Coraz więcej urlopów „kryzysowych”

bagaz Coraz więcej urlopów „kryzysowych”Informacje o kolejnych zwolnieniach pracowników pojawiają się coraz częściej. Niektóre firmy starają się jednak znaleźć alternatywne rozwiązania wobec opcji zwolnienia pracownika. Jednym z pomysłów wdrażanych w USA i niektórych krajach europy Zachodniej staja się więc płatne urlopy bądź skracanie tygodnia pracy.

Najczęściej pracownicy otrzymują wybór zakresu długości urlopu – im dłuższy tym wyższe wynagrodzenie za czas kiedy pracownik nie pracuje. Z reguły nie jest to wysokie uposażenie (obejmuje od 30 do 50% pensji podstawowej – ale niektórzy, jak fabryka Jaguara płaca nawet 80%). Ostatnio na płatne urlopy zdecydowało się KPMG i Vauxhall.
Dzięki takim decyzjom personalnym, firma nie traci pracownika, pracownik nie traci ubezpieczenia, a może próbować dodatkowo dorabiać. Niektórzy pracownicy decydują się również na dłuższe wakacje. W końcu nawet z obciętym wynagrodzeniem ale wypłacanym w amerykańskich czy zachodnioeuropejskich stawkach, można całkiem miło spędzić kilka miesięcy w Indiach, Tajlandii czy nawet w Polsce.

źródło: personneltoday.com

Dodaj komentarz

4 Responses to “Coraz więcej urlopów „kryzysowych””

  1. marek pisze:

    aż strach się bać.

  2. Paweł pisze:

    właśnie siedze na takim urlopie. Miało być na chwilę, potem na dłużej, teraz się okazuje ze chyba rozwiążą firmę i trzeba się rozejrzeć za czymś innym. nie wygląda to dobrze i sam nie wiem czy czekać czy ni eczekać, pracowałem na magazynie i urlop dostałem niedawno. ale na wakacje nie ma co jechac bo jak mam się cieszyć jak nie wiadomo gdzie bede miał wracać.

  3. Biedronka pisze:

    u nas coraz częściej mówi się o kryzysie. i już sama nie wim czy tak naprawdę wszystko wygląda czy to po prostu chwyt żeby obniżyć koszty tam gdzie się da. Chciałam zacząć szukać pracy nowej, bo niedługo zakładam rodzinę ale tu mam umowę na stałe, a co z kredytem, ratami i zdolnością finansową. Cieżkie to wszystko. Was też dopadł kryzys?

  4. Ewka pisze:

    a mi by się przydał taki sposób zarządzania czasem, siedziałabym sobie w domku i w zależności od potzreb pojawiała w biurze, to byłby dobry plan.