Kiedy szef próbuje Cię zatrzymać

zmiana pracy Kiedy szef próbuje Cię zatrzymaćMasz już dość niskiej pensji czy kiepskiej atmosfery w firmie, nudnych zadań, czy kierownika tyrana. Decydujesz się na szukanie nowej pracy. Udaje się i otrzymujesz propozycję zatrudnienia. Udajesz się więc do szefa, celem złożenia wypowiedzenia. A szef na to:

  • proponuję w takim razie podwyżkę o 10% wyższą niż pensja, którą otrzymał Pan w nowej pracy
  • czy gdybym awansował Pana na kierownika działu, rozważyłby Pan pozostanie w firmie?
  • właśnie miałem zaproponować Panu stworzenie nowego stanowiska w firmie, na którym Pana kompetencje idealnie by się sprawdziły.

Co w takiej sytuacji? Zmienić pracę mimo wszystko czy przystać na nowe warunki?

Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, bowiem każda sytuacja jest inna. Warto jednak rozważyć kilka za i przeciw każdej decyzji.

Zmieniamy pracę – nowy szef, nowi koledzy, nowe zadania – wszystko to może być zarówno plusem, jak i minusem:

  • plusy – nowe warunki (większe pieniądze, bonusy, premie), nowe wyzwania (nowe zadania, możliwość rozwoju), nowi koledzy (a więc możliwość przyjemniejszej atmosfery),
  • minusy – nowe zadania (którym możesz nie podołać, lub które mogą okazać się bardziej nudne niż dotychczasowe), nowy szef (którego trzeba poznać i się do niego dostosować)

Zostajemy w firmie – tu pamiętać trzeba o tym, że propozycja zatrzymania nas w firmie wynika nie z tego że jesteśmy tak lubiani lub tak niezastąpieni. Jesteśmy po prostu trudni do zastąpienia w tym konkretnym momencie. Propozycja podwyżki, awansu czy nowych wyzwań, to próba uniknięcia dyskomfortu i strat związanych z zatrudnianiem i szkoleniem nowego pracownika. Jednocześnie, to że zdecydowałeś się szukać pracy za plecami szefa i ją znalazłeś, podkopało zaufanie szefa do Ciebie. Nawet więc jeśli zostaniesz, sytuacja może nie być taka jak dawniej.

  • Plusy – znane środowisko (bezpieczeństwo, miła atmosfera w pracy, brak konieczności dopasowywania się do środowiska), nowe zadania/ wyzwania/ finanse (zaspokojenie twoich potrzeb bez konieczności ryzykowania tym, że w innej pracy będzie jednak nie tak, jak się spodziewaliśmy)
  • Minusy – utrata zaufania pracodawcy (co może zaowocować zwolnieniem w niespodziewanym momencie, bądź trudnościami w komunikacji z szefem), zmiana nastawienia współpracowników (którzy mogą podejrzewać, że podwyżka bądż awans były wymuszone).

W żadnym wypadku, nie stosujcie techniki szantażu pracodawcy typu „podwyżka albo odchodzę”. To nigdy nie kończy się dobrze. Jeśli chcesz podwyżkę, awans, nowe wyzwania porozmawiaj z szefem -jeśli da je sam z siebie, jeśli nie – możesz zaakceptować sytuację, bądź zmienić pracę. Szukając nowej, bądź jednak gotowy na odejście ze starej firmy.

Dodaj komentarz

4 Responses to “Kiedy szef próbuje Cię zatrzymać”

  1. Maenal says:

    Myślę, ze nie dałabym się skusić na taką propozycję. Jeżeli zdobyłam etat w innej firmie to nie cofnę się wpół kroku znęcona wizją awansu w starej firmie. No bo czy awans nagle ubarwiłby nudę? czy awans podniósłby mój szacunek do chlebodawcy i współpracowników? Owszem, nowe zajęcia mogą być kuszące, ale to chyba zbyt mała pokusa. Większa kasa? Ciekawe jakim ostatecznie kosztem. Szef do tej pory nie planował dla mnie awansu ani inwestycji w mój rozwój. Jakie zatem mam gwarancje, że będzie faktycznie lepiej i cała ta akcja nie jest ściemą by mnie zatrzymać i tym samym nie robic kłopotów kadrowych?
    Poza tym, jak by to wyglądało, gdybym powiedziała swojemu nowemu pracodawcy, że jednak nie skorzystam z jego oferty tylko zostaję na starych śmieciach?
    Jeśli podejmuję decyzję o zmianie pracy to już raczej nie ma odwrotu od tej decyzji

  2. Panoramix says:

    Wszystko zależy od tego w jak dużej firmie pracujemy i jaką osobowością jest szef. Jak wszędzie jednak sprawdza się powiedzenie do trzech razy sztuka. Widzę to tak:
    1) Idę do szefa i rzeczowo argumentuję swoje potrzeby. Jeśli się nie zgadza rozglądam się za robotą czyli oceniam rynek pracy i swoje możliwości. Jeśli sprzyjają idę dalej.
    2)Rozsyłam aplikacje i czekam na odpowiedź. Jeśli ktoś wartościowy się odezwie idę do szefa i znów rzeczowo argumentuję. Jeśli się nie zgadza przechodzę do kolejnego punktu.
    3)Rozpoczynam rozmowy z wybranymi firmami. Jeśli oferta jest sprzyjająca i ma szansę powodzenia umawiam się z przyszłym pracodawcą na jakiś okres w jakim mam dać odpowiedź. Powiedzmy dwa tygodnie. Idę do aktualnego szefa i znów rzeczowo argumentuję. Jeśli się miga to daję mu czas tygodnia na podjęcie decyzji. Jeśli odmówi zawsze mam jeszcze tydzień na zgłoszenie się do nowego pracodawcy. Jeśli kategorycznie odmawia przechodzę automatycznie do innej firmy.
    Te trzy punkty zapewniają, że aktualny szef nie zostanie na lodzie z dnia na dzień. Wszak trzy razy były mu dawane znaki i tylko baran by tego nie zrozumiał. A z drugiej strony mogę zgodnie z umową bez wzajemnego stresu odmówić nowemu pracodawcy. Pozostaje jedna kwestia. Nic na przysłowiową gębę tak z przyszłym i aktualnym pracodawcą. Polskie prawo pozwala cały proces obwarować odpowiednimi umowami. Jeśli któryś z pracodawców się miga to znaczy, że nie ma czystych zamiarów.

  3. sophia says:

    Myślę, że mimo wszystko najlepszym sposobem jest odejście z pracy. Miałam podobną sytuację w pracy. Zostałam, skusiłam się i potem długo żałowałam tego kroku.

    Pozdrawiam i zapraszam na swój blog

  4. Molinari says:

    Sytuacja, o której jest tu mowa może się zdarzyć każdemu. Według mnie trzeba mieć duże wyczucie przy podejmowaniu decyzji dotyczącej pozostania w “starej” pracy jeśli szef zaproponuje nam lepsze warunki w reakcji na nasze stwierdzenie, że mamy ofertę od inego pracodawcy. Zgadzam się z Panoramixem, że najlepiej jest mieć zabezpieczenie na piśmie, gdy mamy ofertę pracy od innego pracodawcy. Jeśli mimo to uznamy, że nasz “stary” szef nas ceni i rzeczywiście zależy mu na naszych umiejętnościach w firmie, trzeba pamiętać, że mając podpisany list intencyjny, umowę przedwstępną, czy podobny kwit z nowym pracodawcą, możemy narazić się na pewne konsekwencje. Nowy pracodawca też chce mieć gwrancję, że nowy pracownik rozpocznie pracę zgodnie z ustaleniami. Jeśli “ucieknie” to może być uznany w przyszłości za osobę niepożądaną w środowisku (zależy jaką branżę się reprezentuje). Generalnie – rozwaga i rzeczowość, ale również ostrożność przy tego typu operacjach jest najbardziej wskazana.