7 typów firm, dla których nie warto pracować

7 typow firm grafika 460x308 7 typów firm, dla których nie warto pracować

Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś zdesperowany, by dostać pracę lub jak bardzo brak pracy wytrąca Cię z równowagi, są typy przedsiębiorstw, dla których lepiej nie pracować.

Nawet jeśli wynagrodzenie jest satysfakcjonujące, stanowisko dobrze rokuje, a znajomi zachęcają Cię do podjęcia ryzyka, związanie się z firmą o nadwątlonej reputacji może zaszkodzić Twojej karierze i perspektywom na przyszłość.

Jak zatem rozpoznać te przedsiębiorstwa, które lepiej omijać szerokim łukiem? Próby podjął się Glassdoor. Wyszedł z założenia, że pokazywanie palcami to złe rozwiązanie, gdyż każdy ma do dyspozycji narzędzia służące poprawie. Prezentuje jednak 7 typów firm, które w widocznym miejscu powinny powiesić neon bądź przynajmniej plakat z napisem: Nie aplikować!

  1. Rotacyjna – duża rotacja pracowników

Czerwona lampka: ciągłe zmiany na kluczowych stanowiskach.

Jak źle to wygląda: poważna firma nie powinna poszukiwać kandydatów na managerów co pół roku, a jeśli tak się dzieje, wskazuje to na kilka rzeczy: po pierwsze, przywództwo może być bardzo zmienne, niezdolne do określenia przymiotów, jakich oczekują od kandydatów; po drugie, przedsiębiorstwo może mieć złą kulturę wewnętrzną, która uniemożliwia zatrzymanie pracowników; po trzecie, cele na najwyższym szczeblu mogą być równie krótkotrwałe jak krótkotrwałe jest utrzymanie talentów.

Co robić: firmy z dużą rotacją nie dotrzymują obietnic i są z reguły stratą czasu.

  1. Zanik kultury korporacyjnej

Czerwona lampka: negatywne oceny pracowników, brak koncentracji na doświadczeniu pracowników, rekruterzy uchylają się od odpowiedzi na pytania kandydatów

Jak źle to wygląda: niedostateczna kultura organizacji z pozoru może nie być postrzegana jako główny czynnik odstraszający, a to błąd. Nawet jeśli nie wyszła jeszcze na światło dzienne, może źle wpływać na Twoją karierę. Nie jest tajemnicą, że pozytywna kultura organizacji może prowadzić do finansowego spełnienia i do większej produktywności. Z negatywną jest na odwrót.

Co robić: unikaj firm, które chwalą się turniejami ping-pongowymi, ale nie pozwolą Ci rozmawiać z pracownikami o ich doświadczeniu. Rozważ zakończenie rozmowy kwalifikacyjnej z firmami, które unikają odpowiedzi na pytania na temat ich kultury. Powiedz po prostu „nie” takim miejscom, które definiują „ciężką pracę” jako 15-godzinny dzień pracy i prowadzenie korespondencji mailowej bądź pełnienie dyżuru telefonicznego w weekendy.

  1. Złudzenie

Czerwona lampka: nieskazitelny i idealny wizerunek w materiałach marketingowych, a rzeczywistość zgoła odmienna. Tylko liderzy mają coś, co można uznać za biuro, pozostały personel jest rozproszony w byle jakich przestrzeniach, oświetlenie jest przytłumione, technologia pamięta lata 90., próżno szukać pomieszczenia socjalnego. 

Jak źle to wygląda: źle, jak liczy się tylko fasadowość, a środek w niczym nie przypomina tego, co na zewnątrz.

Co robić: zachowaj należytą staranność i sprawdź, czy firmowy blichtr w folderach ma przełożenie na to, co dzieje się wewnątrz firmy. Odpowiedz sobie na pytanie, czy chciałbyś tam spędzać ponad 40 godzin tygodniowo.

  1. Źle wyważony biznes

Czerwona lampka: za dużo kierowniczych burz mózgów, za mało pracowników włączonych do zadań kierowniczych.

Jak źle to wygląda: trzy kluczowe czynniki wpływające na długoterminowe poczucie satysfakcji wśród pracowników to: kultura i wartości, szanse na rozwój i zaufanie do kadry kierowniczej. Nie wszystkie wysiłki powinny zmierzać w stronę przyciągnięcia do firmy czołowych menedżerów. Poza nimi są jeszcze inni, których warto docenić. Wszyscy członkowie zespołu są ważni, więc zwróć uwagę, czy akcenty są rozkładane równomiernie.

Co robić: zadaj sobie pytania, kto jest doceniany, kto pełni kluczowe funkcje, a jeśli odpowiedzi na pytania stanowią dla Ciebie zagadkę, to pewnie patrzysz na źle wyważony biznes.

  1. Ciągłe obietnice

Czerwona lampka: niespełnione oczekiwania korporacyjne, brak zaufania pracowników do CEO.

Jak źle to wygląda: w czasach przejrzystości działań, większość firm jest w pełni świadomych, że muszą przyciągać najlepsze talenty rozbudowanymi pakietami. W związku z tym składają obietnice dotyczące wielu obszarów, w tym związanego z własną marką – to manifestacja kluczowej strategii biznesowej. Kłopot z obietnicami polega na tym, że mogą być niedotrzymywane. Unikaj firm składających obietnice za obietnicami.

Sprowadźmy to do czegoś namacalnego: działania promocyjne realizowane przez Ciebie. Twój przełożony obiecuje Ci ich wdrożenie. Cieszysz się na myśl o nowej roli (nowych zadaniach) i o podwyżce. Mija miesiąc za miesiącem i nic się nie dzieje. Drążysz wątek, a Twój szef odsyła Cię do HR. Z HR otrzymujesz tylko wzruszenie ramionami. Ostatecznie, za jakiś czas otrzymujesz e-mail z treścią, że Twoja promocja została zawieszona. Cóż, złamana obietnica.

Co robić: rozważ porzucenie pracodawcy. Firma jest tak silna jak dotrzymuje obietnic i cieszy się zaufaniem pracowników. Bez tych dwóch składowych skazana jest na upadek.

  1. „Stagnator”

Czerwona lampka: brak chęci do przyswajania nowych treści, brak promocji mentoringu, oferuje niewiele więcej niż obiecywała wówczas, kiedy aplikowałeś.

Jak źle to wygląda: dostałeś ofertę od firmy niemalże Twoich marzeń. Wynagrodzenie w porządku, funkcja doskonała, a Twoi przyszli koledzy z pracy sprawiają wrażenie ludzi, z którymi po godzinach przyjemnie spędzisz czas. Co z tego, że nie ma ani słowa na temat doskonalenia zawodowego, co z tego, że rekruter pomijał Twoje pytania o cele w przyszłości. A jednak ma to znaczenie. Nie zbudujesz w takiej firmie przyszłości, jeśli nie będzie Cię wspierać w określaniu i realizowaniu długofalowych celów.

Co robić: praca w „stagnatorze” oznacza, że powrócisz do szukania pracy w ciągu 12-18 miesięcy. Pamiętaj – popaść w zastój oznacza bycie nieaktywnym – to nie to, czego szukasz.

  1. Rejs bez kierunku

Czerwona lampka: brak jasnego planu co do przyszłości, pracownicy nie znają długoterminowych celów, menedżerowie nie mają zdolności komunikowania się.

Jak źle to wygląda: wystrzegaj się firm – Titaniców, uzbrojonych w dzwonki i gwizdki, ale niepotrafiących obrać pewnego kursu. To są te przedsiębiorstwa, które zgodnie z przewidywaniami uderzają we wszelkie skały i są zagrożone zatonięciem. Firmy powinny wiedzieć, jak będzie wyglądał ich budżet, gdzie siebie widzą w przyszłości, jak o tym rozmawiać. Jeśli ludzie odpowiedzialni za zatrudnianie nie są w stanie podjąć dyskusji o kierunkach rozwoju, może to być wskazówka, że firma nie ma strategii na przyszłość, a jej podstawy działania są niestabilne.

Co robić: bez względu na to, jak obiecująco firma wygląda i ile robi wokół siebie szumu, jeśli brak jej długoterminowego planu, nie jest warta zainteresowania.