Informacje branżowe

Kariera w służbie Bogu? powolanie.pl

Nie tylko właściciele niewielkich firm cierpią na niedobór pracowników. Brak chętnych widać w każdej zawodowej dziedzinie życia. Również seminaria duchowe i klasztory cierpią na brak chętnych do porzucenia świeckiego życia i oddania się służbie Bogu. Na szczęście duchowni trzymają rękę na pulsie. A właściwie na myszce…

Czy byłbyś gotów zabić aby otrzymać pracę ?

Jak podaje Reuters, w Patnie w Indiach, pewien mężczyzna zlecił zamordowanie swojego ojca aby móc otrzymać pracę. Sfrustrowany brakiem możliwości znalezienia zatrudnienia znalazł dość potworny sposób na otrzymanie posady. Otóż za 2500 $ zlecił zamordowanie swojego ojca na dzień przed jego odejściem na emeryturę. Syn miał zamiar starać się o posadę ojca, a dodatkowo pomogłoby mu współczucie urzędników związane z tajemniczą, niewyjaśnioną zbrodnią.

Administratorzy najlepiej poinformowani o zarobkach !

adminiKto jest najlepiej poinformowaną osobą w firmie która wie kto ile zarabia? Nie, bynajmniej nie prezes czy szefowie działów, ale…administratorzy! Według badań przeprowadzonych przez firmę Cyber-Ark, zajmującą się bezpieczeństwem informacji, co trzeci administrator w czasie wolnym zabawia się wyszukiwaniem w systemie firmowym, tajnych informacji.

Szanuj admina swego, bo możesz mieć…przygodę z San Francisco

Najpierw San Francisco wydało kilka milionów dolarów na stworzenie nowej Sieci wewnętrznej typu WAN (Wide Area Network) a teraz martwi się o dostęp do niej.

Sfrustrowany administrator, 43 letni Terry Childs, zablokował bowiem dostęp do Sieci i mimo ryzyka 5 mln$ grzywny i więzienia, nie chce podać hasła, które odblokuje system.

Nietypowe kampanie rekrutacyjne pracodawców

Trudności z pozyskaniem pracowników wymagają od wielu firm podjęcia nowych, niestandardowych działań mających na celu pozyskanie pracowników. O ile jeszcze do niedawna wystarczało opublikowanie ogłoszenia rekrutacyjnego w prasie czy w Internecie, o tyle obecnie tworzy się całe kampanie rekrutacyjne oparte o reklamę telewizyjną, radiową, bilboardową czy Internetową. Taka kampania, poza kwestią pozyskania pracowników ma też na celu zbudowanie pozytywnego wizerunku pracodawcy, czyli tzw. employer branding.

Jedną z pierwszych ciekawszych i nietypowych kampanii rekrutacyjnych była kampania firmy Google. Firma umieściła na kilkunastu billboardach w całych Stanach zadanie matematyczne, bez informacji kto ani po co je umieścił. Ci zapaleńcy, którzy zdecydowali się rozwiązać zadanie, otrzymywali link do strony www, na której pojawiała się informacja „Gratulujemy, przeszedłeś do etapu drugiego” po czym pojawiało się kolejne zadanie. Jego prawidłowe rozwiązanie było jednocześnie zaproszeniem do współpracy w firmie. O tym że zaprasza   Google, uczestnicy dowiadywali się dopiero na końcu całego procesu.

5 mln $ dla odźwiernego !

Co zrobilibyście z 5 mln $ wygranej? Czy porzucilibyście pracę? Otworzyli własny biznes? Wyruszyli w rejs dookoła świata?

Pewien odźwierny w Nowym Yorku wygrał właśnie 5mln$ w loterii – zdrapce. Co zamierza zrobić z wygraną? Kupić mieszkanie w apartamentowcu w którym pracuje i nadal być odźwiernym! To się dopiero nazywa zaangażowanie w pracę. Pomijając fakt, iż do pracy miałby blisko jak mało kto. Wystarczyłoby wsiąść do windy.

Niestety, na zakup apartamentu nasz bohater będzie musiał nieco poczekać, bo jedyne dostępne w tym momencie mieszkanie w budynku, to 11 pokojowy apartament za bagatelne 9,95 mln $. Przydałaby się więc druga wygrana.

Pozostaje jedynie pytanie. Jeśli już nasz odźwierny kupi swoje wymarzone mieszkanie i pozostanie na obecnym stanowisku, kto będzie otwierał mu drzwi?

źródło: reuters.com

Nauczyciel jak kapitan. Schodzi ze statku ostatni

Nie chciał jednak zatonąć chiński nauczyciel, który podczas majowego trzęsienia ziemi jako pierwszy upuścił szkolny budynek, pozostawiając swoją klasę na pastwę losu. Choć nikomu z jego klasy nic się nie stało, szkoła podjęła decyzję o zwolnieniu nauczyciela. Wprawdzie jako przyczyny, nie podano powodu ucieczki przed trzęsieniem ziemi, niemniej jednak zwolniony Fan Meizhong uważa że ucieczka była powodem rozwiązania stosunku pracy. Bezrobotny nauczyciel nie żałuje swojej decyzji. Jak sam mówi na swoim blogu: W chwili wyboru między śmiercią a życiem, mógłbym rozważać jedynie poświęcenie życia dla mojej córki. Nie zrobiłbym tego nawet dla swojej matki.

Faz Meizhong jest nauczycielem literatury chińskiej. Czyżby obfitowała ona w mniejszą ilość motywów poświęceń i oddania drugiemu człowiekowi?

Drodzy nauczyciele, może warto rozważyć wprowadzenie dodatkowo zapisu w Karcie Nauczyciela na wypadek zagrożenia zbiorowym kataklizmem? Z drugiej strony stojąc przed wyborem utraty pracy a utraty życia, sprawa wydaje się prosta, choć osobiście wolałabym wiedzieć, że moje dziecko pozostaje jednak pod jakąkolwiek opieką.

źródło: reuters.com

Zgniłe szparagi, zapleśniałe winogrona, a Polacy na wakacjach…

Jak podaje serwis gazeta.pl, w Wielkiej Brytanii tęsknią za Polakami. Pozbawione w związku ze spadkiem pozycji funta brytyjskie farmy nie mają pracowników sezonowych. W efekcie warzywa i owoce psują się na krzewach i drzewach. Już popsuły się truskawki, a podobny los czeka jabłka i cukinie.

Brytyjczycy przyjęli wprawdzie pracowników sezonowych z Rumunii i Bułgarii, okazali się oni jednak nie tak rzetelni jak Polacy. Pracodawcy mówią też, że Polacy mają większe umiejętności. Nic dziwnego, na saksy owocowe jeździmy od lat i zrywanie jabłek czy winogron mamy we krwi.

Według statystyk, co roku potrzebne jest na wyspach około 21.500 pracowników. Przyjechało w tym roku zaledwie 4.600. Oznacza to że szansę na zmarnowanie ma prawie ¾ plonów.

Praca na farmach nie należy do najłatwiejszych. Płaca jest minimalna (5,52 funta/godz.), często też jest to forma akordowa. Bywa że zapewnione jest wyżywienie i nocleg, ale czasem trzeba też za nie zapłacić. Na farmach potrzebni są zarówno pracownicy do zbierania jak i przetwarzania warzyw i owoców.

Lepiej płatna jest praca w sektorze rybnym (12 funtów), tutaj jednak też brakuje chętnych. Poszukiwani są też pracownicy hotelarstwa, gastronomii i polskie „złote rączki” (czyżby nieustający wpływ kampanii polskiego hydraulika? )

Kto zastanawiał się nad sezonową pracą a nie ma jeszcze innych planów może spokojnie jechać na Wyspy. Do Niemiec legalnie i tak nie można, choć zawsze można zastanowić się nad Francją. Warto może jednak skorzystać dla pewności z polskiego pośrednictwa. Tak dla bezpieczeństwa.

źródło:londyn.gazeta.pl

Joga w czasie pracy?

Nie, nie chodzi bynajmniej o niewygodne krzesełko czy ciasny pokój, ale o pomysł Rachel Permuth-Levine, dyrektorki jednego z biur wchodzących w skład Narodowego Instytutu Zdrowia w Bethesda (Maryland, USA). Otóż Rachel doszła do wniosku, że w zdrowym ciele zdrowy duch i czas aby pracownicy zaczęli …ćwiczyć. Protesty pracowników zasłaniających się brakiem czasu po pracy, upadły pod siłą argumentu polegającego na wygospodarowaniu w czasie dnia pracy przerwy na zajęcia z jogi.

Dla wszystkich niedowierzających w zbawienne właściwości jogi i jej wpływu na samopoczucie i wydajność pracowników zorganizowano nawet pierwszy doroczny Tydzień Jogi, podczas którego zaproszeni specjaliści  przez pięć dni przekonywali pracowników do korzyści wynikających z uprawiania tej formy rekreacji.

Pomysłodawczyni akcji, która jest certyfikowaną trenerką jogi, sama prowadzi zajęcia dla swoich pracowników.

Teraz czekamy na pierwsze znaki polskich pracodawców o zajęciach z siatkówki lub piłki nożnej w przerwie na lunch.

źródło: shrm.org

Praca bez kwalifikacji ?!

Młodzi ludzie, którym ciężko jest znaleźć wymarzoną pracę, często uważają że przyczyną ich niepowodzeń są niedostateczne kwalifikacje i brak certyfikatów potwierdzającym pewne konkretne umiejętności. Okazuje się jednak, że można pracować bez potwierdzenia swoich umiejętności. Ba! Nawet radzić sobie na swoim stanowisku świetnie przez wiele lat. Niestety do czasu…

Doświadczył tego pewien kierowca wozu strażackiego w Tokio, który po prawie 25 latach wzorowej służby został zwolniony gdy okazało się że …nie ma prawa jazdy ! 40 letni strażak, przez blisko 25 lat prowadził po zatłoczonych Tokijskich ulicach wozy strażackie i ambulanse i gdyby nie rutynowa kontrola w zeszłym tygodniu, jeździłby nadal bezwypadkowo i skutecznie, jak dotychczas. Okazało się, że strażak podszywa się pod swojego ojca, sam zaś prawa jazdy nigdy nie wyrobił, oblewał bowiem pisemne egzaminy. Zazwyczaj, pokazując prawo jazdy umieszczał kciuk na zdjęciu, tak aby inspektor kontrolujący nie zauważył różnicy w wyglądzie kierowcy, a jego podobizną na dokumencie.

Japońscy urzędnicy nie mogąc wybaczyć oszustwa zwolnili kierowcę, który obecnie jest przesłuchiwany. W ten oto sposób, tokijska straż pożarna straciła kierowcę, który choć nieuczciwy, wypadku nigdy nie spowodował. Tak się dzieje, kiedy biurokracja ustępuje miejsca zdrowemu rozsądkowi.

źródło: reuters.com