Połowa młodych pracowników flirtuje przez Internet w pracy?

flirt w pracy1 Połowa młodych pracowników flirtuje przez Internet w pracy? Co można robić w pracy poza pracowaniem? Zakupy na Allegro, pozdrawianie przyjaciół przez Facebook a nawet porno - to norma. Teraz przyszła moda na flirtowanie.

Według badań Cranfield School of Management (znów amerykańskie – u nas środowisko pracy bada się znacznie rzadziej) 70% młodych pracowników spędza sporo czasu w pracy na stronach serwisów społecznościowych podtrzymując swoje osobiste kontakty i przyjaźnie. Ponad połowa przyznaje się zaś do flirtowania a nawet prowadzenia internetowych romansów. Oczywiście w czasie pracy.

Badania są z 2009 roku, ale nie straciły na aktualności. Można się nawet spodziewać, że obecnie ilość czasu spędzony na romansowaniu będzie wyższy. W końcu badania nowsze – przeprowadzone przez OpinionWay mówią o tym, że aż 1/3 pracowników miewa w czasie swojej kariery zawodowej biurowy romans. A flirtować przez internet nie musimy przecież z kolegami z pracy – cały świat stoi przed nami otworem.

Jeśli nie możesz powstrzymać się od maila do ukochanego w czasie pracy lepiej wykorzystać do tego celu prywatnego smartfona. Na biurowym sprzęcie takie informacje zawsze zostaną, a szef, jeśli będzie miał na to ochotę może na kilka dość prostych sposobów dowiedzieć się na czym spędzasz biurwy czas. A najlepiej, jednak się od prywaty w czasie pracy powstrzymać.

Dodaj komentarz

2 Responses to “Połowa młodych pracowników flirtuje przez Internet w pracy?”

  1. Boże... pisze:

    Czy ludzie piszący te artykuły żyją w jakimś innym świecie lub są kompletnie zamknięci na otaczającą rzeczywistość?! Dla was istnieje tylko i WYŁĄCZNIE praca biurowa i żadna inna. Zerknąłem na dwie ostatnie strony z tymi artykułami i wszystkie dotyczą mniej lub bardziej pracy biurowej. Macie chyba za bardzo zawężone postrzeganie, wyjdźcie poza te swoje cudowne biura, które sa dla was całym światem i zobaczcie, że Polacy mają tez inne zawody!

  2. arminwe pisze:

    Ostatnio przechodziłem koło jakiegoś biura – coś z finansami było w nazwie – duże szyby, wszyscy siedzą wgapieni w monitory z tak poważnymi minami jakby mieli dylemat: wcisnąć ten czerwony guzik czy nie wcisnąć… po prostu śmieszne i przerażające – widziałem lęk wyrażany całym ciałem, że ktoś zobaczy, że nie są wystarczająco skupieni na pracy…
    Kawałek dalej, rzecz działa się w Warszawie, kolejne biuro, duże szyby i podobnie pochylone pozycje, podobna emanacja zaangażowania, oczy przyklejone do monitorów. Jeden chłopak siedział tyłem do witryny i z ciekawością zerknąłem co wymaga aż takiego skupienia – na ekranie… TETRIS.
    Świat jest cudowny! Co za kreatywność – wybuchnąłem niepohamowanym śmiechem.