Urodziny w firmie jako pracowniczy bonus

urodziny pracownika Urodziny w firmie jako pracowniczy bonus Czy wasz pracodawca w jakikolwiek sposób świętuje Wasze urodziny? W Polsce częściej obchodzone są imieniny niż urodziny, choć zmienia się to stopniowo wraz z młodszym pokoleniem. Z reguły w polskich firmach w dzień urodzin pracownik przynosi do pracy ciasto lub cukierki i rzadko kiedy czekają na niego jakieś wyjątkowe niespodzianki. W Molton Brown w Wielkiej Brytanii,  dzień urodzin jest dla pracownika szczególny – zobaczcie dlaczego.

Aby móc w pełni świętować własne urodziny  Molton Brown dobrze być pracownikiem z 3 letnim stażem pracy. Wtedy, w dniu Twoich urodzin masz prawo do wolnego (dodatkowego  i płatnego) dnia. (Och, jakiż to musi być pech, kiedy po 3 latach pracy, Twoje urodziny wypadną w sobotę).

Na okrągłe urodziny (30, 40, 50 i 60) firma wręcza pracownikowi voucher o wartości równej osiąganemu wiekowi x 10 (czyli 30 latek dostaje 300 Funtów, 60 latek 600 Funtów). Voucher można zrealizować w zaprzyjaźnionych sklepach i obiektach usługowych.  Oczywiście, pracownik otrzymuje też życzenia od prezesa firmy.

I co powiecie na takie urodziny? A jak jest u Was? Ja spotkałam się kiedyś z przymusem przynoszenia ciasta na własne urodziny w celu poczęstowania współpracowników – i o ile kupowanie czekoladek z własnej woli jest miłe, o tyle presja by przynieść coś na urodziny, moim zdaniem już niezbyt przyjemna. A wy przynosicie coś czy  też urodziny traktujecie jako sprawę prywatną?

Dodaj komentarz

2 Responses to “Urodziny w firmie jako pracowniczy bonus”

  1. tlenix says:

    “..z przymusem przynoszenia ciasta na własne urodziny”
    Śmiechu warte… przymus? A co w przypadku braku ciasta??? zwolnienie???????
    W pracy się pracuje a nie świętuje prywatne sprawy – na takie głupoty i “przymusy” mogą sobie pozwolić znudzone “pracą” urzędniczki państwowe..

    • Sabina Stodolak says:

      Przymus może rzeczywiście brzmi dość ostro, ale … spotkałam się kiedyś z firmą, w której obowiązywał taki zwyczaj i istniało coś w rodzaju presji ze strony szefostwa i współpracowników. Prawdopodobnie nie przyniesienie niczego nie skończyło by się tam zwolnieniem, ale nacisk psychiczny był dość duży i pracownicy dla świętego spokoju przynosili ciastka, by “nie było gadania”.