Łapacz koali i zbieracz strusiej kupy – praca marzeń?

lapacz koali Łapacz koali i zbieracz strusiej kupy – praca marzeń? Zamknięci w open space, przykuci do biurka i tabelek w excelu często marzymy o zupełnie niestandardowej, nawet nieco dziwacznej pracy. A może by tak zostać łapaczem mrówek? Albo operatorem dinozaura? Praca testera zjeżdżalni wodnych też wygląda dość przyjaźnie. Całkiem pokaźny pakiet dość osobliwych propozycji pracy przygotowała kilka dni temu Australia, rozpoczynając kampanię, która ma zachęcić Brytyjczyków do czasowej emigracji.

Kim zatem można zostać w Australii? A co powiecie na pracę przy znakowaniu rekinów lub zbieraniu strusiej kupki? Inne oferty to na przykład tester piwa lub łapacz koali – wszystkie prace, które Australijczycy mają w ofercie brzmią nietypowo i … nie wymagają żadnego wcześniejszego doświadczenia. Oferta kierowana jest to Brytyjczyków między 18 a 30 rokiem życia, którzy swoje życia – a w tym i karierę zawodową, chcieliby związać z Australią. Przynajmniej przez jakiś czas.

Propozycje pracy w Australii związane są z programami typu work&travel, które pozwalają na roczny wyjazd do Australii i podjęcie w niej pracy – taka roczna przerwa po studiach to ostatnio dość modne zjawisko wśród mieszkańców zarówno USA jak i Europy Zachodniej. Młodzi ludzie, zanim zdecydują się na kredyty i wyścig szczurów, chcą jeszcze „trochę pożyć”. Akcja z pracą jako łapacz koali czy zbieracz strusich kupek, to część akcji promującej program Work&Travel organizowana przez agencję Saatchi&Saatchi – nie zmienia to jednak faktu iż oferty pracy są jak najbardziej realne. Ciekawe jedynie, jak zareagowali by polscy rekruterzy na wpisane w CV obowiązki „obcinania pazurków misiom koala” lub „segregowanie strusiego guana”.

Jedno jest pewne – aż żal, że to Brytyjczycy są pożądani w Australii, a nie my, prawda?

Dodaj komentarz

2 Responses to “Łapacz koali i zbieracz strusiej kupy – praca marzeń?”

  1. z uk says:

    Reakcja ‘polskich rekruterow’? Wiadoma… wysmiac i odrzucic.
    W tym kraju ludzie wola wysmiac kogos kto zarabial w “dziwnym” dla statystycznego szarego polaka zawodzie niz zastanowic sie nad smiesznoscia swojego uposazenia na tzw “waznym stanowisku” w Polsce.

  2. wieczorowy says:

    polski rekruter? hmm.. to nie zawsze brzmi dumnie… pozatym.. hmm.. kim jest w dużym miescie statystyczny polski rekruter? 19-23 letni student/ka jakiegos kierunku gastronomia , hotelarstwo jakas socjologia w szkole umiejętności społecznych czy innego podobnego, przeważnie zaocznego po którym jak to mawiał mój poprzedni boss “można jechac rwać porzeczki lub inne dobra natury na sezon za granicę”, zatrudniony/a na umowę zlecenie za minimalna stawkę bez perspektywy stałej umowy, który/a w swojej kompetencji ma szablonik na kartce i wg niego odczytując CV specjalistów lub dyrektorów z kilkunastoletnim stażem bezlitośnie i mega”profesjonalnie” dokonuje selekcji i jest panem zycia i smierci jesli ktokolwiek na rozmowe zostanie zaproszony, by byc tylko poligonem testowym, gdyż starszy rangą rekruter biegający po firmach dookoła dużego miasta pozwolił mu/jej łyknać trochę “świata” i porozmawiac z fachowcem…

    nie no.. porażka… aha, a co do przeswietlenia profilu czyjegos pod względem np kwalifikacji na inne stanowisko: skąd ma wiedziec że ktos kto zbieral guano po 2 stronie świata bedzie sie nadawac na specjalistę gdzies w firmie? Wszakże sam ma tylko doswiadczenie w nachylaniu sie po.. porzeczki.. 😉

    A tak na poważnie – na porządna agencję jest tylko 1-2 konkretnych w miare rekruterów, i duża ilosc zatrudnionych na chwile o profilach w/w, żeby tylko cieszyli sie że liznęłi doswiadczenia w hr. W poważnych poznańskich agencjach np siedzi laska co ma mało kompetentne fotki na NK, 21-22 lata, dziwne studia nie związane z HR rozpoczęte, i zapewne zatrudniona albo po znajomosci, albo dlatego, bo nikt inny nie weźnie takiej pracy na takich warunkach jak jej zaproponowali..

    to ma byc profesjonalizm? Litości…

    Znam kilka osób z nazwiska, i moge powiedziec że sa fachowcami przez duże F, ale na to miasto jest ich zaledwie kilku, reszta udaje lub stara się byc tym, kim uważa, że jest 🙂