Niekiedy zdrowiej jest być bezrobotnym

depresja bezrobocie Niekiedy zdrowiej jest być bezrobotnymBrak pracy – zwłaszcza jeśli nie wynika z naszego wyboru – jest mocno szkodliwy dla zdrowia (zarówno psychicznego jak i fizycznego). Bezrobocie sprzyja stanom depresyjnym, podwyższa poziom stresu, co z kolei wpływa negatywnie na układ krwionośny itd. Wydawałoby się więc, że zdobycie pracy powinno wpływać pozytywnie na stan zdrowia, prawda? Niestety nie wpływa. A przynajmniej nie zawsze – czasem zdrowiej jest jednak pracy nie znaleźć (podobnie jak ją w końcu stracić, a nie martwić się tą możliwością).

Teoretycznie wydawałoby się, że znalezienie przez bezrobotnego pracy powinno zredukować stres związany z brakiem zatrudnienia, oraz dostarczyć środki, które pozwolą na prowadzenie bardziej zdrowego trybu życia (chociażby poprzez możliwość lepszego odżywiania się). Tymczasem jeśli bezrobotny otrzyma pracę kiepską (bez perspektyw, nisko płatną, bez poczucia stabilności – np. na czarno, poniżej kwalifikacji itd.) jego stan zdrowia wcale się nie poprawia, a nawet może pogorszyć się względem tego, który prezentował podczas bezrobocia. Zależność tą, odkryli naukowcy z Australian National University, którzy badali wpływ otrzymania pracy na zdrowie psychiczne osób bezrobotnych.

Kiepska praca, nie tylko zwiększa poziom stresu i frustracji ale również wpływa na pojawienie się objawów depresyjnych. Może tu nawet dojść do paradoksu, w którym bezrobotny trzymał się w garści podczas bezrobocia, ale po uzyskaniu kiepskiej posady, depresja go „dogania”. Wybierajmy zatem nasze prace z głową i choć czasem trudno jest nie przyjąć oferty byle jakiej pracy, bo do garnka coś trzeba włożyć, to pamiętajmy o tym, że po pierwsze przy kiepskiej pracy nasza sytuacja wcale drastycznie się nie poprawi, a po drugie – dopóki będziemy zgadzać się na kiepskie oferty jako pracownicy, dopóty będą się one pojawiać.

źródło badań:epa

Dodaj komentarz

5 Responses to “Niekiedy zdrowiej jest być bezrobotnym”

  1. justi says:

    W moim mieście nie ma żadnych ofert pracy, od ponad dwóch lat nie mam żadnego dochodu,mam ponad 30 lat -i jestem na utrzymaniu rodziców

  2. Andrzej2d says:

    Sorki Justi ale od około roku obserwuje i czytam Twoje posty. W żadnych z nich nie płynęło odrobiny nawet determinacji,chęci i zaangażowania. Nie wiem, ale wydaje mi się że ta Twoja poza i sytuacja po prostu Ci odpowiada. Na rynku pracy nie jest tak że jakiś “książę na swym białym rumaku” przyjedzie i złoży Ci ofertę. Jest często tak że nawet jak przejdziesz proces rekrutacji i otrzymasz tą umowę “na okres” to i tak musisz dwoić się i troić żeby utrzymać swoją posadę. Na komfort bycia luzakiem w pracy trzeba ZAPRACOWAĆ. Poza tym jak nie ma pracy w Twoim mieście to jest w mieście które będzie Twoje-proste!!
    Odnosząc się do artykułu-wydaje mi się że gdyby mnie wywalili z pracy znalazłbym szybciej upragnioną pracę a nie sączył jad na pracodawce. Faktycznie praca poniżej kwalifikacji jest frustrująca ale chyba bardziej dobijające są awanse kolegów którzy w naszej ocenie na taki awans nie zasługują. Największym sk…..stwem jest jak taki koleś przychodzi i chełpi się przed Tobą swoją nową posadką!! Choć daleko u mnie do depresji to miewam wybuchy agresji – a najgorsze do swoich przełożonych. Choć z drugiej strony dzięki temu mam spokój-bo się boją podejść:-)
    Faktycznie-jak byłem na bezrobociu(około 6 lat temu) wydaje mi się że żyło mi się lżej
    Pozdrawiam

  3. justi says:

    Nie stać mnie na przeprowadzkę do innego miasta

  4. Niebezpieczny says:

    Jestem sprawnym fizycznie – ale po pięćdziesiątce. Wykształcenie wyższe artystyczne. Mam osiągnięcia o których pisze lokalna prasa ale od czasu do czasu i ogólnopolska, moje nazwisko od niedawna pojawia się zagranicznych wydawnictwach. Prawie od dwóch lat nie mam stałej pracy. Dorywcze zlecenia nie dają możliwości realnego utrzymania się. Przez 15 lat pracowałem między innymi w szkole. Ludzie pisali u mnie dyplomy. Ostatnia praca to instytucja finansowana przez PFRON. Wydano na mnie kilka tysięcy złotych na moje dokształcenie. W tym samym roku co skończyłem stosowne kursy – zostałem zwolniony z pracy! Dlaczego? Musiałem zwolnić etat dla rodziny szefa tej firmy. Mieszkam w małym miasteczku (do 20 tyś mieszkańców). Jestem osobą rozpoznawalną.
    W tak zwanym urzędzie pracy zaproponowano mi… staż za wysokość zasiłku. Sytuacja ekonomiczna zmusiła mnie do przyjęcia tej oferty. Moja praca polega głównie na gra machaniu łopatą, grabieniu i zamiataniu w miejscu publicznym. Jeżeli ktoś myśli że nie ma dla mnie wolnych stanowisk pracy to jest w błędzie. Są takie!! Nie tylko w moim mieście ale i sąsiednich. Dlaczego tam nie pracuję?
    1. Jestem za stary do pracy w kulturze.
    2. To co ja oferuję to mogą zrobić inni.
    3. Brak pieniędzy i etatu.
    Przyjmuje się do pracy, na adekwatne do mojego doświadczenia i wykształcenia ludzi, którzy są skoligaceni z tzw. miejscową elitą. Mój aktualny szef jest radnym i działa w tzw. komisji kultury. Gdy zapytałem się: Czy da się coś zrobić w mojej sprawie, odpowiedział z rozbrajającą szczerością – “ty jesteś dla nich nikim”.
    I co ja mam powiedzieć!!?
    Gdy pracuję mijają mnie ludzie. Ich reakcja… to omijanie mnie szerokim łukiem!
    Nie wiem jak długo wytrzymam. Boję się że kiedyś mogę poważnie uszkodzić jakąś spasłą miernotę moim narzędziem pracy i narobię tylko kłopotu mojej rodzinie.
    Zgadzam się: “Niekiedy zdrowiej jest być bezrobotnym” ale najpierw musiałbym opuścić rodzinę i stać się bezdomnym – tylko wtedy…

  5. najmądrzejsze zdanie says:

    “Dopóki będziemy zgadzać się na kiepskie oferty jako pracownicy, dopóty będą się one pojawiać.” – to zdanie każdy bezrobotny i pracownik na śmieciówce powinien sobie wypisać na suficie nad łóżkiem i codziennie tuż przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu je oglądać, żeby się w głowie utrwaliło.