Krytykować szefa trzeba z głową

szef kompetencje Krytykować szefa trzeba z głową Bo można za to wylecieć z pracy a nawet dostać pozew z powództwa cywilnego, co może nas drogo kosztować. Jak krytykować by uniknąć nieprzyjemności?

Mamy wolność słowa, jednak nie wolno nam naruszać niczyjego dobrego imienia i jego opinii. Jeśli to zrobimy, ofiara która poczuje się urażona może nas zaskarżyć o zniesławienie i żądać zadośćuczynienia i publicznych przeprosin. Co zatem wolno powiedzieć o szefie, a czego unikać?

Dozwolona (i bez ryzyka procesu) jest:

  • Krytyka w obszarze twardych kompetencji i kwalifikacji – czyli jeśli szef nie ma np. wykształcenia wyższego, a stanowisko managera tego wymaga, można powiedzieć że brakuje mu kwalifikacji. Nie można jednak krytykować osoby stosując negatywne określenia – czyli nie można powiedzieć, że szef jest nieukiem.
  • Krytyka w obszarze nie wywiązania się z konkretnych obowiązków – czyli np. szef miał przekazać określone informacje pracownikowi, czego nie zrobił i w efekcie pracownik nie mógł przygotować oferty dla klienta. Nie można natomiast powiedzieć, że szef był leniwy (bo jest to nacechowana negatywnie ocena i do tego domniemanie – być może szef nie przygotował dokumentów bo się rozchorował).
  • Krytyka w obszarze poleceń , które pozostają w sprzeczności z prawem pracy lub mogłyby narazić firmę na stratę – czyli np. można powiedzieć, że nie zgadzamy się z decyzją szefa dotyczącą tego, by zwolnić pracownicę w ciąży, bo jest to niezgodne z prawem pracy. Nie można natomiast powiedzieć, że szef chce zwolnić pracownicę bo jest w ciąży a szef nienawidzi dzieci i dodatkowo chce przyoszczędzić na pracowniku (bo to i opinia i domniemanie i przypisanie intencji).

Nie wolno również:

  • Rzucać oskarżeń, jeśli nie mają potwierdzenia w faktach – np. szef każe nam przestrzegać półgodzinnej dodatkowej niepłatnej przerwy, bo chce żebyśmy dłużej pracowali i to za darmo (być może tak jest, ale dopóki nie możesz tego udowodnić, mówienie o tym na głos jest ryzykowne).
  • Podważać decyzji przełożonego w obraźliwy sposób (np. jakiś małolat nie będzie mi mówił jak mam to robić).

Pamiętajcie, że niezgodna z prawem krytyka to nie tylko wylotka z firmy, ale również ryzyko zadośćuczynienia szefowi za to, że coś o nim powiedzieliśmy.

Dodaj komentarz