3 godziny 41 minut – praca domowa kobiet

sluzaca 3 godziny 41 minut   praca domowa kobiet

8 godzin w pracy (zakładając brak nadgodzin), godzina dojazdu do domu i z powrotem, 8 godzin snu, godzina na poranne przygotowanie do pracy i już mamy 18 godzin z doby “zużyte” – pozostanie 6 godzin z czego 3 godz 41 min. zajmują nam prace domowe- na czas dla siebie i odpoczynek zostaje kobiecie w tygodniu niespełna 2,5 godziny.

Mężczyźni mają nieco lepiej – poświęcają dziennie na prace domowe około 2 godzin i 19 minut (wynik badań Time Budget Survey 2013).

Najwięcej na prace domowe poświęcają czasu kobiety miedzy 35-39 rokiem życia – ponad 4 godziny dziennie. W tej grupie też aż 93% kobiet jest głównie w swoich rodzinach odpowiedzialna za prace domowe. Wśród mężczyzn największe obciążenie pracą domową występuje w grupie 60-65 lat (63% mężczyzn wykonuje domowe obowiązki). Najwięcej czasu na prace domowe przeznaczają mężczyźni między 40-45 rokiem życia. Nawet oni jednak i tak pracują przy pracach domowych mniej niż kobiety (około 3 godzin dziennie).

Najwięcej czasu na prace domowe poświęcają kobiety z wykształceniem podstawowym. Prawie o godzinę więcej niż kobiety z wykształceniem średnim bądź wyższym.

Warto przy tym zauważyć, że choć kobiety coraz częściej stają się osobami utrzymującymi rodzinę, nadal to na ich barkach spoczywa obowiązek zajęcia się domem.

A wy drogie Panie? Ile czasu poświęcacie dziennie na gotowanie, pranie i sprzątanie?

Dodaj komentarz

One Response to “3 godziny 41 minut – praca domowa kobiet”

  1. KOCHAJĄCY MĘŻUŚ :))))) says:

    …A PO POWROCIE Z PRACY ZMĘCZONY MĘŻCZYZNA MUSI:

    – przepchać umywalkę zatkaną kłakami z fryzury małżonki, którą modelowała 2 godziny przed lustrem,

    – naprawić żonie auto, bo akurat znów coś stuka, albo po raz kolejny zagięła zderzak, czy urwała rurę itp.

    – przykręcać wyrwane ze ściany kontakty, bo małżonka nie lubi przepinać odkurzacza miedzy pokojami,

    – natychmiast naprawić żonie zamek “zip” w jednej z 80 kurtek, bo akurat “w tej” musi zaraz wyjść do sklepu,

    – przykręcać urwane zawiasy w szafie, bo żonka przymierzając ciuchy wiesza je na otwartych drzwiach,

    – przepchać zatkaną rurę odkurzacza, bo żonka nie zważa na to, czy odkurza śmieci, czy rozsypane igły,

    – założyć uszczelkę w kranie przy zlewie, bo zaczął “kapać”

    – wymienić wkładkę w zamku w drzwiach wejściowych, bo znów się żonie zgubiły klucze do domu,

    – przygotować śmieci do wywózki, bo żonie “śmierdzą”,

    – napalić w kominku i wynieść popiół, bo małżonce jest zimno nawet latem,

    – znów przykręcić sedes w łazience, bo “się sam odkręcił”, jak żona na nim stała podlewając kwiatki,

    – wejść na dach i ustawić sygnał anteny TV, bo żona nie mogła oglądać dziś “Mody na sukces”

    – jechać na myjkę i umyć żonie auto, bo jej się buty zamoczą, ciuchy pochlapią, no i jak będzie wyglądać?

    – przy okazji zatankować jej auto, bo znów ropy naleje zamiast benzyny i trzeba będzie czyścić gaźnik,

    – przemalować ściany w kuchni, bo nie pasują kolorem do wazonu kupionego dziś w Biedronce,

    – …i tak dalej, …i tak dalej,

    …a i tak wieczorem żona powie: NO I ZNÓW NIC DZISIAJ NIE ZROBIŁEŚ! :)))