Praca sprzyja tyciu

praca gotowanie Praca sprzyja tyciuCoraz więcej i dłużej pracujemy. To odbija się na naszym zdrowiu i to nie tylko w wyniku zwiększonego stresu czy przemęczenia, ale również zmian w odżywianiu, które nam nieszczególnie służą. Jeśli bowiem spędzamy w pracy 9 godzin dziennie, a 2 dojeżdżamy, to zostaje nam (po odliczeniu 7 godzin na sen) zaledwie 6 godzin w ciągu dnia na to by zrobić zakupy, zająć się domem, przeznaczyć nieco czasu na hobby czy rozwój. Na przygotowanie posiłku wymagającego więcej pracy niż zalanie makaronu wrzątkiem czy włączenie mikrofalówki, nie zostaje nam już czas.

Praca i to, że staje się ona coraz bardziej wymagająca powoduje, że stajemy się jedzeniowo wygodni. Po co wstawać 15 minut wcześniej i przygotowywać kanapki samemu, skoro można dłużej pospać i kupić drożdżówkę po drodze? Po co obierać marchewkę i pietruszkę, a potem ją kroić skoro można kupić gotową mrożonkę. Po co nawet gotować zupę z mrożonki, skoro można zalać wrzątkiem proszek, lub pójść do restauracji? Takie myślenie to domena coraz większej rzeczy młodych Polaków, którym praca zawodowa zajmuje na tyle dużo czasu, że zastanowić się nad tym co jedzą i jak jedzą, nie mają już siły. Sporo młodych ludzi jest też samotnych, a singlowi nie opłaca się gotować dla siebie jednego. W efekcie, jemy byle co, byle jak i … tyjemy.

Z badań przeprowadzonych we wrześniu przez Ipsos wynika, że 36% Polaków ma nadwagę. Najczęściej zaś tyjemy nie dlatego że jemy za dużo, ale dlatego, że jemy źle i nie mamy ruchu. Typowe menu polskiego singla w okolicach trzydziestki wygląda tak:

  • śniadanie – drożdżówka zjedzona w tramwaju i kawa w pracy
  • drugie śniadanie – batonik lub kolejna drożdżówka. Czasem sałatka kupiona w restauracji fast food (czyli zdrowe warzywa z tłustym, kalorycznym sosem).
  • lunch – danie na wynos
  • obiad – mrożonka z patelni, pizza, coś „na mieście”
  • kolacja – kanapki z serkiem lub pastą, czasem owoc, piwo

Nic dziwnego, że mamy gorsze samopoczucie, wyższą wagę, problemy z sercem i cholesterolem. Tyciu sprzyja też brak ruchu i siedzący tryb życia. Choć mówi się dużo o konieczności dbania o kondycję fizyczną, nie każdy znajduje czas na wizyty na siłowni, basenie czy w klubie fitness. Niestety, takie podejście prowadzi nas ku coraz większym problemom ze zdrowiem.

A jak wy sobie radzicie z pogodzeniem jedzenia i pracy ? Jecie regularnie, gotujecie, czy raczej korzystacie z fast – foodów?

Dodaj komentarz

6 Responses to “Praca sprzyja tyciu”

  1. Seba says:

    No możliwe że i tak jest ale ja podobnie postępuje jak ww przypadki wcale nie tyje

  2. ProgWeb says:

    A ja mam uwarunkowania genetyczne i sidzący tryb pracy, a najlepesz jest to, czy podjadam, czy nie jem caly dzien; czy cwicze regularnie, czy w ogóle stale ważę 96-97 kilo 😀

    Tylko na brzuszku oponka zamienia się z mięśniami przy regularnnie wykończających brzuszkach 🙂

  3. Ja od rana do wieczora na nogach (autobusem, samochodem) – od klienta do klienta. Potem wieczorem czas na jedzenie = kilogram do kilograma… czas na trochę sportu koło południa

  4. krzysiek says:

    ja wstaje o 5 rano, jem śniadanie, na siłowni jestem najpóźniej o 6:30,trening do 8:20,szybki prysznic,w drodze płynna energia, 9:00-17:00 praca, ok 18:00 w domu no i przydałoby się pouczyć na studia:/ trochę się nie chce, a tu jeszcze trzeba przygotować posiłki na następny dzień, które jem co 3 godziny, posprzątać i przygotować się na następny dzień. CIĘĘĘĘŻkie jest życie pracującego singla studenta!

  5. Bordo says:

    najlepsza walka ze zbednymi kilogramami to dobra kondycyjnie, wysportowana w łóżku koleżanka

  6. Savage says:

    U nas już większość pszczf3ł padła na dziwne nzaniene choroby. Uciekają roje, nowo kupione i zainstalowane w ulu. Podobno to objaw chorf3b. Moi krewni, 37 uli, co rok zapewniali mi kupno kilkanaście słoikf3w. W tym roku dostaliśmy po jednym. Nie ma miodu.