Piwo w pracy?

piwo w pracy Piwo w pracy? Czy w waszej firmie możliwe byłoby wypicie sobie piwa podczas pracy? A w nadgodzinach jeśli pracujecie do późna? W niektórych firmach w USA jest to dopuszczalne, czy jednak na pewno jest to dobry pomysł? (zakładając, że nie jesteście zatrudnieni jako “kompan do wypitki“).

Co powiedzielibyście w sytuacji, w której Wasz szef postawiłby w biurze kegę z piwem i oznajmił, że od tej pory, każdy kto ma ochotę na piwo może się częstować? Tak jest w biurze głównym firmy Yelp Inc. w San Francisco. Nie ma jednak róży bez kolców – pić można kiedy się chce i ile się chce, ale do beczki z piwem podłączono iPad’a, który posiada odpowiednią aplikację zliczającą ilość wypitych przez każdego pracownika piw. Wprawdzie „rekordzista miesiąca” nie jest zwalniany, ale jeśli to stale ten sam pracownik wypija najwięcej lub znajduje się w czołówce, to manager baczniej przygląda się temu, czy aby pracownik nie pije dlatego, że jest w pracy nieszczęśliwy oraz czy praca pracownika jest efektywna.

Piwo w pracy jest dopuszczane przez pracodawców w tych firmach w USA, w których praca trwa do późna i zakłada sporą ilość nadgodzin. Aby pracownikom dobrze się pracowało i czuli się jak w domu, mają oni możliwość wypicia piwka lub dwóch w trakcie wykonywania zawodowych obowiązków. W firmach tych, wychodzi się z założenia, że pracownik jest dorosły, wie co robi i nie doprowadzi się do stanu, którego na następny dzień miałby się wstydzić.

Czy chcielibyście móc mieć swobodny dostęp do piwa w pracy? Czy uważacie, że jednak taka swoboda nie licuje z miejscem pracy?

źródło:bloomberg.com

Dodaj komentarz

3 Responses to “Piwo w pracy?”

  1. Rafh says:

    U mojego znajomego w pracy szef częstuje butelką piwa niemalże codziennie. Pracuje jako mechanik w warsztacie samochodowym.

  2. Ja says:

    Znam firmę (ok 20-30osób zatrudnionych) gdzie wszyscy chodzą nawaleni, na czele z właścicielem. Tam się leje wódka, a nie piwo…

  3. Gosia says:

    Raz zdarzyło mi się osobiście spotkac z przypadkiem picia w pracy – mianowicie zatrudniono mnie na stanowisko po pracowniku, z którym były problemy z powodu alkoholu. To był zresztą jeden z powodów jego zwolnienia. Przez mój okres próbny (czyli jednocześnie okres jego wypowiedzenia) pracowałam z nim parę dni w jednym pokoju i faktycznie, problem był. Tzn. nie upijał się, ale te kilka piw było znac w jakości jego pracy. Ludzie zazwyczaj po alkoholu rozluźniają się, mają pewne trudności z koncentracją czy spójnościa myślenią, nawet jak im się wydaje, że nic im nie jest i są panami całego świata. I właśnie to był taki przypadek. Gdy wypił, robił wszystko wolniej, niż normalnie i jeszcze z podstawowymi błędami, choc był przekonany, że wszystko idzie idealnie. Dodam, że to była praca z w branży IT, nie fizyczna.