W Urzędach Pracy same staże w ofertach

staze pracownik W Urzędach Pracy  same staże w ofertachStaże aktywizujące osoby bezrobotne miały być lekarstwem na bezrobocie. I w pewnym sensie tak się stało, ale broń na bezrobocie okazała się mieczem obosiecznym. Jak wynika bowiem z raportów Urzędów Pracy, co druga oferta zatrudnienia kierowana przez pracodawcę do Urzędu, to oferta stażu. Oznacza to nie tylko niskie pensje dla pracowników (na stażu otrzymuje się bowiem 140% zasiłku dla bezrobotnych) ale również to, że pensję płaci nie pracodawca, a Urząd Pracy – czyli de facto ci, którzy płacą podatki.

GUS podając statystyki dotyczące rynku pracy, podaje statystyki zbiorczo – nie widać w nich więc tego, ile z ofert pracy to rzeczywiście praca, a ile staże. Urzędy Pracy prowadzą jednak dokładne wyliczenia i jak podaje wp.pl, coraz więcej ofert stanowią staże. Coraz mniej pracodawców zobowiązuje się też do zatrudniania osób po stażu na umowę o pracę w firmie – firmy wolą wziąć kolejnego stażystę. Czy nowe przepisy dotyczące staży, ograniczające ilość stażystów, których pracodawca może zatrudnić pomogą? Jeśli nie, będziemy mieć prawdziwe perpetuum mobile – subsydiowane staże z podatków płaconych przez…stażystów.

Dodaj komentarz

4 Responses to “W Urzędach Pracy same staże w ofertach”

  1. ProgWeb says:

    I to się nazywa złodziejstwo, ale nie wińmy pracodawców, którzy szukają oszczędności, tylko urzędasów, którzy sprawiają innym te trudności, stawkami miminalnymi ogromnym opodatkowaniem pracy i innymi bzdurnościami.

    Jak byłby tu wolny rynek, to czy ktoś by miał ofertę na 200h na miesiąc za 3 pln, to od niego zależało by czy tą ofertę przyjmie, czy nie, a pracodawca zbłaźniłby się, że żąda za dużo dając za mało. Jakby ktoś dał za 100h 30 pln i to poszłoby do kieszeni pracownika, a nie połowa do ZUSu to było by dla jednego też dobrze.

    Skoro można mieć pracownika za darmo, to czemu ni skorzystać? Jakby nam na przykład gosposie dawali do domu za darmo też by nikt nie brał? A jakby państwo za free 100 dało? Dają trzeba brać 🙂

    Ja się cieszę, że mam firmę, wystawiam fakturkę, zapłacę złodziejom ile trzeba, reszta dla mnie i nie muszę się martwić, ze ZUSikowi muszę z mojej krwawicy połowę oddać. Na starość można więcej zaoszczędzić niż na etacie, a bez problemu można kilku klientów obsłużyć, nie narażając się na widzi mi się szefa czy to, że we firmie zamówień nie ma i VAT odliczyć można (zwykły płatnik nie może) 🙂

  2. olo says:

    pieprzysz i tyle… “ogromne” opodatkowanie pracy w PL??? Na zachodzie koszta pracy są wyższe pomimo tego tam jakoś potrafią płacić godnie pracownikom przy podobnych cenach koncowych wytwarzanych produktów czy świadczonych usług, jak to jest możliwe? Tam właściciel firmy nie buduje 3ciego domu w ciagu 5lat prowadzenia firmy i nie jezdzi 10x do roku na egzotyczne wakacje kosztem zdrowia swoich “niewolników” tzn pracowników…

  3. Sylwia says:

    Ciekawe czy chociaż staż dostanę…. 🙁

  4. VIC says:

    Gdyby nie biurokracja, to pracodawcy nie okradaliby z marnych pieniędzy pracowników. To urzędasy doprowadzają do tego, że pracodawcy też mają nóż na gardle. A co do innych krajów, to tam jest całkiem inny poziom życia. Tam nie ma zbędnych stanowisk dyrtektorów, kierowników itp do spraw niepotrzebnych. Tylko w Polsce jest to możliwe.