Lepiej nie wiedzieć ile zarabiają inni

pieniadze zazdrosc Lepiej nie wiedzieć ile zarabiają inni Czy chciałbyś wiedzieć ile zarabia Twój kolega? Taka wiedza kusi, ale jej efekt wcale nie jest dla nas dobry – to trochę tak, jak z wiedzą na temat tego kiedy umrzemy – niby chcielibyśmy to wiedzieć, ale jak się głębiej zastanowić, nic nam dobrego taka wiedza nie przysporzy.

Badania nad tym, czy ujawniać wynagrodzenia pracownikom czy nie prowadzono już wielokrotnie. Przeprowadzono nawet reality show, w którym wszyscy dowiedzieli się ile zarabiają ich koledzy z firmy, a pracownikom pozwolono nawet ocenić, czy zarobki te są sprawiedliwe. Co się dzieje, kiedy dowiadujemy się, jaki przelew otrzymuje nasz kolega?

Jedne z badań w tym temacie ujawniły, że jeśli dowiemy się, że zarabiamy więcej, to nasze subiektywne poczucie szczęścia wcale się nie zwiększy. A co jeśli zarabiamy mniej? Wtedy – wg badań, które przeprowadził prof. Eduardo Perez Asenjo zaczynamy się frustrować i …pracować więcej, by zasłużyć na podobne wynagrodzenie. Z badań opublikowanych przez “Journal of Population Economics” wynika, że porównanie społeczne w temacie wynagrodzenia, które okazuje się być porównaniem na naszą niekorzyść prowadzi do coraz cięższej i bardziej wytężonej pracy. Z perspektywy pracodawcy być może to i dobrze, ale z perspektywy pracownika niekoniecznie – zaczynamy wtedy pracować więcej i więcej. A co jeśli mimo tego, podwyżki nie otrzymamy? Wtedy sytuacja staje się nie wesoła i dla nas i dla pracodawcy – nasza frustracja albo przełoży się na zmniejszenie zaangażowania w obecną pracę, albo też sprawi, że zaczniemy szukać nowej. Jeśli trafimy lepiej – to super, ale pamiętajmy, że możemy też w obliczu rozgoryczenia zdecydować się na ofertę, która nie spełni (w aspekcie zadań czy możliwości rozwoju) naszych oczekiwań.

Lepiej zatem, jednak nie wiedzieć (choć z drugiej strony, zmiana może okazać się dla nas dobra) – a jak Wy uważacie?

Dodaj komentarz

4 Responses to “Lepiej nie wiedzieć ile zarabiają inni”

  1. Ja says:

    Ja tam wiem ile moi koledzy zarabiają. Zresztą w mojej byłej firmie, to nawet tajemnica nie była, bo wszyscy mieli podobne (czyt. groszowe) stawki, głównie zależne od pełnionej funkcji, stażu i działu.
    Jeśli wszystko odbywa się w jednej firmie i np. mój kolega wykonując podobną funkcję zarabia więcej, to jest powód do motywacji, by brać nadgodziny itp. Jeśli natomiast się nie uda, to olać starania. Ja przez jakiś czas się starałem, ale jak zauważyłem, że nic z tego, to olałem temat i pracowałem normalnie, w normie, tak jak każdy, a nie na 130% – skoro pracodawca nie zauważa mojego zaangażowania i wręcz uważa to za normalne, to po co się starać?

  2. Michaś says:

    Witam

    Moim zdaniem w tym artykule pominięto to co w polskich warunkach i mentalności jest szerzej zauważalne. Ludzka zazdrość. Ludzie się porównują i przez to powstają podziały, dogryzanie, pomówienia itd. Częstokroć patrząc przez pryzmat tego ile ktoś zarabia zaczynamy go inaczej traktować. “Ona zarabia więcej ode mnie to ją stać… niech kupi to czy tamto. Zaproszę ją na imprezę to postawi itd. itp.” Ogólnie rozmowy o pieniądzach są nieobiektywne i ja ich unikam. Np. rozmawiałem z kolegą o samochodach, który jest dobrze usytuowany . Powiedział, że chce kupić tani samochód taki do 20.000zł – dla mnie to pieniądze których na oczy nie widziałem w tamtym okresie, a tanie auto to takie za 2-3000zł. Trzeba zwracać na to uwagę bo ktoś może się poczuć niezręcznie. Też znam taką sytuację kiedy powiedziano przy mnie “facet to musi zarobić minimum te 2500zł na miesiąc minimum”. a co jeżeli zarabiam 1300zł? Nie jestem “facetem”? jestem gorszy? – Jak się czuja taka osoba?

    Gdyby ludzie się nie porównywali przez pryzmat zarobków uniknęlibyśmy tylu kłótni, skończonych znajomości i destrukcyjnych zachowań.

    Pozdrawiam
    Michaś

  3. emigrant says:

    Kolejny debilny wpis udowadniający że zatajanie stawek przez polskich geszefciarzy jest dla ‘dobra’ pracowników…