Lepsza stawka godzinowa niż miesięczna pensja?

czas to pieniadz Lepsza stawka godzinowa niż miesięczna pensja?Część z nas pracuje w rozliczeniu miesięcznym, część otrzymuje stawkę godzinową za wykonywaną pracę. Ci, którzy pracują za określoną pensję, rzadko przeliczają swoje wynagrodzenie na godziny pracy, zwłaszcza że w każdym miesiącu, stawki te byłyby nieco inne (układ dni, wolne od pracy). Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda oraz z Uniwersytetu w Toronto odkryli, że te osoby, które pracują w rozliczeniu za godziny, czują się bardziej szczęśliwe.

Wynagradzanie za godzinę pracy (a nie przez stałą pensję) ma dawać pracownikowi mocniejsze poczucie związku między wynagrodzeniem a wysiłkiem, który wkłada się w pracę. Taki system rozliczania, pozwala też pracownikowi na szybsze i pełniejsze odniesienie czasu pracy do otrzymywanego wynagrodzenia, co zwrotnie lepiej pomaga określić ile wart jest nasz czas, co z kolei ma wpływać na podniesienie naszego poziomu zadowolenia.

Niestety, rozliczenie za godzinę pracy ma też swoje słabe strony – zwłaszcza wtedy, kiedy stawka godzinowa jest po prostu niska. W takim układzie, zamiast zadowolenia, pracownik odczuwa frustrację, wiedząc jak mało wart dla pracodawcy jest jego czas i kompetencje.

Czy są wśród was osoby, które pracowały zarówno za stałą pensję jak i w rozliczeniu godzinowym? Jaki układ był dla was korzystniejszy? A może najlepszym systemem jest praca na akord, w której pensja rozliczana jest za zadania? Jakie jest Wasze zdanie?

Dodaj komentarz

6 Responses to “Lepsza stawka godzinowa niż miesięczna pensja?”

  1. regus says:

    Dotknęliście sedna – jeśli stawka jest ok, to pracownik będzie chętny pracować w rozliczeniu godzinowym, a jeśli do tego jest możliwa premia za dobre wyniki, to można też liczyć na dobrą jakość pracy 😉

  2. SS-worker says:

    pracowalem kiedys na akord i szczerze nikomu nie polecam, pracowac trzeba jak maszyna(robot) zeby zarobic tyle co inni zarabiaja nic nie robiac 🙁 nawet czasu na jedzenie sie nie ma bo sie traci czas a co za tym idzie i kase

  3. Caroline says:

    też pracowałam na akord,przy zbieraniu truskawek..
    masakra!! normalnie jak robot..ale kaska za to była niezła..chociaz nie wiem czy psychika i zdrowie sa warte tyle kasy ile udało mi się zarobic w ponad miesiąc..
    ostatnio pracowałam w rozliczeniu godzinowym ;] chyba nie nie zła stawka.. 7zł brutto..no bo sie uczę jeszcze.

  4. bartek says:

    Powinno się wprowadzić stawki tygodniowe i wypłaty tygodniowe Świadomość wynagrodzenia za wykonaną tygodniową pracę daje większa swobodę w planowaniu własnych wydatków.

  5. ProgWeb says:

    Z uwagi, że prowadzę własną działalność, rozliczam się na końcu projektu, ale wyceny robię na podstawie stawki za godzinę pracy. dni na zadanie * 8h * stawka. Ma to dodatkowe zalety, ponieważ szybko idzie sprawdzenie rentowności swojej pracy (projektów), jeśli stawka zbliża się niebezpiecznie blisko do granicy opłacalności (jakaś założona stawka), szybko można określić za ile przepracowanych godzin osiągnie się ten poziom. Przy stałej pracy, może nie ma takiego to znaczenia, ale jeśli praca rozciągnie się w czasie (np. klient zwlekał z oddaniem zdjęć, akceptacją poprawek itp.), to wzięcie dodatkowego projekciku może wyprzeć nam z pamięci ile czasu jeszcze nam zostało.

    Stawka godzinowa ma te zalety, że szybko poznajemy swoją wartość i łatwiej nam nią zarządzać, ale to prawda, że jak jest za niska (zwłaszcza jak leci na łeb na szyję, a to łatwe przy krótkich projektach) to działa deprymująco… ale i zmusza człowieka do spięcia się i skończenia projektu, żeby na nim nie tracić 🙂

    Nawet jeśli wyceniana nasza praca jest na kwotę miesięczną, warto sprawdzić sobie jaka jest nasza stawka godzinowa (netto polecam 🙂 w różnych miesiącach)

    @bartek: Nie zgodzę się z Tobą. Otrzymywanie wypłaty “w ratach” rodzi to niebezpieczeństwo że wydamy więcej niż sobie zaplanujemy. Ja tak otrzymuję faktury i ciężko jest utrzymać w ryzach finanse, bo tu rachunek, tu ZUSik, nagle robi się 25 i trzeba VAT płacić, a w między czasie było parę innych wydatków i na dobrą sprawę bez Excel’a (a dokładnie OpenOffice Calc’a :)) i miesięcznego bilansu wydatków stałych, wydatków jednorazowych, nie wiedziałbym ile w ogóle wydaję pieniędzy i to czy zarobiłem w poprzednim miesiącu starczy na ten, a to co zarobię na kolejny. Mając miesięczny budżet znacznie łatwiej zaplanować wydatki, zwłaszcza, że w naszym kraju stało się tradycją wypłacanie wypłat do “15-go” każdego miesiąca i spora część rachunków na tą datę jest wystawiona, czyli tworzy się gurka pieniążków i wydatków, którą można spokojnie opłacić, odłożyć resztę na późniejsze rachunki i z pozostałymi pieniędzmi rozplanowanymi na pozostałe 3 tygodnie dociułać do “1-go”, a dokładniej do “15-go”, czyli do następnej wypłaty. 🙂

  6. Feniks06 says:

    @ProgWeb
    Ja przez prawie dwa lata pracowałem w systemie akordowym oraz systemem wypłat co 2 tygodnie. Z mojej strony muszę powiedzieć, że nigdy przy wypłacie miesięcznej tak dobrze nie gospodarowałem pieniędzmi. Mało tego wolałbym nawet system tygodniowy. Nie wiem jaka jest specyfika Twojej pracy ale w przypadku mojej byłem w stanie przewidzieć ile w ciągu danego okresu 2-tygodniowego wpłynie mi pieniążków i jakie w tym czasie będe miał wydatki. I najważniejszym plusem było to, że jak znam siebie gdybym dostawał te pieniądze raz w miesiącu to przez ostatnie 5-7 dni bym chodził już bez środków. A przy systemie 2-tygodniowym ja Tych pieniędzy nie nadążałem wydawać. Gwoli ścisłości moje zarobki wynosiły średni 1500zł netto za 2 tygodnie pracy.