Nieodebrane połączenia przy szukaniu pracy

telefon1 Nieodebrane połączenia przy szukaniu pracy Dziś wykonałam 16 połączeń telefonicznych do kandydatów na płatny staż. Udało mi się umówić cztery spotkania. Osiem osób nie odebrało telefonu, a cztery uznały, że proponowane terminy im nie odpowiadają. Z ośmiu nieodebranych połączeń oddzwoniła tylko jedna osoba. Czy mam rozumieć, że pozostałe przestały być zainteresowane?

To, że nierzadko nie możemy odebrać telefonu przy szukaniu pracy jest dość częste – możemy stać w kolejce, jechać samochodem czy po prostu nie usłyszeć dzwonka. Osoby, która rekrutuje to nie dziwi. W dobie komórek łatwo jednak stwierdzić, że ktoś do nas dzwonił i w większości przypadków mieć nawet dostępny numer telefonu. Warto z tej informacji skorzystać.

Jeśli szukacie pracy i macie nieodebrane połączenia w telefonie, to zamiast czekać na to aż nasz rozmówca wpadnie na pomysł by zadzwonić ponownie (w przypadku stanowisk na które jest dużo kandydatów może już nie zadzwonić), sami wykonajmy telefon. Do takiej rozmowy trzeba się jednak przygotować.

Jeśli spodziewamy się, że nieodebrane połączenie mogło być telefonem od pracodawcy to:

  • przypomnij sobie do jakich firm składałeś CV być szybko mógł skojarzyć nazwę firmy ze stanowiskiem czy branżą
  • kiedy zadzwonisz, przedstaw się od razu – np. mówiąc „Witam, tu Anna Kowalska. Miałam nieodebrane połączenie z tego numeru.”
  • uważnie słuchaj też informacji, którą poda po odebraniu połączenia rozmówca (rzadko kiedy usłyszysz „halo” – w przeważającej większości osoba odbierająca telefon powie jak się nazywa i poda nazwę firmy
  • kiedy już zidentyfikujecie się nawzajem, krótko przeproś za to, że nie mogłeś odebrać – nie tłumacz się jednak i nie kajaj – to niepotrzebne.

Dodaj komentarz

8 Responses to “Nieodebrane połączenia przy szukaniu pracy”

  1. Ja says:

    Prawda. Pod warunkiem ze numer pracodawcy sie wyswietla.

  2. Joanna says:

    Problem w tym,że bardzo często są to nr. tel zastrzeżone.Z drugiej strony zdarzyło mi się że oddzwaniając na wyświetlony nr telefony, rekruter nie miał pojęcia po co i do kogo dzwonił.Innym problemem jest “zdziwienie” osób z HR dzwoniących w porze wieczornej, iż nie odpowiada mi termin następnego dnia np. Często osoby szukające pracy, mają poumawiane spotkania wcześniej.Tak więc myślę że w poruszanej kwestii obydwie strony powinny przede wszystkim wykazać się znajomością dobrych manier 🙂

    • Sabina Stodolak says:

      Witam
      Co do niejasności w kontekście kto oddzwania przy oddzwonieniu to się może zdarzyć – rekruter nie dzwoni do jednej czy dwóch osób. Dziennie wykonuje się ich kilkanaście / kilkadziesiąt na kilka prowadzonych rekrutacji jednocześnie (choć osoba rekrutująca powinna wtedy szybciutko sobie nazwisko kandydata w dokumentach znaleźć. Co do umawiania spotkania na drugi dzień, to ma Pani rację – to brak kultury

  3. emigrant says:

    Dobre… ktoś zadzwoni (a ja akurat nie mogę odebrać) i mam za każdym razem oddzwaniać ?

    To Państwu zależy na znalezieniu pracownika (zwanego stażystą) i to w obowiązku HRowca jest umówić spotkanie w terminie pasującym OBU stronom – narzucanie terminu do którego ma się druga strona bezwzględnie dostosować jest objawem braku kultury.

    Nawet bezrobotni ludzie mają zaplanowane jakieś zajęcia w ciągu dnia czy tygodnia, których w wielu przypadkach nie można przełożyć (np wizyta u lekarza specjalisty na która ktoś czekał pół roku…)

    A jeżeli ktoś nie odebrał telefonu to może akurat nie mógł go odebrać… – nie odebrane połączenie nic nie kosztuje więc nic nie stoi na przeszkodzie aby wielce dumny HRowiec zadzwonił ponownie za kilka godzin lub następnego dnia w celu umówienia spotkania.

    • Sabina Stodolak says:

      Witam,
      Tak – w teorii ma Pan rację. I jeśli rekrutacja prowadzona jest na specjalistyczne stanowisko, kandydat ma szerokie kompetencje i bardzo zależy firmie na spotkaniu z nim, to dzwoni się do takiej osoby i 10 razy, a spotkania umawia nawet o 20.00 lub w weekend jeśli kandydatowi inny termin nie odpowiada. W przypadku staży sytuacja w rzeczywistości wygląda jednak inaczej. Na jedno miejsce jest np. 80 kandydatów często o prawie takich samych kompetencjach (ukończone studia, dorywcze prace w gastronomii). W takiej sytuacji większość rekruterów nie będzie za kandydatem dzwonić kilkanaście razy. Zadzwoni dwa czy trzy, w międzyczasie zadzwoni do kilku innych osób, spotka się z nimi i wybierze odpowiednią osobę. Miejsce zostaje obsadzone i osoba która uznała że to rekruterowi powinno na niej bardziej zależeć (niż tej osobie na pracy) zostaje z niczym. W teorii ma Pan rację, ale praktyka jest niestety inna. To zaś co piszę, to jedynie propozycja. Można nie oddzwaniać i mieć nadzieję, że pozostałe 79 kandydatów odpadnie w procesie rekrutacji.

      Hmmm. Poza tym nigdzie nie pisałam o narzucaniu terminu. Po raz kolejny zaapeluję o mniej zjadliwości i trollowania i może bardziej uważne czytanie postów 🙂

      • emigrant says:

        Czyli jednoznacznie potwierdziła Pani swoja niekompetencję…
        W “teorii” należy wszystkich kandydatów traktować poważnie a w “praktyce” można ich olewać ??? Tak to mam rozumieć ?
        ZERO PROFESJONALIZMU.

        Nie dziwię się w takim razie Pani statystyce opisanej (nie 80 osób tylko 16…) w tym artykuliku… przy takim podejściu do ludzi.

  4. Jane says:

    Pamiętam, że jak czasem nie odebrałam telefonu, to później był problem z oddzwonieniem, gdyż osoba nie odebrała, na drugi dzień też. Plułam sobie w brodę, że może przeszła mi szansa na pracę koło nosa, ale potem przyszło otrzeźwienie. Jeśli ktoś nawet nie raczy odebrać telefonu to widocznie nie warto.

    Oddzwania ten komu zależy, w przypadku osoby z małym doświadczeniem walczącej o staż z setką kandydatów? Odpowiedz jest oczywista. Praca sama nie będzie się pchała do nas, to my niestety musimy o nią zawalczyć.