstydzilibyscie się!!!

  3. ProgWeb says:

    Ja dodatkowo zwracam uwagę na tak nagminnie olewany kodeks pracy i przerwy dla pracownika 😉

  4. Dawid says:

    Artykuł tendencyjny i chyba pisany pod pracodawców, któremu marzą się robociki zapieprzające 8h non stop. Poza tym w Polsce są takie płace, że aż się robić nie chce. To już więcej mają niemieckie nastolatki kieszonkowego… Jaka płaca taka praca.

    • D says:

      > Jaka płaca taka praca.
      A może odwrotnie – jaka praca, taka płaca?

      A poważniej mówiąc… jak widzę, że pracownik się stara, większość rzeczy robi dobrze i sprawnie, nie popełnia dużo błędów, to przymykam oko kiedy przez część dnia raz kiedyś, podkreślam raz kiedyś nie częściej niż w miesiącu – mu się nie chce i może pobimbać.. Albo kiedy potrzebuje coś w ciągu dnia załatwić, to też puszczam, gdy nie może załatwić po pracy – (wiadomo, urzędy są dla urzędników a nie dla obywateli).

      Ale jak widzę, że pracownik się opier…nicza, to nie ma zmiłuj. Nie ma przerw i swobody. Ma robić i koniec, bo jego wydajność jest i tak niższa niż tej osoby, która daje z siebie wiele – i często lepiej zarabia od niezmotywowanego lenia, bo dzięki niej firma więcej zarabia.