Praca dla miłośnika grania na komórce

xperia x1 Praca dla miłośnika grania na komórceKolejne ogłoszenie o pracę, będące formą reklamy pojawiło się w polskich serwisach ogłoszeniowych. Tym razem „rekrutuje” Sony Ericsson, a stanowisko nosi nazwę Smartfun Managera.

Zakres zadań brzmi niezwykle obiecująco: zabawa do upadłego, częste podróże w czasie i przestrzeni, fotografowanie i wideofilmowanie. Oczekiwania wobec pracownika, są rozbudowane aczkolwiek nietypowe (no, może poza koniecznością posiadania prawa jazdy). SE oczekuje od kandydatów zdolności zarażania śmiechem, umiejętności błyskawicznego eliminowania hord kosmitów, dobrego dryblingu i twardych kciuków. Co oferują w zamian? Między innymi pracę w młodym, niestabilnym emocjonalnie zespole i zapas rękawiczek bez palców na zimę. W ogłoszeniu zawarto też informacje o wynagrodzeniu – nieco niestety enigmatyczną – „wynagrodzenie z ilością zer adekwatną do ilości palców” – czyli albo nie ma przed tymi zerami żadnej liczby (i wtedy mamy do czynienia z wolontariatem), albo poszukiwana jest osoba która posiada jedynie wymagane kciuki (no może jeszcze ze trzy – cztery inne palce).

Oczywiście ogłoszenie opatrzone jest stosowną klauzulą – „Zastrzegamy, że powyższa rekrutacja może nie zostać w pełni rozstrzygnięta.”

Całość rekrutacji ma przekierować ruch z ogłoszenia na Fan Page firmy na Facebook i zachęcić do udziału w konkursie. Pomysł ciekawy, choć ilość marek, które wykorzystują serwisy rekrutacyjne do promocji swoich produktów rośnie. Dla firmy, taki pomysł na kampanie oznacza szeroki zasięg, niższe koszty i pewność, że kampanią zainteresują się media. Dla osób szukających pracy tego typu akcje zaczynają być powoli denerwujące. O ile bowiem pierwsza tego typu „rekrutacja” – czyli “najlepsza praca na świecie” była jeszcze ciekawostką, to teraz pozostaje zadać sobie pytanie, kiedy doczekamy się czasów, w których 10-20% ogłoszeń rekrutacyjnych będzie oficjalną reklamą jakiejś firmy lub produktu.

Co sądzicie o wykorzystaniu serwisów rekrutacyjnych do reklamy – złości was to, czy nadal jeszcze bawi?

Dodaj komentarz