Rozmawiacie o wynagrodzeniu z kolegami czy nie?

praca kwalifikacje Rozmawiacie o wynagrodzeniu z kolegami czy nie?

Czy wiesz ile zarabiają Twoi koledzy z pracy czy raczej nie dyskutujecie o wynagrodzeniu ze współpracownikami? Wiele firm zakazuje swoim pracownikom rozmawiania o tym ile kto zarabia. Pracownicy jednak i tak o tym dyskutują – zwłaszcza ci młodsi stażem – czy to dobrze czy źle?

Wiedza o zarobkach współpracownika kusi. Niestety, kiedy okazuje się, że nasz kolega zarabia nieco więcej niż my, to nawet jeśli do tej pory byliśmy zadowoleni z wynagrodzenia, nagle zaczynamy być niezadowoleni – czujemy się niedocenieni i wykorzystani. To jak to w końcu jest – dobrze wiedzieć, czy lepiej żyć w nieświadomości?

Z badań wynika, że pracownicy młodsi stażem – urodzeni między 1980 a 1990 rokiem bardzo chętnie rozmawiają o wynagrodzeniu. Nie jest to już temat tabu, o którym wstyd mówić. Mało tego, uważają oni, że powinna być transparentność wynagrodzeń po to, by nikt nie był przez firmę oszukiwany – jeśli pracownik pracuje ciężej, ma lepsze doświadczenie lub wykształcenie, które jest przydatne w pracy, powinien zarabiać więcej, nawet jeśli piastuje identyczne w zakresie obowiązków stanowisko. zdaniem młodych ludzi, tajność wynagrodzeń jest przez firmy wprowadzana po to, by móc gorzej płacić pracownikom, którzy lepiej pracują i w ten sposób na nich oszczędzać.

Niestety, wiedza o wynagrodzeniu bywa zdradliwa – rodzi zazdrość i szukanie “haka” na lepiej zarabiającego współpracownika. A jakie jest wasze zdanie – wolelibyście wiedzieć czy żyć bez takich informacji?

Dodaj komentarz

5 Responses to “Rozmawiacie o wynagrodzeniu z kolegami czy nie?”

  1. emigrant says:

    W cywilizowanych krajach nie trzeba rozmawiać o zarobkach… ile kto zarabia oraz ILE POWINIEN ZARABIAĆ (na danym stanowisku) można określić na podstawie ogłoszeń z ofertami pracy.
    Podawanie WIDEŁEK PŁACOWYCH jest NORMĄ – a w biedolandzie… to największa i najbardziej ukrywana tajemnica wszystkich geszefciarzy.

    A czemu tak jest? Bo “robol” jakby się dowiedział że efekty jego pracy sprzedaje się za takie same pieniądze jak kolegi z Niemiec czy UK to już nie tak chętnie pracowałby za 1500 brutto/msc czyli tygodniówkę z “za Odry”…

    Zgodzę się z Panią… “niewiedza” jest świetna… baran przychodzi do pracy, robi swoje i idzie do domu i jeszcze się cieszy że ma “pracę” oraz wypłatę co miesiąc… aaaa i najlepiej jak wszyscy bez wzgledu na kwalifikacje i doświadczenie dostają tyle samo (najlepiej minimum krajowe) – wtedy wogole nikt nikomu nie zazdrosci i wszyscy tworzą jedną “szcześliwią” rodzinę 😀
    Co by się stało jak “robol” posiadłby wiedzę że dostaje 20-25% stawki na równorzędnym stanowisku w cywilizowanym kraju ? Strajki… jakieś żądania podwyżek… tragedia – właciciel geszeftu i “niewolników-roboli” nie mógłby sobie wtedy pozwolić na nową furkę co roku…itd

  2. emigrant says:

    I “cenzura” nie puściła “niewygodnej” prawdy…ROTFL 😀

    Szkoda że ten blog nie prowadzi Pani w UK – byłby pozew do sądu i pewnie jakaś kwota karna do zapłaty…

    • Sabina Stodolak says:

      Jaka cenzura? Nie do końca rozumiem o co chodzi. (proszę wybaczyć, ale każdy komentarz wymaga ręcznego akceptu a bywa że i ja bywam chora lub miewam urlop). Przykro mi, że musiał Pan czekać na zakceptowanie komentarza. Natomiast z pozwem to chyba Pan przesadza 🙂 Bloger nie ma obowiązku akceptowania każdego komentarza – przypuszczam, że nawet w UK – w końcu to on płaci za hosting i domenę – nie jest to publiczna, lecz jego własna przestrzeń i przypuszczam, że ma prawo nią zarządzać jak chce. Jeśli jednak tak nie jest – z przyjemnością poczekam na pozew 🙂

      • emigrant says:

        Rozumie Pani treść “…Szkoda że ten blog nie prowadzi Pani w UK…” ??? Chyba nie.
        W cywilizowanym kraju “niepuszczenie” niewygodnej prawdy = zabroniona prawem cenzura = łamanie podstawowych zasad demokracji.

        Nie ma znaczenia czy jest to “prywatny blog” – nie używam wulgaryzmów czy innych prawnie zakazanych rzeczy i jeżeli daje się możliwość komentowania bloga to trzeba się również liczyć z
        “niewygodną prawdą”.

        • Sabina Stodolak says:

          Nasz najwierniejszy czytelniku 🙂 Nie ma takiej prawdy, którą Pan może mieć, a która byłaby dla autorów tego bloga niewygodna. Poza sytuacjami, w których by Pan obrażał innych czytelników lub twórców tego bloga . Dopóki Pan tego nie robi, Pana komentarze będą zawsze publikowane, ale proszę się liczyć z tym, że niekiedy nie akceptujemy komentarzy od razu, gdyż nie jesteśmy online non stop