Na ile można wierzyć opiniom o pracodawcy w internecie?

promesa Na ile można wierzyć opiniom o pracodawcy w internecie?Szukając pracy, często trafiamy na ogłoszenia rekrutacyjne, które wywołują w nas niepokój, czy na pewno mamy do czynienia z prawdziwą ofertą pracy, czy może to kolejne oszustwo rekrutacyjne. Informacji na temat firmy, szukamy w internecie. Nawet jednak na znalezione opinie musimy uważać – też mogą być fałszywe.

Przy okazji sprawdzania informacji na temat ostatniego oszustwa rekrutacyjnego o którym pisałam na łamach bloga, trafiłam na dyskusję na jednym z forów. Zainteresowani pracą pytali o warunki i prawdziwość oferty znalezionej w internecie. Opinii było sporo, a wśród nich wiele negatywnych. W pewnym momencie pojawiła się jednak opinia od osoby, która rzekomo w firmie pracuje i bardzo sobie warunki pracy chwali (patrz zdjęcie). Dziś już wiemy, że oferta pracy o której mowa, była próbą wyłudzenia od pracowników pieniędzy za pomocą weksli in blanco. Zatem wspomniana opinia „pracownika” jest tak naprawdę wpisem od nieuczciwej firmy.

opinia w internecie Na ile można wierzyć opiniom o pracodawcy w internecie?

Opinie o pracodawcach w internecie często są bardzo jednostronne – pokazują tylko negatywy pracy w firmie i pisane są przez sfrustrowanych pracowników lub odrzuconych kandydatów. Opinie te bywają nie tyle nieprawdziwe, co mocno przekłamane. Jak jednak widać na powyższym przykładzie, niekiedy opinie pozytywne również mogą być nieprawdziwe. Uważajcie zatem i dokładnie czytajcie całość wątków na forach, a w razie wątpliwości, po prostu nie wysyłajcie CV.

Dodaj komentarz

7 Responses to “Na ile można wierzyć opiniom o pracodawcy w internecie?”

  1. emigrant says:

    W opisanym przez Panią “oszustwie” żadnego “oszustwa” nie było.

    Byli za to debile którzy nie przeczytali lub nie zrozumieli podpisanej przez siebie BEZ PRZYMUSU umowy oraz podpisanego BEZ PRZYMUSU weksla in-blanco.

    • Sabina Stodolak says:

      Nadal Pan nie rozumie – w umowie nie było informacji o tym, że niektóre przesyłki nie są dostarczalne. Prawdopodobnie nie było też informacji o tym, że firma gwarantuje że każda paczka ma adresata. Jakkolwiek nie jest to błąd osób, które podpisały taką umowę , gdyż zakładam iż sąd przychyli się do tego, że domniemanie niemożliwości dostarczenia przesyłki jest już oszustwem. Zwłaszcza, że osoby te nie mogły sprawdzić przed podpisaniem umowy czy adresy rzeczywiście istnieją.
      Moim zadaniem jest opisywanie takich sytuacji po to, by kolejne osoby nie dały się nabrać i z zadań zleconych mi przez pracodawcę (a nie przez czytelnika) staram sie wywiązywać. Na szczęście Pana sytuacja bycia oszukanym nie dotyczy , wiec zamykam temat, bo nie widzę sensu dalszej dyskusji.

      • emigrant says:

        Rozumiem iż ma Pani w ręku orzeczenie sądu RP w tej sprawie, w którym to jasno opisuje zachowanie firmy jako “oszustwo”.
        Jeżeli tak to zwracam honor.

        Używanie przez Panią zwrotów “prawdopodobnie” oznacza że nie ma pani zielonego pojęcia co tak naprawdę było w podpisanej przez obie strony umowie…

        • Sabina Stodolak says:

          Dobrze, że Pan ma dowód w ręce na to, że to nie jest oszustwo 🙂

          • emigrant says:

            Nie czytanie umów lub nie rozumienie ich zapisów oszustwem NIE JEST. Jest to natomiast przejaw skrajnej głupoty.

  2. Mirek says:

    Dobry wpis i mogę dodać, że internet tak naprawdę to tylko wierzchołek góry lodowej

  3. Ja byłem oczywiście dobrze obsłużony i z ich strony do momentu: kiedy się okazało że nie wiedzieli w Firmie nawet, że przyjechali jacyś ludzie do pracy w Niemczech. A póżniej już nas olali. i nie odbierają telefonów ani nie odpisują. A kasy do dziś nie mam. Kontrol w Firmie im się przyda. wszystkie instytucje im ściągne na banie, łącznie z PG.