Kucharz na statku – praca marzeń czy ciężka harówka?

gastronomia Kucharz na statku – praca marzeń czy ciężka harówka?Praca kucharza nie należy do najłatwiejszych – upał przy piecach i kuchenkach, wybredni klienci, wysokie tempo pracy – to te elementy pracy, z których goście restauracji często nie zdają sobie sprawy. Na luksusowych rejsach wycieczkowych również do pracy potrzeba kucharzy – ktoś musi dać gościom jeść. Czy tą pracę można uznać za pracę marzeń czy jednak jest to jeszcze trudniejsze gotowanie niż w klasycznej restauracji?

Przede wszystkim, praca na statku różni się mocno od pracy w zwykłej restauracji – i to nie tylko dlatego, że kucharz nie może skoczyć do sklepu lub zamówić towar, jeśli czegoś mu zabranie. Jako że rejsy najczęściej są kierowane do zamożnych klientów, to oczekują oni wykwintnego jedzenia, które będzie nie tylko smaczne, ale również pięknie podane. Goście mają swoje nawyki żywieniowe bądź też zalecenia zdrowotne, do których kucharz musi się dostosować. Jeśli np. kilku gości to wegetarianie, jeden nie toleruje glukozy a kolejny ma dietę niskotłuszczową, to kucharz musi przygotować jednocześnie 4 posiłki. Jeśli gość o 2 w nocy zażyczy sobie kanapkę, to również trzeba mu ją przyrządzić. Pod tym względem praca jest zatem mocno wymagająca. Kucharz musi się również nauczyć pracować na niewielkiej przestrzeni – zwłaszcza na mniejszych jachtach miejsca na gotowanie i przygotowywanie potraw nie ma zbyt dużo.

Plusy tej pracy to jednak możliwość podróżowania i zwiedzania różnych zakątków świata. Wprawdzie kucharz nie ma do dyspozycji zbyt wiele czasu – nie jest w końcu na wakacjach – ale z reguły udaje mu się zejść na ląd w porcie czy zwiedzić odwiedzaną wyspę. Zwłaszcza jeśli trzeba uzupełnić zapasy. To też zresztą dodatkowy plus – kucharz może wypróbować lokalne przyprawy czy składniki – coś, na co w pracy w jednym miejscu,nie miałby szans. Zarobki też są niemałe (na jachtach do 50 metrów około 6000$ miesięcznie. Na większych około 10.000 – 12.000$) -a wziąwszy pod uwagę fakt iż jedzenie i zakwaterowanie jest w ramach pracy, to okazuje się, że można naprawdę nieźle zarobić. Niestety, jeśli jednak praca na statku nie będzie nam odpowiadać, to nie da się jej rzucić z dnia na dzień i wpław wracać do domu.

Dodaj komentarz

2 Responses to “Kucharz na statku – praca marzeń czy ciężka harówka?”

  1. emigrant says:

    ROTFL… W większości kucharze na takich statkach pochodzą z ciekawych regionów świata tj. Malezja, Indie, Ameryka Południowa… dlatego podane tu stawki są wyssane z palca.
    Na takie stawki mogą liczyć bardzo znane “nazwiska” z krajów Europy zachodniej.

  2. Bogaty skurwiel says:

    Pracowałem na polskim statku jako zwykły kucharz w wieku 20 lat i dostawałem z tego co pamiętam jakieś 2000-2200 na czysto, więc według mnie ok, bo jeśli zdobędziesz doświadczenie, nauczysz się języka, a do tego porobisz jakieś ciekawe kursy jak np. first aid to się okazuje, że na zachodzie na wstępie dostajesz 3000-4000 euro. Jako szef kuchni to wiadomo z 2 razy tyle.
    Praca jest ogólnie dla pasjonatów i osób samotnych tzn. bez żony, bo rozłąka jest jednak duża. Druga sprawa, że podróżując można znaleźć swoją drugą połówkę.