Zamrożenie pensji by ratować zakład pracy

zamrozenie pensji Zamrożenie pensji by ratować zakład pracyFirmy, aby móc funkcjonować mimo kryzysu stosują różne strategie oszczędnościowe – spora część tych strategii opiera się na oszczędzaniu na pracownikach – od zwolnień, przez redukcję godzin pracy, obniżki pensji, zatrzymanie premii. W brytyjskiej firmie Vauxhall wprowadzono jeszcze inną metodę – pracownicy zgodzili się na zamrożenie pensji na okres dwóch lat. Czy zgodzilibyście się na takie rozwiązanie?

Dzięki zastosowaniu stretegii zamrożenia pensji, która w praktyce oznacza dwu letni okres bez podwyżek dla kogokolwiek z załogi, firma będzie mogła zachować pełne zatrudnienie (5500 osób). Pracownicy, na podwyżki będą mogli jednak liczyć dopiero w 2012 roku. Podobne rozwiązania wprowadziła Honda, British Airways, BP i kilka innych firm. W efekcie, firmy te są w stanie długofalowo przewidzieć koszt zatrudnienia pracowników i w oparciu o to planować dalsze działania, które pomogą firmie przeżyć mimo kryzysu. Inflacja jednak postępuje i tak naprawdę, pracownik z zamrożoną pensją nie tylko nie może liczyć na poprawienie swojego statusu życia, ale na jego pogorszenie. Bylibyście w stanie zgodzić się na takie rozwiązanie aby zachować pracę czy też staralibyście się znaleźć nowe miejsce zatrudnienia?

Dodaj komentarz

2 Responses to “Zamrożenie pensji by ratować zakład pracy”

  1. olo says:

    Gdybym miał pensje taką jak pracownik w UK to bym się zgodził na jej zamrożenie…

    Pani Sabino prosze nie podawać przykładów z UK ponieważ… “Kryzys” w UK to obecnie 7,9% bezrobocia – w PL w czasie tzw “bumu gospodarczego” bezrobocie wynosiło 8,8% (X.2008) i było ‘najniższe’ w ciągu ostatnich 20lat…. Tak więc porównywanie warunków w UK a PL nie ma żadnego sensu.

  2. Andrzej2d says:

    Ja osobiście nie słyszałem o biednych robotnikach z Anglii. Podejrzewam że raczej w jakiś drastyczny sposób nie odczują w portfelu braku pieniędzy. Zawsze to lepsze jest niż bezrobocie. Podejrzewam że opłaca im się oszczędzać. Mój zakład nie długo też będzie musiał oszczędzać. Z tą różnicą że ja go nie kocham…..(a raczej mojego obecnego stanowiska)