Kto jest najbardziej zagrożony wypaleniem zawodowym?

wypalenie2 Kto jest najbardziej zagrożony wypaleniem zawodowym? Wypalenie zawodowe może dotknąć każdego z nas. Zbyt duża ilość pracy, życie w ciągłym napięciu i brak satysfakcji z wykonywanej pracy wywołany zbyt niską pensją czy byciem niedocenianym przez kierownictwo to scenariusz który może sprawdzić się w życiu każdego pracownika. Są jednak grupy, które na wypalenie zawodowe są narażone bardziej niż inne. Łączy je jedna cecha – zaangażowanie w pracę. Praca, której nie lubimy lub która jest nam obojętna – nie wypala.

Pracownik ambitny
Duża grupa osób wypalonych zawodowo to pracownicy ambitni i zaangażowani w karierę. Wspinając się po szczeblach, przedkładali życie zawodowe nad prywatne. Chętnie brali nadgodziny, wierzyli że firma ich potrzebuje i pracują na wspólne dobro. Z czasem, zaczęli dostrzegać, że ich potrzeby zawodowe stoją w konflikcie z rzeczywistością, że ich umiejętności nie są wykorzystywane, bądź są zbyt małe. Wtedy zaczynają dostrzegać, że ostatnich kilka lat poświęcili na coś w czym nie czują się spełnieni – wypalenie zawodowe się zaczyna.

Brak satysfakcji z pracy
Osoby te lubią swoją pracę, ale mają poczucie, że nie są dobrze wynagradzane. W pogoni za premią czy chęcią zdobycia podwyżki pracują coraz ciężej i więcej. Mogą też doświadczać sytuacji w której pensja jest odpowiednia, ale poza motywacją finansową, nie są motywowani w żaden inny sposób. Ich szefowie ich nie doceniają, nie chwalą, nie starają się zachęcić do dalszej pracy. Frustracja związana z pracą pogłębia się, a problem polega tu na tym, że poza brakiem satysfakcji związanej z wynagrodzeniem lub byciem docenianym osoby te lubią swoją pracę. Zmiana pracy jest tu więc decyzją trudną – jak bowiem rzucić coś, co się tak naprawdę kocha, mimo tego że jest nam źle? Wypalenie zawodowe w tej grupie zaczyna się najczęściej od objawów somatycznych -bólów głowy, poczucia zmęczenia, częstszych chorób.

Upragniony awans
Osoby te pracują ciężko, poświęcając prywatne życie – liczą bowiem na karierę i awans. Wspinają się po stromych stopniach kariery nie rzadko rezygnując z własnego zdania czy „sprzedając się” dla awansu. W końcu przychodzi ta upragniona chwila i stanowisko kierownicze, a kilka dni potem wypalenie. Dlaczego? Bo nie ma już nic, do czego można dążyć, bo cel został osiągnięty, bo cena którą za awans przyszło zapłacić okazała się zbyt wysoka. Jeśli takie pracownik nie rozpozna szybko wypalenia i nie zacznie nad tym pracować, pojawia się ryzyko depresji bądź choroby nerwicowej.

Niski szacunek społeczny
Osoby te pracują ciężko, dając z siebie wszystko. Uważają, że ich praca jest ważna i potrzebna. Jednak osoby dookoła nich, nie dostrzegają znaczenia ich pracy, bagatelizują je – często dziwią się, że ktoś na taką pracą w ogóle się zdecydował. W takiej sytuacji często są nauczyciele – niski szacunek społeczny, niska pensja i połączone z niekiedy bardzo trudną pracą (przy trudnych grupach młodzieży) szybko prowadzić mogą do wypalenia zawodowego.

Czy ktoś w Was doświadczył wypalenia zawodowego? Jak sobie z tym poradziliście?

Dodaj komentarz

4 Responses to “Kto jest najbardziej zagrożony wypaleniem zawodowym?”

  1. ProgWeb says:

    Doświadczyłem wszystkiego powyżej.

    Panaceum: własna firma i dobra kobieta (zwłaszcza to drugie ;))

  2. panda says:

    Ja rownież doswiadczyłam , a teraz renta i święty spokój.To był koszmar przez 32 lata .Pozdrawiam

  3. Patt says:

    Doświadczyłam opisanego scenariusza – wspięłam się na szczyt kariery w moim zawodzie dość wcześnie, w wieku 29 lat. I błyskawicznie mi się odechciało, tym bardziej że w ślad za awansem nie poszła żadna specjalna gratyfikacja finansowa, a wymagania pracodawcy rosły.
    Zgadzam się z Przedmówcą – własna firma i dobry partner życiowy. Wyniosłam się z firmy macierzystej, zabrałam ze sobą najfajniejszego pracującego tam faceta, założyliśmy firmę konkurencyjną i po 10 latach wciąż jesteśmy parą, mniej więcej szczęśliwą, z niemałymi sukcesami zawodowymi na swoim.
    Nie wiem tylko, czy jest to odpowiednia recepta np. dla sfrustrowanej dyrektorki szkoły, która podlega władzom gminnym. Nauczycielom w naszym kraju, tym prawdziwym, z powołania – mogę tylko współczuć.

  4. Monika says:

    Do tej grupy zawodowej z pewnością można zaliczyć pielęgniarki – praca po 12 godzin, także w święta, na noce. Praca z osobami, które doświadczają cierpienia, które umierają na naszych oczach. Dużo różnorodnych obowiązków. Odpowiedzialność za życie ludzkie. Praca w stresie. Ambicje – duże – teraz trzeba mieć masę kursów, studia, specjalizacje – a to nie idzie w parze ze wzrostem wynagrodzenia i szacunkiem społecznym… Uznanie, awans, ścieżki kariery zawodowej – chciało by się, ale nikt o nas póki co w ten sposób nie myśli… A stąd tylko krok do wypalenia… Myślę, że my pielęgniarki powinnyśmy wreszcie wyjść z postawy zależności, “chwycić byka za rogi”, pokazać, że jesteśmy partnerami w biznesie. Nie godzić się na wszystko, co nam proponują, ale stawiać warunki, cenić i szanować siebie.