Największy wybór pracy w Warszawie i Krakowie

wawa Największy wybór pracy w Warszawie i KrakowieW którym mieście bezrobotni mają najwięcej ofert do wyboru? Oczywiście w Warszawie. 22% ogłoszeń rekrutacyjnych zamieszczanych w największych serwisach rekrutacyjnych to oferty pracy w stolicy. Na drugim miejscu jest Kraków – 11% wszystkich ofert pracy, a trzeci Wrocław – 9% ofert.

W pierwszej piątce miast, w których pojawia się najwięcej ogłoszeń rekrutacyjnych znalazł się również Poznań (6%) oraz Łódź (4,5%) – o dziwo, Katowice które jeszcze w zeszłym roku kusiły możliwościami rozpoczęcia kariery na Śląsku, nieco wyhamowały.

Pierwsza trójka poszukuje głównie informatyków (programistów i administratorów) oraz osób zajmujących się obsługą klienta. Poznań i Łódź stawiają mocniej na produkcję i handel.

Nasza stolica wyprzedza również niektóre stolice europejskie pod względem ilości ofert pracy. W stolicy Włoch pojawiło się o 53% ofert pracy mniej (przy czym zameldowanych w Rzymie jest prawie 1.000 000 osób więcej), w stolicy Austrii o 43% ( a ilość mieszkańców W Warszawie mamy z Wiedniem porównywalną). Za to w Barcelonie opublikowano 4% ogłoszeń więcej.

Czy to oznacza że w Warszawie o pracę najłatwiej? Nie do końca – liczy się bowiem nie tylko dostępność miejsc pracy, ale również ilość chętnych. W Warszawie (mierząc ilość kandydatów zgłoszeniami dokonanymi przez serwis infopraca.pl), na jedno ogłoszenie odpowiadało 86 osób. W Krakowie 45 a we Wrocławiu 35. Warto jednak walczyć o pracę w Warszawie, wynagrodzenie jest tam bowiem średnio o 40% wyższe.

źródło danych: infopraca.pl

fot.:bubasia.sxc.hu

Dodaj komentarz

11 Responses to “Największy wybór pracy w Warszawie i Krakowie”

  1. jorna says:

    A teraz porównajmy ile oferują za tą “pracę” w Warszawce a ile w stolicy Włoch czy Austri… porównując również koszty życia (wynajem mieszkania i ceny żywności)…

    Droga Pani Sabino… żąglowaniem procentami można udowodnić że jesteśmy światową potęgą gospodarczą – chociażby przez podawanie bzdur o ilości ofert pracy i przyrównywaniu ich do ofert w państwach gdzie za świadczoną pracę pracownik na tym samym stanowisku zarabia 10x więcej…

    • Sabina Stodolak says:

      Droga jorno – tekst nie dotyczy tego, jak żyje się w Warszawie w porównaniu do innych stolic europejskich, nie dotyczy poziomu zarobków, ani kosztów życia, lecz ilości ogłoszeń, które w danych miastach się pojawiają. Idąc tropem Pani komentarzy, każdy tekst na tym blogu powinien brzmieć mniej więcej tak “ale nam mało płacą, w Polsce nie da się żyć, wszędzie jest lepiej niż u nas, płace są niskie, pracodawcy oferują za niskie uposażenie”

  2. jorna says:

    A jest inaczej?
    Podniecać się liczbą ogłoszeń??? Co z tego że jest ich dużo, baaaaa nawet wiecej niż w przytoczonych przez Panią innych europejskich stolicach jak są to oferty z żenująco niskim wynagrodzeniem i te same ogłoszenie wystawia firma kilkanaście razy przez np 3 lata? Przykład pierwszy z brzegu z INFOPRACY – firma z działu IT szuka kandydatow na 3 wakaty od !!!! 1,5 roku !!!! (zgloszonych juz 600 osob) i dalej “szukają”… ponawiająć TE SAME OGŁOSZENIE NA TE SAME STANOWISKA. Takich niepoważnych firm na rynku jest od groma i one generują te “wielkie” zapotrzebowanie na pracownika…

    Tak się robi Pani wysokie statystyki w ilosci ogloszeń, które w rzeczywistości nie mają nic wspólnego z ogłoszeniami o pracy tylko z polowaniem ja jelenie lub zbieraniem danych osobowych. Ogłoszeń od cholery a praca? Albo za grosze ( z uposażeniem porównywalnym z uposażeniem sprzątaczki) albo w ogóle jej nie ma.

    W krajach zachodnich ogłoszenia o pracę dla fachowców wiszą maksymalnie po kilka tygodni i kończą się zatrudnieniem osoby spełniającej wymogi pracodawcy.

    • Sabina Stodolak says:

      Na szczęście mamy już otwarte granice i można próbować szczęścia na zachodzie – będzie i praca i wynagrodzenie podane w ogłoszeniu i godna pensja.

  3. aha says:

    no jasne, najlepiej przymykać oko na wszystkie złe praktyki, a ja się nie podoba to droga wolna. Po co próbować coś zmienić, jak można siedzieć cicho skoro ma się czym brzuch wypełnić. To jest właśnie milcząca zgoda na uwłaczający stosunek wielu pracodawców do pracowników, zatrudniania na czarno, darmowych praktyk bez końca i nie zatrudniania pomimo obietnic, nie szanowania praw pracowniczych i eksploatowania siły roboczej do granic możliwości, a jak się zmęczy to zastąpi się ją nową. Sama wielokrotnie widziałam miesiącami te same ogłoszenia ponawiane wielokrotnie, nie na super specjalistyczne stanowiska, a zwykłe biurowe. Nie wierzę, że nie mogli nikogo znaleźć. Skoro kandydaci do pracy mają być super wiarygodni, może trzeba w końcu zacząć wymagać tego samego od pracodawców, a nie pobłażać?? Złe nawyki należy korygować, a nie wynosić na piedestał. Wszyscy po troszku budujemy naszą rzeczywistość w tym kraju. Dziwi mnie panie stanowisko, pani Sabino. Jak zatem traktować pani rady dotyczące poszukiwania pracy w obliczu tej wypowiedzi?

    • Sabina Stodolak says:

      To jest blog. Na blogu są różne teksty. Dotyczące różnych spraw. Kiedy piszę o tym, że w Polsce są niższe płace niż na zachodzie, to to jest miejsce na to, by komentować że tak jest lub nie jest i wypowiadać się w temacie tekstu. Kiedy piszę tekst o ILOŚCI OGŁOSZEŃ (a nie o płacach, wykorzystywaniu, pracy na czarno, darmowych praktykach bez końca) to zakładam, że komentarze czytelników będą dotyczyły tematu tekstu. A nie czegoś zupełnie innego. Tak jak napisałam w poprzednim komentarzu – większość komentarzy @jorny to utyskiwanie na złe warunki pracy w Polsce. I w porządku, wolno utyskiwać. Nie jest to nawet bezpodstawne (choć dla mnie osobiście jest marnowaniem czasu i energii), tylko dlaczego równiez tam, gdzie tematem jest coś zupełnie innego?
      To zaczyna przypominać grę w pomidora – co by człowiek nei powiedzial w odpowiedzi słyszy “pomidor” 🙂
      A rady można traktować tak, jak Państwo sobie tego życzą. Ja mam nadzieję że komuś pomogą, ale nie oczekuję nagłej zmiany – pracując jako rekruter ładnych parę lat widzę, że wprawdzie nieco bardziej sie kandydaci przykładają do szukania pracy, ale nadal jest masa ludzi, która popełnia podstawowe błędy.
      A co do ogłoszeń – gdyby w Polsce kandydaci do pracy nie wysyłali CV na stanowiska na które nie mają kompetencji byłoby może i mniej ogłoszeń i ich ponawiania, ale proszę mi wierzyć, niekiedy 80% odpowiedzi to CV od ludzi, ktorzy wysyłają CV jednym kliknięciem i nie zadali sobie trudu przeczytania ogłoszenia. Ostatnio np. na ogłoszenie o poszukiwaniu webdesignera dostałam dwa CV od osób które zajmują się mechanika pojazdową, jedno od studentki iranistyki (nawet ją dopytałam o portfolio , bo może zapomniała napisać że jest grafikiem również, ale nie raczyła odpisać) i jedno od emerytowanego aktora (również bez doświadczenia w projektowaniu stron www) i 4 os grafików, ale DTPowych, którzy w zyciu nie zaprojektowali ani jednej strony www – i oczywiście w sumie dostałam 8 CV – przecież powinnam móc coś wybrać prawda?

  4. aha says:

    Cóż, ja mogłabym zatem kontynuować pani wątek i odpowiedzieć:skoro tak, to może powinna pani zmienić zawód? Ale nie o odbijanie piłeczki mi chodzi. Opisuje pani rzeczywistość osoby, która zajmuje się rekrutacją, pewnie tak jest, na stanowiska gdzie wymagana jest konkretna wiedza i praktyka zgłaszają się przypadkowe osoby. Jednak moim zdaniem, osoby poszukującej pracy, wynika to z OGÓLNEJ praktyki pracodawców złego formułowania swoich wymagań, oczekiwań oraz opisu stanowiska pracy. Podkreślam, że jest to tendencja, i można także znaleźć ogłoszenia, które na prawdę dostarczają wielu informacji. Poszukujący pracy jednak mają świadomość, że pracodawcy traktują ich nie całkiem poważnie, stąd takie niepoważne aplikacje. Może gdyby wymagać od pracodawców rzetelnych rekrutacji, tak jak wymaga się tego od kandydatów, nie dochodziłoby w takim stopniu do takiego fałszowania statystyk? Co za tym idzie zmieniłby się pogląd poszukujących na jakość ogłoszeń, a pani ostatecznie dostawałby więcej zgłoszeń “na temat”.
    Dodam jeszcze, że brałam udział w rekrutacji trwającej 3 miesiące głównym wymogiem była bardzo dobra znajomość j. hiszpańskiego, dobra angielskiego i doświadczenie w pracy w dużym przedsiębiorstwie. Wszystkie warunki spełniałam więc się zgłosiłam, rozmowa tel, assesment center, sprawdzanie poziomu języka ang. kolejna rozmowa- 4 etap i ostatni, i na nim dopiero dowiedziałam się, że tak na prawdę tego hiszpańskiego to nie wiele się tam używa. Choć od początku mówiłam, że to głównie skłoniło mnie do aplikacji, chciałam używać w pracy tego języka. Nie przyjęli mnie, słabo wypadłam z angielskiego, bo nagle okazał się być podstawowy do wykonywania tej pracy, a ja nie jestem na poziomie native speakera!!! I to ma być poważne traktowanie? Gdyby od początku ujawnili ten fakt nie marnowałabym ich czasu i swojej energii.

    • Sabina Stodolak says:

      Nie widzę powodu zmiany zawodu – mnie nie jest źle 🙂 Nie narzekam ani na obowiązki, ani na inne aspekty mojej pracy. Pisząc o tym jak wyglądają jakość odpowiedzi na ogłoszenia, chciałam tylko Państwu przedstawić to, jak to wygląda od strony osoby rekrutującej i dlaczego mimo nawet 30 kandydatów, nadal można mieć trudność z obsadzeniem stanowiska.

      Co do Pani propozycji wymagania od pracodawców rzetelnych rekrutacji – to owszem, ma Pani rację, to działa w dwie strony. Jednakże nie dysponuję żadną siłą nacisku na pracodawców jako takich ani na rekruterów, nie jestem w żadnym stowarzyszeniu , a zamieszczane przeze mnie ogłoszenia nie stanowią nawet promila tych, które są umieszczane w sieci. Jedyne co mogę zrobić, to prezentowanie Państwu metod na to, jak lepiej sobie radzić w takiej rzeczywistości jaką mamy. Jak się nie dać zdołować, załamać i jak budować swoj wizerunek na rynku pracy. Niestety, uniwersalnej recepty nie ma. I rzeczywiście uważam, że jeśli ktoś jest fachowcem i nie potrafi odnaleźć się w Polskiej rzeczywistości zawodowej, zarobki i możliwości rozwoju w kraju go nie satysfakcjonuja i ma poczucie że na zachodzie jest lepiej, to powinien rozważyć emigrację – lepsze to niż męczenie się tu i narzekanie.

  5. aha says:

    oczywiście “niewiele”, a nie jak wyżej

  6. jorna says:

    Pani Sabino prosze mi tu nie wciskać jakiegoś “utyskiwania”… Pani pisze po prostu głupoty zachwycając się “ilością” (stworzoną !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!SZTUCZNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!).
    Zachwycać się ilością ogłoszeń super!!! Tylko czekać aż zaczną zjeżdzać po tą pracę emigranci z DE, UK czy Austri…
    Jaki następny wpis? O tym że Polska jest na piewszym miejscu w ilości psich kup na chodnikach czy ilości dziurawych dróg? Pierwsze miejsce TO COŚ nie ważne… w czym i w jakich warunkach.

  7. aha says:

    Dodałabym tylko, że kropla drąży skałę. Pani Sabino, mówi Pani promil, a na pewno pamięta Pani kampanie społeczne zachęcające ludzi do głosowania w wyborach i hasło “każdy głos się liczy”. Trudno temu nie zaprzeczyć, w końcu na całość składają się pojedyncze głosy. Na zachodzie wcale nie jest lepiej ale pociąga on nadal, ponieważ wciąż dominuje tam postawa przestrzegania wypracowanych norm społecznych, szacunku do drugiego człowieka, a tym bardziej wartościowego pracownika. Wciskaniem ciemnoty uzyskamy tylko ciemną masę, dla jednych dobrze, takimi ludźmi świetnie się manipuluje, ja jednak nie godzę się na takie traktowanie i dlatego wyrażam swoje zdanie. Gdyby człowiek pierwotny kierował się zasadą, że nie ma na nic wpływu, bo jest w 100% zależny od sił przyrody pewnie i ja i Pani teraz szyłybyśmy odzienie ze skóry jakiegoś upolowanego zwierza trzęsąc się z zimna i wilgoci w jakiejś jaskini.