Rzadkie języki przepustką do sukcesu

Rzadkie jezyki Rzadkie języki przepustką do sukcesu

Nie ulega wątpliwości, że firmy się rozwijają i przekraczają kolejne granice geograficzne. I nawet jeśli idą w świat z językiem angielskim na ustach, to sporo zyskają, jeśli przemówią po serbsku, chorwacku, słowacku, szwedzku czy nawet kirgisku. Zapewne znajdą się i tacy, którzy potraktują to jako fanaberię, ale niech wezmą pod uwagę, że kluczem do sukcesu są wzajemne relacje, a nawiązywanie ich w języku ojczystym kontrahenta znacznie je wzmacnia.

Rzecz oczywista

O zasadności nauki języków obcych wiele już napisano, powiedziano i jeszcze po wielokroć będzie się pisać i mówić. I dawniej, i teraz, i w przyszłości, ich nauka to doskonała inwestycja. Grunt, by przyswajać je dla siebie, dla własnej satysfakcji i przyjemności. Z poczucia obowiązku i konieczności, nie mówiąc już o przymusie, nie osiągniemy zadowalających rezultatów, często wkradnie się rozczarowanie, niechęć i frustracja. To dzięki językom można nawiązać mnóstwo wartościowych kontaktów, zgłębić i zrozumieć kulturę innych narodów, a także wpłynąć na swój status społeczny, zawodowy i majątkowy. Nie ma znaczenia, jakie języki nas zafascynowały, za każdym razem będzie to dobrze spędzony czas. Dobra rada jest taka, że im wcześniej zacznie się uczyć, tym lepiej, bo z czasem zdolność do przyswajania nowych treści maleje, a dodatkowo nauka bywa uciążliwa ze względu na inne obowiązki, jakie są naszym codziennym udziałem.

Rynek pracy rządzi się swoimi językowymi prawami, z których kluczowe jest takie, że bez języka angielskiego nie da się na nim sprawnie funkcjonować. Ten język nie powinien mieć przed nami tajemnic. Choćby dlatego, że dla wielu pracodawców istotna jest specjalizacja, czyli tzw. słownictwo fachowe z wielu różnych dziedzin. Coraz częściej angielskiemu towarzyszyć powinien drugi, a jeśli tym dwom w sukurs przyjdą następne, to atrakcyjność pracownika rośnie. Pamiętajmy jednak przy tym, że nie każda znajomość języka obcego spotka się z entuzjastycznym podejściem pracodawcy. W zależności od tego, w jakiej firmie jesteśmy zatrudnieni lub w jakiej chcemy być zatrudnieni, część języków będzie nieodzowna, a część nie, nawet jeśli jest powszechnie pożądana.

Nieoczywistość w cenie

Znajomość języka nieoczywistego korzystnie wpływa na atrakcyjność CV, zawiera bowiem walor nie do przecenienia dla pracodawcy – świadczy o ambicji i zaradności kandydata, a także jego wyjątkowości, innymi słowy: przydatności. Taki pracownik stwarza szanse na nawiązanie nowych biznesowych znajomości. Patrząc na to ze strony potencjalnego pracownika – rzadki język otwiera przed nim możliwości podróżowania, zatem jeśli przemieszczanie się i obcowanie z innymi kulturami jest w kręgu zainteresowań osoby z talentem lingwistycznym, może te zainteresowania wdrożyć w życie.

Budujemy relacje

Okazji do budowania biznesowych relacji nie brakuje. W Polsce rozwijają się centra usług wspólnych, polskie firmy i instytucje administracji rządowej i samorządowej poszukują tłumaczy. Są niezbędni podczas rozmów z partnerami z dalekiej Azji czy Białorusi, którzy nie zawsze znają angielski. Osoby ze znajomością języka azerskiego, kazachskiego, kirgiskiego, uzbeckiego czy mongolskiego poszukiwane są jako tłumacze do polskich agencji rekrutujących pracowników ze Wschodu. Wiele międzynarodowych korporacji ma departamenty, które zatrudniają osoby z biegłą znajomością portugalskiego, węgierskiego, japońskiego czy norweskiego. To wszystko sprawia, że zwiększa się zapotrzebowanie na pracowników posługujących się niszowymi językami. Osób znających takie języki jest mało, więc ktoś, kto podjął się trudu nauki któregoś z nich, może być cennym nabytkiem dla pracodawcy. W takich miejscach pracę znajdują przede wszystkim osoby, które władają językami obcymi. A im rzadszy język, tym większe potencjalne zarobki.

Studencki deficyt

Co ciekawe jednak, studentów na rzadkich filologiach wcale nie ma tak wielu. W Polsce filologię obcą studiuje ogółem nieco ponad 57 000 osób (za raportem: „Języki obce (filologie) w polskich szkołach wyższych” – Pro Progressio). Większość to jednak studenci filologii angielskiej (ponad 30 000 osób). Studentów władających poszukiwanymi językami, takimi jak niderlandzki, szwedzki czy fiński jest niewielu. Z raportu fundacji wynika, że drugim najpopularniejszym językiem studiowanym w Polsce jest język niemiecki – mamy 7 500 studentów i 2 200 absolwentów filologii germańskiej. Spora liczba osób studiuje rosyjski (4 800 osób), ale wielu nie kończy studiów (zaledwie 1 380 absolwentów). Najsłabiej wygląda zaś sytuacja języków takich jak: niderlandzki (456 studentów i 81 absolwentów), szwedzki (174 studentów i 44 absolwentów), fiński i węgierski (filologia ugrofińska) – 258 studentów i 50 absolwentów. Niderlandzki studiować można na zaledwie 4 filologiach. Duński i fiński na trzech. Norweski i szwedzki oferowany jest na 7 szkołach wyższych. To oznacza, że osób z biegłą znajomością tych języków nadal będzie niewielu, co powinno stanowić wystarczającą zachętę, by być w tym gronie. Pokutuje przeświadczenie, że języki rzadkie są trudne, tymczasem te obawy są nieuzasadnione. Wymagają przyzwyczajenia, ale to akurat jest element charakterystyczny dla każdego języka obcego. Pokonanie pierwszych obaw znacznie ułatwia przyswajanie kolejnych tajników. Zresztą, język polski też cieszy się coraz większym zainteresowaniem obcokrajowców, a zmagać się muszą z szeleszczącymi głoskami, wieloznacznością wyrazów i ich odmianą, w której logiki próżno szukać, a jednak nie dają za wygraną i krok po kroku opanowują go w coraz większym stopniu.

A teraz odrobina rozsądku. Język rzadki traktujmy jako dodatkowy atut. To prawda, że stanowi nasz wyróżnik i daje możliwość podjęcia pracy. Ale wiąże się z tym też pewne ryzyko. Nie stawiajmy wszystkiego na jedną kartę i nie przypisujmy rzadkiemu językowi więcej walorów niż posiada. W przeważającej liczbie przypadków, o ile nie spędziliśmy kilku lat życia w egzotycznym kraju, na co dzień wystarczy nam znajomość języka na poziomie minimum lub nieco ponad minimum komunikatywnego. Nie jest to pójście na łatwiznę. Komunikatywność przysporzy nam mnóstwo satysfakcji, ale wywoła także duże wrażenie u naszego zagranicznego rozmówcy i pozwoli wzajemne (firmowe) relacje wznieść na zupełnie inny poziom