Jak dzieci…

dziecko biuro Jak dzieci…

Czy zdarzyło się wam kiedyś w biurze rozpłakać? Albo rzucić papierami? A może nadąsać? Zrobić komuś głupi żart? To są właśnie chwile słabości. Nie są niczym nadzwyczajnym, mogą zdarzyć się każdemu, ale najważniejsze, by stawić im czoło.

Zachowanie nieodpowiednie do wieku i powagi stanowiska nie jest wyjściem z sytuacji. Nie wywrzemy na nikim korzystnego wrażenia, a i sami nie poczujemy się od tego lepiej. Pojawią się wyrzuty sumienia, niezadowolenie, rozgoryczenie i poczucie niewłaściwej reakcji.

Career Builder zapytał użytkowników serwisu o to, czy i jakie niedojrzałe zachowania mieli okazję obserwować. Okazało się, że postawa dziecka tkwi w wielu z nas i prezentujemy ją nader często, zbyt często…

55 proc. osób widziało, jak pracownik pochlipuje;

46 proc. zaobserwowało, jak pracownik dąsał się, bo coś nie poszło po jego myśli;

44 proc. było świadkiem obgadywania innego pracownika;

36 proc. uczestniczyło w robieniu żartu innemu pracownikowi;

35 proc. widziało, jak kolega z pracy stroi miny za plecami innego;

32 proc. doświadczyło tego, że pracownicy tworzą  miedzy sobą kliki;

29 proc. widziało, jak pracownik wybiegł z pokoju, trzaskając drzwiami;

27 proc. widziało, jak kolega z pracy wpada w szał;

23 proc. widziało, jak pracownik odmawia podzielenia się z innym pracownikiem wiedzą bądź zasobami (np. odmawia pożyczenia nożyczek).

Sposób, w jaki reagujemy na bieżące wydarzenia, komentujemy je, porozumiewamy się ze sobą, jest wyznacznikiem naszej kultury i przekłada się na atmosferę w pracy. Wyważone reakcje świadczą o dojrzałości, umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami i, co nie mniej ważne, zjednują nam przyjaciół, a nie wrogów. Zważywszy, że w pracy spędzamy większość czasu w ciągu dnia, to nie ulega wątpliwości, że o wiele łatwiej i przyjemniej dzielić ten czas z kimś, kogo się lubi, a nie z kimś, kto nam ten czas uprzykrza.

źródło:careerbuilder.com