Syndrom sztokholmski w biurze

Czyli dlaczego niekiedy nie zmieniamy pracy, mimo iż naprawdę powinniśmy.kara wynagrodzenia3 Syndrom sztokholmski  w biurze

 

Czy wiesz co to jest syndrom sztokholmski? To zjawisko psychologiczne, które pojawia się niekiedy u zakładników i które polega na tym, że osoba przetrzymywana wbrew swojej woli, po jakimś czasie zaczyna utożsamiać się z agresorem i usprawiedliwiać jego zachowanie. Nazwa związana jest z wydarzeniem napadu na bank w Sztokholmie, podczas którego przetrzymywani przez kilka dni zakładnicy po uwolnieniu odmawiali współpracy z policją.

Choć syndrom sztokholmski wiąże się bezpośrednio z sytuacją zachowania pod wpływem stresu związanego z ryzykiem utraty życia, to jego działanie możemy zaobserwować również w środowisku pracy. Oczywiście, w pracy nic nie zagraża naszemu życiu, ale mamy z tym syndromem do czynienia wtedy, kiedy poniżany i źle traktowany pracownik nie tylko nie sprzeciwia się szefowi, ale jest w stanie usprawiedliwić jego zachowanie a nawet pomagać mu w osiąganiu celów.

Dlaczego tak się dzieje? Psychologowie uważają, że jest to związane z tzw. dysonansem poznawczym, czyli sytuacją w której nasz mózg chce pogodzić dwie sprzeczne ze sobą rzeczy. Przykładowo, tkwimy w sytuacji, która jest dla nas w jakiś sposób zagrażająca (np. nasza praca wywołuje bardzo wysoki stres), ale nie możemy jej w tym momencie zmienić. Aby poradzić sobie z sytuacją i ją zaakceptować, zaczynamy postrzegać sytuację jako korzystną (np. usprawiedliwiać „szefa – terrorystę”, że musi tak robić, by utrzymać firmę w ryzach).

W syndromie sztokholmskich występują 4 fazy – pierwsza to niedowierzanie (np. nie możemy uwierzyć w to, że szef nas wykorzystuje) w drugiej, dostrzegamy zagrożenie, w trzeciej zaczynamy przeżywać depresję, a w czwartej – by poradzić sobie z napięciem, akceptujemy ją jako sytuację bez wyjścia i zaczynamy się przystosowywać do sytuacji emocjonalnie, zaczynając wierzyć w to, że to co się dzieje jest dla naszego dobra, lub nasz szef jest tak naprawdę dobrym człowiekiem, ale „musi” robić to co robi.

Problem z syndromem sztokholmskim w pracy jest taki, że jeśli faktycznie osoba zaczyna go przeżywać, to nie tylko nie widzi wyjścia z sytuacji, ale również usprawiedliwia tę sytuację. Efektem jest brak działania i tkwienie w niekorzystnej sytuacji przez lata. To oczywiście nie tylko rujnuje nasze zdrowie, ale również karierę.