Najczęstsze błędy kandydatów podczas rozmowy kwalifikacyjnej

guma Najczęstsze błędy kandydatów podczas rozmowy kwalifikacyjnejCzy kandydat który żuje gumę podczas rozmowy kwalifikacyjnej może zostać potraktowany poważnie przez rozmówcę? A co z osobą, która bez żenady odbiera telefon w trakcie wywiadu i umawia się z koleżanką na kawę? Jakie błędy podczas rekrutacji kandydaci popełniają najczęściej?

CareerBuilder – nasza kopalnia sondaży z USA, zapytał rekruterów o to, z jakimi błędami popełnianymi przez potencjalnych pracowników najczęściej spotkali się podczas spotkań z kandydatami. Oto ranking:

  • odbieranie telefonu podczas rozmowy kwalifikacyjnej (doświadczyło tego ze strony kandydatów 71% rekruterów)
  • nieodpowiedni ubiór (69%)
  • brak zainteresowania pracą (69%)
  • aroganckie zachowanie (66%)
  • mówienie źle o byłym pracodawcy (63%)
  • żucie gumy (59%)
  • brak konkretnych odpowiedzi na zadane pytania (35%)
  • nie zadanie pytań rekruterowi (32%)

W Polsce (opierając się na własnych doświadczeniach), stwierdzam że najczęstszym błędem jest odbieranie telefonu podczas spotkania (choć zdarza się znacznie rzadziej niż 3-4 lata temu) oraz brak pytań ze strony kandydata na spotkaniu. Żucie gumy przez kandydata zdarzyło mi się tylko raz (ale za to kandydat był święcie oburzony zwróceniem mu na ten fakt uwagi). Za to niezwykle rzadko zdarza mi się nieodpowiednio ubrany kandydat. Ze specyfiki naszego naszego rynku dodałabym za to kandydata „na bani” oraz kandydata przyprowadzanego przez mamę (w przypadku osób ok 20-22 lat).

A czy Wam zdarzyło się żuć gumę przy okazji rozmowy kwalifikacyjnej?

Dodaj komentarz

6 Responses to “Najczęstsze błędy kandydatów podczas rozmowy kwalifikacyjnej”

  1. Ann says:

    Ciężko mi jest sobie nawet wyobrazić, że mogłabym podczas rozmowy kwalifikacyjnej odebrać telefon… Albo żuć gumę. Niesamowite 🙂

  2. viki says:

    Nie nie zdażyło się “nam” żuć gumy przy okazji rozmowy kwalifikacyjnej.Natomiast często zdarzalo się że gumę żuła rekruterka.Rozmawianie przez telefon w czasie rekrutacji jest,owszem,nagminne-tyle że robia to rekrutujący-w każdej sytuacji trzeba przecież pokazać,kto tu rządzi i kto ma waadzę.
    Aroganckie zachowanie?”Ja panu udowodnie,że pan sie do tej pracy nie nadaje!”,”Pan nie ma prawa pytać o takie rzeczy!”,”Jak sie panu coś nie podoba,proszę się wynosić,nie będę tracił na pana czasu,jeszcze dwadzieścia osób aplikuje na to stanowisko”.
    Brak konkretnych odpowiedzi?A brak konkretnych odpowiedzi na pytania zadane rekruterowi?”Niee,nie moge zdradzić stawki na tym ertapie rekrutacji”,”Niee,nie znam szczegółowych ustaleń co do obowiązków na tym stanowisku-ale zamiast tego niech pan narysuje drzewo”.

    • Sabina Stodolak says:

      No to taka firmę, w której takie mają podejście trzeba zignorować. Wstać i wyjść. Po kilku takich sytuacjach się może rekrutujący nauczy. (A jak Panu ktoś każe drzewo rysować,. to proszę poprosić o wgląd w dyplom psychologiczny osoby która chce ten rysunek drzewa. Tylko psycholog ma prawo przeprowadzać testy psychologiczne; a skoro ktoś na rekrutacji chce test drzewa, to oznacza że nie jest ani rekruterem, ani psychologiem 🙂 bo to nie do tego narzędzie jest

  3. zibi says:

    a w Polsce na odwrót… rekruterzy notorycznie:
    1. nie doinformowani na jakie stanowisko szukają ludzi
    2. nie szanuja czasu i wyksztalcenia kandydata
    3. nie informują o wynagrodzeniu – pomimo posiadania tego typu informacji
    4. aroganckie zachowanie (jakby byli kimś lepszym)
    5. zamiast pytac o konkrety z zakresu stanowiska na ktore rekrutuja (ale AD 1) zadają bzdurne pytania np “ile małp może siedzieć na pochyłym drzewie”… i na podstawie zdobytych jakze waznych informacji podejmuja decyzje

  4. M says:

    ala jaja 🙂 szukam pracy jakby co to jankowiak1985@gmail.com hehe

  5. kasia says:

    Kiedyś miałam rozmowę kwalifikacyjną w pewnej korporacji. Osoba, która mnie rekrutowała zadawała dość osobiste pytania – np. czym zajmują się moi rodzice/rodzeństwo, szczegóły z życia osobistego. Naturalnie, wiem, że tego typu pytania są raczej niewskazane, a wręcz zabronione, ale z obawy i zaskoczenia bezczelnością, po prostu na nie odpowiedziałam. Następnie rekruterka, o ile tak mogę ją nazwać, za wszelka cenę próbowała mi udowodnić, że i tak nie znajdę zatrudnienia, bo mam zbyt małe doświadczenie, a poza tym przecież tak ciężko o pracę i zaproponowała mi… darmową pracę w ich firmie…
    Doszłam więc do, logicznego chyba, wniosku, że cała rozmowa ze mną, była wcześniej utkana strategią, mająca na celu znalezienia hm… delikatnie mówiąc wolontariuszki.
    Teraz już, po kilku rozmowach, wiem jakie są moje prawa, czego można ode mnie oczekiwać, a które sprawy są irrelewantne.
    Ponad to, każda kolejna rozmowa jest treningiem, wynosimy z niej nowe doświadczenia, możemy także zorientować się w jaki sposób postrzegają nas pracodawcy – jaką wartość przedstawiamy, w oczach potencjalnego szefa.