10 idiotycznych pytań, które zmarnują Twoją rozmowę kwalifikacyjną

rozmowa kwalifikacyjna1 10 idiotycznych pytań, które zmarnują Twoją rozmowę kwalifikacyjną Jesteś już na II etapie rekrutacji. Wszystko idzie świetnie i czujesz, że twoja kandydatura podoba się managerowi. Nadchodzi etap, w którym to Ty możesz zadać pytania odnośnie firmy, stanowiska, zakresu obowiązków. I… zadajesz takie pytanie, które przekreśla Twoje szanse na otrzymanie posady. Tak! To się zdarza. Jedno pytanie, może być jak bomba, która niszczy wszystko, co do tej pory udało ci się zbudować.

Jakich pytań nigdy nie zadawać na rozmowie kwalifikacyjnej?

1. Czy w trakcie pracy można sobie „strzelić” piwko?

Choć większości z was będzie trudno w to uwierzyć, zdarza się, że kandydat o to zapyta (szczególnie przy stanowiskach związanych z branżą budowlaną lub kreatywną). Takie pytanie sugeruje, że takie „piwko” zdarza ci się wypić w pracy.

2. Czy zwalniają Państwo pracowników, którzy często chorują?

Po co o to pytasz? Pewnie dlatego, że sam często chodzisz na zwolnienie lekarskie. Czy chcemy takiego pracownika? Oczywiście, że nie! Poprośmy zatem następnego kandydata.

4. Czy firma pozwala na spotykanie się z innym pracownikiem?

O tym jaka jest polityka firmy w zakresie randek i związków między pracownikami dowiesz się po rozpoczęciu pracy. Czy na etapie rekrutacji to, czy będziesz mógł randkować jest aż tak istotne? Takie pytanie sugeruje, że albo miałeś z tym problem wcześniej, albo z reguły łączysz pracę z życiem intymnym. Nawet jeśli firma nie ma nic przeciwko, to takie pytanie sugeruje, że bardziej niż pracą, jesteś zainteresowany znalezieniem żony/męża.

5. Jak często dajecie Państwo podwyżki?

Jasne, pieniądze są ważne, ale jak na razie nie ustaliliście jeszcze kwoty wynagrodzenia, a ty już myślisz o podwyżce? Poza tym taka forma pytania sugeruje, że uważasz iż podwyżka to coś, co się należy pracownikowi, a nie uznanie za wyniki. Jeśli koniecznie chcesz dowiedzieć się jaka jest polityka firmy w tym zakresie dopytaj o to, czy w firmie istnieje system ocen okresowych lub w jaki sposób ocenia się pracę pracowników.

6. Czy kobiety po urodzeniu dziecka mają szansę na powrót do pracy?

A co – od razu chcesz zajść w ciążę? A może już w niej jesteś i dlatego szukasz pracy? Takie pytanie budzi lęk pracodawcy przed tym, że wraz z rozpoczęciem pracy zaczniesz starania o potomka. I nawet ci pracodawcy, którzy dobrze traktują kobiety w ciąży i matki nie bardzo chcą zatrudnić pracownika, który pójdzie na zwolnienie lekarskie i urlop macierzyński zanim jeszcze da radę w pełni opanować swoje obowiązki.

7. Czy w pracy jest duży nacisk na wyniki czy raczej sporo luzu w pracy?

Aaaa, czyli jesteś z tych, którzy chcą się nie narobić a zarobić, tak? No to może nie u nas. – Taki proces myślowy przebiega przez głowę managera, który w zasadzie skreślił cię już z procesu rekrutacji.

8. Czy prezes jest wolny?

A jakie to ma znaczenie dla jakości wykonywanej przez ciebie pracy? Pytania dotykające prywatnej sfery pracowników nie są mile widziane – sugerują, że bardziej niż pracy szukasz po prostu dobrego towarzystwa, miejsca do zabawy lub … męża/żony.

9. Ile przerw w pracy Państwo dopuszczacie?

Bardziej niż zakres obowiązków interesują cię przerwy i wolne? Może zatem nie jesteś aż tak zmotywowany i pracowity jak nam się wydawało. Może lepiej zaprosimy na kolejny etap pozostałych kandydatów, a tobie damy przerwę od razu.

10. Nie mam żadnych pytań

Na pierwszym etapie rekrutacji możesz nie mieć pytań- zwłaszcza, jeśli stanowisko i firma zostało doskonale opisane przez osoby prowadzące rozmowy. Na drugim etapie powinieneś już jednak pytania mieć. Dlaczego? Bo oznacza to, że poważnie myślisz o firmie, przemyślałeś ofertę i to co usłyszałeś poprzednio o stanowisku i zadaniach. Brak pytań sugeruje, że nie jesteś zmotywowany lub że jest ci wszystko jedno co i gdzie będziesz robił przez 8 godzin dziennie.

Idąc na rozmowę kwalifikacyjną przygotuj sobie pytania. Możesz je nawet zapisać na kartce i na rozmowie wyciągnąć notatki. Wbrew pozorom nie sprawia to złego wrażenia – wprost przeciwnie, pokazuje, że jesteś zorganizowany i że przygotowałeś się do spotkania.

Dodaj komentarz

4 komentarze to “10 idiotycznych pytań, które zmarnują Twoją rozmowę kwalifikacyjną”

  1. emigrant napisał(a):

    Oprócz punktu 1 i 8 wszystkie pozostałe pytania sa bardzo konkretne i od udzielenia na nie odpowiedzi ze strony zatrudniającego mozna wyrobic sobie zdanie o firmie….

    Z całości wychodzi obraz rekrutera…. nie można pytać… a jak nie ma się ‚pytań’ to też źle.

  2. Gepard36gmc napisał(a):

    Hm, ciekawe czemu usunięto pytanie nr 3.
    Może dotyczyło ewentualnej boskości szefa ?
    A poniższy tekst – dla odważnych:
    Jeśli już widzisz, że dana Firma to Lipa, to aby rozwiać
    ostatnie wątpliwości możesz na koniec zadać kilka pytań.
    Poniższe pytania byłyby dobre przy rekrutacji na poważne
    stanowisko w prężnym koncernie, ale już nie w przesztywionej
    systemami korporacji.
    Aby się przekonać, że ta firma to naprawdę kicha – zadaj kilka
    z tych pytań. Założę się o dobry koniak, że w żadnej niewolniczej
    – wyrobniczej manufakturze po zadaniu któregokolwiek z poniższych
    pytań NA PEWNO NIE zostaniesz zatrudniony.
    Czyli nie masz czego żałować.
    Pozdrawiam – Va Banque – gepard36@gmail.com

    11.
    Szukałem Państwa Patentów.
    Czy wiele patentów udzielono Państwa Firmie przez ostatnie 4 lata ?

    12.
    Ile zgłoszeń patentowych wystosowała Wasza Firma przez
    ostatnich 15 – 20 lat ?

    13.
    Ilu pracowników z tytułem doktora i ilu profesorów
    zatrudnia Państwa Firma ?

    14.
    Z jakiego powodu na takim a takim wydziale Firma zmienia
    co pół roku kierowników / technologów ?

    15.
    Jeżeli jeszcze Cię nie wyrzucono, to możesz zapytać:
    Jak często będzie przychodził serwisant na mój przyszły
    dział / wydział ?

    16.
    Kto i w jaki sposób rozwiązuje większe zadania problemowe,
    dokonuje racjonalizacji itp. Czy jest to premiowane ?

    17.
    Bardzo interesujący jest Państwa Firmowy Kodeks Etyczny,
    ustanowiony trzy lata temu.
    Na czym polegają najczęstsze odchylenia od tego
    Kodeksu Etycznego ? Z czym są kłopoty ?

    18.
    Czy jeśli pracując wg ISO zdarzy się, że 2*3=17 to
    stosujecie Państwo procedury naprawcze ISO czy arytmetykę ?

    19.
    Jestem pod wrażeniem następujących tytułów:
    [ tu wymień jakąś naprawdę dobrą literaturę z danej dziedziny,
    którą lubisz, czujesz i pamiętasz, aby nie dać się zagiąć ].
    Czy Państwa Firma stosuje metody tam zawarte ?

    20.
    Czy Państwa Firma stosuje rozdział produktów na rynek
    wewnętrzny i zewnętrzny ?

    21.
    Byłbym zainteresowany zakupem Państwa akcji / udziałów.
    Na jakim stanowisku można tyle zarobić, aby było to możliwe ?

    22.
    Czy będę musiał robić coś z niczego ? Czy będę musiał być
    w trzech miejscach naraz ? Jak wygląda obieg informacji
    w Państwa Firmie ? Czy zadania są konsultowane w zespole
    / z kierownictwem czy też przychodzą sms-ami, mailami
    i przemawia się jak dziad do obrazu ? Itp.

  3. Gepard napisał(a):

    Dałem się namówić …:)))

    Piekne i wzniosle są słowa Kodeksu Etycznego
    (KE) ale w kontakcie z rzeczywistoscia pryskają
    one jak banka mydlana.

    Cytuje Kodeks Etyczny :
    „Cenimy osoby które dzielą się wiedzą, to wzmocni
    ich pozycje w zespole… Zapewniamy im bezpieczeństwo,
    że po podzieleniu się wiedzą nie wpłynie to
    negatywnie na ich pozycje. ”

    Focus i parodia polega na tym, ze
    mnie, jako badaczowi NIE WOLNO BYLO ZADNEJ
    SWOJEJ WIEDZY nawet POSIADAC ! Wszystkie moje
    pomysly byly torpedowane przez GES
    i super-sztywny styl zarzadzania oraz rozumowania.

    Pomysly ! A co z teoriami ? O tych w ogole
    nie wolno bylo myslec ! Ani o istniejacych, ani o ich
    doskonaleniu ! Ani o tym, czy obserwowane zjawisko
    MOZNA wyjasnic dana teoria, czy tez zachodzi tu
    co innego… Jak w tej sytuacji kreslic
    JAKIEKOLWIEK plany na przyszlosc ?

    GES uwazal, ze od planowania jest on
    Gentershuster Ebermaister Sustig
    (czy jakos tak fonetycznie)
    z czego wyniknąc
    mial chaos w moich dzialaniach /dzis to, jutro
    tamto… Ale ja sie nie dalem w bagno wciagnac/.

    Przez moje male laboratorium i kilka glownych
    tematow przewinelo sie okolo 10 ubocznych tematow
    i 6 ROZNYCH Rocznych Planow Pracy !
    Zmieniano mi Plan Pracy co najmniej 6-cio
    krotnie, w tym 3-krotnie na pismie w przeciagu pol roku !!

    Obiecano mi 2 laborantki, potem jedna. Ja i tak
    wiedzialem, ze zadnej nie dostane, bo jak mam dostac,
    skoro nawet procedury analityczne ktore pisze nie
    sa wykonywane ani tak jak ja chce ani wogole ?
    Zalozylem wiec po cichu wlasny plan „mini”.

    Gdybym nie mial wlasnego Planu to bym nic nie zrobil.

  4. Gepard36gmc napisał(a):

    Miesiac z zycia i z pracy jednego ze zdolniejszych polskich
    inzynierów. Czesc A – inzynier ma prace.

    CCCP = Cep Cepa Cepem Pogania

    1.
    Robienie rzeczy zbednych ale WPP
    (Wymaganych Przez Prezesa).
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    2.
    Robienie rzeczy niepotrzebnych ale Wymaganych Przez
    vicePrezesow (WPP).
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    3.
    Tlumaczenie dyrekcji po raz siodmy, jak nas kontrahenci robia
    w ciula, w konia, w balona i walą w bambuko.
    Na nic sie to nie zdalo, jak grochem o sciane.
    Oni chyba mieli w tym interes albo chorobe
    szalonych krow albo czyjes odgorne zalecenia.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    4.
    Jezdzenie na reklamacje i uzeranie sie z klientami, ktorzy
    mieli racje ale nie wolno bylo im tego powiedziec.
    Udowadnianie im, ze czarne jest biale i vice versa.
    Dupy lanie i czekanie nie wiadomo na co i na Dyrektywy.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    5.
    Pogrzeb kolegi bo nie chciał robic klientom wody
    z mozgu, nie chciał jechac na Ukraine, Bialorus,
    do Zambii, Konga, Moldawii ani do Kazachstanu.
    Nie dostal premii, wsciekl sie i zabil sie bo za szybko
    jechal na lysych oponach bo mu na nie od 3 lat nie
    starczalo.

    6.
    Robienie rzeczy idiotycznych ale WPP – Wymaganych
    Przez Procedury i holenderskich auditorow ISO.
    Obkladanie procedurami smrodu panujacego w firmie
    tak aby nie wydostawal sie za daleko za brame.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    7.
    Czytanie i pisanie procedur ISO, dopilnowywanie i sprawdzanie,
    czy zapisy w zeszytach o numerach parzystych 2-100 zgadzaja
    sie z zapisami o numerach nieparzystych od 1 do 99 i na odwrot.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    8.
    Wykrycie 23 wad i 97 niezgodnosci w procedurach.
    Rozkaz niepotrzebnego pisania (WPP) dodatkowych nowych
    procedur sprawdzajacych stare procedury.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    9.
    Ustalanie z szefostwem i pisanie nowych procedur
    weryfikujacych wszystkie procedury stare i dodatkowe.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    10.
    Sprawdzanie zgodnosci tych procedur z normami
    polskimi, europejskimi, instytutowymi, branzowymi
    i samymi ze soba. Wykrycie 5 niezgodnosci duzych,
    25 niezgodnosci srednich i 138 niezgodnosci malych.
    Dokonanie zapisu, ze liczba niezgodnosci sie zwiekszyla,
    ze to jest Niezgodne ze Zdrowym Rozsadkiem
    i ( na serwetce ) ze cala ta robota jest G…. Warta.

    Zakup zeszytow o numerowanych stronach na
    zapisywanie niezgodnosci. Przerwa na papierosa.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    11.
    Kalkulacje i sprawdzanie oplacalnosci wyrobow.
    Po odjeciu podatkow i opustow wyszlo minus 16 %.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    12.
    Po kolacji patrzenie na ladne gorskie widoki, na nowy
    samochod sasiada ( budowlanca w Niemczech )
    drugiego sasiada ( zalapal sie na sprzatanie w Holandii )
    i sasiadki ( baby sitting czy jakies inne baby w Anglii )
    oraz jak Chińczycy idą 8 % rocznie do przodu, co oznacza,
    ze Chinska potega podwaja sie co 12 lat.
    Porownywanie ze srednimi przyrostami
    gospodarek w Europie (0,2 – 2,9 %). Wolne Przemyslenia.
    Wypicie piwa / Wolne Przemyslenia Dalsze.
    Wypicie drugiego piwa.
    Szybsze i baardzo Wolne Przemyslenia Powolne !* U* !* W* !*
    Wyciaganie wnioskow, w tym takze takich, ze nie
    nalezy pic trzeciego piwa bo dostane olsnienia,
    schizofrenii bezobjawowej albo jeszcze gorzej.
    Naprawa starego radia Diora bo
    akurat zagluszali audycje o sprzedazy polskich hut
    i fabryki samochodow i nie łapało na malym radiu Daewoo.
    Pomyslenie, co zrobic kiedy juz konia ukradziono.

    13.
    Wysluchiwanie uwag od pracownikow, ze wszystkie
    nasze instalacje niedlugo sie rozsypia na kawalki.
    Ucieranie dupy szkłem i udawanie ze cos sie robi.
    Pisanie procedur zeby stal nie rdzewiala, nie bylo zimy,
    nie bylo bezrobocia, biedy, chorób oraz reklamacji.
    Pisanie procedur jak uczynic konkurencje niewidoczna.
    Laborantki w domu szyją czapki, w tym byc moze niewidki.
    Mowią że w przerwach mogłyby robić serwetki
    z włoczki i sprzedwac na targu po 1,50 zł za sztuke.
    Laborantki na wyjezdzie robia za elektrykow, hydraulikow,
    monterow, konserwatorow (zabytkow?) i cholera wie co jeszcze.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    14.
    Zglaszanie prezesom o stanie firmy, maszyn i wysluchiwanie
    gromkiego smiechu z gabinetow.
    Zamykanie drzwi do stajni kiedy juz konia ukradziono.

    15.
    Weekendy:
    Wymyslanie, jak zrobic zeby dzialalo, ale nie naukowo,
    bo moi szefowie sie brzydzą nauką, technologią oraz
    umiejętnościami pracownika. Musi być prosto, jak młocenie
    cepem. Nie wg calkiem schludnej jeszcze 13 lat temu
    rodzimej mysli technicznej i wg patentow, bo to by bylo za proste.
    W tej firmie sa takie warunki, ze trzeba wymyslic:
    jak zrobic zeby bylo zrobione ale nie tak prosto zeby
    dzialalo tylko tak jak chce prezes, holenderscy spece od ISO,
    rozni powiazani hochsztaplerzy i wspolnicy.
    Po prostu wymyslic cos za darmo, po cichu PSIM SMEDEM.

    16.
    Domyslanie mysli z weekendow do konca.
    Wyciaganie wnioskow, ze jak zwykle wszystko sprowadzi sie do
    tego, ze bedą myslec jak wydac cala kase na zbedne papiery
    ISO a potem nadganiac straty ludzmi obcinajac im wyplate
    i katorzniczą pracą na maszynach z lat 60’tych i 70’tych.

    Jak zrobic zeby nie zrobic tak jak chce dyrektor bo on chce tak
    zeby wszystko dzialalo na niby czyli zeby nic w sumie nie dzialalo
    ale tak zrobic zeby myslal ze jest zrobione tak jak on chce
    i zeby sie nie czepial a zarazem jak zrobic zeby tu dzialalo
    w ogole cokolwiek, bo ja chce jeszcze zyc i pracowac
    chociaz 1/2 roku.

    Jak to zrobic zeby dzialalo gdy 100 hamulcowych ciagnie mnie
    do tylu ale zeby sie w koncu nie orobic strasznie za duzo,
    bo to wszystko jest i tak bez sensu a firma jak
    zatarty silnik od dawna stoi w miejscu i udaje ze jedzie.

    17.
    Proba zainteresowania moja osoba i umiejetnosciami innych firm.
    Mam dwa fakultety zrobione na studiach dziennych, oraz może
    ze dwa fakultety (bez dyplomu) wyuczone samodzielnie po pracy
    wieczorną dlubaniną, uruchamianiem roznych urzadzen automatyki
    i mikroprocesorowych, grzebaniem po internecie, patentach
    i schematach.
    Posiadam szerokie zainteresowania matematyczno-przyrodnicze
    wiec postanowilem, ze nie bede sie marnowal z tymi kitajcami.

    18.
    W telewizji powiedzieli, że w 2010 roku rząd dofinansuje rozwoj,
    wdrazanie nowych technologii i badania. A ja juz widze oczyma
    wyobrazni te kolejke drapichrustow, ktora smie sie nazywac
    naukowcami i ktora prze i wyrzuca co zdolniejszych z kolejki
    oczekujacej na jakiekolwiek /bo tylko na wyplaty dla nich/
    dotacje z Unii. Ta kolejka sklada sie po czesci z tej starej kolejki,
    ktora nikomu nie pozwalala czytac w 1986 roku po zakladach
    Biuletynu Urzedu Patentowego PRL zachowujac wszystko dla
    siebie. Gdy sie pieniazki z PRL skonczyly oni dokladnie olali
    nauke wyrzucając lub niszcząc większość dokumentów i patentów.
    Tacy to byli wielcy naukowcy i luminarze epoki. W czasie
    oczekiwania doszkalają dzieci nowobogackich, jak wyprzeć
    niezrzeszonych z kolejki. Potem obejmą naczelne stanowiska
    a potem powiedza:
    – no, nikt nie chcial z nami wspolpracowac, wszyscy sa cieńcy -.
    Kiedy zas skoncza sie im pieniadze dadza robotem mlodemu
    zdolnemu takiemu jak ja. Niech zapierdala za czapke gruszek
    jak maly samochodzik.

    Nie mam już złudzen, ze polska demokracja wykruszy sie
    sama bo jest jak cichofaszystowski smok zjadajacy wlasne
    dzieci.
    Nie mam zludzen, ze ci okrąglousci na pewno pozwolą
    mi otworzyc wlasna firme lub prace w ich super-firmie.
    Czy w tych warunkach doscigniemy chociaz Grecje w walce
    z bezrobociem i z zarobkami na glowe ?
    Poza tym cały dzień udawanie wietrzenia w stajni po koniu,
    zeby sasiedzi widzieli ze cos tam jeszcze moze jest
    do ukradzenia.

    19.
    Sprzedaż dalszych 10 książek dotyczących zaawansowanych
    technologii samochodowych pokryć lakierniczych, gumy,
    obrabiarek, tworzyw sztucznych, katalizatorow i syntez.
    Na co mi to, skoro w 1990 roku patentowalismy 2400 wynalazkow
    a w 2004 roku tylko 778. I to majac 100.000 pseudonaukowcow
    poupychanych po roznych JBR’ach i OBR’ach, przechowalniach
    wiadomo kogo. Dwa razy wieksza Francja (i trzy razy bogatsza)
    ma tylko troche ponad 60.000 naukowcow, ktorzy i tak strajkuja,
    ze nie ma pieniedzy na badania. Moze sobie zrobie automat
    do czyszczenia butow…

    20.
    Nie uzyskanie przeze mnie przedluzenia umowy o prace
    pomimo wprowadzenia przeze mnie na wydziale po cichu
    ponad 100 pomyslow racjonalizatorskich nie mowiac
    o wynalazkach, usprawnieniach i innych rozwiazaniach.

    21.
    Pierdolniecie drzwiami u prezesa kiedy juz konia ukradziono
    az wylecialy z futryn tak jak ja z pracy.

    ==================================================
    ==================================================

    Miesiac z zycia z pracy polskiego inzyniera
    nibywolnorynkowego na bezrobociu.
    Czesc B – inzynier nie ma pracy.

    Motto:
    „…pomalutku zyj… tak jak nam tu naznaczono…”
    slowa „Kryzysowej Narzeczonej” autorstwa Lady Pank 1985

    1. Poniedzialek
    Naprawa starego roweru drutem i sznurkiem zeby
    bylo czym jechac po czesci do nowszego roweru.
    Demontaz, skompletowanie, przeglad i spis wszystkich
    potrzebnych czesci (do zakupu).
    Szukanie pracy.

    2. Wtorek.
    Wyprawa starym rowerem po zasilek dla bezrobotnych,
    zeby nie tracic 6 zl na autobus albo 4 godziny na dojscie.
    Po pobraniu zasilku
    wycieczka do sklepu po czesci do nowszego roweru.
    Wycieczka do drugiego sklepu celem porownania cen.
    Wycieczka do trzeciego sklepu celem porownania cen
    jakosci ogumienia, przekladni itp.
    Po przyjezdzie obiad i naprawa roweru nowszego
    i starszego bo sie zepsul po drodze.
    Szukanie pracy.

    3. Sroda.
    Zbior i zakup owocow i cukru na wino.
    Szukanie pracy.
    Klejenie starego glinianego garnka do kiszenia ogorkow bo
    nie bylo pieniedzy na nowy. Inwestycje… co to takiego ?
    U mnie klejenie butow i tepienie szczurow.
    Mycie butelek. Sprzedaz niepotrzebnych butelek. Zakup za to
    2-ch piw na wieczor. Natrzepywanie pieciu spalonych zarowek
    tak zeby chociaz jedna z nich jeszcze swiecila w ramach
    oszczednosci, rozrywki i robótek recznych precyzyjnych
    Potem przy piwie jeszcze naprawa starej swietlowki.

    4. Czwartek.
    Szukanie blachy i prętow do roweru na zlomie. Czyszczenie
    i szlifowanie w domu. Spawanie starego roweru w warsztacie
    zeby byly dwa rowery jak sie jeden zepsuje.
    Musi byc zapewnione bezpieczenstwo
    transportowo-logistyczne kraju i moje.
    Szukanie pracy.

    5. Piatek.
    Naprawa starego zegara za 5 złotych i trzech japonskich
    zegarkow po dolarze za sztuke. Mam ich z 10 rozwalonych
    w pudelku. W ten sposob zawsze ktorys chodzi, a wszak
    czas to pieniadz. Jakby to mialo dawac kase to niedlugo
    uruchomie wszystkie 10.
    Szukanie pracy.

    6. Sobota.
    Naprawa starego ruskiego prostownika i kilku starych
    akumulatorow metoda wg patentu PRL 1983 o substancjach
    przedluzających zywotnosc akumulatorow, itp.
    Zrobienie malego porzadku.

    7. Niedziela.
    Odpoczynek. Ogladanie TV. Audycja o karierach
    elektrykow w Polsce. Bole brzucha i wymioty.

    8. Poniedzialek.
    Wizyta w szpitalu. Leczenie skretu kiszek
    cały dzień.

    9. Wtorek.
    Zrobienie generalnego porzadku w brzuchu i w mieszkaniu
    bo sie juz zle chodzilo nie tylko w przedpokoju
    ale i w pokoju i nie bylo gdzie naprawiac
    starych rzeczy. Prostowanie gwozdzi na półki.

    10. Sroda.
    Odnalezienie przy porzadkach kilku kolejnych rzeczy.
    Naprawa i konserwacja starego magnetofonu
    kasetowego marki Unitra licencja Thomson z 1975 roku.
    Nagrania Frediego, Lets Zeppelin czy The Beatles ida
    calkiem dobrze. Glosno i czysto gra a nawet nagrywa.
    W muzeum go jednak nie chcieli. Trzeba poczekać jeszcze
    ze 20 lat, ale nie wiadomo czy muzeum tyle przetrwa.
    Szukanie pracy.

    11. Czwartek.
    Kontrola wydatkow. jak zwykle w jednym
    lub dwoch na cztery sklepy orżneli mnie na 5 zl.
    Kontrola konta. Zgodnie z oczekiwaniem stan 0 zł.
    Dobrze ze mam jeszcze 100 zl z zasilku po splaceniu
    dlugow z poprzedniego miesiaca.
    Szukanie pracy.

    12. Piatek.
    Lutowanie starych garnkow. Budowa amatorskiej spawarki,
    ale nie wyszlo, tylko korki wywalilo. Wiekszosc spawaczy,
    nawet ci zwolnieni ostatnio z pobliskich zakladow wyjechala
    do krajow skandynawskich. Nie mam u kogo i czym spawac.
    Najtansza wloska spawarka montowana w Chinach kosztuje
    500-550 zł. Bardzo chcialbym sie nauczyc dobrze spawac,
    tego mnie na studiach nie uczyli a szkoda, bo bym
    juz dawno spierdolil stad do Irlandii albo przynajmniej
    do Szkocji, tam gdzie niskie podatki. Szukanie pracy.

    13. Sobota.
    Generalne porzadki. Rozgladnalem sie za antykwariatami.

    14. Niedziela.
    Rozne rzeczy, odwiedziny, wymiana pogladow.
    Wujek postawił flaszke coby sie lepiej gadało,
    ale nic konkretnego ześmy nie wymyslili.

    15. Poniedzialek.
    Leczenie kaca, w tym moralnego, ze nie jestem kupczykiem
    i kocham swoj Narod tak jak on kocha mnie, kocham swoja
    partie, tak jak ona kocha mnie, kocham swoja Unie tak jak ona
    kocha mnie, kocham swoich kapitalistow, tak jak oni kochaja
    mnie itd…
    W koncu zamiast szukac pracy wypilem piwo
    i poszedlem spac.

    16. Wtorek.
    Skladam gratulacje koledze. Dostal wreszcie rente i moze
    chodzic na ryby i pic piwo nie myslac, ze za miesiac zdechnie
    z glodu i pojdzie na zebry. W radiu znowu o wybuchach
    i wypadkach w kolejnych zakladach. Ciekawe, ze przy budowie
    zapory Hoovera w USA i wiezy Eiffla w Paryzu
    przed wojna bylo mniej wypadkow
    niz u nas przy remontach starych hal, naprawie drog za pomoca
    starych ukladarek i prac w polu za pomoca starych kombajnow
    i mlockarni. Pogrzeb kolegi co zginal przysypany kamieniami
    na takich „robotach” na drodze niedaleko mojego miasta.
    Szukanie pracy.

    17. Sroda.
    Wybuch plastikowej butli z kwasem chlebowym piwnym,
    u mnie w kuchni, bo dziurka w korku przytkala sie rodzynkami.
    Obylo sie bez obrazen. Sprzatanie w kuchni. Szukanie pracy.

    18. Czwartek.
    Pomoc koledze przy starym akumulatorze.
    Sprzedaz 30 ksiazek technologicznych, technicznych,
    z automatyki, elektrotechniki, matematyki akademickiej,
    astronomii i innych do wytypowanych antykwariatow.
    Szukanie pracy.

    19. Piatek.
    Klejenie detek, opon i innych gumowych gadzetow.
    Klejenie kolumnowych glosnikow butaprenem. Najlepszy jest
    z firm Chempak i Dragon (leją orginalny Pronikol Pionki !),
    Sniezka jest przypadkowa a Lodzki Tredor w ogole nie klei.
    Szukanie pracy.

    20. Sobota.
    Regeneracja starych pisakow, bo wyrzucic szkoda.
    Szukanie pracy.

    21. Niedziela.
    Odwiedziny u kolegi w szpitalu. Kolega dostal wylewu
    bo sie mu cisnienie podnioslo jak mu kazali robic
    w pracy rzeczy niewykonalne. Obraz nedzy i rozpaczy.
    Na szczescie ma dzieci na zachodzie i mu pomagają.

    22. Poniedzialek.
    Szukanie pracy.
    Naprawa trzech latarek. Ladowanie baterii z 1999 roku
    oraz z 2001 roku na ktorych co prawda pisalo
    „NOT RECHARGEABLE”.
    Jedna wybuchla druga wylala ale nic mi sie nie stalo.
    Dwie nawet swieca – te mlodsze od 4 lat. Ladowalem wedlug
    mojego pomyslu z 1980 roku, nigdzie nieopatentowanego heh.
    W internecie znalazlem jak dziala bateria alkaliczna
    i ze tam tez jest zwykly cynk tylko silnie skompleksowany.

    23. Wtorek
    Naprawa trzech starych młotków bo spadały z trzonków.
    Wszystkie trzy rozlecialy w tym samym miejscu,
    bo byly tak fatalnie i niefachowo zrobione. Testowanie
    nowej mieszanki wysokoelastycznej wysokoudarowej
    mojego pomyslu do przyklejania trzonkow do mlotkow.
    Po tygodniu wydaje sie swietna, zobaczymy jak po roku.
    Szukanie pracy.

    24. Sroda.
    Szukanie pracy.
    Znalezienie, ale nie pracy tylko w piwnicy dwoch starych
    gramofonow na plyty winylowe.
    Zlozenie z dwoch jednego bo mnie jedna bezrobotna
    kolezanka prosila, ze chce posluchac starych plyt
    ale nie ma na czym. Chetnie dam jej ten gramofon
    i posluchamy plyt razem przy lampce wina. Do tego
    mam juz kupione srodki antykoncepcyjne, bo w obecnych
    czasach dziecko to zarzniecie, lepiej isc od razu na tory.
    O co im do cholery chodzi w tych gazetach, ze mamy
    za malo inzynierow, wyksztalconych ludzi i ze przyrost
    naturalny nam drastycznie spada ?
    Czy nie ma kto robic na tych nieukow, chamow, warcholow,
    obibokow, nierobow, imbecyli, durni, zlodziei, kretaczy,
    hochsztaplerow i mafiozow ? Po co im tyle inzynierow ?
    Zeby im potem placic zasilki po 400 zł albo wyplaty
    po 900 zł na miesiac ? Czy zeby sie nad nimi znecac :
    Po co ci to myslenie i te patenty ? I tak zrobisz to, co ci kaze
    a Chinczyk jest i tak 6 razy lepszy i 4 razy tanszy.

    Tyles sie uczyl a teraz u mnie robisz i moge cie
    wypierniczyc na zbity pysk kiedy tylko zechce bo
    mam 40 za brama takich jak ty…
    No jasne, 40-tu. Tylko jak sie nie rozroznia Syrenki od
    Forda to w nocy wszytkie koty szare…

    25. Czwartek.
    Zakup plynu odstraszajacego komary i zrobienie
    3 razy tyle podobnego zeby bylo taniej, bo nie mozna
    pic piwa w lesie i nad rzeka przez te rozne owady.
    Moja mieszanka odstrasza je tak, ze poł metra przede
    mna skrecają w bok swoj lot.
    Mozna wypic spokojnie jedno piwo a nawet wiecej.

    26. Piatek
    Szukanie pracy.
    Nie chcieli mnie na obsluge komputerowej sitodrukarki
    ani na prace w wulkanizatorni przy dozorze i serwisie
    automatycznych wulkanizatorow ze wzgledu na over-education.
    Oni chca z wyksztalceniem zawodowym, najwyzej technika.

    27. Sobota.
    Przemyslenia.
    Jak sie bede nastepny raz staral o prace to musze
    ukryć swoj dyplom wyzszej uczelni i napisac lewe CV.
    Napisze ze skonczylem edukacje na technikum i na maturze.
    Jak to u licha zrobic, zeby i wilk byl syty i diablu ogarek…

    ====================================================