Bycie materialistą sprawia, że gorzej radzimy sobie z problemami

bogactwo Bycie materialistą sprawia, że gorzej radzimy sobie z problemami Czy w świecie konsumpcjonizmu łatwo jest nie być materialistą i nie myśleć o tym, ile możemy kupić i a co wydać pieniądze? Niektórzy z nas przywiązują do pieniędzy bardzo duże znaczenie – to ile zarabiamy i ile mamy do dyspozycji niemalże nas określa. Inni są do pieniędzy przywiązani mniej – i to te osoby właśnie lepiej radzą sobie z problemami codziennego dnia. Nawet tymi, które z pieniędzmi nie są zbytnio związane.

To, że materialista będzie się  martwił tym, że nie ma pieniędzy na swoje potrzeby bo stracił pracę jest dość oczywiste. Naukowcy jednak podkreślają (oczywiście po przeprowadzeniu serii badań), że bycie materialistą ma negatywne konsekwencje również w sytuacjach, w których w życiu podzieje się nam coś złego, co z pieniędzmi nie ma zbyt wiele wspólnego – np. zostaniemy porzuceni, będziemy mieć wypadek samochodowy albo ktoś z naszej rodziny umrze. Materialiści, w sytuacjach trudnych dla siebie doświadczają większego stresu pourazowego i znacznie częściej niż osoby mniej przywiązane do pieniędzy radzą sobie ze stresem poprzez zakupy. Kupno czegoś nowego i owszem redukuje stres, ale jednocześnie ta ulga trwa dość krótko i nie jest trwała. A wszystko dlatego, że materialiści nawet rzeczy bezpośrednio nie związane z pieniędzmi, na te pieniądze przeliczają. W efekcie prawie każde wydarzenie w ich życiu sprawia, że mają poczucie, że będą mieć mniej i odczuwają z tego powodu dodatkowy stres.

źródło:news.illinois.edu

Dodaj komentarz

One Response to “Bycie materialistą sprawia, że gorzej radzimy sobie z problemami”

  1. emigrant says:

    “…to ile zarabiamy i ile mamy do dyspozycji niemalże nas określa” naaaaaaaaaaaaaaaaprawdę???

    Odkryła Pani “Amerykę”… człowiek który zarabia w Polsce do ~4000 zł brutto/ msc jest BIEDAKIEM bo mniej więcej taka kwota stanowi minimum socjalne w Unii Europejskiej. I to ile “zarabia” tj. mniej czy więcej określa jego jestestwo. Albo jest biedakiem (lub skrajnym nędzarzem) albo żyje tak jak żyje cywilizowany europejczyk…

    Odnośnie “stresu” po utracie pracy… kto bedzie miał większy “stres” ten okropny “materialista” który w razie czego może upłynnić swoje “materialne dobra” tj. samochód, dom, mieszkanie czy np dzieła sztuki… i żyć w czasie poszukiwania następnej dobrze płatnej posady czy ten który nie jest “materialistą” i tłumaczy sobie że pensja np 1500 brutto “daje mu szczęście”…