Telefon komórkowy rodem z Orwella

komorka kontrola Telefon komórkowy rodem z Orwella

Biurowce pełne boksów, przeszklenia między pokojami, monitoring komputerów, GPS w samochodzie – to wszystko sprawia, że manager może w bardzo łatwy sposób kontrolować to, w jaki sposób pracownik spędza dzień w pracy. Część z nas już czuje się tak, jakby Wielki Brat stale czuwał. Specjaliści od technologii starają się nam zaś na każdym kroku udowodnić, że jeśli wydawało nam się, że jest źle, to byliśmy w błędzie.

Większość najbardziej dziwacznych pomysłów związanych z pracownikami i technologią pochodzi z Japonii. To tam wdrożono czujniki grypy czy detektory uśmiechu. Teraz, Japońska firma KDDI (drugi co do wielkości operator oraz producent komórek w Japonii), wpadła na pomysł stworzenia systemu, który informowałby pracodawcę lub managera co pracownik prawdopodobnie robi, za pomocą pracowniczej komórki. Takie rozwiązanie pomogłoby monitorować aktywność i efektywność pracownika, bez rzeczywistej konieczności jego obserwacji.

Jak technologia ma działać? Otóż w telefonie wykorzystano czujniki ruchu (takie same, jakie maja niektóre modele Nokii czy iPhone). Taki czujnik jest w stanie zareagować oraz rozpoznać ruch. Kiedy pracownik chodzi, rusz się, biegnie – czujnik ruchu wysyła dane do systemu komórki a ten przekazuje je do komputera (np. za pomocą Bluetooth lub przez Internet). W ten sposób, wiadomo czy pracownik chodzi, stoi lub  kołysze się na krześle.

Oczywiście, taki system mógłby być mocna krzywdzący dla pracownika, który przecież nie musi być w ciągłym ruchu by być efektywnym. Dlatego KDDI zaprojektowało wykorzystanie telefonów w celu monitoringu dopiero po tym, kiedy pracownik używają przez kilka dni z rzędu telefonu wprowadzi swój „zwyczajowy sposób poruszania się po biurze” do systemu. Dzięki takim informacjom, system może wyłapywać odbiegające od wzoru informacje i reagować, wysyłając alarmujące dane do managera, który może wtedy zadecydować o tym, czy interweniować i dopytać pracownika dlaczego przestał się ruszać.

Nie wiem co przyświecało Japończykom, aby tworzyć tak dziwaczny system, ale jedno jest pewne – po jego wprowadzeniu, żadna toaleta nie byłaby już bezpiecznym azylem. Z drugiej strony, może szybciej udawałoby się odkryć ciała karoshi (czyli tych, którzy umarli z przepracowania).

Jak Wam się telefonik podoba? Dość okropna wizja prawda?

Dodaj komentarz