Więzienne biznesy

wiezienie biznes Więzienne biznesy

Trudności ze znalezieniem pracy, to nie tylko kwestia sytuacji na rynku i ilości dostępnych ofert zatrudnienia, ale również osobowości poszukującego i tego na ile dużo ma motywacji i jak łatwo się zniechęca. O ile niektórzy widzą same problemy, o tyle dla innych nawet poważne trudności nie są przeszkodą. Chociażby takie, jak osadzenie w więzieniu. Przy odrobinie sprytu i silnej woli okazuje się, że można zarobkować nawet będąc w więzieniu – choć to oczywiście nie jest legalne. Oto kilka historii, które może przekonają Was, że własna inicjatywa jest w cenie (choć może niekoniecznie połączona z łamaniem prawa).

Handel Viagrą

Martin Simon Hickman został osadzony za nielegalny handel viagrą przez Internet. Dla niego jednak, zamknięcie go za kratkami oznaczało nie utrudnienie, a jedynie większe biuro. Dziennik Manchester Evening News podejrzewając, że handel nielegalną viagrą kwitnie, a Hickman nic nie robi sobie z tego, że jest w więzieniu i nadal handluje środkiem medycznym, przeprowadził prowokacje i zamówił przez Internet opakowanie viagry. Towar (pod nazwą Lovegra) otrzymano. Do tej pory nie wiadomo w jaki sposób udawało się Hickmanowi sprzedawać zza krat.

Handel autografami

Aby zrobić biznes na autografach trzeba niestety być znanym przestępcą. Charles Manson, jeden z najbardziej znanych przestępców świata, który za dwa lata będzie mógł starać się o przedterminowe zwolnienie, za pomocą autografów dorobił się fortuny. Wprawdzie nie może jej trzymać na własnym koncie, ale trwające w uwielbieniu dla byłego guru sekty „Rodzina” fanki, przechowują pieniądze na specjalnych kontach, mając nadzieję, że Charles wyjdzie. Zapotrzebowanie na autografy Charlesa Mansona było swego czasu tak duże, że zatrudniał on innych więźniów by fałszowali jego podpisy.

Raperstwo przez telefon

Historie czarnych raperów z USA często obejmują odsiadki. Rekordzistą w zakresie zarobkowania w trakcie osadzenia jest raper Jamal Barrow, znany jako Shyne – który popularność zdobył w trakcie jednej z odsiadek. Zainteresowanie jego osobą było tak duże, że Jama nie chciał tracić czasu i wywiadów zaczął udzielać przez telefon. Biznes w mediach rozkręcił się tak bardzo, że gwiazda zaczęła nawet nagrywać niektóre utwory przez … więzienny telefon.

Zarządzanie więzieniem

Ci, którzy widzieli trzecią serię serialu Prison Break pamiętają pewnie fikcyjne wiezienie Sona w Panamie, w większości zarządzane przez jednego więźnia. Sytuacja taka wcale nie jest literacką fikcją – takie wiezienie istniało, lecz zlokalizowane było w Gwatemali. Przez 10 lat, więźniowie opłacali skorumpowanych strażników, którzy udawali że chodzą o pracy i pilnują więźniów, Ci zaś, prowadzili interesy – otwierali kluby, kawiarnie, sklepy (a nawet dwa kościoły na terenie więzienia). Szef całego przedsięwzięcia zarabiał 25 tys.$ miesięcznie. Dopiero kiedy więźniowie dorobili się budowanych na terenie więzienia domów z plazmami i podłączyli sobie stałe łącze, rząd Gwatemali wysłał oddział wojska, by rozprawić się z „biznesmanami”.

Jak widać, niektórych nawet kraty nie są w stanie powstrzymać od tego, aby zarabiać. Nie daj się więc powstrzymać przez jakiś kryzys!

źródło:asylum.com.pl

Dodaj komentarz