Ile chce zarabiać absolwent studiów inżynierskich?

Niedawno pisałam o inżynierach i pracy zespołowej. Temat wydaje się nośny, bowiem sporo czytelników wzięło udział w dyskusji. Dziś trafiłam w Internecie na podsumowanie badań przeprowadzonych przez ArcelorMittal Poland wraz z Polskim Stowarzyszeniem Zarządzania Kadrami i Business for Society, w ramach programu „ZainSTALuj się”. Badania dotyczyły głównie tego, ile chciałby zarabiać absolwent kierunków inżynierskich po ukończeniu studiów. Wszystkich inżynierów i studentów kierunków inżynieryjnych zachęcam do przeczytania rozwinięcia i podsumowania tematu w komentarzach. Przypuszczam, że będzie się działo….

No to do sedna - jakie zarobki satysfakcjonowałyby absolwenta w pierwszym roku jego pracy? 30% osób mogłoby pracować za 2000 zł (kwoty podane w tekście to kwoty netto). Co czwarty absolwent za 2500 zł, 13 % zgodzi się na 1800 zł. Tylko do co dziesiątego absolwenta trafiłaby oferta pracy ze stawką 1500 zł. 6% zaś świeżo upieczonych inżynierów pragnęłoby zarobić 3000 zł w pierwszym roku pracy.

Z badań wynika, że znacznie bardziej opłaca się zatrudnić absolwenta i szybko inwestować w jego rozwój, tak aby po roku pracy był już w pełni „kompatybilny” z zadaniami. Inżynier z trzema latami doświadczenia jest już bowiem dość kosztowny - połowa studentów uważa, że mogłaby po trzech latach pracować za 3000-4000, ale na stawkę 2500 zł zgodzi się już tylko co 10 ty. Jeden na stu przyszłych inżynierów ma dość optymistyczne podejście do przyszłych finansów, bowiem uważa,że po trzech latach zdobywania praktycznego doświadczenia powinien zarabiać między 6000-10000 zł.

Studentów pytano również o programy stażowe i kwestię wynagrodzeń. Przypomnijmy, że staż z Urzędu Pracy to koło 600 zł miesięcznie. Studenci kierunków inżynierskich na stażu oczekują wynagrodzenia w wysokości 1000-1500 zł. Oczywiście zdarzają się historie typu - “ponad 2000 zł proszę”, ale są rzadkością.

Podsumowując - jeśli studenci kierunków inżynierskich po ukończeniu studiów będą prezentować podobną, jak podczas badania postawę, mogą doprowadzić do tego, że pensje dla inżynierów będą nieco wyższe niż obecnie. Stanie się tak jednak tylko wtedy jeśli ambicji finansowych nie dogoni rzeczywistość i z marzeń o pensji w wysokości 2500 zł netto absolwenci nie zejdą na 1500 zł.

Inżynierowie - ujawnijcie się - uważacie, że wyniki przedstawione przez ArcelorMittal brzmią wiarygodnie? Czy oczekiwania studentów wpasowują się w naszą rzeczywistość?

źródło: praca.wnp.pl

Wspieraj nasz blog - promuj wpis na:

Komentarze: 59

  • 2tys (netto) dla absolwenta z mgr.inz. to absolutne minimum - kto godzi sie pracowac za mniej jest głupkiem psującym rynek pracy.

  • Jak najbardziej brzmią wiarygodnie.. i w cale nie wydaje mi się by były to jakieś wygórowane stawki… w końcu kredyt na mieszkanie na 30lat rat spłat to miesięcznie około 1000zł (kredyt na około 180 000tys zl) a przecież każdy chce żyć jak człowiek. Myślę, że z uwagi na wiedzę jaką posiadają inżynierowie należą im się conajmniej takie wynagrodzenia… Tymczasem 2000zł może również zarobić pomocnik na budowie po skończeniu podstawówki.

  • Jak zaczynałam studia techniczne to właśnie tak myślałam że będę zarabiać, jednak rzeczywistość okazała się nie tak kolorowa. Obecny kryzys spowodował że absolwenci nie mogą zbyt wybrzydzać. Biura projektowe w tej chwili oferują około 1200 netto na miesiąc dla absolwenta. A jak ktoś się musi sam utrzymać to przyjmie taką propozycje bo nie ma wyjścia. Oczywiście wszyscy mamy nadzieje ze po kilku latach doświadczenie zarobki będą o wiele większe.

  • Chyba ich pogięło. Jak dostaną 1500zł na rękę to niech się cieszą, inaczej ich pracodwaca wysmieje i poszuka tanszego. taka prawda

  • Witam.
    Ja wczoraj obroniłem prace dyplomową. mam 3 lata doświadczenia w zakładzie produkcyjnym.remonty naprawy maszyn, zgodnie z moim wykształceniem(inżynier mechanik). Myślę że gdyby ktoś mi dawał 1500zl/miesiąc to wziołbym go za wariata i dłużej z nim nie gadał. Kolega prooo słusznie zauważył ze 2tys to ma byle pijaczyne jak nosi na budowie cegły. teraz poszukuję pracy w zwiazku ze mianą zamieszkania i myślę że gdyby pracodawca na poczatek dał m i 2500zl netto to bym sie zgodził. dlatego że jeśli popracuje u niego pare miesiecy i zobaczy że podchodze do pracy fachowo, uczciwie i znam sie na rzeczy to nie bedzie problemu z podniesieniem zarobków.
    szanujmy siebie i swoj zawód to w końcu kilka lat ciężkich studiów i wielu wyrzeczeń.
    pozdrwiam.

  • Sprawa nie jest taka prosta.. niestety za taką samą pracę w Warszawie czy Krakowie otrzymuje się zupełnie innne wynagrodzenie niż w Kielcach czy Rzeszowie. Jednak zupełnie zgadzam się ze studentami, którzy cenią swoją wiedzę, byleby to nie była wiedza jak w opini jednego studenta zaocznego… cytuję :”jak pomyślę jaki ze mnie inżynier, to boję się iść do lekarza:… :)

  • ja mam już kilka dobrych lat pracy za sobą. zaczynałem od stawki na poziomie 1800 (w czasach kiedy zaczynałem było to naprawdę nieźle). teraz po kilku latach znudziła mnie monotonia pracy więc zacząłem szukać czegoś nowego ale jest ciężko. dlaczego? ponieważ pracodawca może zapłacić 2500 może 3000 po ciężkich przeprawach. pracownik fizyczny na budowie dostaje więcej. oczywiście są wyjątki od reguły ale na taki jeszcze nie trafiłem.

  • Absolwentkto budownictwa NIE MA RZADNEGO KRYZYSU w budownictwie znane mi biura maja oblożenie projetkami do polowy 2010 roku. Nie dziw sie ze sa oferty na poziomie 1200 zl netto skoro takie oferty przyjmujecie wierząc w “kryzys” - tyle nie zarabia nawet cieć na budowie… Nikt kto ma sie samemu utrzymac równiez nie przyjmie takiej oferty - chyba ze mieszka z rodzicami, nie placi za wyzywienie i wynajem mieszkania. 2000 netto to minimum ktore powinien żądać absolwent do tzw. detailingu tj kreślarstwa, 2500-3000 minimum dla osob znających programty do modelowania i obliczen MESowskich.
    Zacznijcie wreszcie cenic swoją wiedze…

  • nie tłumacz ludziom czym jest tak naprawdę kryzys to plebs i tak nie zrozumie

  • bo*

  • kryzys jest przykrywka zysku, jesli ktos traci inny musi zyskac. nic nie ginie w przyrodzie…szanujmy siebie, swoja prace i wykształcenie…godzac sie na zarobek 1200 zl nie szanujemy siebie. 5 lat temu pracujac na zmywaku jeszcze jako student zarabialem wiecej tygodniowo, teraz zarabiam wiecej dziennie niz wspomniane 1500 zl (45f na h), a zaczynalem swoja kariere majac jedynie tytul mgr inz bud i podstawy jezyka…przyjaznie z szacunkiem i odpowiednim wynagrodzeniem…osobiscie jestem przekonany, ze na kryzysie pani zarabiajacej po studiach pracujacej chocby w biurze projekowym ktos zbija niezle kokosy. Jesli nie jest to prezes to moze oszukancze panstwo..ale warto miec nadzieje, wszystko zalezy od nas samych, sami kreujemy swoja rzeczywistosc…

  • a mi tam juz nie robi roznicy za ile wazne zeby praca byla, a zarobki jak byly niskie, tak zawsze beda. i co to kogo obchodzi jakie kto ma tytuly to jest polska a nie elegancja francja. a co do budowlancow to nie ma sie co dziwic ze tyle zarabija bo efekty ich ciezkiej pracy widac i jest to uczciwa zaplata co do wykonanej pracy. a jak wam sie ludzie wydaje ze za siedzenie przy komputerze na dupie prywaciarz wam 3 tys bedzie placil bo wam sie nalezy to sorry. Uzyjcie mozgu i policzcie jakby kazdemy chciec w polsce po tyle kasy placic to jaki to by byl interes co mialby prywaciarz po oplaceniu waszych Zusow i kupy innych pierdol ktorych wy oczywiscie nie bierzecie pod uwage.

  • moim zdaniem wazne jest zeby wogole miec prace a nie byc bezrobotnym i stawiac warunki.jak bedziesz mial swoja firme to wtedy bedziesz rzadzil i nie wazne czy pracujesz na budowie czy w biurze.kazda praca jest dobra

  • Lukas… wlasnie dzieki takim osobom jak ty w PL jest tak jak jest. Dlatego pracodawcy nie podaja stawek w ogloszeniach poniewaz kazdy czeka az na rozmowie stawi sie taki ‘lukas’ ktoremu bedzie obojętne za ile pracuje byle tylko “mieć prace”.

  • lepiej chyba miec prace a nie siedziec bezczynnie i liczyc na super oferte i pieniadze.sam jestem studentem i bede mgr ale poki co zarabiam 2 tys i nie narzekam ze chce 2 razy tyle…

  • 2 tysie dla absolwenta za co? Jestem inżynierem mechaikiem- dopiero od niedawna. Prawie 10 lat doświadczenia na produkcji i szczerze powiedziawszy matołów inżynierków widziałem masę! Pracodawcy chcą taniego pracownika i biorą osobę bez doświadczenia-absolwenta. A potem kolega inżynier pie…. detale(dotyczy mojej branży) i zakład ma straty. 2 tysie zapłacone a efekt mizerny. Ważniejsze że ma 24 latka z tytułem mgr.inż. Doprawdy coś mi się robi jak czytam jakie kryteria przyjmują firmy podczas rekrutacji. Może ktoś mi wyjaśnić kogo “oni” poszukują? Co jest ważne podczas rekrutacji?
    i jeszcze jedno-pomimo wstępnej krytyki także uważam że powinno się zaczynać od 2 tysięcy. Życie nie należy do najtańszych-zwłaszcza w naszym dziwnym kraju

  • Lukas, dla studenta na garnuszku rodzicow taka kwota jest oszalamiajaca… Skończ studia, usamodzielnij sie tj. kup mieszkanie (na kredyt), splacaj raty za mieszkanie, auto, agd etc etc, opłać wszystkie rachunki, załóż rodzine… i pracuj sobie dalej z tytulem mgr za 2tys zl psując rynek pracy.

  • Jestem zbulwersowana opiniami o “budowlańcach”.Niby nic nie robią a 2000 zł zarabiają.proo-co ty wiesz o życiu i pracy na budowie?????Idż i zarub takie pieniądze jako pomocnik.Pracuję w przemyśle elektronicznym i wiem jaką wiedzę posiadają inżynierowie zwłaszcza ci po studiach zaocznych ,to jest masakra powinni takie uczelnie od razu pozamykać. Co do “budowlańców” mój mąż jest elektromonterem z 27 letnim stażem z uprawnieniami i takie kokosy zarabia że aż.. Żeby zarobić 2000-2200 netto pracuje 9-10 godzin dziennie i jeszcze mósi zachaczyć chociaż 2 soboty po 8 godz. Kilka lat temu może 5-6 mąż też zarabiał takie pieniądze , ale jakim kosztem że dzieci tatusia widziały najczęściej w niedziele bo w tygodniu pracował po 14-16 godz. pieniądze są ważne a zdrowie??????? Dlatego jeśli ktoś nie zna pracy na budowie to niech trochę popracuje i dopiero wtedy wypowiada się na ten temat.Dlatego cwaniaczki idżcie na budowę i spróbujcie zarobić te 2000.

  • Zgadzam sie w 100% z wypowiedzia doroty poniewaz sam własnie pracuje w branzy budowlanej,wiec wiem jak to jest.owszem dobrzy fachowcy moga zarobic troche wiecej ale zawsze jest to praca ciezka i nie po 8 godz dziennie.tylko osoby co nie maja bladego pojecia o tej branzy tak moga powiedziec.

  • Jeżeli któryś z was wie gdzie można zarobić kokosy na budowie to proszę o namiary chętnie mój mąż skorzysta.

  • Doroto czy twój Mąż jest inżynierem? Z tego co piszesz wynika raczej że nie jest… a dyskusja jest o zarobkach INŻYNIERÓW.

  • Sz.P. Doroto. Jeśli Pani uważa że absolwent studiów zaocznych jest mniej warty (jego wiedza) niż student studiów dziennych zwłaszcza jeśli ukończył studia techniczne to muszę Panią zmartwić. Otóż powtarza Pani pierdoły które krążą po akademikach. Fakt może teorii jest więcej ale w życiu najpierw była praktyka a potem teoria. No i co z tego że potrafi taki “absolwencik” wytłumaczyć teorię względności kiedy na warsztacie (lub budowie) byle “głupek po zawodówie” zagnie go na podstawach?! Jak może Pani opisać np dźwięk towarzyszący podczas obróbki metalu? Ile poświęca się na dziennych w laboratoriach np na diagnostykę silnika? Można pytań mnożyć jak również można stwierdzić że: za pracującymi studentami zaocznymi przemawia doświadczenie uzupełniane teorią a za dziennymi teoria i ambicja zdobycia praktyki. A na rozmowach pada zawsze pytanie : “Jakie ma Pani/Pan doświadczenie”
    Mylę się?

  • Moj maz skonczyl AGH (IMiR) rok temu i teraz pracuje za 2000zl, ale szczerze jego zarobkow starcza tylko na pokrycie kredytow (hipoteka, remont i studenski). Ja zarabialam w Krakowie 2500 z czego 1200 na opiekunke, 400 na samochod (dla meza) a reszta jedzenie i papierosy. Maz liczy na to ze teraz przejdzie na stawke godzinowa (chce 12,5) i wuecej w pracy siedziec. Uwazam ze po AGH dzienne inzynier powinien zarabiac przynajmniej 2800zl. Ale realija sa inne. Jak ja szukam pracy, to na rozmowie dla mnie najciezej jest powiedziec jakie sa moje oczekiwania. Ale teraz wprost mowie ze ponizej 2000zl mi sie nie oplaca pracowac :) i szukam dalej:)

  • Inżynier, który zdobył praktykę zawodową, doświadczenie w swojej branży poniżej 2000 netto nie powinien schodzić.
    Nie psujmy rynku pracy. Pracodawca nie zapłaci tyle? Znajdziesz innego, albo wyjedź za granicę. Absolwenci uczelni technicznych w Europie nie podejmują pracy w “zawodzie” poniżej średnich płac w ich krajach.

  • Ludzie, czytać Was nie mogę. Nadal żyjecie w czasach ery kamienia uuuuupanego (włączając Pitera). Sami pozwalacie na to jak jest i jeszcze macie pretensje do świata. Przykład - lukas, który macha ogonem jak ma robotę. Nawet nie wiecie ile właściciel firmy budowlanej potrafić na Was zarobić. Skąd się biorą merce itp. samochody? To Wasz szef zmienił miesiąc temu 5 letnie bmw, a Wy jeździcie mzk albo autem z ‘93. Myślicie, że tak jest na zachodzie? Zróbcie sobie tygodniową wycieczkę a doznacie szoku. Szacunek dla wykształcenia odpowiednio poparty wynagrodzeniem pozwalającym min. raz na rok wjechać rodzinie na Teneryfę, godne warunki pracy i wiele rzeczy o jakich Wy tylko marzycie a inni mają. Mój szwagier wybrał szacunek, dobre pieniądze i obczyznę. Czy żałuje? NIE.

  • Przepraszam, miało być <>

  • Realis tak sie składa ze właścicielem firmy jest mój ojciec i rzeczy o ktorych piszesz co troche naciagane i napewno stanowia tylko mała czesc.wcale tak nie jest,w polsce nie tak latwo sie wzbogacic,potrzeba wiele pracy,kombinacji i ukladow.a poza tym jest teraz taka konkurencja na rynku ze tylko nieliczni maja takie kokosy o ktorych piszesz.a jesli uwazasz ze za granica jest tak dobrze to co tutaj jeszcze robisz????

  • nie nosiło się teczki, trzeba nosić dziś woreczki:P to co do roboty na budowie, bo cegło nosić umie byle kto ale studiów byle tempota nie skończy, także pani doroto niech mąż dalej montuje bo to “umi” robić najlepeij, moim zdaniem za 5 lat konkretnych studiów na dobrej uczelni uprawnia do ubiegania się o zarobki powyżej 3 tys zł, jeśli pracodawca nie chce to niech se weźmie jakiegoś dziada z byle szkoły, jakby się wszycy postawili to nie byłoby innego wyjścia i musieliby podnieśc stawki, po 5 latach studiow jak ktoś mi da 1,5 czy 2 tys zł to się tylko ośmieszy bo tyle to zarabia kasjer w lewiatanie za którego liczy maszyna..

  • dla mnie kalkulacja jest prosta… skoro sprzedawca w sklepie może zarabiać (podstawowej pensji) 1400-1700 zł, a operator maszyny 1800…. to nawet “zielony” absolwet powinien dostać minimum 2000.

  • Po studiach netto 3000zł to jest minimum, o które należy walczyć aż znajdziemy taką pracę. Ludzie w Polsce brakuje Elity, kogoś kto pociągnąłby nasz naród jak Piłsudski i podniósł na duchu nasze poczucie wartości, a nie kto by tu powiększał chaos i demoralizację odgórną. To celowa polityka potencjalnie zarządzających naszymi dobrami do tego miała programowo doprowadzić, bo zawsze łatwiej było rządzić tanią i zdeprymowaną masą niż oświeconą Elitą. Spójrzmy - nasze polskie łby potrafią wykombinować lepsze wynalazki niż kiedykolwiek mieli na świecie, potrafimy odnaleźć się w każdej obcej rzeczywistości na emigracji, potrafimy solidaryzować się w jedną całość w obliczu nieszczęść nam wszystkim grożących i kataklizmów żywiołów. Takim żywiołem jest lawina ofert pracodawców idących od zachodu i wschodu oraz zaraza ekonomiczna trawiąca nas od centrum.
    Wzywam Was do solidarnego powstania przeciw wyzyskowi - wytrzymajcie wraz z rodzinami w Waszych domach, uczcie się nowych umiejętności aby nikt Was nie zaskoczył żadną nową technologią, które też sami potrafimy wynaleźć i sprzedawać.
    Wytrzymajcie dotąd aż znajdziecie pracę za 3000zł minimum dodając do swoich aspiracji choćby ten 1000zł. Zmuście rynek firm i organizacji pozarządowych, rządowych i innych do korekty apetytu na wysysk - niech się zrestrukturyzują i znajdą dla pracowników godną zapłatę w złocie :-)
    POWSTAŃCIE - Kochani!

  • Ludzie! az żal d**ę ściska, co wy wypisujecie.
    Studiuję budownictwo dziennie, w wakacje pracuję na budowie, gdzie dostaję 13 zł/h do ręki x 10h dziennie x 20 dni w miesiącu daje to 2600 zł. Jako pomocnik. Każdy pomocnik na tej budowie tyle dostaje. za to mój ojciec, który jest kierownikiem z dosć dużym doświadczeniem zarabia 4000zł na miesiąc a ma “tylko” wykształcenie techniczne. Gdy skończę studia i będę się starał o pracę, a ktoś mi powie że może mi dać tak jak piszecie: 1500-2000 to zaśmieję mu się w twarz! Tylko frajerzy studiują tyle lat żeby zarabiać tyle co robol po zawodówce, albo i nie. Rzućcie te studia i idźcie do roboty na pierwszą lepszą budowę to dostaniecie więcej niż oczekujecie po studiach.

  • Najlepszy jest komentarz powyzej 3000 tys na start po studiach. To chyba z dwudziestoletnim doswiadczeniem. Natomiast absolwent po polskiej edukacji nie nadaje sie to pracy na takim stanowisku. Takze rozpisywanie sie ile moze zarobic inzynier absolwent to jest jakas
    propaganda. WEjdzie w wyszukiwarki i zobaczie jak chetnie wystawiaja oferty dla inzynierow absolwentow. w moim rejonie(podkarpacie) nie ma wogole i to nie ze wzgledow kierunku jakiego ukonczylem ale ze wgledu bardzo duzego bezrobociaq w tej branzy po po innych kierunkach tez nie ma.

    Ja jako oferte magistra inzyniera dostalem oferte starzu za 600 zl z mozliwoscia ze moze mnie zatrudnia, Ale zrezygnowalem z tego bo to jest przecierz jakies nieporozumienie. Do tego dodam ze znam angielski na poziomie zaawansowanym. Przegladam oferty w internecie i wogole nie ma tal duzo ofert dla inzynierow a jak sa to z wymaganiami kosmicznymi ze trzeba ta wiedze miec juz z jakiegos zakladu a nie z uczelni bo tego co ucza to jest moze z 5 % co pozniej pojawia sie w ofertach. A druga sprawa jest taka ze 95 % ofert dla inzynierow(czyli ponoc super branze w tym kraju) to oferty z doswiadczeniem kilkuletnim i z duzymi wymaganiami. To teraz mam takie pytanie skoro nie ma ofert dla absolwentow z doswiadczeniem zdobydym na praktykach to mozna stwierdzic ze prawie wogole nie ma po tym pracy. Bo trzebabybylo vhyba pojsc zadarmo ptracowac zeby zdobyc doswiadczenie to moze wtedy mozliwosci znalezienie pracy sa wyzsze. Przegladm regularnie oferty po studiach i moge smialo stwierdzic ze nie warto tego robic na dzien dzisiejszy. To nie ameryka czy zachod ze ludziom wyksztalkconym placa za wiedze. Dyplomy nie sa juz tak honorowane jak to bylo dawniej a to dlatego ze jest zaduzo ludzi wyksztalconyvh w stosunku uprzymyslowienia kraju. Lepiej skaczyc zawodowe i nauczyc sie pozadnie jakiegos fachu bo po tym wcale ludzie nie zarabiaja duzo mniej niz super ludzie po studiach. i do tego jest duzo czasu na rozwijanie potrzebnych umiejetnosci.

  • Zgadzam sie z xxx w 100% Do drpiotr-skończ studia to pogadamy.

  • Dziwi mnie wasza postawa co do zarobków, jak można zarabiać 1500zł po ukończeniu politechniki na wydziale budownictwa? Po 1.5 roku doświadczenia, bo przecież inżyniera ma się po 3,5 roku a następnie zdobywa się magistra i doświadczenie właśnie przez 1,5 roku a przecież można pracować jeszcze sezonowo na budowie i mieć to wpisane w cv… mało kto tu chyba myśli o tym żebym wiele zarabiać skoro do tak niskich stawek schodzi.. mało tego jestem przekonany że tylko ludzie nie potrafiący poradzić sobie w życiu piszą takie głupoty, bo Ci co chcą zarabiać dużo robią wszystko żeby to osiągnąć a nie żalą się na forach jak to jest ciężko i że nie ma pracy.. a jak nie pasuje to uczyć się języka i wyjechać na studiach na wymianę do Francji, Holandii czy Niemiec, poziom nauki niższy a zarobki dużo wyższe.

  • Seba pochwal jako kto pracujesz i ile zarabiasz

  • Ja mam 5000 brutto po 2 latach doswiadczenia i to mój trzeci pracodawca. Po studiach miałem 2500 brutto i w paru innych firmach jak chciałem mieć 2000 netto, to kręcili głowami, że dużo i to wszystko działo sie w Warszawie. Moim zdaniem 5000 netto dla młodego inżyniera na początek to sprawiedliwa pensja, za wyżeczenia i cieżka pracę jaka musiał włożyc by uzyskać tytuł inżyniera ( jestem po dziennym PW).

  • Noto około 3500 na łapę tak? Jak na Wa-wę to chyba nie są kokosy? Z czego mi wiadomo taką kwotę bierze operator walca. To poco tracić czas na renomowane uczelnie jak można po zawodówie tyle samo zarabiać?

  • Seba napisal:Dziwi mnie wasza postawa co do zarobków, jak można zarabiać 1500zł po ukończeniu politechniki na wydziale budownictwa? Po 1.5 roku doświadczenia, bo przecież inżyniera ma się po 3,5 roku a następnie zdobywa się magistra i doświadczenie.
    odp:
    Piszesz o podstawie do zarobkow ale na dzien dzisiejszy przegladajac oferty z calej polski nie ma ofert dla absolwentow co najwyzej jakies staze za 660 zl i to wymagania takie ze trzeba znac jezyk i byc alfa i omega takze jak mozesz pisac ze 1500 zl to jest malo. Czasy sie zmienily i nie potrzebuje sie teraz absolwentow bo tak naprawde jest ich za duzo w stosunku do miejsc pracy i z drugiej strony uczelnie maja przestazale programy nauczania. Politechniki zatrszymaly sie na poziomie prl’u stad tez pracodawcy maja gdzies wiedze wyniesiona z uczelni i chca ludzi z doswiadczeniem. Z tego co widze to teraz trzeba pracowac za darmo z pol roku o ile przyjma mnie na staz domjakiejs dobrej firmy(bo tylko taki staz ma sens) i liczyc ze zdobyte doswiadczenie pom oze w znalezieniu normalnej roboty. Jednym slowem na dzien dzisiejszy nie ma sensu robic studiow bo to jest po prostu bez sensu. Tracic czas i pieniadze przez 5 lat a pozniej miec problemy ze znalezieniem etatu. Piszesz o nauce jezyka i wymianie. Sam skonczylem polibude ucze sie jezyka dosyc dlugi czas ale to jest za malo. Sam jakbys znal na poziomie inzyniera to nie pracowal ys za 5 tys brutto. Zeby nauczyc sie jezyka trzeba skoczyc szkole w danym kraju a ro wymaga kilka lat nauki a nie jakas wymiana polroczna takze zastanow sie com ty wogole piszesz. Z jezykiem nauczonym na studiach co najwyzej mozesz wyjechac sprzatac i wiecej raczej nie osiagniesz z polskim dyplomem.

  • A ja uczylem sie jezyka w szkole do tego roczna wymiana studencka w Danii i w pracy w Anglii jakos daje rade. W Polsce 1200 na reke bo nie mam doswiadczenia (bla bla bla). W Anglii na dzien dobry 20000 funtow rocznie dodam, ze prosilem o mniej (bylem w desperacji :) ). Po pol roku podwyzka 7.5% a po kolejnych pol roku powinna byc znowu podwyzka niestety kryzys dopadl firme. Generalnie przy obecnym stanie funta pensja zaproponowana na starcie dla absolwenta bez doswiadczenia ponad 5 krotnie wyzsza niz ta zaproponowana w Polsce. Zyjac skromnie moge odlozyc prawie 3 razy pensje zaproponowana w Polsce :) Takze panowie i panie studia, wymiana studencka i w swiat. A co do tego po co studiowac skoro na budowie “robol” moze miec takie same pieniadze albo i wieksze to proponuje zweryfikowac priorytety. Pieniadze mimo wszystko nie sa najwazniejsze a mimo, ze zadna praca nie hanbi ja nie chcialbym do emerytury nosic cegiel na budowie. To ciezka praca, zimno itp a w biurze jest zimno tylko jak ogrzewanie sie zepsuje. Pozdrawiam

  • hehe Łukasz wątek z “robolem” to prowokacja! Przecież każdy kto skończył studia ma troszeczkę większe ambicje. Ja reprezentuje branże mechaniczną. Skończyłem studia pracując i mam pojęcie o swoim fachu. Pierwsza uwaga jaka mi się nasuwa to jest że studia nie dostatecznie kształcą. Materiału jest za dużo a czasu za mało.
    Podstawowe braki jakie posiada absolwent politechniki to:
    1. Brak podstawowej umiejętności w obsłudze programów klasy CAD,CAM,CAE
    2. Brak umiejętności rozwiązywaniu problemów technicznych (wynika to z braku wiedzy)
    3. Brak technicznej wiedzy.

    Najczęstszym tematem wśród studentów to kasa. No cóż każdy “jakoś” chce żyć. Tylko zawsze “coś” z siebie trzeba dać. Żądanie od pracodawcy (zwłaszcza po studiach dziennych) pensji rzędu 3-4 tysięcy na “dzień dobry” jest po prostu śmieszne. Nie ma znaczenia czy to absolwent PW,PŁ,PR,PL etc. Jest to taki sam debil jak po każdej innej szkółce z tą różnicą że niektóre uczelnie uczą jak się szybciej uczyć.
    Jestem zdania 2000 absolutne minimum dla każdej branży. Będą przybywać uprawnienia,umiejętności będzie rosła pensja, Proste i logiczne.

  • Ja może kończyłem już parę lat temu studia, dokładniej w 2004, ale zaczynałem wtedy od najniższej krajowej (niecałe 900 zł brutto!!!). Oczywiście nie odpowiadała mi taka praca więc szukałem dalej. Po prawie dwóch latach zarabiałem 3000 netto. Teraz zarabiam 8000 netto. Jeśli chcesz i potrafisz udowodnić swoje umiejętności to można normalnie zarobić.

  • Nie chce tutaj nikogo obrazic ani mowic ze jedne kierunki studiow sa lepsze inne gorsze ale nie od dzis wiadomo ze sa kierunki na ktorych poradzilby sobie praktycznie kazdy a sa i takie na ktorych dyplom otrzymalaby tylko bardzo niewielka czesc ludzi. Do takich studiow naleza wlasnie kierunki inzynierskie. Sa one znacznie trudniejsze, trzeba w nie wlozyc wiele pracy i niejednokrotnie pieniedzy. Po ich zkonczeniu trzeba odbyc kilkuletnia praktyke by otrzymac moliwosc wykonywnia zawodu. Do kierunkow takich naleza np. budownictwo, architektura, medycyna, prawo(choc te dwa ostanie nie sa inynierskie to mysle ze moga stanac obok siebie) i na pewno jeszcze kilka innych. Ale samo juz przeczytnie nazw tych kierunkow wzbudza w nas respekt. Dlaczego wiec po zkonczeniu studiow na
    prestizowym kierunku w prestiowej uczelni mamy zarbiac tyle samo co Pani ktora skonczyla np. kurs tipsow w przeciagu 3 miesiecy, czy Pani ktora sprzedaje w miesnym. Jeszcze raz powtarzam ze nie mam zamiaru nikogo obrazic. Chce tylko pokazac ze jesli ktos po zkoczeniu szkoly proponuje nam 1200 czy 1500 zł to sprowadza nas do roli walsnie takiej “Pani za lada”. Jedynym atutem jest to ze wraz z doswidczeniem rosna zrobki (choc i tak nie zawsze adekwatnie). Rzeczywistosc jest taka ze tylko nieliczni i wybitnie utlentowni (lub ci z glupim szczesciem) beda zarabiac od pocztku przyzwoite pieniadze a calej reszcie pozostje przyjac “nedzne” warunki i czekac na lepsze czasy.
    A tak na dodtek to dorzuce ze jak szukalam pracy to w biurze mogli mi zaproponowac tylko praktyke za 800 zl a wlsciciel kiosku z ktorym romwilm 1400:)

  • ada zadam Ci pytanie-jeśli uważasz że zarobki powinny być uzależnione od wysokości trudności (albo inaczej stopnia komplikacji) studiów to ile w/g Ciebie powinien zarabiać młody lekarz po studiach? (który tak na marginesie nie ma prawa wypisywania recept)?

  • Czytajac wasza dyskusje o zarobkach w powiedzmy prostych zawodach typu kasjer/pomocnik na budowie i pierwszej pracy absolwenta doszlam do wniosku, ze jest w nich podstawowa roznica:
    - kasjer/pomocnik bez wzgledu na to czy jest geniuszem z 20letnim doswiadczeniem czy tez niezbyt rozgarnieta/ym 20-latka/iem po bardzo krotkim okresie intrukcji jest od razu samodzielny i bez “zawracania glowy” wykonuje prace, ktora od nich wymagaja.
    - stazysta/absolwent przychodzi i nie ma (powiedzmy sobie szczerze) wielkiego pojecia co ma dokladnie robic. Nie siadzie i nie zacznie pracowac. Ktos inny musi zostawic swoje obowiazki i pokazywac, tlumaczyc, kontrolowac… pozniej jakies szkolenia… i jesli do tego 1500 dodac obnizona wydajnosc przynajmniej jednej osoby+ szkolenia… koszt pracownika jest wiekszy. Po prostu ciezko jest nie inwestowac w absolwenta…

    A tak poza tym moge Wam powiedziec jeszcze jedna obserwacje z mojej praktyki. Nie jestem inzynierem, ale psychologiem. Na 4-5 roku studiow tak sie zlozylo, ze trafilam na staz do fabryki pomp i zajmowalam sie glownie mierzeniem wskaznikow prodykcji typu produktywnosc, wydajnosc itd. Zobaczyli, ze nie mam problemu z zajmowaniem sie tym samodzielnie i nie robili problemow czy jestem inzynierem czy psychologiem, po prostu mi sie to podobalo. Bylam w “szoku” kiedy pomagalam inzynierowi produkcji (zagranicznemu) prowadzic szkolenie z lean manufacturing + 6sigma. Szanowni inzynierowie polscy z trudem mogli zrozumiec co to jest odchylenie standardowe! Kierownik dzialu jakosci nie mogl pojac za zadne skarby jak uzywac programu statystycznego do kontroli jakosci. Po prostu nie rozumial zasady dzialania! Nawet osoby po technikow obecne na szkoleniu juz mialy wyraz politowania na twarzach.. A dzien wczesniej klocilam sie z prowadzacym szkolenie, ze to nie prawda, ze polscy inzynierowie sa beznadziejni, co stwierdzil po obecnosci na wielu rekrutacjach, na ktorych pan przedstawiajacy sie jako specjalista od lean na pytanie o 5S stwierdzil, ze akurat zapomnial co znacza te S.
    Ale wiem, ze nie tylko w Polsce tak jest. We Wloszech na rozmowe rekrutacyjna do fabryki, w ktorej pracuja znajomi przyszedl dumny absolwent: mgr inz. + studia podyplomowe z lean (sprawdzalam cene 16000 euro!!!). Zaczeli go pytac o podstawy i kompletnie nie umial odpowiedziec i okazalo sie, ze nie widzial wiekszosci rzeczy o ktorych opowiadal na oczy. Np kanban. Wiedzial, ze to jakis magazyn… Od osob, ktore sie zajmuja m.in. kanbanami wiem, ze w praktyce jest trudno zorganizowac je idealnie i czesto robi sie bledy w obliczeniach.

    Rany ale wywod:) W kazdym razie wniosek mial byc taki, ze nie kazdy inz czy mgr po jakichkolwiek studiach reprezentuje soba to samo, a niektorzy nic oprocz dumy z tytulu i z rozmow z managerami firm wiem jakie kwiatki mozna spotkac i ile czasu, pieniedzy i cierpliwosci wlozyc w to, zeby zaczeli byc samodzielni.

  • Ale “hmm” dotykasz tylko jednej gałęzi-zarządzania produkcji!!! Nie można oceniać większości przez pryzmat wyłącznie jednego zagadnienia-a tak na marginesie wiesz o czym piszesz? O tym co ja wcześniej pisałem w komentarzach-B R A K U  D O Ś W I A D C Z E N I A!!! Jakoś dziwnie w Polsce utarło się że pracodawcy wolą dać szansę młodym niedoświadczonym z tytułem niż zatrudnić osobę np.po 30-tce z doświadczeniem warsztatowym który niedawno uzyskał tytuł. Jest potem jak sama opisujesz-idiota podstaw nie zna i przy okazji wynosi się jakby sam koło wynalazł!
    Rozumiem Twoją irytację, faktycznie czytając komentarze można odnieść wrażenie że mgr.inż. to “lepsza krew”-tylko ta “krew”nie powstała bo tak chciała. Brakuje w Polsce fachowców, studia są ciężkie i nie każdy na nie się decyduje a wiedza i pieniądze tak na prawdę przychodzą z czasem. Absolwent prawa po obronie może już świadczyć usługi z zakresu poradnictwa prawnego (zarabiać swoją wiedzą). Absolwent po pol. nie-może jedynie np. otworzyć warsztat samochodowy i być wysoko wykwalifikowanym mechanikiem a do tego nie trzeba dyplomu.

  • hej Andrzej, pisalam tylko o jednej, bo nie chce wymyslac o innych galeziach, o ktorych mniej wiem:) Podobne zdanie do mojego slyszalam od wlascicieli firm informatycznych o elektronicznych.
    Nie wiem czemu i czy rzeczywiscie wola mlodego absolwenta czy kogos, kto zaczal studia juz po praktyce… Moze uwazaja, ze lepiej nauczyc od poczatku swoich zasad niz wykorzeniach stare (sprzed studiow)? Tak sie tylko domyslam, jak jest - nie wiem.. Absolwenci prawa moga od razu zarabiac? Zawsze sie slyszy milion skarg, ze musza znalezc kancelarie na aplikacje, a to trudne itd, wiec nie wiem czy u nich tak rozowo od razu. Tak samo u lekarzy. Pare lat temu znajomi sie skarzyli, ze ledwo mozna wyzyc z tego co mieli na poczatku praktyki lekarskiej, a teraz zarabiaja powyzej sredniej (po jakichs 4-5 latach) i mysle, ze uwazaja, ze bylo warto sie poswiecic.
    Ogolnie mysle, ze rozwiazaniem problemow w kazdym zawodzie jest posiadanie 2 cech: 1) byc pracowitym, 2)nie byc naiwnym. Ani pracownity frajer, ani leniwy cwaniak daleko nie zajdzie… A przy polaczeniu obydwu cech naprawde cos soba reprezentujesz i nie dasz sie wykorzystac. Ciezko wtedy nie zajsc na jakies rozsadne stanowisko lub po prostu nie otworzyc swojej firmy - jesli ktos jest dobry, to wtedy moze sie wykazac. Widze duzo doswiadczen znajomych, ktorzy sa srednio 5lat po studiach teraz (wiekszosc po roznych kierunkach politechniki) i sa ogromne roznicy w tym do czego doszli. Jedni maja swoje rozwijajace sie firmy, a inni skarza sie, jak im pracodawca klody pod nogi rzuca…
    Szczerze mowiac nie znam z doswiadczenia osoby zdolnej, pracowitej i samodzielnej, ktora “system” (bo nie wiem jak to nazwac:) ) powstrzymuje od wykazania sie:)

  • 2000 netto to absolutne minimum!
    frajer co chce pracować poniżej jest zwyklym kundlem w branży
    zero szacunku do siebie i dla innych

  • cześć!
    Jestem po grafice komputerowej. Pracowałem chyba w 7 różnych firmach w ciągu 2 lat aż w końcu trafiłem.
    W miarę zmiany miejsca zatrudnienia rosły moje kwalifikacje, ale był jeden stop na drodze do firmy, w której pracuję obecnie.
    DLACZEGO PAN TYLE RAZY ZMIENIA PRACE?
    każą orać po godzinach, najlepiej aby za projekt wart 5k zapłacili 1k, bo nie pracuję w soboty itd.
    W miarę samorozwoju przybywają umiejętności tu zgoda, ale na litość boską jak kompletuję sobie grupę do projektu i przychodzą kwestie finansowe na wokandę idiota ceni się w kilogramach złota a magika kupię za kilka uncji.
    Ceńcie się ludzie i nie zaniżajcie stawek!

  • Widzę że że straszne stawki tu padają na tym forum. Szkoda że w funtach. Ja myślałem że temat jest o zarobkach w Polsce ? . Jestem inż. po zaocznych studiach i nikt mi nie wmówi że moja praktyka jest mniej warta niż to co ci po dziennych zdążyli zapomnieć, a silnik na obrazku widzieli. Inną też sprawą jest to że inż budownictwa znajdzie “pińćset” ogłoszeń natomiast mechaniki 2 na drugim końcu kraju i tu pytanie zgodzić się na stawkę jaką proponują czy poczekać jeszcze parę miesięcy aż coś sie trafi i nakarmić dzieci styropianem.

  • hmmm i hmmm to chyba dwie osoby? Podpisujcie się swoimi nikami! Mam ochotę skomentować ostatni wpis hmmm tylko nie wiem teraz do kogo będę pisał:( DROGI PANIE KOLEGO inżynierze! My mechanicy mamy proste rozwiązanie! Chcesz kaskę trzepać otwórz warsztat :) Po 2latach masz prawo starać się być diagnostą. A jeżeli chcesz pracować w dużej korporacji z możliwością rozwoju MUSISZ liczyć się z wyjazdem(nawet za granicę) Takie życie. Ewentualnie przekwalifikuj się-ja nie narzekam że skończyłem wydział mechaniczny. JA ZAWSZE mam alternatywę i czuję więcej możliwości niż bym miał jako budowlaniec-kwestia tylko polega na tym co się chcę w życiu robić. A najgorsze jest narzekanie!!!! Pozdrawiam! 3maj się kolego!

  • Tak Andrzeju, ten ostatni hmmm to ktos inny, bo ja jestem kobieta i nie-inzynierem:) W kazdym razie juz napisalam wczesniej to co chcialam dodac do dyskusji i teraz raczej jej nie sledze, wiec nowi “hmmm” to nie bede ja:) Pozdrowienia!

  • hmmm, nie wiem w jakim kraju i na jakiej planecie wy żyjecie, ja mieszkam w Lublinie, skonczyłem studia z wyróżnieniem - jestem inżynierem HVAC z 2 miesięcznym doświadczeniem w projektowaniu, obecnie odbywam staż niezwiązany z zawodem:
    1. bo pracy nie ma w zawodzie - liczą się tylko układziki
    2. na lubelszczyżnie ogólnie nic sie niedzieje - największe bezrobocie w kraju
    3. w biurze projektowym jak się ktoś załapie( to graniczy z cudem - patrz punkt 1) dostanie się max 1400 PLN na rękę o a narobic się trzeba :-)

    Kurcze 2500 PLN netto to moim zdaniem minimum co absolwnet po ciężkich studiach technicznych powinien dostac, ale realia … hhmm jak widac z autopsji.

    Pozdrawiam bujających w obłokach oraz krwiopijców wykorzystujących młodych zdolnych ludzi po studiach.

  • W Krakowie firma polska działająca na rynku międzynarodowym daje magistrowi inżynierowi po studiach ale z doświadczeniem 1800 (netto). Wstyd mi przed Narzeczoną. Przed rodziną nie… oni też inżynierowie wszyscy. Jedyny co się w rodzinie dorobił to taki co pracuje za granicą - zarabia jak człowiek i jeszcze wszyscy patrzą na niego z podziwem godnym alchemika. Za swoje mieszkanie płacę 500zł czynszu administracji, do tego rachunki i paliwo… Zakupy robię w Carrefourze i jadę na “markach własnych” bo na normalne mnie nie stać.

  • “Jestem zdania 2000 absolutne minimum dla każdej branży. Będą przybywać uprawnienia,umiejętności będzie rosła pensja, Proste i logiczne.” Moim zdaniem to nie fair, że ktoś kto kończy podstawówkę bo mu kazali i idzie na budowę ma zarabiać tyle co ktoś, kto siedzi po nocach i ryje. Tak się składa, że umiejętności CAD zdobyłem zanim poszedłem do liceum - AutoCADa znam dłużej niż przykładnicę, a 3D CADy zacząłem w liceum. W liceum nauczyłęm się tolerancji i pasowań. Od 3-go roku studiów mogłem (i pracowałem) przy normalnych projektach w biurze. Zanim się obroniłem to w całym kraju fungowało kilka moich maszyn. Mam zacząć od 2000? Lepiej dziwką zostać.

  • śmiać mi się chce jak patrze na niedowartościowanych żałosnych polaczków których marzeniem jest zarabiać ponad 1500zł
    BRAWO
    jestem na najlepszej uczelni technicznej i z tytułem mgr inż nie mam zamiaru schodzić poniżej 6000 na początek
    polaczku biadaczku zrozum wreszcie że 3000 to dzieciak po podstawówce zarabia na budowie czy w pizzerii

  • pamiętajcie po akademii świetokrzyskiej czy jakies politechnice gdanskiej nie bedziecie zarabiac kokosow

  • Oj Michale,dziecko kochane… Ależ oczywiście masz rację, jak będziesz już duży,dorośniesz i będziesz taaaki mądry to będziesz tyyyyyle zarabiał.

  • A ja powiem tak: można stawiać warunki, ale niestety jak przysłowiowo “nie masz co do garnka włożyć” a rachunki trzeba zapłacić to weźmiesz pracę za 2 tys. I ambicja Ci spada, bo albo masz 2000 wpływu na konto co miesiąc, albo masz 0.

    Pracodawcy to wiedzą i wykorzystują. Na studiach też więcej zarabiałam, a teraz mam 2 tys i tak mam więcej, niż znajomi..

  • jestem studentem piątego (ostatniego) roku Politechniki Gdańskiej (Wydział Mechaniczny).Posiadam ponad roczne doświadczenie w projektowaniu maszyn w pewnej firmie, gdzie zarabiałem 11,5 zł/h. Parę dni temu zacząłem prace w innej firmie jako młodszy konstruktor-mechanik. Na rozmowie zapytany o oczekiwania zarobkowe odpowiedziałem ze do końca studiów chcę 12 zł/h + paliwo na dojazdy do pracy, po skończeniu studiów natomiast chce podjąć drugą rozmowę o umowie o prace i nowych zarobkach. Dyrektor zgodził się i był wyraźnie zadowolony. Zachodzę teraz w głowę czy nie powiedziałem za mało. Co o tym myślicie?


Komentarze moderowane są przez redakcję. Komentarze zawierające obraźliwe i wulgarne słowa będą usuwane.