Wymówki na spóźnienia do pracy

sowa czy skowronek Wymówki na spóźnienia do pracyI po raz kolejny serwis CareerBuilder uraczył nas zabawnymi wymówkami, jakie pracownicy mają na to, że spóźnili się do pracy. Przerażające jest to, że niektóre z nich mogą być jak najbardziej prawdziwe. A jako, że już piątek i jedną nogą jesteśmy już w weekendzie (a przynajmniej umysłem), to poprawmy sobie humor na koniec dnia.

Spóźniłem się, bo:

  • zebra stanęła na drodze i zatamowała ruch (co okazało się być prawdą),
  • obudziłem się rano na trawniku przed czyimś domem, dwie ulice od swojego domu (dość ryzykowny opis, prawda? Pracownik albo lunatykuje, albo ma problem z alkoholem),
  • mój kot zaklinował się w WC (no przecież nie można go było tak zostawić na cały dzień),
  • nie mogłem zjeść śniadania, bo skończyło się mleko i płatki i musiałem iść do sklepu i stąd spóźnienie (praca na głodnego, nie jest efektywna),
  • przyjechałem na czas, ale zasnąłem w aucie pod firmą (a jakby zasnął przy biurku, nie musiałby się tłumaczyć),
  • zamiast płynu do soczewek użyłem superglue i musiałem jechać na pogotowie (po oku poznać można czy wymówka była szczera),
  • myślałem, że w Halloween mamy wolne,
  • zrobiła mi się dziura w dachu,rano padał deszcz i zalał mi budzik, który przez to nie zadzwonił (pracownik ma bujną fantazję),
  • oglądałem serial w TV i po prostu musiałem zobaczyć zakończenie (rozwiązanie? Mobilna telewizja w komórce!),
  • zapomniałem, że zmieniliśmy siedzibę (proponujemy lecytynę),
  • wystraszyłem się koszmaru (proponujemy lepsze tabletki nasenne),
  • szczotka zaplątała mi się we włosy (proponujemy ogolenie się na łyso).

Dodaj komentarz