Jak zwiększyć efektywność pracowników?

może zabierając im krzesła?

firma efektywnosc Jak zwiększyć efektywność pracowników? Czy zgodzilibyście się na pracę na stojąco i system który monitorowałby Wasze tempo poruszania się? W Polsce prawdopodobnie taki pomysł wywołałby falę sprzeciwu, ale Japońscy pracownicy najwyraźniej potrafią dostosować się do wszystkiego. Bądź nie bardzo mają wyjście. Firma Canon wprowadziła w swoim japońskim oddziale nowe zasady. Pracownicy pracują tam bez krzeseł i przy dźwiękach alarmu ostrzegającego przed zbyt wolnym poruszaniem się.

Brzmi jak opis filmu science fiction? Niestety, to szczera prawda. Nowe zasady prowadził Hisashi Sakamaki, prezes Canon Electronics. Uważa on (popełnił zresztą książkę na ten temat), że na stojąco pracuje się efektywniej. Dodatkowo, w firmie wprowadzono świetlne motywatory – czyli ekrany na których prezentowane są hasła, które mają zachęcać pracowników do większej efektywności. Dodatkowo, jeśli pracownik porusza się po korytarzu z prędkością mniejszą niż 5 metrów na 3,6 sekundy uruchamia się alarm dźwiękowy…
Prezesowi Canona gratulujemy fantazji i życzymy sporej rotacji pracowników.

źródło: gizmodo.com

Dodaj komentarz

6 Responses to “Jak zwiększyć efektywność pracowników?”

  1. Majaka says:

    zabierzmy jeszcze światło dzienne i możliwość korzystania z toalety, to na pewno przyniesie zamierzone efekty

  2. patrzgdzieidziesz says:

    jakis czas temu dostałem prezentację w ppt, o fabryce obuwia, buty super, sklepy też full exclusive, ale jak się popatrzyło w jakich warunkach ludzie pracują, na stole i pod stołem, żeby efektywniej było i żeby mniejsze koszty generować. straszne…

  3. mq says:

    A jak z zarobkami? dostaja 1276brutto przeliczajac na zł czy moze “nieco” więcej…?

  4. roland says:

    myślałem, że czas obozów pracy już upłynął.

  5. roland says:

    i jeszcze te pasiaki na zdjęciach

  6. ja says:

    Nie tylko w Japonii. W Polsce też są takie firmy. Miałam ,,przyjemność” pracować w takiej ostatnio. Nowy kierownik pozabierał ludziom krzesła, żeby za bardzo się nie obijali. Kiedy babki pracowyły przy jednym stole, podszedł i połowie kazał przejść do sołu obok, no bo przecież wydajność. A o siadania na stołówce też można było zapomnieć. Krzesełka były tylko dla pań rencistek i dla kilku szczęśliwców, którzy gnali na tą stołówkę zaraz po dzwonku na przerwę. Reszta jadła w szatniach. Kwitków od wypłaty tamte pracownice też nie dostają i co najciwkawsze, nawet się nie dopominają. Ja swoje dostałam, ale z wielkimi oporami i z półgodzinnym czekaniem pod drzwiami sekretariatu. Dam głowę, że wiecej jest takich firm w tym ś,iesznym kraju. Nie dziwota, skoro znajdują pracowników, którzy na wszystko się zgadzają.