Inżynierowie chętnie wyjadą

inzynier1 Inżynierowie chętnie wyjadąTylko 14,6% inżynierów nie zdecydowałoby się na opuszczenie kraju, gdyby otrzymali propozycję pracy za granicą. 70% wyjechałoby bez wahania, nie tylko na kontrakt, ale również na stałe. Banku Danych o Inżynierach, przeprowadził ankietę dotyczącą zainteresowania inżynierów w Polsce  zagranicznym rynkiem pracy – o opcję wyjazdu zagranicznego, zapytano ponad 1000 inżynierów. Wnioski nie są budujące – inżynierowie chcą więcej zarabiać i dla większej pensji bez szczególnych sentymentów pożegnają się z krajem – czy zatrudniający inżynierów w Polsce pracodawcy wreszcie się obudzą? Czy też za kilka lat obudzimy się bez inżynierów w kraju (za to z pełnymi salami wykładowymi na studiach inżynierskich? Pełnymi, „bo przecież potem można stąd wyjechać…”)

35,6% badanych wyjechałoby z kraju bez żadnych warunków dodatkowych. 36,9%, gdyby oferowana pensja była na europejskim poziomie. 13,2% wyjechałoby, ale jedynie na kilkumiesięczny kontrakt. Analiza wyników sondażu na Interii stwierdza, że brak zainteresowania wyjazdem na stałe przez w sumie 28% inżynierów (ci którzy nie chcą wyjechać + ci którzy chcą jedynie na kontrakt) może być powodowana tym, „iż Polska de facto stała się atrakcyjnym rynkiem pracy dla inżynierów.” Moim zdaniem, może być też powodowana tym, że część inżynierów zarabia dobrze, a część ma tu po prostu rodziny, których nie chce opuścić nawet dla większych pieniędzy. A jak Wy uważacie?

źródło: interia.pl

Dodaj komentarz

7 Responses to “Inżynierowie chętnie wyjadą”

  1. Paweł pisze:

    Z rodziną to prawda – kiedy się nie ma dzieci łatwiej jest podejmować decyzję o wyjeździe gdzie kolwiek. Gdy już ma się dzieci wtedy trzeba się dużo poważniej nad wszystkim zastanowić.
    Ciekawią mnie te osoby, które zgadzają się bez żadnych warunków wstepnych – prawdopodobnie oznacza to, że istnieje spora grupa ludzi, którzy nie mają pojęcia o życiu za granicą, dlatego kierują sie tylko opowiadaniami o tym jak to za granicą jest łatwo, pięknie i cudownie.

  2. jan pisze:

    Rok temu mialem 2 oferty pracy… 27tys Ł/rok w Szkocji oraz w PL, wybralem PL i to byl największy błąd w moim życiu.
    Jeżeli macie oferte pracy w normalnym kraju nie wahajcie sie.

  3. Andrzej pisze:

    A ja mam pytanie- jacy inżynierowie są najbardziej rozchwytywani? Robił ktoś takie badania? Któremu inżynierowi jest łatwiej otrzymać posadę- inżynierowi elektrykowi, mechanikowi czy też budowlańcowi? W wieku 25,35 czy 45 lat? Ze stażem pracy czy też bez?
    Kiedy przeglądam oferty wydaje mi się że równanie „inżynier=dobra praca” to zwykły mit. mogę na „oko” stwierdzić że na 90% ofert pracy prócz wykształcenia wymagane jest doświadczenia. To jest normą jak w każdym innym zawodzie. Nie jestem maniakiem czytania ofert na necie, ale nie zdziwiłbym się jakby się okazało że pracodawcy długo czekają na „wymarzonego” kandydata. Powód? Dobrego specjalistę z wykształceniem, doświadczeniem i jeszcze z uprawnieniami jest jak na lekarstwo. Czy Dr.inż. jest czymś lepszym niż dr.politolog? Nie! Obaj są specjalistami w swojej dziedzinie i obaj powinni znaleźć pracę. Doprawdy tak bardzo brakuje inżynierów że po byle jakiej polibudzie można znaleźć pracę?? Jakoś mi w to ciężko uwierzyć.

  4. Radek pisze:

    Bardzo dobrze. Wszędzie tylko się słyszy że w Polsce i na świecie brakuje inżynierów, pojawia się coraz więcej kampanii zachęcających to studiów technicznych, stypendia Polskie i Unijne, ale co z tego skoro polskim pracodawcom i tak nie zależy na inżynierach. Jeśli już ktoś z licealistów uwierzy w te bajki to później budzi się ze smutnym wnioskiem że w Polsce inżynierem nie warto być!

  5. jan pisze:

    Andrzeju inżynierów na rynku jest od groma, problem w tym iż ci z doświadczeniem i dużą wiedzą się cenią, niejednokrotnie nie opłaca im się wyjeżdzać gdyż są w stanie zarobić w PL tyle co zagranicą.
    Na rynku „brakuje” takich „inżynierów” którzy przyjmują oferty pracy z płacą sprzątaczki 1,2-2tys brutto – nawet absolwenci zaraz po studiach krzyczą więcej np 2netto (i bardzo dobrze).
    „Czy Dr.inż. jest czymś lepszym niż dr.politolog?” – oczywiście że TAK. Dr.inż. pracujący w przemyśle jest jak kura znosząca złote jajka dla firmy (wynalazki, patenty, rozwijanie nowych technologii = bardzo duże pieniądze).

    Odnośnie tego co napisał Radek – w mediach jest coraz więcej kampanii zachęcających do studiów technicznych nie z powodu wielkich możliwości i ‘normalnych’ zarobków po zakonczeniu edukacji tylko dlatego aby powróciło dawne… lata 1990-2000 kiedy to absolwentów było kilkarazy więcej niż wolnych miejsc pracy, wtedy nikt nie pytał „za ile” będzie pracowac… byle pracować.

  6. surname pisze:

    Zgadzam się z @Radek. 5 lat temu ja również uwierzyłam w te bajki i po studiach przekonałam się, że dla absolwentów uczelni technicznych nie ma tu miejsca. Skończyłam z wynikiem ponad dobrym AGH i znam język angielski. Nie spotkałam się dotychczas w Polsce z ofertą pracy odpowiadającą moim kwalifikacjom, ponieważ wszędzie jest wymagane minimum 3 – letnie doświadczenie. Ale pracodawcy nie ułatwiają jego zdobycia absolwentom kierunków technicznych. A przecież ci ludzie gdzieś muszą to doświadczenie zdobyć… Więc nic dziwnego, że inżynierowie nie chcą po studiach zostawać w tym kraju i skorzystają z lepiej płatnych i dających możliwości rozwoju ofert pracy w zawodzie za granicą. Wszystkim tym, którzy wyjeżdżają życzę powodzenia:) Nie jest łatwo ale warto. Ci, którzy zostaną, będą musieli cieszyć się, że pracują za 1000 zł. Trzeba mieć trochę godności i zabierać się stąd póki można. Może wtedy pracodawcy docenią inżynierów…

  7. dżaber pisze:

    Wydaje mi się, że ta nieciekawa sytuacja bierze się też stąd, że polskie uczelnie z reguły ograniczają się do „suchego” przekazywania wiedzy. Na uczelniach często brakuje praktycznego podejścia, dzięki któremu studenci dowiadywaliby się, jak skutecznie mogą wykorzystywać zdobytą wiedzę w biznesie oraz przykładowo jak mogą rozpocząć swoją własną działalność gospodarczą. Takiego podejścia mi trochę brakuje… W mazowieckim działa już od jakiegoś czasu projekt pod nazwą Tekla Plus, który ma za zadanie wspierać akademicką przedsiębiorczość, ale z tego co wiem w innych województwach bywa różnie.