Co jest najważniejsze dla pracowników IT?

it Co jest najważniejsze dla pracowników IT? Co jest dla Ciebie najważniejsze w miejscu pracy? Przyjemna atmosfera? Szkolenia? A może sensowny szef? Nie jest w każdym razie tak, że najważniejsze jest odpowiednie wynagrodzenie – przynajmniej dla pracowników IT, którzy jak wiemy, są dość dobrze opłacani. Computerworld (amerykańska wersja), przeprowadził badanie ankietowe na najlepsze miejsce pracy wśród pracowników z branży IT, przy okazji pytając o to, co dla pracowników jest najważniejsze. Na pierwszym miejscu znalazła się atmosfera pracy i jej warunki. Wynagrodzenie było dopiero na drugim miejscu.

Co jest jeszcze ważne dla pracowników IT?

  • dostęp do szkoleń
  • możliwość rozwoju
  • wyzwania w pracy
  • dostęp do nowych technologii

czyli… de facto to, co cieszy resztę pracowników z innych branż.

Praca w IT okazała się jednak mocno stresująca. Połowa pracowników uważa swoją pracę za dość stresującą, 22% za stresującą a 8% za bardzo stresującą. Czy mamy wśród czytelników pracowników IT? Jak oceniacie swój poziom stresu w pracy i czy liczy się dla Was coś jeszcze poza wymienionymi w badaniu potrzebami?

źródło:ceo.cxo.pl

Dodaj komentarz

6 Responses to “Co jest najważniejsze dla pracowników IT?”

  1. ProgWeb pisze:

    „Nie jest w każdym razie tak, że najważniejsze jest odpowiednie wynagrodzenie – przynajmniej dla pracowników IT, którzy jak wiemy, są dość dobrze opłacani. ”
    G**** prawda! Moja ostatnia praca z ktora sie rozstalem dawala mi 1500 na reke… magazynier zarabial wiecej ode mnie.
    Kolejne oferty pracy klaruja sie na 2000-2500… Dobrze oplacany informatyk powinien zarabiac CO NAJMNIEJ 2x tyle!

    Sugeruje Pani branie pod uwage polskich realiow, a nie bezmyslne przepisywanie „Computerworld (amerykańska wersja)”, bo to jest wprowadzanie ludzi w blad. Ze niby my informatycy zarabiamy nie wiadomo ile i nie wiadomo jak zyjemy w tych swoich palacach…

    Co do motywacji, to na pewno nie tylko kasa, ale i szef. Jesli ten nie jest w porzadku.. to leci klawiatura po biurze.
    Szkolenia, byloby fajnie, jakby szefowie chcieli je robic.. no chyba ze za kase pracownika, albo w ramach podwyzki wynagrodzenia, najlepiej ze smycza na 10 lat, albo w ogole na zawsze. Prawda jest taka, ze IT, woli wieksza ilosc kasy i sami sie doksztalcaja (tak, na to ida te nasze bajonskie wyplaty), bo sami za podobne pieniadze sie wyszkola i nie musza godzic sie z brakiem podwyzek, zobligowaniem zostania na kiepskim stanowisku kolejna X lat.

    Najlepiej jak na studiach ma sie dostep do tanich (jk barszcz) certyfikatow i w ramach doplaty do czesnego tlucze sie certyfikaty… ale studenci sa na to za glupi (z doswiadczenia wiem) i potem jecza, ze musza 9 tysiecy wydac, albo ze szef kaze im 3 lata we firmie zostac za 2000 mies. a tam sa takie oferty pracy po 4000-5000… ale jak sie nie chcialo po 100-200 pln miesiecznie na certyfikat wydac podczas studiow i miec go w sumie za 2000-3000 bo sie bylo glupim i balo sie egzaminow, to teraz niech sie placze.

    Wyzwania w pracy… nie za taka jalmuzne droga Pani. Moze jestesmy fanatykami/geeksami, ale nie kretynami.

    Dostep do nowych technologii… siadam w domciu odpalam internet.. TADA!! :)

    „czyli… de facto to, co cieszy resztę pracowników z innych branż.” Oj tak, kazdego cieszy godziwa wyplata :)

    Stres. Jesli ma sie glupiego szefa/managera, to slupek rteci rosnie poza skale. Klienci-idioci trafiaja sie w kazdej branzy (moze w IT jakies wyjatkowe przypadki ekstremalnej glupoty), ale tu sie radzi tekstami „nie bylo w specyfikacji”, „nie na ten budzet”, „Szef potronci mi to z mojej wyplaty”, „oferujemy szereg odplatnych szkolen” (ale na to szybko madrzeja :P ), „akceptowal pan to „. Grunt to miec wszystko na papierze.

    Jesli manager jest glupi i ustala na morde, to potem rosnie frustracja, ale zawsze mozna pogadac z szefem (jak ja to mialem w zwyczaju) i manager leci :)

    Wiec drodzy czytelnicy w IT nie jest wesolo i rozowo,, dodatkowo dorzuccie sobie do tego lata CIAGLEJ nauki w domu (bo kto wierzy, ze szkolnictwo czegos nauczy, oprocz sciagania i robienia sciag?).

  2. Sabina Stodolak pisze:

    @ProgWeb – nie sugeruję się badaniami amerykańskimi.Generalnie w Polsce w branży IT nie jest źle. 1500 to rzeczywiście zarabiał Pan nie dużo. Z doświadczenia pamiętam, że już kilka lat temu nie szło znaleźć dobrego PHPowca (takiego co już umie samodzielnie pracować)za mniej niż 3000 a już nie wspomnę o adminach. Choć ot oczywiście zależy od stanowiska. Na help desku pewnie jest mniej.
    A co do stresu i trafiania na – jak Pan to napiał – idiotów- polecam bloga Dark Side of IT (nie tylko adminom) http://www.dsoi.pl/ :)

  3. Paweł pisze:

    Hmm, a ja to nie wiem co mam napisać, Pracuję jako programista i zarabiam więcej niż 1500 :-) w zasadzie to parę razy więcej.
    Co do szkoleń to ja mam inny problem nie z samymi szkoleniami ale z tematyką. Mam dość sprecyzowane potreby i trudno mi znaleźć szkolenie, które by mi odpowiadało.
    Co do wyzwań? no cóż nie wiem jak inni, ale dla mnie to naprawdę ważne, żeby móc się wykazać. Właśnie cała zabawa polega na tym, żeby zrobić coś fajnego, innego, niezwykłego – po prostu super :-D (nie wiem czy nie przesadziłem:)).
    Z szefami to niestety jest jak jest. Ja na szczęście mam szefa w porządku.
    Dla mnie najważniejsze jest to, żeby pracować wśród ludzi, którym też się chce.
    Jest jeszcze jeden ważny punkt (dla mnie ważny) lubie mieć poczucie, że moja praca ma sens i jest komuś potrzebna, a nie robię coś dla tego, żeby w ogóle coś robić

  4. ProgWeb pisze:

    Zabawne, bo to co widze, to czysta Hamerykanka.

    Widac ze Pani te kilka lat temu slabo szukala, bo od zawsze szlo (bo sie placilo) znalesc kogos za 2000 i mniej. W tej branzy siedze 8 rok, wiec wiem po swoim i znajomych doswiadczeniu. Te kilka lat temu to zreguly placilo sie minimalna krajowa i czlowiek zasuwal na 3 i wiecej rozne stanowiska (jako programista, tester, manager, przedstawiciel handlowy, magazynier i nawet kasjer lub sprzataczka), do dzis pamietam slawetne ogloszenie, gdzie pan chcial Informatyka, ktory jak sie potem okazalo, raz na tydzien w piatek napisze oferte we Wordzie, a tak pomoze na magazynie i stanie za kasa, a na koniec posprzata.. i musi byc oczywiscie pasjonat motoryzacji (wizdomo, bo tych douczac nie trzeba), a to wszystko za 800 pln na reke :) TO jeszcze bylo 3 lata temu. NORMA dla branzy.

    Ciezko naomiast bylo znalezc kogos kto te 3000 i wiecej zarabia (z tego co pamietam to chyba tylko 2 osoby znalem przez ten czas). Do dzisiaj jak wysylam oferty i na pytanie „Ile chciclaby Pan zarabiac?” jak rzucam 3000 na poczatek, aby wyzyc we Wawie, to sie nie odzywaja. A to marne 3000 dla wielkiej firmy z oddzialami (czestomiedzynarodowej) i to na Warszawe, a nie jakas zabita dechami dziure i mala rodzinna firemke.

    Jakbym mial czas zbijac baki, to bym sobie moze i poczytal ta polecona strone, ale jestem zbyt zacharowany, aby dorobic sobie do wyplaty, zeby pospac sobie przynajmniej te 5-6h, wiec wybaczy Pani, ale podziekuje.

  5. Sabina Stodolak pisze:

    No może to oto chodzi – ja nigdy nie dawałam ogłoszeń na „informatyka” (tak jak Pan napisał) tylko na programistę. Jestem pewna, że jeśli ten Pan o którym Pan pisze szukał informatyka – kasjera, to raczej nie miał dla niego wyzwań w postaci samodzielnej budowy sklepu opartego o jakieś tam frameworki i Ajaxy, czy aplikacji integrującej kilka innych narzędzi IT w firmie…tylko szukał admina do dwóch stronek www. Rzeczywiście raz szukałam informatyka, który byłby bardziej technicznym niż informatykiem (ale szef się uparł że ma być nazwa informatyk) i kandydaci byli „tańsi” bo w zasadzie nie musieli umieć programować, a jedynie składać sprzęt i obsługiwać aplikacje na palmtopie i umieć je wytłumaczyć – taki help desk. Programisty jednak, który sam stworzyłby panel do zarządzania domenami dla klientów czy opracował narzędzie do analizy SEO nie znajdzie się za 2000 zł. I tu się będę upierać. Choć oczywiście wszystko też zależy od miasta. Ja szukam w mieście gdzie rządzi Moto i Sabre, więc konkurencja dla pracodawców jest spora.

  6. Paweł pisze:

    Pani Sabino, ma Pani rację. Warto odróżnić pracę technika od pracy programisty czy administratora. Poziom wymagań, samodzielności, stawianych zadań i wynagrodzenia jest zupełnie różny.
    Jeżeli chodzi o znalezienie ludzi, którzy zarabiają więcej niż 3000 (nie wiem brutto czy netto) to nie sądzę, że to jest wielki problem. Ja nie pracuję w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu czy Krakowie a mam wyższe zarobiki niż 3000, dużo wyższe. A dodatkowo nie mogę się opędzić od zleceń w mojej własnej firmie